MISTRZOSTWA ŚWIATA INACZEJ

Na moim blogu poznacie nieznane dla szerszej publiki ciekawostki i szczegóły dotyczące mistrzostw Świata. Pierwszymi opisywanymi będą ostatnie, na które pojechałem jako trener odpowiedzialny za wynik sportowy. Mistrzostwa Świata juniorów i kadetów we Francji. Pierwszy raz kadeci pojechali w większości za swoje pieniążki. Tych młodych ludzi poznałem pierwszy raz (z wyjątkiem Agnieszki) w Warszawie na 5 minut przed wyjazdem. Zaopatrzeni w magnetyczne naklejki na samochodach (Team Poland U-14 , w barwach narodowych) wyruszyliśmy w długą,  na 2500 km.  podróż do Francji.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przyjazd i zaskoczenie pensjonat w którym mieliśmy mieszkać jest zamknięty. Właściciel telefonicznie tłumaczy, gdzie znajdziemy klucze.  Dokonujemy podziału ,,pokoi”- klitek 2,5 metra na 4 metry. Największy na piętrze dostają zawodnicy ten mniejszy z łóżkami piętrowymi trenerzy i członkowie ekipy. Najmniejszy bez okien 2,5 na 2,5 metra Artur Kulka z małżonka Lidką.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kucharz szykuje kolację, a ja z trenerem- kierownikiem Adamem Zielińskim i Fredem wyruszamy nad wodę zobaczyć jak wygląda rzeka. Oczywiście, Ci co mnie znają już wiedza co zrobiłem. Tak, tak – rozebrany do slipek wszedłem do wody aby zobaczyć jakie jest dno pochyłość, struktura(np. roślinność lub kamienie), głębokość oraz, gdzie jest termoklina.

Bogatszy w wiedzę trafiłem prosto na kolację.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kucharz Jarek, wspaniały i ciepły człowiek – ,,gotował jak u mamy”. Ale nie jeśc tu przyjechaliśmy. Do późnych godzin wieczornych rozpakowywanie, sprzętu, robactwa zanęt,glin i jeszcze tysiąca różnych ,,pierdoł”. Na wieczornej odprawie mianowałem najstarszego z kadetów kapitanem drużyny i nadałem przezwiska młodzieży.

Oto Captain (ten blondyn , drugi po prawej) obok niego po prawej Pati a po lewej Kurczak, Aga, Turbo Ziele, ten na dole to nie kadet, ale zwycięzca GP Polski z przed dwóch lat Narzeczony przyjechał pomóc koleżankom i kolegom.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pierwszy poranny trening, pierwsze ryby i pierwsze kłopoty – mamy za małe ryby.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kolejne treningi są, już znacznie pozytywniejsze i wielkość ryb jest przyzwoita i szybkość łowienia poprawna, ale jest kolejny problem Turbo Ziele widoczny na trawie musi zostać zastąpiony przez rezerwową Agę (która będzie łowiła na jego sprzęcie). Turbo Ziele podczas wyczerpujących treningów 7 metrowymi topami z wymachu nadrywa ścięgna nadgarstka i jego udział jest wykluczony.

Wieczory trenerom upływają na szykowaniu zestawów i przyponów dla zawodników , a sami zawodnicy zajmują się przeróżnymi zajęciami. Jedni kopią w sianie, i silosie gospodarczym gnojaki ( zaczęło nam brakować) inni w porozumieniu z Edmundem Gutkiewiczem (trenerem U-23) obierają dla juniorów starszych na kolację ziemniaki. Przypomnę , że Edmund Gotował przez cały tydzień dla swoich zawodników posiłki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nieocenioną pomoc dał pod względem merytorycznym jak,  finansowym oraz pomocy technicznej Artur i Lidka Kulkowie. Tych dwoje mistrzów Polski pojechało do Francji za swoje pieniążki i sponsorowało np. zakup robaków . Artur i Narzeczonym zajmował się przez cały tydzień robactwem aby było świrze , pachnące i w idealnym stanie na haka i do zanęty. Jest to naprawdę wyczerpująca praca. Czasami kończyliśmy o 1 w nocy,  by o 5 rano spotkać się, ja przy zanętach i glinach z Narzeczonym, a Artur przy robactwie. Dzięki Artur !!!!

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Treningi upływały na doskonaleniu techniki łowienia bardzo długim topem z wymachu, opiekunowie na pracach przy sprzęcie i zanętach. Czasami robiliśmy sesje zdjęciowe dla firm , które zechciały sponsorować kadrę kadetów na mistrzostwa świata.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ryby były na tyle duże, że każdemu z zawodników zawisł na haku waleczny cefal i oczywiście porwał zestaw.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Co robi ta ryba z wędka i zestawem na zdjęciu poniżej , jest bardziej waleczna od brzany i karpia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pozostałą część opowieści  o tych mistrzostwach  w kolejnym odcinku .

 

 

 

Reklamy

PODLODOWO MORMYSZKI część 1

Od ilości modeli mormyszek na rynku aż boli głowa. Można dostać zawrotu głowy, a co roczne nowości są ,,ponoć – kilerami” lepsze od tych ubiegłorocznych. Daruje sobie komentarze. Wśród pytań,  jedno powtórzyło się trzy krotnie – dlatego należy odpowiedzieć.

Problem dotyczy mormyszek malowanych , które mają otwór na przeciągnięcie żyłki zalany lakierem, bądź farbą. Informuję co następuje, należy nabyć w sklepie zaopatrzenia medycznego mikro bory do usuwania nerwów z leczonego  zęba. Pokazany na zdjęciu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Można też je nabyć, w dobrych sklepach ze sprzętem podlodowym.

Następnie od strony wewnętrznej mormyszki wkładamy delikatnie centrycznie ostry koniec  ,,boru” i pokręcając wwiercamy się powolutku, aby go nie wygiąć. Przedstawia to kolejne foto.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czynimy to, aż do momentu przejścia  na drugą stronę i pokręcamy kilkukrotnie, aż  otwór będzie maksymalnie powiększony .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I jest po problemie. Zalecam wykonać to wszystko w domu, aby na mrozie nie wykonywać tak skomplikowanych operacji.

Pozdrawiam

ZANĘTY MIESZANKI FIRMOWE część 3

W tej części wykładu, omówię stosowanie mieszanek firmowych oraz dodatków do zanęt  na rzeki. Tyle ile jest rzek w Polsce i Europie tyle różnych sposobów nęcenia i stosowania przeróżnych kompozycji zanętowych. Nie ma jednego złotego środka na osiągnięcie sukcesu, nie ma też cudownej mieszanki zanętowej. Jest natomiast różnorodność, spowodowana rybostanem (gatunki wiodące), szybkością prądu rzeki, szerokością rzeki, rodzajem dna oraz porą roku. Mając na uwadze te wszystkie czynniki, musimy bacznie dobierać zanęty oraz komponować składy mieszanek. Gdy znamy łowisko i upodobania ryb nie ma większego problemu. Schody zaczynają się,  gdy musimy dostosować zanętę do nowych warunków. Przypomnę łowisko na Słowacji gdzie słona i czerwoną zanętą z kiełżem łowiłem brzany, certy, świnki. Nigdy ta zanęta nie sprawdziła sie na polskich wodach. To po co opisywałem ? Proste – żebyście pamiętali o konieczności ciągłego poszukiwania. Wisła w Krakowie na bulwarze i połów na bolonkę,  to nie ta sama Wisła w okolicy klasztoru w Tyńcu lub okolicy Bochni. Gdy pod Wawelem wystarczy dobrze słodzona mieszanka o zapachu cynamonu i dużą ilością gotowanej kaszki kukurydzianej, to w Tyńcu już tym nie połowimy. Ale przechodząc do konkretów, na Polskich rzekach, aby osiągać skuteczność powinniście ograniczyć sie do dwóch podstawowych zapachów, o ile jest konieczność ich stosowania. Karmel z wanilią to podstawa i jest tolerowany przez większość gatunków ryb. W rzekach z przewagą krąpia i leszcza zapach korzenny( piernik), mieszanka cynamonu, goździka, gałki muszkatułowej, ziela angielskiego i kolendry. Idąc tym tropem czyli czym wzbogacić nasze mieszanki ? Gdy dominują krąpie,  a przyłowami są leszcze i płocie muszą to być składniki dobrze pracujące typu słonecznik,  dynia, orzech ziemny (oczywiście wszystko dobrze prażone i zmielone) oraz czerwone i żółte pieczywo fluo. Gdy gatunkiem przeważającym są  leszcze to nasza mieszanka powinna zawierać coprah melase, pieczywo czerwone, epiceine i orzech ziemny prażony i mielony. Gdy gatunkiem dominującym jest płoć, to nasza mieszanka powinna zawierać dodatkowo, konopie prażone i mielone,  coprah  melase(przy połowie dużych płoci), coco belge (przy połowie średnich i małych płoci) i pieczywo słodkie dobrze wyprażone.

Jak widzicie jest to zupełnie proste. Nie trzeba wozić ze sobą całego laboratorium, a wystarczy dostosować się do warunków. Przechodząc do ostatniej kwestii, jaką są zanęty firmowe, przypominam o wcześniejszym opisie, w którym podawałem główne zanęty  sprawdzalne na naszych wodach. Przykładowa mieszanka zanęty na leszcza,  to 2 opakowania Gros Gardons, 1 opakowanie Bremes i 1,2 opakowania Carpes. Inny przykład,  to 2 opakowania Gold Pro i 1 opakowanie Gros Gardons. Teraz już znacznie łatwiej będzie wam podchodzić do tematu zanęty, gdy znacie podstawowe, dobre i sprawdzalne składniki. Łowienie na rzece ,to przede wszystkim uciągi i kwestia dociążenia zanęt. Tutaj znajdziecie doskonały i sprawdzony sposób, na wykonanie dobrej spoistej mieszanki o odpowiednim dociążeniu.

Przygotowaną suchą mieszankę (wyjątek stanowią pieczywa kolorowe, które dodajemy po wykonaniu całej zanęty i pierwszym przetarciu przez sito) zalewamy wodą tak, aby całość była mocno nawilżona i przypominała przemoczoną zanętę. Odstawiamy kocioł zna co najmniej 20 minut do godziny. W tym czasie mieszamy potrzebna ziemię do dociążenia i przecieramy dwukrotnie przez sito zanętowe. Następnie łączymy mieszankę (musi być bardzo wilgotna) z przygotowana wcześniej ziemią i dokładnie mieszamy i  dwukrotnie przesypujemy do zapasowego kotła ( w celu dokładnego wymieszania). Teraz całość przecieramy przez sito zanętowe i na koniec dodajemy pieczywo fluo.

Nasza przemoczona zanęta stała się sucha i łatwo formowalna. Dzieje się to za sprawą, że ziemia wypiła nadmiar wody z zanęty i stworzyła jedna całość o jednolitej spoistości. Teraz naszą mieszankę dzielimy na trzy równe części. Pierwszą będziemy nęcić wstępnie, drugą nęcić w pierwszej połowie łowienia, natomiast trzecią w drugiej połowie łowienia.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pierwszą oddzieloną część zanęty( do wstępnego nęcenia) znowu dzielimy na trzy jednakowe części. Do pierwszej nie dodajemy wody tylko przynęty zanętowe, które będą działały na wstępie zawodów (dżokers, pinka topiona, pinka żywa). Z tej mieszanki kleimy kole – będą się rozmywały dość szybko, do 20 minut maksymalnie i uwolnią drobne przynęty zanętowe.

Kolejną porcję zanęty dowilżamy tak, aby była bardziej wilgotna od pierwszej części, i mocniej kleiła (co zapewnia nam dodanie wody która jest klejem). Do tej porcji dajemy, topionego grubego robaka, topioną pinkę i dżokersa w większej ilości. Kleimy kule zanętowe. Ostatnią porcję nawilżamy bardzo dobrze, ale z wyczuciem aby przypominała plastelinę ( wciśnięty palec w kulę zanętową jej  nie rozbił,  tylko zrobił otwór). Do tej porcji, dodajemy najbardziej treściwe ,,mięsko”,  siekaną dżdżownicę, kastera, gruba ochotkę topione białe grube. Kleimy kule i mamy gotowy komplet kul o różnej spoistości i czasie rozmywania z uzależnieniem atrakcyjności podawanych przynęt zanętowych.

Z pozostałych dwóch porcji zanęty na donęcanie, jedną dowilżamy bardziej (ta będzie przeznaczona na druga połowę zawodów, gdy ryby już stoją w zanęcie a nie na jej rozmyciu).

Życzę wielu sukcesów i trzymania się podstawowych zasad  przygotowywania mieszanek i zanęty na rzekę.

Ciąg dalszy nastąpi …………..