MISTRZOSTWA ŚWIATA INACZEJ część 6

Były to moje pierwsze mistrzostwa świata, jako trenera narodowej  kadry kobiet. Portugalia, 3500 km od Polski na nieznanym łowisku, (nie do końca). Na tej wodzie, a raczej górskiej rzece, Polki startowały cztery lata wcześniej. Wśród wyjeżdżających ze mną zawodniczek, dwie startowały na tym łowisku i przekazały mi bardzo dożo wiadomości (jak się później okazało zupełnie nieprzydatnych, a wręcz mylących). Mistrzostwa były jednocześnie ,,Olimpiadą” w sportach wędkarskich, z Polski wyjeżdżali juniorzy, seniorzy, spinningiści, muszkarze łowiący na morzu. Co cztery lata, odbywa się w jednym z krajów  członków CIPS-FIPS (taka moim zdaniem bezsensowna impreza). Bo, gdzie w Polsce można znaleźć łowisko do połowu bassa ????? Takim paranojom mówię kategorycznie nie !!!

Ekipa techniczna wyjechała o dwa dni wcześniej , zanim ja z zawodniczkami zameldowałem się na lotnisku Okęcie. Po trwającym 7 godzin lotem z międzylądowaniem w Hamburgu, dotarliśmy szczęśliwie do Porto . Wypożyczenie samochodu do transportu drużyny i dalej 160 kilometrów do miejsca noclegu. Już na lotnisku, chłopaki z ekipy technicznej zaatakowali mnie co ja za rzekę górską widziałem ??? Mówię spokojnie , że – przecież dziewczyny startowały i najwolniej płynęło w dolnym sektorze , gdzieś na 3-4 gram. Oni w śmiech i mówią – to pojedziemy jeszcze dzisiaj nad wodę i popatrzysz na tę górską rzekę. Po zakwaterowaniu w zarezerwowanym pensjonacie, pojechałem z częścią ekipy na oddalone o 50 kilometrów łowisko. MIELI RACJĘ !!! Woda nawet w dolnym sektorze płynęła pod prąd !!!

Takich oto cudów, można się spodziewać na mistrzostwach świata. Pierwsze treningi pokazały , że jesteśmy z ręką w ,,NOCNIKU”. Najlepszy wynik  naszej zawodniczki to było 550 gram. Łowione rybki, te największe miału po 15 centymetrów (brzany). Trzeciego dnia, wybrałem się na spacer groblami, które organizatorzy usypali w poprzek rzeki  z wielkich kamieni i głazów. Zrobili swojego rodzaju trzy odrębne jeziorka. Spowita poranną mgłą rzeka, ukryła moją postać.  Tam na drugim brzegu odkryłem ukryte pompy zatopione przed tamą z kamieni i pompującą wodę pod prą czyli do góry biegu rzeki. BINGO !!! Wiedziałem , po co to zrobili. Wywołali wysoką sztuczną termoklinę. Ryby duże i średnie przebywają w ciepłej wodzie, więc są dość wysoko- ale gdzie ??? Zbieg okoliczności tego co odkryłem zbiegł się z praniem robaków przez Krzyśka Samola, który zasugerował, że może muszą być bez zapachu aby ryby brały. Wyprane robaki, strzelane z procy  przez jedną z zawodniczek, zamiast tonąć zaczęły pływać po powierzchni. Po chwili na powierzchni pojawiły się pluski ryb wielkości ponad 20 centymetrów. Dostałem informację, o fakcie , że zawodniczki gospodarzy, czyli Portugalki odławiają piękne brzany. Mój najlepszy szpieg , Janusz Smalec po kwadransie przyjeżdża na rowerze i opisuje mi całą tajemnicę łowienia. Zanim opiszę dalszą część tych niezapomnianych mistrzostw przedstawię moje zawodniczki :

Danusia DANUSIA SZYMAŃSKA

Gosia ŚP. MAŁGOSIA WESOŁOWSKA

Indeks 1 ZOSIA BESTYDZIENSKA

indeks EWA BESTYDZIENSKA

Wanda WANDZIA SPRZĄCZKOWSKA

images ELA MACH

SUPER BABKI !!! Wspaniała atmosfera i wiele wspomnień. Zwłaszcza wieczorne ,,rozważania” na tarasie,, Babcią” i ,,Lelą”.  Dalsza część wspomnień w kolejnym wykładzie ,,DZIADKA”.

Ciąg dalszy nastąpi ……..

Reklamy

3 myśli nt. „MISTRZOSTWA ŚWIATA INACZEJ część 6

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s