WYPRAWY część 3

Jedna z wypraw z przed dwóch lat, zapadnie na zawsze w pamięci. Rozpoczęła się w Lublinie zapakowaniem do Nissana Patrola sprzętu spiningowego, silników, echosondy, GPS itp. +++++ kosz z podestem RIVE, pokrowiec z tyczkami, topami, drugi pokrowiec z uklejówkami, batami, lodówka z robactwem, ziemie, gliny, zanęty, torba ze sprzętem wyczynowym, 3 torby podróżne, karton z jedzeniem, kilka siatek z duperelami i 4 osoby – Beata ,,BETY” (zawodniczka GPP w spławiku była mistrzyni Polski) -Piotrek ,,ARAB” jej mąż – Mariola ,,MOLA” moja żona oraz ja ,,DZIADEK”. Cel podróży – zawody GPP w wędkarstwie spławikowym Wrocław -Odra 4 dni oraz zbiornik Orawa na Słowacji. Możecie tylko pomyśleć, jak wyglądaliśmy na brzegu podczas wypakowywania, jak ,,tabor cygański”. Wywołaliśmy  wielkie zainteresowanie obecnych na brzegu oraz dostarczyliśmy wszystkim wiele radości i uśmiechu. Treningi nie wskazywały na  osiąganie znaczących rezultatów, skupiłem się na dopracowaniu do perfekcji zanęty i ziemi oraz sposobu jej podania. Decyzja była krótka, łowimy na dwóch dystansach, a zanętę uklejową mamy do odciągania ryb konkurencji. Pod nogi, czyli na topa plus jeden element Beata podała mieszankę ziemi czarnej z jasna smużąca, w stosunku 2/1. Tu łowione było na styk z dnem i prowokacja przez unoszenie zestawu po 5 cm do góry (tak jak się łowi okonie pod lodem). Na pełny zestaw mieszanka wyglądała tak :

1 szklanka LEAKE Sensas

1 szklanka  Super Black Gardons

10 szklanek ziemi czarnej 4 szklanki jasnej smużącej

To wszystko zmieszane ze sobą i przetarte 3 razy przez najdrobniejsze sito.

Przynęta zanętowa to dżokers 250 ml. na turę.

Wszystko podawane precyzyjnie z kubka. Przynęta na haku jedna ochotka średniej wielkości.

Łowiąc na topa pod nogami ,  Beata odławiała po 8-10 maleńkich okoni i jednego ,,kabana” po 20-25 cm. Takim sposobem z pod nóg odłowiła 4 okonie do siatki. Łowiła na zmianę ryba wymiarowa z pod nóg i wyjazd tyczką na 11metrów. Tam dalej dostała dwa małe leszczyki, dwie płotki i jednego okonia. Po każdej rybie z dystansu wyjazd kubkiem z zanęta i dżokersem. Takie łowienie dało 6 wynik w turze.

Drugiego dnia Beata wylosowała to samo miejsce i największym zmartwieniem w mojej głowie było to, że wyłowiliśmy z pod nóg duże okonie. Znając zachowanie ryb, wiedziałem, że skute okonie wpuszczone z siatki po skończonej pierwszej  turze, nie dadzą się ponownie złowić i pochowały się w kamieniach na kilka dni. Postanowiłem , że Beata położy tam kubkiem to samo co na 11 metrów , czyli zanętę z ziemią.

Łowiąc na przemian, na dwóch dystansach i donęcając tylko z kubka na 11 metrze, Beata zrobiła najlepszy wynik tury i złowiła wagowo tyle ryb, co łącznie zawodniczki od 2 do 7 miejsca. To był prawdziwy pogrom i wygrana w całych zawodach GPP.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Podium Beaty, wszyscy szczęśliwi, samochód z trudem zapakowany i wyruszamy na Słowację.

Późnym wieczorem dojechaliśmy na miejsce i zmęczeni podróżą i wrażeniami z udanych zawodów poszliśmy spać.  Wczesnym rankiem (4.00) obudził mnie ,,ARAB” – kawa na stole DZIADEK- pij i wypływamy. Ranek na wodzie nie wskazywał  ze ten pierwszy dzień będzie tak udany. Kilkanaście krótkich sandaczy i kilka ładnych okoni to nie szczyt marzeń, ale nie zmieniając miejsca czekaliśmy na lepsze żerowanie drapieżników.  Zaraz po godzinie 13  ARAB dostaje dwukilowego sandacza, poprawia się nam nastrój. Mija ok 15 minut mam potężne pobicie w kopyto z główka 25 gram. Holując rybę słyszę za sobą ARABA – DZIADEK tylko nie puść,  to musi być potwór. Tak jest potwór , w odległości 10 metrów od łódki wynurza się metrowy szczupak. Pierwsze sprowadzenie do łodzi kończy się ucieczką na 10 metrów głębokości, gdzie pierwotnie uderzyła ryba. Kolejna praca wędką i kołowrotkiem i ryba pojawia się znowu, 3 metry od łodzi . Powolny hol w kierunku łodzi , jest przy burcie. Proszę ARABA – podłuż ręce ostrożnie pod rybę i wrzuć do łodzi. ARAB odpowiada- to se sam wrzuć – gdzie masz podbierak lub osękę ? Odpowiadam spokojnie i cierpliwie – przecież wiesz że nie używam, niech ryby maja szansę. Ryba weszła pod łódkę i znowu wyciągnęła z 15 metrów plecionki. Kolejne 5 minut pracy i jest ponownie przy burcie. Tym razem ARAB bez proszenia podkłada ręce pod rybę i wrzuca ją  do łodzi. Widzę tylko jego nogi, szczupak przewrócił go w łodzi. Ale ubaw !!!!

Narzucam na łeb ryby koszulkę, aby przestała skakać i szukam w kieszeni aparatu fotograficznego. Ale niefart , zostawiłem w domku. Na dodatek ARAB ma mocno skaleczone palce. Dzwonię do MOLI, aby przyszły z Beatą nad brzeg ze środkami opatrunkowymi i aparatem. Tam odbywa się sesja fotograficzna i oficjalne pomiary.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Szczupak waży 12 kg ma 102 cm. Mój rekord.

Na kolejnym zdjęciu  ja z ARABEM i nasz wspólny szczupak.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tak wspaniałego urlopu życzę innym czytającym mojego bloga i udowadniam, że na wędkarskiej emeryturze życie może być równie piękne, jak w czasach startów zawodniczych.

Poniżej kilka fotek z urlopu z Mariolą, Beatą i Piotrkiem( właścicielami największego salonu wędkarskiego w BIAŁYMSTOKU – ,,DRAPIEŻNIK”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Prawda, że ,,krokodyl”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Inne rybki z wyjazdu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Reklamy