GRUNTOWANIE -ODPOWIEŹ

Napisał do mnie BRUNO – doświadczony zawodnik ale dociekliwy.  Zbyt wiele informacji podanych w jednej chwili oraz z różnych tematów, prowadzi do ,,dezinformacji”.

CYTAT – PYTANIE BRUNONA

1. Dobry i zły muł
Jak wiemy muł jest miejscem, gdzie żyją “delicje” rybie, szyli ochotki. To w mule ryją leszcze i inne karpiowate poszukując tego przysmaku. Jakie więc przyjąć kryteria, czy czy warstwa zalegającego mułu, będzie tą dobrą ( z ochotką), czy złą (z siarkowodorem)? Czy na twardym, powiedzmy piaszczystym dnie, znalezienie nieco zamulonej powierzchni, nie będzie dobrym rozwiązaniem? Wszak we wcześniejszych wykładach padło stwierdzenie, że próżno szukać leszczy na dnie piaszczystym.

ODPOWIEDŹ  DZIADKA

Pierwsza podstawowa informacja o zbiorniku to zdobyta od ,,tubylców” lub miejscowych wędkarzy,druga to wszelkiego typu obserwacje (pisałem jak na nieznanych wodach wchodzę do wody i sprawdzam warunki na dnie), takie jak wydobywające się bąble gazu (bardzo często określane jako objaw zerowania ryb), charakterystyczny zapach nad brzegiem, samo gruntowanie wstępne informujące ( gruntomierz tonie głęboko w mule i wydostają się pęcherzyki powietrza) i ostatnia informacja to poniesiona porażka na danym zbiorniku. Przygotowując się do startu na całkiem nowej wodzie zawsze starałem się zdobyć maksymalnie dużo informacji o wodzie rybach i jaką rybą wygrywa się zawody. Ciekawe akademickie podejście do tematu piaszczystego dna. Jaki obszar według was odwiedzają leszcze w okresie dnia. Odpowiem – na rzece w okresie godziny około 200 metrów (na odcinku gdzie mogą pozyskać pokarm), po czym spływają całym stadem w dół i od nowa płynąc pod prąd żerują. Czynią to tylko w porze dnia gdy gremialnie żerują. Na jeziorze Piaseczno w okolicach Lublina dorodne leszcze biorą tylko i wyłącznie poniżej głębokości 5 metrów i tylko na dnie mulistym, nurkując zaobserwowałem , że nawet nie wpływają na części piaszczyste z niewielkimi fragmentami delikatnej warstewki mułu. Na jeziorze Dratów, znacznie płytszym i nie osłoniętym od wiatru, gdzie najwięcej mułu jest w zatoczkach przy trzcinie, leszczy tam nie spotkamy. Wybrały teren wzdłuż brzegu narażonego najczęściej na fale (brzeg wschodni z uwagi na fakt że w Polsce są najczęściej cyrkulacje zachodnie), żerują stadami, przemieszczając się wzdłuż brzegu i najczęściej w strefie głębszej.Nie spotkałem się nigdy na zawodach gdzie dno było piaszczyste i na pewnym małym kawałku dna mulistego były leszcze . Ryby wszelkich gatunków mają swoje miejsca i trasy, wrzucenie najlepszych smakołyków nie sprowadzi ich ze znacznych odległości. Sprowadzamy ryby najbliższe, a staramy się zatrzymać ryby przepływające.

CYTAT – PYTANIE BRUNONA
2. Na wspomnianym łowisku (Kanał Gliwicki), jak i na każdym innym, nie jesteśmy w stanie, za pomocą gruntowania matchem określić, czy jest tam dno muliste (miękkie), czy nie (twarde). W takim razie na jakiej podstawie można założyć (oczywiście oprócz wniosków z treningu, na wykonanie którego możemy po prostu nie mieć możliwości), że akurat pod drugim brzegiem dostaniemy ryby? Czy chodzi tu o kwestię, iż zakładamy, że w takiej odległości od przeciwległego brzegu powinien znajdować się spad w kierunku środka kanału i naturalną rzeczą, jest brak możliwości osadzenia się na nim niepożądanej warstwy mułu? Domniemam, że (próbując rozumieć i czytać wodę), od brzegu ze strony zawodników, taki spad, a co za tym warunki “denne”, powinny być takie same, jednak z uwagi na bliskość wędkarzy, tej ryby tu nie znajdziemy.

ODPOWIEDŹ  DZIADKA

Zadając pytanie, zarówno potwierdziłeś to, o czym pisałem we wcześniejszych wpisach oraz ostatnim o dnie mulistym na kanale Gliwickim. Odpowiedziałeś sobie i czytelnikom na zadane pytania. Dla przypomnienia- kanały przepływowe to jeden temat, żeglugowe to drugi temat. Dla przypomnienia kanał Ulgi w Opolu. Tam woda potrafi prawie stać, jak i płynąć powyżej 30 gramowego płaskiego spławika.

CYTAT -PYTANIE  BRUNONA
3. Co do ustawiania (odwzorowywania) głębokości na poszczególnych topach (względem topu, którym dokonywaliśmy gruntowania), musimy być bardzo czujni, zwłaszcza gdy używane zestawy są wykonane na cienkich żyłkach, a dodatkowo głębokość łowiska jest taka, że wymaga ostatecznie skrócenia zestawu (by spławik nie znajdował się w zbyt dużej odległości od szczytówki), co skutkuje tym, że po zapięciu haczyka o krawędź topu, ze szczytówki mamy wyciągniętych kilkanaście, czy kilkadziesiąt centymetrów amortyzatora. W takiej sytuacji, napięty zestaw może nam się wydłużyć nawet o kilkanaście centymetrów, co przy łowieniu i ustawieniu gruntu i łowieniu “na styk” przyniesie nam spore przekłamanie. Osobiście robię to tak, że po wyznaczeniu gruntu “na zero” wstępnie ustawiam grunty na pozostałych topach “na zero”, po czym, na każdym z osobna sprawdzam w łowisku, czy faktycznie jest ustawiony “na zero”. Powiem, że często zachodzi konieczność wykonania niewielkiej korekty, względem pierwotnego ustawienia. Jeśli zachodzi konieczność, wtedy skracam długość żyłki pomiędzy spławikiem, a szczytówką, uwzględniając dodatkową długość w przypadku topów, na których zestawy mają być przegruntowane (tak by po ustawieniu gruntów, spławiki znajdowały się mniej więcej w tej samej odległości od szczytówki). I dopiero wtedy zaznaczam na topach głębokości (głębokość “na zero”, przy zapiętych hakach o krawędzie topów). Na samym końcu przegruntowuję zestawy o założoną długość. Warto jeszcze dodać, że w przypadku, gdy po ustaleniu długości zestawów mamy wyciągnięte amortyzatory (zwłaszcza w słoneczne dni), warto założyć na topy gumki recepturki i zaczepić za nie haki tak, by guma amortyzatora była cała schowana w szczytówce. Eliminujemy wtedy ekspozycję końcowej części napiętego amortyzatora na promieniowanie słoneczne, które mocno skraca jego parametry wytrzymałościowe i żywotność.

ODPOWIEDŹ DZIADKA

Wyprzedziłeś wpis o przygotowaniu stanowiska i zbrojeniu topów, jednak między słusznymi założeniami jest kilka błędnych. Znaki wykonujemy na topach ułożonych (jak pisałem) na grzebieniu, wyrównujemy dolniki topów, wykonujemy znaki, zakładamy zestawy(haczyk założony na dolniku a pętelka na zaczepie ,,guma zestaw” bez wyciągniętej gumy amortyzatora), ustawiamy grunt na zero,  naciągamy we wszystkich topach amortyzatory tak, by guma wyszła z tulei teflonowej na szczytówce  około 10 centymetrów( zapewniam to nie zmieni długości zestawu, bedzie to chwilowe naciągniecie żyłki , która po wstawieniu do wody będzie już w swojej stałej długości). Fakt – narażona na promienie słoneczne guma ulega niszczeniu, ale gumę amortyzatora zawsze przed kolejnymi zawodami skracamy o właśnie 10 centymetrów  i wiążemy świeży węzeł na zaczepie,, guma zestaw”. Oczywiście zawsze  wymieniałem kilka  razy w sezonie zamontowane gumy w topach, a przed karzdymi zawodami dokładnie przeglądałem , czy nie posiadają uszkodzeń. Więcej przy okazji omawiania tematy gum i zbrojenia topów.

BRUNO za  ciekawy komentarz otrzymujesz od firmy VIMBA szpulkę lateksowego amortyzatora firmy TRAPER. Proszę o kontakt na vimba@vimba.pl z adresem do wysyłki.

3 myśli nt. „GRUNTOWANIE -ODPOWIEŹ

  1. Swoje rozterki, jak i działania nad wodą opisuję dość szczegółowo, by podzielić się z innymi, ale przede wszystkim uzyskać autorytatywną opinię czy poradę Dziadka. Tak się składa, że w swoim wędkarskim rzemiośle, a wędkuję 31 lat, w tym jakieś 23, próbując mierzyć swoje siły w różnego rodzaju zawodach, NIGDY nie spotkałem się z sytuacją, że ktoś bardziej doświadczony, stanął obok i powiedział… to robisz źle, tamto robisz nie tak, czego bardzo żałuję. Dlatego doceniam całe przedsięwzięcie jakim jest Blog i dziękuję za odpowiedzi na moje dylematy jak i za całokształt wiedzy, jaką można tu znaleźć. Już sama odpowiedź jest dla mnie nagrodą, tym bardziej na łamach blogu dziękuję za miły prezent.
    Te wszystkie niuanse i niuansiki, które można tu znaleźć, prywatnie nazywam ” szlifowaniem diamentów”…. choć samego siebie uważam, za co najwyżej „Cyrkonię” :))
    Serdecznie pozdrawiam Autora i wszystkich czytelników:
    B_R_U_N_O

    Polubienie

  2. Dziadku, czegoś nie rozumiem. Piszesz, że gruntować należy zestawem z grubą nierozciągliwą żyłką, żeby uniknąć zafałszowania głębokości – ciężki gruntomierz rozciąga żyłkę. Coś mi tu nie gra. Czy nie jest tak, że gruntomierz rozciąga żyłkę tylko „w powietrzu”? Bo kiedy gruntomierz (nawet wielki jak słoń) leży na dnie, to przecież nie rozciąga żyłki – co najwyżej spławik swoją wypornością to robi. Może lepiej używać małego spławika niż skupiać się na grubości żyłki?

    Polubienie

    • Kiedy gruntomierz wielki jak słoń leży na dnie to nie wykonuje gruntowania jedynie leniwe spoczywanie na dnie. Gruntowanie polega na ustaleniu głębokości oraz ustawieniu jej na zestawie , co czynimy opuszczając go wolno i delikatnie w kierunku dna ( w tym momencie następuje rozciągliwość delikatnej i cienkiej żyłki) , w chwili dotknięcia gruntomierzem dna widzimy jaki odcinek w górę lub w dół mamy przesunąć spławik.
      Czy teraz jest to zrozumiałe ???
      Pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s