PATENT DZIADKA

Podam Wam bardzo ciekawy sposób na nęcenie w rzece bez zanęty i gliny. Wiele lat temu , kiedy trenowałem cztery razy w tygodniu, pozostawały mi nie wykorzystane porcje dżokersa i ochotki. Mój patent ma ponad 25 lat i do dzisiaj się sprawdza. Początkowo był to tylko dżokers i gruba ochotka, po latach do swojego patentu dodałem topioną pinkę. Podaję co należy wykonać :

Przepłukaną ochotkę i dżokersa mieszam delikatnie ze żwirem kwarcowym (2-3 milimetry średnicy) umieszczam w  pudełku po margarynie, wypełniam do 3/4 wysokości pojemnika i zalewam bardzo zimną wodą (potrząsając w celu usunięcia pęcherzy powietrza). Pojemnik wypełniam,  aż woda zaleje robactwo ze żwirem. Całość umieszczam w zamrażalniku lodówki. Wykonuję sobie cztery do pięciu takich porcji. Po całkowitym zamarznięciu, wyjmuję zamrożone robactwo i przekładam do szczelnych worków nylonowych i przetrzymuję do trzech miesięcy w zamrażarce. Jadąc na rzekę na ryby, zabieram w lodówce turystycznej kilka zamrożonych ,,bloczków” i  zanęcam jedna porcją. Kolejną podaję nie wcześniej, niż po 20 minutach. Gdyby nie było żwiru , taki ,,Bloczek pływał by po powierzchni wody. Dociążony spada na dno i pomaleńku roztapiając się, uwalnia niewielkimi porcjami dżokersa, ochotkę i pinkę.

Dobra proporcja, to taka , gdy w pudełku przed nalaniem wody odmierzymy  1/2  jego objętości żwiru, następie 1/4 robactwa. Po wymieszaniu zalana wodą proporcja dobrze trzyma się dna.

Zawsze po zawodach zostaje dżokers czy ochotka, warto to wykorzystać z pożytkiem.

Reklamy