ZESTAW RZEKA – WIRY – TAK ZWANE KOTŁY

Wielokrotnie spotkaliście się lub spotkacie ze stanowiskami w których występują w wodzie silne zawirowania, mocne kręcenie nurtem  (tak zwane ,,KOTŁY”). Jest na to sposób !!! Trzeba zastosować spławik o kształcie korpusu bardzo zbliżonym do kuli. Ja stosuję model Vimba V-3 w gramaturach pomiędzy 2 a 4 gramy. Druga ważna sprawa to obciążenie i odległości pomiędzy nim. Najmniejsza śrucina informacyjna musi mieć 0,3 grama w większości wypadków stosuję (jedynie łowiąc na ,,kotłach”) 0,5 grama. Jeżeli zastosowaliśmy przypon 20 centymetrów, to odległość pomiędzy śruciną informacyjną a głównym obciążeniem musi być taka sama. Główne obciążenie musi być stałe, czyli łezka zablokowana z obu stron. Zapobiega to spłataniom na wirach. Zawsze po wstawieniu zestawu w wiry, należy delikatnie pociągnąć pod prąd ok. 10 centymetrów, w celu wyprostowania zestawu. Takie zawirowania uwielbiają zwłaszcza krąpie i to te duże. Na diagramie sposób rozmieszczenia i zbudowania zestawu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Reklamy

GRUNTOWANIE ZE ZROZUMIENIEM część 3

Kolejny bardzo ważny temat to gruntowanie w trudnych warunkach. Bywają łowiska, na przykład zbiornik w Turawie, gdzie urwanie przyponu podczas gruntowania to bardzo częsty obrazek. Jest wiele takich łowisk ,gdzie dno usłane kamieniami utrudnia prawidłowe i precyzyjne wykonanie gruntowania. Aby zapobiec waszym rozterkom podaję doskonały sposób na wykonanie takiego gruntomierza. Potrzebny nam będzie pręt lub drut stalowy o długości 10 centymetrów kawałek wentyla rowerowego . Drut tniemy na równy odcinek 10 centymetrów jeden koniec szlifujemy na półokrągło,  drugi na odcinku 0,5 centymetra szlifujemy na ostro( na ten koniec zakładamy około 1,5 centymetrowy odcinek wentyla gumowego). To już wszystko , pozostało pomalować na kolor czarny matowy , lub grubym markerem wodoodpornym i mamy gruntomierz. Podczas opuszczania (czynimy to wolno z wyczuciem) zachowujemy ostrożność, aż do momentu zetknięcia się dolnego końca z kamieniem lub gałęzią i natychmiast zatrzymujemy opuszczanie. Tak w dalszym ciągu gruntujemy nasze stanowisku i ustalamy punkt zerowy, w najwyżej położonym punkcie obszaru, w którym będziemy kładli zanętę.  Po wyjęciu zestawu gruntowego i zdjęciu naszego ,,tajemniczego”gruntomierza, zaznaczamy na topie  pierwszy znak.  Przykładamy do niego jednym końcem  nasz gruntomierz (zawsze poniżej znaku, czyli w kierunku dolnika topa) i przy drugim końcu gruntomierza wykonujemy drugi znak który będzie,, zerem”. Według tego ,,zera’, zaznaczamy na pozostałych topach prawidłowe znaki ,,zera’ gruntu.

Na poniższym rysunku pokazany sposób gruntowania oraz gruntomierz i jego założenie na haczyk.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

GRUNTOWANIE -ODPOWIEŹ

Napisał do mnie BRUNO – doświadczony zawodnik ale dociekliwy.  Zbyt wiele informacji podanych w jednej chwili oraz z różnych tematów, prowadzi do ,,dezinformacji”.

CYTAT – PYTANIE BRUNONA

1. Dobry i zły muł
Jak wiemy muł jest miejscem, gdzie żyją “delicje” rybie, szyli ochotki. To w mule ryją leszcze i inne karpiowate poszukując tego przysmaku. Jakie więc przyjąć kryteria, czy czy warstwa zalegającego mułu, będzie tą dobrą ( z ochotką), czy złą (z siarkowodorem)? Czy na twardym, powiedzmy piaszczystym dnie, znalezienie nieco zamulonej powierzchni, nie będzie dobrym rozwiązaniem? Wszak we wcześniejszych wykładach padło stwierdzenie, że próżno szukać leszczy na dnie piaszczystym.

ODPOWIEDŹ  DZIADKA

Pierwsza podstawowa informacja o zbiorniku to zdobyta od ,,tubylców” lub miejscowych wędkarzy,druga to wszelkiego typu obserwacje (pisałem jak na nieznanych wodach wchodzę do wody i sprawdzam warunki na dnie), takie jak wydobywające się bąble gazu (bardzo często określane jako objaw zerowania ryb), charakterystyczny zapach nad brzegiem, samo gruntowanie wstępne informujące ( gruntomierz tonie głęboko w mule i wydostają się pęcherzyki powietrza) i ostatnia informacja to poniesiona porażka na danym zbiorniku. Przygotowując się do startu na całkiem nowej wodzie zawsze starałem się zdobyć maksymalnie dużo informacji o wodzie rybach i jaką rybą wygrywa się zawody. Ciekawe akademickie podejście do tematu piaszczystego dna. Jaki obszar według was odwiedzają leszcze w okresie dnia. Odpowiem – na rzece w okresie godziny około 200 metrów (na odcinku gdzie mogą pozyskać pokarm), po czym spływają całym stadem w dół i od nowa płynąc pod prąd żerują. Czynią to tylko w porze dnia gdy gremialnie żerują. Na jeziorze Piaseczno w okolicach Lublina dorodne leszcze biorą tylko i wyłącznie poniżej głębokości 5 metrów i tylko na dnie mulistym, nurkując zaobserwowałem , że nawet nie wpływają na części piaszczyste z niewielkimi fragmentami delikatnej warstewki mułu. Na jeziorze Dratów, znacznie płytszym i nie osłoniętym od wiatru, gdzie najwięcej mułu jest w zatoczkach przy trzcinie, leszczy tam nie spotkamy. Wybrały teren wzdłuż brzegu narażonego najczęściej na fale (brzeg wschodni z uwagi na fakt że w Polsce są najczęściej cyrkulacje zachodnie), żerują stadami, przemieszczając się wzdłuż brzegu i najczęściej w strefie głębszej.Nie spotkałem się nigdy na zawodach gdzie dno było piaszczyste i na pewnym małym kawałku dna mulistego były leszcze . Ryby wszelkich gatunków mają swoje miejsca i trasy, wrzucenie najlepszych smakołyków nie sprowadzi ich ze znacznych odległości. Sprowadzamy ryby najbliższe, a staramy się zatrzymać ryby przepływające.

CYTAT – PYTANIE BRUNONA
2. Na wspomnianym łowisku (Kanał Gliwicki), jak i na każdym innym, nie jesteśmy w stanie, za pomocą gruntowania matchem określić, czy jest tam dno muliste (miękkie), czy nie (twarde). W takim razie na jakiej podstawie można założyć (oczywiście oprócz wniosków z treningu, na wykonanie którego możemy po prostu nie mieć możliwości), że akurat pod drugim brzegiem dostaniemy ryby? Czy chodzi tu o kwestię, iż zakładamy, że w takiej odległości od przeciwległego brzegu powinien znajdować się spad w kierunku środka kanału i naturalną rzeczą, jest brak możliwości osadzenia się na nim niepożądanej warstwy mułu? Domniemam, że (próbując rozumieć i czytać wodę), od brzegu ze strony zawodników, taki spad, a co za tym warunki “denne”, powinny być takie same, jednak z uwagi na bliskość wędkarzy, tej ryby tu nie znajdziemy.

ODPOWIEDŹ  DZIADKA

Zadając pytanie, zarówno potwierdziłeś to, o czym pisałem we wcześniejszych wpisach oraz ostatnim o dnie mulistym na kanale Gliwickim. Odpowiedziałeś sobie i czytelnikom na zadane pytania. Dla przypomnienia- kanały przepływowe to jeden temat, żeglugowe to drugi temat. Dla przypomnienia kanał Ulgi w Opolu. Tam woda potrafi prawie stać, jak i płynąć powyżej 30 gramowego płaskiego spławika.

CYTAT -PYTANIE  BRUNONA
3. Co do ustawiania (odwzorowywania) głębokości na poszczególnych topach (względem topu, którym dokonywaliśmy gruntowania), musimy być bardzo czujni, zwłaszcza gdy używane zestawy są wykonane na cienkich żyłkach, a dodatkowo głębokość łowiska jest taka, że wymaga ostatecznie skrócenia zestawu (by spławik nie znajdował się w zbyt dużej odległości od szczytówki), co skutkuje tym, że po zapięciu haczyka o krawędź topu, ze szczytówki mamy wyciągniętych kilkanaście, czy kilkadziesiąt centymetrów amortyzatora. W takiej sytuacji, napięty zestaw może nam się wydłużyć nawet o kilkanaście centymetrów, co przy łowieniu i ustawieniu gruntu i łowieniu “na styk” przyniesie nam spore przekłamanie. Osobiście robię to tak, że po wyznaczeniu gruntu “na zero” wstępnie ustawiam grunty na pozostałych topach “na zero”, po czym, na każdym z osobna sprawdzam w łowisku, czy faktycznie jest ustawiony “na zero”. Powiem, że często zachodzi konieczność wykonania niewielkiej korekty, względem pierwotnego ustawienia. Jeśli zachodzi konieczność, wtedy skracam długość żyłki pomiędzy spławikiem, a szczytówką, uwzględniając dodatkową długość w przypadku topów, na których zestawy mają być przegruntowane (tak by po ustawieniu gruntów, spławiki znajdowały się mniej więcej w tej samej odległości od szczytówki). I dopiero wtedy zaznaczam na topach głębokości (głębokość “na zero”, przy zapiętych hakach o krawędzie topów). Na samym końcu przegruntowuję zestawy o założoną długość. Warto jeszcze dodać, że w przypadku, gdy po ustaleniu długości zestawów mamy wyciągnięte amortyzatory (zwłaszcza w słoneczne dni), warto założyć na topy gumki recepturki i zaczepić za nie haki tak, by guma amortyzatora była cała schowana w szczytówce. Eliminujemy wtedy ekspozycję końcowej części napiętego amortyzatora na promieniowanie słoneczne, które mocno skraca jego parametry wytrzymałościowe i żywotność.

ODPOWIEDŹ DZIADKA

Wyprzedziłeś wpis o przygotowaniu stanowiska i zbrojeniu topów, jednak między słusznymi założeniami jest kilka błędnych. Znaki wykonujemy na topach ułożonych (jak pisałem) na grzebieniu, wyrównujemy dolniki topów, wykonujemy znaki, zakładamy zestawy(haczyk założony na dolniku a pętelka na zaczepie ,,guma zestaw” bez wyciągniętej gumy amortyzatora), ustawiamy grunt na zero,  naciągamy we wszystkich topach amortyzatory tak, by guma wyszła z tulei teflonowej na szczytówce  około 10 centymetrów( zapewniam to nie zmieni długości zestawu, bedzie to chwilowe naciągniecie żyłki , która po wstawieniu do wody będzie już w swojej stałej długości). Fakt – narażona na promienie słoneczne guma ulega niszczeniu, ale gumę amortyzatora zawsze przed kolejnymi zawodami skracamy o właśnie 10 centymetrów  i wiążemy świeży węzeł na zaczepie,, guma zestaw”. Oczywiście zawsze  wymieniałem kilka  razy w sezonie zamontowane gumy w topach, a przed karzdymi zawodami dokładnie przeglądałem , czy nie posiadają uszkodzeń. Więcej przy okazji omawiania tematy gum i zbrojenia topów.

BRUNO za  ciekawy komentarz otrzymujesz od firmy VIMBA szpulkę lateksowego amortyzatora firmy TRAPER. Proszę o kontakt na vimba@vimba.pl z adresem do wysyłki.