MISTRZOSTWA ŚWIATA INACZEJ

Na moim blogu poznacie nieznane dla szerszej publiki ciekawostki i szczegóły dotyczące mistrzostw Świata. Pierwszymi opisywanymi będą ostatnie, na które pojechałem jako trener odpowiedzialny za wynik sportowy. Mistrzostwa Świata juniorów i kadetów we Francji. Pierwszy raz kadeci pojechali w większości za swoje pieniążki. Tych młodych ludzi poznałem pierwszy raz (z wyjątkiem Agnieszki) w Warszawie na 5 minut przed wyjazdem. Zaopatrzeni w magnetyczne naklejki na samochodach (Team Poland U-14 , w barwach narodowych) wyruszyliśmy w długą,  na 2500 km.  podróż do Francji.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przyjazd i zaskoczenie pensjonat w którym mieliśmy mieszkać jest zamknięty. Właściciel telefonicznie tłumaczy, gdzie znajdziemy klucze.  Dokonujemy podziału ,,pokoi”- klitek 2,5 metra na 4 metry. Największy na piętrze dostają zawodnicy ten mniejszy z łóżkami piętrowymi trenerzy i członkowie ekipy. Najmniejszy bez okien 2,5 na 2,5 metra Artur Kulka z małżonka Lidką.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kucharz szykuje kolację, a ja z trenerem- kierownikiem Adamem Zielińskim i Fredem wyruszamy nad wodę zobaczyć jak wygląda rzeka. Oczywiście, Ci co mnie znają już wiedza co zrobiłem. Tak, tak – rozebrany do slipek wszedłem do wody aby zobaczyć jakie jest dno pochyłość, struktura(np. roślinność lub kamienie), głębokość oraz, gdzie jest termoklina.

Bogatszy w wiedzę trafiłem prosto na kolację.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kucharz Jarek, wspaniały i ciepły człowiek – ,,gotował jak u mamy”. Ale nie jeśc tu przyjechaliśmy. Do późnych godzin wieczornych rozpakowywanie, sprzętu, robactwa zanęt,glin i jeszcze tysiąca różnych ,,pierdoł”. Na wieczornej odprawie mianowałem najstarszego z kadetów kapitanem drużyny i nadałem przezwiska młodzieży.

Oto Captain (ten blondyn , drugi po prawej) obok niego po prawej Pati a po lewej Kurczak, Aga, Turbo Ziele, ten na dole to nie kadet, ale zwycięzca GP Polski z przed dwóch lat Narzeczony przyjechał pomóc koleżankom i kolegom.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pierwszy poranny trening, pierwsze ryby i pierwsze kłopoty – mamy za małe ryby.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kolejne treningi są, już znacznie pozytywniejsze i wielkość ryb jest przyzwoita i szybkość łowienia poprawna, ale jest kolejny problem Turbo Ziele widoczny na trawie musi zostać zastąpiony przez rezerwową Agę (która będzie łowiła na jego sprzęcie). Turbo Ziele podczas wyczerpujących treningów 7 metrowymi topami z wymachu nadrywa ścięgna nadgarstka i jego udział jest wykluczony.

Wieczory trenerom upływają na szykowaniu zestawów i przyponów dla zawodników , a sami zawodnicy zajmują się przeróżnymi zajęciami. Jedni kopią w sianie, i silosie gospodarczym gnojaki ( zaczęło nam brakować) inni w porozumieniu z Edmundem Gutkiewiczem (trenerem U-23) obierają dla juniorów starszych na kolację ziemniaki. Przypomnę , że Edmund Gotował przez cały tydzień dla swoich zawodników posiłki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nieocenioną pomoc dał pod względem merytorycznym jak,  finansowym oraz pomocy technicznej Artur i Lidka Kulkowie. Tych dwoje mistrzów Polski pojechało do Francji za swoje pieniążki i sponsorowało np. zakup robaków . Artur i Narzeczonym zajmował się przez cały tydzień robactwem aby było świrze , pachnące i w idealnym stanie na haka i do zanęty. Jest to naprawdę wyczerpująca praca. Czasami kończyliśmy o 1 w nocy,  by o 5 rano spotkać się, ja przy zanętach i glinach z Narzeczonym, a Artur przy robactwie. Dzięki Artur !!!!

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Treningi upływały na doskonaleniu techniki łowienia bardzo długim topem z wymachu, opiekunowie na pracach przy sprzęcie i zanętach. Czasami robiliśmy sesje zdjęciowe dla firm , które zechciały sponsorować kadrę kadetów na mistrzostwa świata.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ryby były na tyle duże, że każdemu z zawodników zawisł na haku waleczny cefal i oczywiście porwał zestaw.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Co robi ta ryba z wędka i zestawem na zdjęciu poniżej , jest bardziej waleczna od brzany i karpia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pozostałą część opowieści  o tych mistrzostwach  w kolejnym odcinku .

 

 

 

PODLODOWO MORMYSZKI część 1

Od ilości modeli mormyszek na rynku aż boli głowa. Można dostać zawrotu głowy, a co roczne nowości są ,,ponoć – kilerami” lepsze od tych ubiegłorocznych. Daruje sobie komentarze. Wśród pytań,  jedno powtórzyło się trzy krotnie – dlatego należy odpowiedzieć.

Problem dotyczy mormyszek malowanych , które mają otwór na przeciągnięcie żyłki zalany lakierem, bądź farbą. Informuję co następuje, należy nabyć w sklepie zaopatrzenia medycznego mikro bory do usuwania nerwów z leczonego  zęba. Pokazany na zdjęciu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Można też je nabyć, w dobrych sklepach ze sprzętem podlodowym.

Następnie od strony wewnętrznej mormyszki wkładamy delikatnie centrycznie ostry koniec  ,,boru” i pokręcając wwiercamy się powolutku, aby go nie wygiąć. Przedstawia to kolejne foto.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czynimy to, aż do momentu przejścia  na drugą stronę i pokręcamy kilkukrotnie, aż  otwór będzie maksymalnie powiększony .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I jest po problemie. Zalecam wykonać to wszystko w domu, aby na mrozie nie wykonywać tak skomplikowanych operacji.

Pozdrawiam

ZANĘTY MIESZANKI FIRMOWE część 3

W tej części wykładu, omówię stosowanie mieszanek firmowych oraz dodatków do zanęt  na rzeki. Tyle ile jest rzek w Polsce i Europie tyle różnych sposobów nęcenia i stosowania przeróżnych kompozycji zanętowych. Nie ma jednego złotego środka na osiągnięcie sukcesu, nie ma też cudownej mieszanki zanętowej. Jest natomiast różnorodność, spowodowana rybostanem (gatunki wiodące), szybkością prądu rzeki, szerokością rzeki, rodzajem dna oraz porą roku. Mając na uwadze te wszystkie czynniki, musimy bacznie dobierać zanęty oraz komponować składy mieszanek. Gdy znamy łowisko i upodobania ryb nie ma większego problemu. Schody zaczynają się,  gdy musimy dostosować zanętę do nowych warunków. Przypomnę łowisko na Słowacji gdzie słona i czerwoną zanętą z kiełżem łowiłem brzany, certy, świnki. Nigdy ta zanęta nie sprawdziła sie na polskich wodach. To po co opisywałem ? Proste – żebyście pamiętali o konieczności ciągłego poszukiwania. Wisła w Krakowie na bulwarze i połów na bolonkę,  to nie ta sama Wisła w okolicy klasztoru w Tyńcu lub okolicy Bochni. Gdy pod Wawelem wystarczy dobrze słodzona mieszanka o zapachu cynamonu i dużą ilością gotowanej kaszki kukurydzianej, to w Tyńcu już tym nie połowimy. Ale przechodząc do konkretów, na Polskich rzekach, aby osiągać skuteczność powinniście ograniczyć sie do dwóch podstawowych zapachów, o ile jest konieczność ich stosowania. Karmel z wanilią to podstawa i jest tolerowany przez większość gatunków ryb. W rzekach z przewagą krąpia i leszcza zapach korzenny( piernik), mieszanka cynamonu, goździka, gałki muszkatułowej, ziela angielskiego i kolendry. Idąc tym tropem czyli czym wzbogacić nasze mieszanki ? Gdy dominują krąpie,  a przyłowami są leszcze i płocie muszą to być składniki dobrze pracujące typu słonecznik,  dynia, orzech ziemny (oczywiście wszystko dobrze prażone i zmielone) oraz czerwone i żółte pieczywo fluo. Gdy gatunkiem przeważającym są  leszcze to nasza mieszanka powinna zawierać coprah melase, pieczywo czerwone, epiceine i orzech ziemny prażony i mielony. Gdy gatunkiem dominującym jest płoć, to nasza mieszanka powinna zawierać dodatkowo, konopie prażone i mielone,  coprah  melase(przy połowie dużych płoci), coco belge (przy połowie średnich i małych płoci) i pieczywo słodkie dobrze wyprażone.

Jak widzicie jest to zupełnie proste. Nie trzeba wozić ze sobą całego laboratorium, a wystarczy dostosować się do warunków. Przechodząc do ostatniej kwestii, jaką są zanęty firmowe, przypominam o wcześniejszym opisie, w którym podawałem główne zanęty  sprawdzalne na naszych wodach. Przykładowa mieszanka zanęty na leszcza,  to 2 opakowania Gros Gardons, 1 opakowanie Bremes i 1,2 opakowania Carpes. Inny przykład,  to 2 opakowania Gold Pro i 1 opakowanie Gros Gardons. Teraz już znacznie łatwiej będzie wam podchodzić do tematu zanęty, gdy znacie podstawowe, dobre i sprawdzalne składniki. Łowienie na rzece ,to przede wszystkim uciągi i kwestia dociążenia zanęt. Tutaj znajdziecie doskonały i sprawdzony sposób, na wykonanie dobrej spoistej mieszanki o odpowiednim dociążeniu.

Przygotowaną suchą mieszankę (wyjątek stanowią pieczywa kolorowe, które dodajemy po wykonaniu całej zanęty i pierwszym przetarciu przez sito) zalewamy wodą tak, aby całość była mocno nawilżona i przypominała przemoczoną zanętę. Odstawiamy kocioł zna co najmniej 20 minut do godziny. W tym czasie mieszamy potrzebna ziemię do dociążenia i przecieramy dwukrotnie przez sito zanętowe. Następnie łączymy mieszankę (musi być bardzo wilgotna) z przygotowana wcześniej ziemią i dokładnie mieszamy i  dwukrotnie przesypujemy do zapasowego kotła ( w celu dokładnego wymieszania). Teraz całość przecieramy przez sito zanętowe i na koniec dodajemy pieczywo fluo.

Nasza przemoczona zanęta stała się sucha i łatwo formowalna. Dzieje się to za sprawą, że ziemia wypiła nadmiar wody z zanęty i stworzyła jedna całość o jednolitej spoistości. Teraz naszą mieszankę dzielimy na trzy równe części. Pierwszą będziemy nęcić wstępnie, drugą nęcić w pierwszej połowie łowienia, natomiast trzecią w drugiej połowie łowienia.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pierwszą oddzieloną część zanęty( do wstępnego nęcenia) znowu dzielimy na trzy jednakowe części. Do pierwszej nie dodajemy wody tylko przynęty zanętowe, które będą działały na wstępie zawodów (dżokers, pinka topiona, pinka żywa). Z tej mieszanki kleimy kole – będą się rozmywały dość szybko, do 20 minut maksymalnie i uwolnią drobne przynęty zanętowe.

Kolejną porcję zanęty dowilżamy tak, aby była bardziej wilgotna od pierwszej części, i mocniej kleiła (co zapewnia nam dodanie wody która jest klejem). Do tej porcji dajemy, topionego grubego robaka, topioną pinkę i dżokersa w większej ilości. Kleimy kule zanętowe. Ostatnią porcję nawilżamy bardzo dobrze, ale z wyczuciem aby przypominała plastelinę ( wciśnięty palec w kulę zanętową jej  nie rozbił,  tylko zrobił otwór). Do tej porcji, dodajemy najbardziej treściwe ,,mięsko”,  siekaną dżdżownicę, kastera, gruba ochotkę topione białe grube. Kleimy kule i mamy gotowy komplet kul o różnej spoistości i czasie rozmywania z uzależnieniem atrakcyjności podawanych przynęt zanętowych.

Z pozostałych dwóch porcji zanęty na donęcanie, jedną dowilżamy bardziej (ta będzie przeznaczona na druga połowę zawodów, gdy ryby już stoją w zanęcie a nie na jej rozmyciu).

Życzę wielu sukcesów i trzymania się podstawowych zasad  przygotowywania mieszanek i zanęty na rzekę.

Ciąg dalszy nastąpi …………..

 

 

 

PODLODOWO DOBÓR KIWOKÓW

Jeden z ważniejszych elementów wędki podlodowej to kiwok. Zastępuje spławik z zestawu spławikowego. Tak jak dobry spławik musi być,  trwały, delikatny, a zarazem czytelny.

Jego dobór jest wypadkową głębokości, wielkości ryb i wymaganej prowokacji. Minęły bezpowrotnie czasy szczeciny z dzika, czy włosia od szczotek do zamiatania podwórka. Dzisiejsze kiwoki to poliwęglan , silikon oraz tworzywa termoplastyczne nie ulegające odkształceniu. Odrzucane podczas holu wędki napotykają na lód i śnieg . Właśnie w tych sytuacjach dochodzi najczęściej do wszelakich uszkodzeń kiwoka, a przez to wyeliminowanie całej wędki z połowu.

Kupując zwracajcie szczególną uwagę na ich łamliwość oraz podatność na wygięcia. Ugięcie kiwoka regulujemy jego długością. Jednak sama regulacja nie wystarczy do prawidłowej pracy mormyszki.

Pierwszego doboru kiwoka  dokonujemy,  w zależności od gramatury mormyszki stosowanej na danym łowisku. Im głębiej tym większa mormyszka = tym sztywniejszy (dłuższy i szerszy) kiwok.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przy małych mormyszkach stosujemy kiwoki  bardziej elastyczne (krótsze i węższe). To nie koniec dostosowania kiwoka . Teraz musimy określić, czy będziemy tym łowić płocie, czy na przykład okonie. Każdy z tych gatunków wymaga innej prowokacji. Przy płoci, będą to delikatne płynne podbicia (drgnięcia) i podciąganie do góry z zatrzymaniem, oraz opuszczanie z zatrzymaniem. Przy okoniu wywoływanie mocnej amplitudy szybkich drgań z podnoszeniem. ,,Leniwy” kiwok nie doprowadzi mormyszki do krótkich, a częstych drgań , natomiast zbyt sztywny i agresywny będzie zbyt podrzucał mormyszkę podczas połowu płoci. O tym należy zawsze pamiętać. Kolejny ważny aspekt to prawidłowe zacięcie kiwokiem długim i krótkim.

Przy połowie kiwokiem krótkim, wędka powinna być ustawiona bardziej poziomo w stosunku do lodu, a zacięcie wykonujemy nadgarstkiem tak jak przy połowie uklei. Natomiast przy kiwokach dłuższych i elastycznych, wędkę ustawiamy lekkim skosem ze szczytówką skierowaną w kierunku przerębla i zacinamy podnosząc płynnym ruchem rękę do góry. Zła postawa na lodzie podczas zacięcia, to główny grzech większości zawodników.

Ciąg dalszy nastąpi ……..

 

PODLODOWO część 2

Po pierwszym dniu istnienia na blogu tematu o wędkarstwie podlodowym, otrzymałem mnóstwo pytań.  Zacznę od ciekawostki, która pomoże niektórym kolegom zrozumieć powiedzenie ,,chcieć to móc”. Kilka lat temu podczas podlodowych  mistrzostw Polski podchodzi do mnie młody człowiek – Zbyszek . Opowiada mi o tym, jakim wielkim ,,guru” jestem dla niego i jak by chciał, abym mu pomógł coś osiągnąć w wędkarstwie podlodowym. Kilka telefonów, rozmów , wysłana zanęta na zawody podlodowe. W kolejnym roku, młody adept startuje w  czołowej drużynie podlodowego GP Polski. Czas teraźniejszy Zbyszek jest w kadrze i startował na mistrzostwach świata w USA. Droga do sukcesów jest czasami krótka, jednak ten młody (wówczas) kolega wykonał kawał pracy i zastosował się do wiedzy z pełnym zaangażowaniem. Dotyczy to każdej dyscypliny wędkarskiej. Kiedy zadają mi pytanie o łowienie pod lodem innych gatunków ryb niż płocie, leszcze i okonie. odpowiadam złowiłem karpie, liny, karasie,sielawy sieje,sandacze,szczupaki,krąpie,sumiki karłowate(amerykańskie),świnki,  wzdręgi, jazgarze i ukleje. Mimo , że stare książki wędkarskie piszą o tym że ryby zasypiają (są w letargu zimowym), ja łowiłem te ryby. Wszystko jest spowodowane, warunkami pogodowymi, ciśnieniem atmosferycznym i rybostanem danego zbiornika. Sposób na duże okonie sprzedał mi kiedyś mój ,,WIELKI KOLEGA” Piotr Stępniak. Sprawdza się w 80 % przypadków, kiedy go zastosowałem. Polega na wywierceniu równolegle do linii  brzegowej 10 otworów co 10 metrów i zasypaniu ich zwiecinami lodu lub śniegiem.  Następnie wykonujemy  palcem lub patykiem maleńki  otwór i wrzucamy tam po trzy ochotki . Po zanęceniu ostatniego otworu, wracamy do pierwszego zanęconego i sprawdzamy czy garbusy się zameldowały. Jeżeli były w zasięgu 3 metrów od ochotki to bankowo tam się pojawią. I tak  sprawdzamy  kolejne otwory, wpuszczając mormyszkę z ochotka na haczyku. W  otwory, w których złowiliśmy po okoniu lub kilka sztuk wpuszczamy tylko po trzy ochotki i tak dalej i dalej. Jak szukamy szybko siedlisk ryby na zamarzniętym jeziorze ? Znając jezioro jest zawsze łatwiej, ale gdy jest to nasz pierwszy kontakt z tym zbiornikiem, czynimy to w następujący sposób. wychodząc na lód odmierzamy dwadzieścia kroków i zanęcamy, kolejny otwór wiercimy o następne dwadzieścia kroków na wodę i zanęcamy i tak dalej , aż wykonamy 5 otworów na odległości od brzegu 100 metrów . Zaczynamy od sprawdzenia naszych otworów, zawsze od pierwszego zanęconego. Gdy napotykamy na ryby, jest to znak, na jakiej głębokości przebywają żerujące stada i do jakiej głębokości gromady  ryb się rozciągają. Kolejnym zadaniem będzie wybranie, czy opłaca nam się łowić drobne rybki na płytkiej wodzie, czy też większe wagowo egzemplarze na głębokiej. Pamiętając,  że opad mormyszki na głębokiej jest znacznie większy niż na płytkiej,  a  hol ryb z głębszych partii wody trwa dłużej. Wybieramy opcję, która będzie dla nas najbardziej opłacalna.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tak jak w połowie uklejek, tak w wędkowaniu podlodowym najistotniejszy jest porządek, minimalizm sprzętowy( z wyjątkiem wędek), szybkość ruchów i ich płynność (zdolności manualne) oraz myślenie. Zawodni leniwy i bałaganiarz nic nie osiągnie. Ustalanie taktyki to cała filozofia wsółczesnego wędkarstwa, nie zależy od jednej osoby, a od wszystkich zawodników, ich spostrzegawczości na treningach oraz kombinowania se sprzętem i nęceniem.

Dopiero wypadkowa informacji z treningu wszystkich członków drużyny, pozwoli wyciągnąć stosowne (nie zawsze właściwe) wnioski. Pokaż na zdjęciu jak przebiegały wspólne omawiania taktyki na mistrzostwach Polski.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Sposoby na szybkie rozpoznanie łowiska nie zawsze są przyjemne, a obranie taktyki czasami upokarzające. Podam, co mam na myśli, dwa dni pod rząd ustalam dla siebie najtrudniejsze zadanie i najmniej prawdopodobne (nęcenie tylko czystym dżokersem). Pokonuje mnie każdy z moich zawodników. Jeden łowi tylko ziemią z dżokiem, ja czystym dżokiem trzeci zanętą mocno pracującą. a dwaj tylko na zanęcie nie pracującej z dna. Tak po dwóch dniach treningu, ważenia i liczenia ryb , cała drużyna na zawodach łowi tylko w pierwszej godzinie zanęta pracującą, a w dwóch pozostałych godzinach łowienia nęci  czystym dżokersem . Wynik, miejsca w sektorach od 1 do 6 . Wyjaśniając , najpierw trzeba było ryby pobudzić i przywołać, a następnie utrzymać w łowisku dżokersem, gdyż inne nęcenie ich płoszyło.

Ciąg dalszy nastąpi ……

ZANĘTY MIESZANKI FIRMOWE część 2

Jak zrozumieć istotę zastosowania poszczególnych zanęt i ich zastosowania, posłużę się przykładem jednego sezonu na zalewie Zemborzyckim w Lublinie.

Jest wiosna, pierwsze zawody za kilka dni , zawodnicy dzwonią i pytają jak bym ,,ugryzł” te zawody, jak bym podał i co podał ? Nikt nie zapytał jak bym łowił, czym bym łowił. To ,,grzech pierwotny wszystkich początkujących , lub wszechwiedzących”. Przecież dla wszystkich, którzy pojechali potrenować jest to sprawa oczywista- biorą, więc zanęta będzie najważniejsza. Nic bardziej mylnego. Każdemu z zawodników przypominam –  zabierz dwie odległościówki, na tyczkę jak najdelikatniej. Co słyszę od zawodników – odległościówka, po co przecież ryba jest, delikatnie na tyczkę – nie można bo jest duży uciąg. Do właśnie takich zachowań zawodników nie tylko początkujących mam wielki żal.  Chcą porady, ale swoje wiedzą i robią. Wiosna,  to pora częstych zmian temperatury dobowej powietrza, a co za tym idzie i wody. Wiosenne drobne ryby przebywają blisko brzegu w ciepłych partiach wody. Nagła zmiana pogody,zimny deszcz, ochłodzenie nocą, wyganiają stada drobnicy z płycizn na głębsze partie wody. Jak głębsze ? Wystarczy, że pod tyczką jest 80 cm, a ryby przeniosą się na 1,2 metra głębokości i od tej granicy będą przebywać i żerować. Nawet najlepsza zanęta nie zwabi ich z odległości 15 czy 20 metrów, po prostu nie popłyną w te miejsca, ze względu na panujący chłód. Proponowałem, aby pamiętali o odległościówce . Efekt – w płytkim sektorze tylko 5 zawodników ma ryby, a najlepszy 5 płoteczek. Zawodnicy w pozostałych sektorach łowiący tyczką, mieli bardzo różne wyniki, od 800 gram do ponad 5 kilogramów. Nie ważne, czy byli to znani zawodnicy okręgowi, czy przyjezdni goście startujący od wielu lat w zawodach GP Polski. Kto łowił za ciężko powyżej 0,8 grama płynął jak ,,gondola”. Podaję ten przykład abyście raz na zawsze zrozumieli, że dobór zanęty to wypadkowa – pory roku, metody, rybostanu,głębokości, uciągu, rodzaju dna i zerowania ryb.

Jak zaczniecie dobierać do swojej ulubionej zanęty pozostałe wymienione składowe to nigdy nie osiągniecie wyniku. Na tym samym zalewie, w dwa miesiące później odbywają się kolejne zawody. Jadąc do firmy zatrzymuję się, by choć przez godzinkę po obserwować startujących zawodników ,,ciągnie wilka do lasu” , staję za zawodnikiem czołówki okręgowej, byłym mistrzem okręgu i widzę , że nie idzie mu łowienie. Pytam. Jak łowisz z dna, na styk, czy nad dnem i ile ??? Odpowiada , że na styk. Wygłaszam mu po cichu magiczną formułkę. Przesuń spławik o 5 centymetrów w dół. Ulep jedną mała kulkę  z zanęty z ziemią  z małą ilością dżokersa, w narożniku kuwety, nawilż delikatnie wodą z kasterów  odrobinę tej samej mieszanki wraz z większą ilością dżokersa (tak aby powstała papka) i podaj kubkiem,  najpierw tą pierwszą, potem druga. Tak wykonaj donęcenie co dwie,  potem trzy minuty i łów w rozmyciu zanęty. Gość mówi dobrze i dalej siedzi i łowi swoje, czyli prawie nic nie łowi. Po kolejnych 10 minutach przypominam mu, ze w ten sposób nic nie zwojuje. Wreszcie po kolejnych pustych wstawieniach zaczyna kombinować najpierw z zestawem, a następnie szykuje porcje zanęty w sposób, jaki mu podpowiedziałem. Uwierzcie , już po pierwszym nęceniu zaraz po wstawieniu zestawu w rozmycie zanęty holuje płotkę, kolejne wstawienie i kolejna ryba i tak do końca zawodów. Przecież go nie pytałem jaką zanęta łowi, natomiast sposób podania przy tamtym zerowaniu ryb wykonywał błędnie. Zapamiętajcie na całe życie.

NIE ZANĘTA A JEJ SPOSÓB PODANIA DECYDUJE O SUKCESIE

Ten sam zalew jesienią, przyjechałem testować nowy model spławika. Jako, że testowanie bez ryb nie ma sensu, przygotowałem 2 kilogramy ziemi czarnej lekkiej i 1 kilogram ziemi jasnej smużącej. Podzieliłem to na trzy części,  do jednej wsypałem pół szklanki dżokersa. Tym zanęciłem z ręki bez żadnych kubków, zabrałem się za szykowanie topów i zestawów z nowymi spławikami zajęło mi to ok. 40 minut. Wędkujący opodal zawodnik , podszedł i mówi nic nie bierze siedzę od 2 godzin miałem jedno branie i to bardzo delikatne. Pytam co podał do wody ? Grzecznie zeznaje pół paczki Gros Gardonsa i pół paczki Etange 1 paczkę ziemi ,,bełchatowskiej” no i ćwiartkę dżokersa. Mówię , że za bogato i za dużo mięsa na późnojesienne łowienie na zalewie. A on mówi,  że tym wygrał miesiąc temu zawody i miał 8 kilo ryb. Ale to było miesiąc temu. A pan czego jeszcze nie łowi ? Odpowiadam grzecznie , że ryby wejdą po ok. 45 minutach od zanęcenia. Zobaczymy. Skwitował nasza konwersację i poszedł do siebie. Po wstawieniu zestawu nie miałem brań. Zapaliłem papierosa i wstawiłem zestaw delikatnie przegruntowany o  5 centymetrów w haki. kończąc papierosa miałem pierwsze branie i leszczyka za 500 gram. Bez donęcania łowiłem przez 30 minut rybkę za rybką, po czym donęciłem od razu 3 gałkami z większa ilością dżokersa. Kolejny papierosek i wizyta u sąsiada, który rozpoczął składanie sprzętu. Co mi odpowiedział. Trafił pan na stado ryb. Tak trafiłem, na kolejnego faceta ze sprzętem za 10 tyś. złotych i pustą głową. Po powrocie do swojej pracy, dalej odławiałem ,,trafione stado ryb”.

Myślę ,że te przykłady uzmysłowią wam, jak istotne jest dostosowanie się do warunków a nie do zanęty. Nie należy szukać ryb w zanęcie, a zanętą dopasować się do poszczególnych wymienionych wcześniej czynników.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Odpowiadając na zadane pytanie, na maila – JAKA ZANĘTA NA TYCZKĘ A JAKA NA ODLEGŁOŚCIÓWKĘ, GDY SĄ TAKIE SAME RYBY I WIELKOŚCIĄ I GATUNKAMI ??

Odpowiedź jest prozaicznie prosta. Mieszanka ma być taka sama jeżeli chodzi o skład zanęty np. Gold Pro + Silver + ziemia jasna smużąca nawilżenie umiarkowane – do tyczki. Ten sam skład zanęty + 1/2 ziemi jasnej smużącej + 1/2 ziemi jasnej wiążącej i większe nawilżenie w celu uzyskania lepszej spoistości do sklejania kul zanętowych do procy.

Ciąg dalszy nastąpi ……..

 

ODPOWIEDZI NA PYTANIA

Kolejna porcja odpowiedzi na pytania, tym razem zadane na forum wędkarskim. Opisując objętościowe stosowanie dodatków do sporządzenia swojej mieszanki, miałem na myśli suche produkty.

Drugi temat dotyczył zanęt Marcela i tematu ,,prostota”.

Prostota dotyczyła tematu,  gdy wykonujemy samodzielnie mieszankę . Gry stosujemy gotowe zanęty, określone przez kolegę dodatki stosujemy zgodnie z tym co pisałem. Na przykład , gdy robimy mieszankę na rzekę, która składa się z  1 opakowania Gros Gardons + 1 opakowanie Bremes – wzbogacimy ją 1/2 kilograma gotowanej lub zaparzonej kukurydzy i 1/4 opakowania coprah melase. W ten sposób mamy mieszankę na leszcze i łowienie z dna z przytrzymaniem. Gdy tą samą recepturą  chcemy łowić z przepływu nad dnem np krąpie, kukurydzy nie dodajemy a dajemy 20 dkg. słonecznika prażonego mielonego i 5  dkg dyni prażonej mielonej.

Odnośnie zanęt Marcela. To, że zanęta ma słonawy smak nie koliduje z koniecznością dodania coprah melasa , melasa , epiceine , czyli słodkich dodatków koniecznych przy połowie leszczy. Słoność tych zanęt nie wynika z konieczności , lecz z faktu dobrego konserwowania, oraz utrzymania zapachu.

W każdym przypadku należy pamiętać o upodobaniach ryb, a nie naszym zmysłom węchu czy smaku.

PODLODOWO część 1

Wielka pasja i kilka medali mistrzostw polski, nie pozwalają na pozostawienie tej wspaniałej pasji obok innych wpisów. Czekałem, aż tak na poważnie zacznie się zima, no i doczekałem się. Wypada napisać, koleżankom i kolegom coś o swoich wyczynach. Pierwszy raz łowiłem pod lodem w wieku 8 lat. Jako ze ojca miałem żeglarza to , praktycznie cały rok spędzałem nad jeziorem. Gdy ojciec trenował na bojerze przed mistrzostwami polski, to ja miałem wykuty przerębel i machałem podlodówka z bambusa z błystką wykonana ze srebrnej łyżeczki. Lata mijały, w wieku 24 lat zdobyłem pierwszy medal mistrzostw okręgu i od tego się zaczęło podlodowe szaleństwo. Ostatni złoty medal  drużynowy to już 7 lat temu. OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wędkarstwo podlodowe, jak żadne inne nie cementuje (zamraża) przyjaźni na wiele lat. Tak  tez jest do dzisiaj , gdy pojawiam się na lodzie jako trener ,nie tylko siwowłosi ściskają się ze mną, ale i młodsi zawodnicy, którzy zaczynali jako mali chłopcy pod moimi skrzydłami. Przełowiłem jako zawodnik , więcej lat niż mają najmłodsi medaliści mistrzostw Polski.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zaszczepiłem swoją pasją też małżonkę Mariolę. Jak widzicie na zdjęciach, przeszła szkołę prawidłowej pozycji nad przeręblem, czyli na kolanach i łowimy gołymi rękami. Dzisiejsze wędkarstwo podlodowe, jest bardziej sportem ekstremalnym niż rekreacją. Zawodnik w celu osiągnięcia wyniku, musi mieć oczy wokół głowy, biegać po lodzie lub śniegu jak na zawodach przełajowych, posiadać żelazną kondycję (w ciągu trzech dni rozgrywa się trzy tury zawodów oraz minimum 1 trening), odporność na mróz, wiatr deszcz, zdolności manualne  i cierpliwość. Wielu z pośród zawodników spławikowych, przedłuża sobie sezon startując w zimowym Grand Prix. Są wśród nich członkowie spławikowej kadry Polski.Wprawdzie sezon trwa bardzo krótko, to warto się,, ścigać” na lodzie, choćby z uwagi na kondycje fizyczną i trening reakcji na brania. Moim ulubionym łowiskiem jest zalew Zemborzycki w Lublinie . Łowię tu nawet sandaczyki, jak ten na zdjęciu powyżej.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

W kolejnych odsłonach bardzo chętnie odpowiem na wszelkie pytania kolegów. Za kilka dni pierwszy wyjazd z drużyną BARAKUDA na pierwsza turę mistrzostw Polski.

ZANETY- MIESZANKI FIRMOWE część 1

Zgodnie z obietnicą rozpoczynam wykład odnośnie nęcenia gotowymi mieszankami firmowymi. Zanim sięgniecie na półki regałów sklepowych, wybierzecie zanętę, przeczytajcie dokładnie kilka razy co napiszę. To nie skleroza, będę czasami powtarzał swoje magiczne powiedzenia -,,NIE MA CUDOWNYCH ZANĘT”.

Nie mylę się, a jak nie wierzycie –  Ci zaawansowani i Ci, którzy zaczynają zabawę w wędkarstwo spławikowe dopiero teraz, to przeczytajcie uważnie. Nie ma takiego zawodnika na świecie , który by jeździł i wygrywał wszystko i wszędzie. Nie ma takiej drużyny, która by wygrywała wszystkie sektory jedynkami. Ja na swoje sukcesy pracowałem latami, wiedzę mam w głowie, popełniałem błędy jak każdy człowiek, ale zawsze wyciągałem wnioski z porażki – bo one uczą najbardziej. Zanim wyleje się na moją głowę lawina epitetów, ze strony kolegów producentów zanęt, zawodników, moich dawnych  klubowych kolegów, oraz łowiących tylko na określoną markę (czytaj firmę). Przypomnę tym wszystkim, że kiedyś i ja produkowałem zanęty, a starsi koledzy do dzisiaj z rozrzewnieniem wspominają moje mieszanki i sukcesy na zawodach. Nie jestem dla nikogo konkurencją, a wiedzę przedstawiam w/g życiowych doświadczeń i bez żadnych uprzedzeń. To co przeczytacie, zapewne zmieni ogólny obraz tego co tej chwili wiedzieliście o zanętach. Aby napełniać kotły rybami jak na poniższym zdjęciu, trzeba będzie nie tylko mieć wiedzę o zanętach. Trzeba będzie zmienić swoje podejście do wędkarstwa.

W śród firm zagranicznych oferujących swoje produkty na Polskim rynku,  wymienię zaledwie cztery, którymi warto się zainteresować szykując się na ryby lub zawody. Zacznę od Trabucco. Na naszych wodach, oraz większości łowisk europejskich (wyłączając południe europy), numerem 1 na ukleje jest Alborella Specjal oraz Super (rzadziej spotykana). Bardzo dobrze miesza się z większością mieszanek na ukleje prezentowanych na rynku polskim. Stosowana samodzielnie na trudnych łowiskach,  lub jako dodatek do tańszych mieszanek na łowiskach rybnych.

Zanęty Marcela, legendy wędkarstwa spławikowego oraz producentów zanęt. Jego mieszanki były pierwszymi łatwo dostępnymi zanętami z zachodniej europy. Od lat, przedstawicielem dystrybucji na Polskę jest firma Robinson Europe.

Opisy zanęt znajdziecie w katalogach, oraz stronach internetowych. Zajmę się kilkoma najbardziej przydatnymi na naszych łowiskach. Gold Pro, jest to moim zdaniem podstawowa zanęta na leszcze,  krąpie oraz duże leszcze. W połączeniu z BREM RECORD SILVER bardzo dobra na leszcze na wodzie stojącej. Na zimowe i wiosenne leszcze, bardzo dobre wyniki uzyskamy w połączeniu z Turbo. Black Turbo bardzo dobra na jesienne i zimowe połowy w kanałach i jeziorach. Zanęty Marcela rzadko stosowane są przez czołowych zawodników podczas zawodów rangi międzynarodowej, Jest spowodowane ich małym uniwersalizmem . Jaśniej mówiąc, ich sprawdzalność na łowiskach europejskich jest bardzo mała. Charakterystyczne jest to, że wyniki osiąga się na kanałach żeglugowych położonych blisko Atlantyku. Swoje wyniki na rzekach zawdzięczam stosowaniu zamiast atraktora czystej zanęty Gold Pro. Na trzy kilogramy mojej bazy stosowałem 1 kilogram tej zanęty. Sprawdzało się to w 80 % Polskich rzek. Z pośród atraktorów legenda jest Brem (karmel) i wanilia.

Przechodząc do kolejnej firmy przypomnę, że omawiam i proponuję tylko to co sprawdza się na naszych wodach, lub większości europejskich łowisk. Firma Mondial- F, spotkałem się z nia pierwszy raz w 2001 roku  podczas udziału w klubowych  mistrzostwach świata w Belgii. Już w tym czasie zauważyłem ich bardzo dobre wykonanie, oraz powtarzalność receptury. Po kilku latach przeróżnych prób na łowiskach w kraju, wyselekcjonowałem kilka produktów godnych polecenia i stosowania z powodzeniem na zawodach wszelkiej rangi. Super Nullens Bremes lub ta zanęta w połączeniu z Top Etang to kilery na leszcze i krąpie. Mieszanka taka wzbogacona Gros Gardons Sensasa to pewne grube leszcze. Stosowałem stosunek 2 x Gros Gardons oraz po i części Nulens Bremes i Top Etang. Specjal Gardon w połączeniu z Canal Gardons daje super mieszankę na płocie bez stosowania jakichkolwiek dodatków. Z zanęt tej firmy, warto polecić jeszcze BINGO oraz X-dream. Zanęta Mondia-F komponuje się doskonale z mieszankami Sensasa. Zanęty wymagają łagodnego obchodzenia się z wodą,  gdyż właściwą konsystencję jest bardzo łatwo przegapić dozując zbyt wiele wody.

Przechodząc do ostatniej firmy jaką jest francuski Sensas potwierdzę , że większość ekip na świecie stosuje ta zanętę jako wiodąca na zawodach międzynarodowych. Zanęty powstawały latami, po przez sugestie znanych zawodników (będących wielokrotnie przedstawicielami tej firmy) co by zmienić lub dodać aby na łowiskach ich kraju były skuteczniejsze. Nie odkryję Ameryki mówiąc- czołówka kraju łowi tą zanętą. Żeby łatwiej było wam zrozumieć istotę stosowania i mieszania tych zanęt opiszę co oznacza nazwa i zastosowanie oczywiście tylko tych godnych uwagi.

Gardons – baza

Gros Gardons – wygrubia ryby

Etange – małe leszczyki ,krąpiki, woda stojąca z różnym rybostanem

Bremes – leszcze większe na rzece

Carpes – duże ryby, do zastosowania w mieszankach rzecznych jako gruba baza

Match– uzyskanie odpowiedniej spoistości podczas strzelania z procy

Canal – drobne ryby , trudne ryby

Abletes – ukleja

Super Black Gardons, Bremes – kanałowe drobne i średnie ryby, baza w zimnej porze roku

Na tym moja wyliczanka się kończy, wystarczy, że zdecydujecie się na jedną z tyc firm i sami wykonacie dobra zanętę na każda wodę. Dla przypomnienia dla ,,alchemików” lub ,,cyber-wędkarzy” nie więcej niż trzy zanęty połączone ze sobą.

Podam przykładowe zastosowanie podczas zawodów:

Szeged- tor kajakowy – mistrzostwa świata – połów tyczka= medal

czarna ziemia +  jasna smużąca + 1 kg Etange na 4 kg ziemi  bez atraktorów

Mistrzostwa świata Francja – rzeka wolny i średni uciąg  – połów tyczka = wygrany sektor, 2 miejsce sektorowe, 2 razy 4 miejsce sektorowe

2 kg Argilla + 2 kg jasna smużąca + 1 kg Gros Gardons + 1/4 kg LAKE  bez atraktorów

Jak widzicie stosowane zanęty i mieszanki są dalekie od opisywanych przez wędkarzy na wszelakich forach. Istota jest gdzie indziej . Polega na zrozumieniu co jest w wodzie, co mamy łowić i jak mamy łowić.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jak to wszystko zrozumieć,  postaram się podać na przykładach zastosowania poszczególnych zanęt. Ale zanęty to dodatek do tego co wpada do wody. Podstawę stanowi ziemia. Jak już widzieliście na przykładach z mistrzostw,  zanęta stanowiła zaledwie niewielką część mieszanki wrzucanej do wody.

Jeżeli mamy łowić niewielkie ryby na łowisku,  gdzie dominuje Leszczyk czy krąpik, a nie wykonaliśmy swojej bazy zanętowej, to wystarczy na 2 części Gardonsa wsypać 1 część Etange i 1 część LAKE (tylko niech mi jakiś mądrala nie wypisuje że to to samo co Etange) i dostosować ziemię do głębokości, rodzaju,  koloru dna, uciągu i stosowanej metody połowu.

Na tej samej wodzie, w  trzech porach roku, będzie trzeba zastosować trzy różne mieszanki. Bo inna  jest temperatura wody, inne ryby są gatunkami wiodącymi i różny jest okres pobierania pokarmu i przemiany materii u ryb.

Ciąg dalszy nastąpi……..

UKLEJA – DOBÓR SPŁAWIKÓW

Otrzymałem wiele pytań odnośnie doboru gramatur spławików,  podczas połowu uklei krótkimi wędkami. Dobieramy przede wszystkim:

1. gramaturami odpowiednimi do długości wędki – im dłuższy kij, tym większa gramatura spławika

2. gramaturami odpowiednimi do siły wiatru –im większy wiatr, tym większa gramatura spławika

3.gramaturami do głębokości połowu – im głębiej łowimy, tym większa gramatura spławika

Te podstawowe informacje pomogą nam zawsze w doborze odpowiedniej gramatury, pamiętając o tym, że wiatr może się wzmóc podczas zawodów (śledzenie prognozy pogody).  Myślę , że dostatecznie wyjaśniłem podstawy doboru , bez zbędnego ,,ględzenia”.