TRUDNE PYTANIA

Jak zwykle nazbierało  się trochę ciekawych pytań. Postanowiłem na te ciekawsze i wymagające większej uwagi odpowiedzieć zarówno pytającym jak  wszystkim czytelnikom mojego bloga. Nie jestem w stanie odpowiadać codziennie na wszelkie pytania (zwłaszcza te, wymagające głębszej odpowiedzi). Odpowiadam na bieżąco na te podstawowe lub oczywiste.

Cytuję kolejne pytanie

 
Witam Panie Darku:)
Z uwagi na to że nie mogę się jakoś zalogować na Blogu postanowiłem napisać na maila.
Chciałbym zapytać czy podczas nęcenia kolejność podawania towaru robactwa lub spożywki
 jest obojętna czy ma duże znaczenie w zależności od łowiska i rybostanu. 
Z tego co pamiętam to rozmawiano na zeszłorocznych mistrzostwach świata na Żerańskim 
na ten temat choć ja tego nie słyszałem, oraz niestety nie zdążyłem na nęcenie!! 
Drugie pytanie dotyczy kolejności nęcenia kubkiem zanętowym tj. różnych długości i w 
jakiej kolejności!!widziałem na filmie nęcenie Williama Raisona, 
który w pierwszej kolejności podawał blisko, następnie na pełną długość a na koniec 
nęcił po skróceniu się z tego co widziałem o jeden element z dopałką!!!??
Dlaczego na końcu cofnął się bliżej a nie nęcił pokolei od brzegu i coraz dalej
 aż do 13m???
Czy może Pan udzielić informacji na ten temat, czy może cierpliwie czekać
 i będzie to na blogu??:)
Pozdrawiam!!!
DZIADEK ODPOWIADA
Kolega poruszył dwa bardzo ważne i bardzo rozległe w tłumaczeniu tematy.
 Pierwsze bardzo skrótowo, bo będzie rozległy wpis na ten temat. Ma 
bardzo duże znaczenie kolejność , ale jest związane z łowiskiem, 
rybostanem i taktyką. Dotyczy to głównie łowisk o wodzie stojącej lub 
wolno płynącej. Czasami chodzi o ułożenie dywanu z zanęty, zapachu i 
przykrycia tego mięsem podanym z ziemią (zazwyczaj ochotką zanętową, 
dżokersem). W drugiej części pytania jest element nęcenia wspomnianego 
prze zemnie w pisie o mistrzostwach świata na Węgrzech, gdzie na jednym 
dystansie były pinki i zanęta a na drugim ziemia z dżokersem i siekaną 
glizdą. Raison wykonał tak zwaną ścieżkę ale konkretny towar podał w 
dwóch konkretnych punktach. Pisałem wcześniej o anglikach, którzy nęcą 
najczęściej tyle punktów, ile będzie można w trakcie zawodów obłowić. Ja
 na przykład czekałem, aż wszyscy zawodnicy wrzucą po jednej gale 
zanętowej, w tym momencie dyskretnie cofałem tyczkę do tyłu o długość 
ostatniego elementu i wykonywałem podstawowe nęcenie. Kiedy inni 
szykowali się do wyjeżdżania kubkami, ja wysuwałem tyczkę na 13 metr i 
nęciłem 3-5 gałek samej ziemi i jedną małą kulkę z zanętą (aby zrobić 
rybom ścieżkę) następnie nęcąc z kubka zaczynałem od 8 kulek na pole 
nęcenia i po jednej kulce co 50 centymetrów coraz dalej , aż do 13 metra
 z wysuniętej tyczki przed siebie. Wszystko zależy od obranej taktyki i
 zamysłu zawodnika.
Pozdrawiam

WIATR A RUCH WODY

Wielu z obserwowanych zawodników, patrzących na przemieszczający się spławik po powierzchni wody nawet nie zdaje sobie sprawy, że  ich zanęta rozmywana jest w przeciwnym kierunku. Czasami słyszę teksty- górą idzie w prawo a dołem w lewo. Jednak reakcji zawodników na ten fakt jest bardzo trudno zaobserwować. Pisząc o łowieniu ze zrozumieniem, ostrzegałem na wstępie , ze wielu z was czasami łowi po za polem nęcenia. Wiatr, nie koniecznie silny, wywołuje cyrkulację pod wodą , na ten bardzo ważny aspekt należy zawsze zwracać uwagę . Przedstawiam na rysunku przykładową cyrkulację wody przy wietrze wiejącym w kierunku brzegu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Takie zmiany kierunku prądu występują tez na kanałach żeglugowych gdy załadowana barka pcha masy wody przyśpieszając jej przepływ lub zwalniając naturalny. Jednocześnie występuje podniesienie wysokości słupa szenie się gruntu) a po przepłynięciu barki nagłe zmniejszenie się słupa wody. Tak jak wiatr, barki, prace na śluzach spustowych, tak i warunki pogodowe na rzekach , kanałach przepływowych mają kolosalne znaczenie na warunki oraz wysokość (stan) wody. W każdym ze wspomnianych łowisk nieodzowną jest miarka, którą wstawiamy w widocznym miejscu powyżej naszego stanowiska. Przestroga !!! Po wstawieniu nigdy nie zwracajcie uwagi czy woda się podniosła , czy opadła. Najistotniejszy jest moment, kiedy ustawiacie grunt to jest moment gry musicie oznaczyć ten znak, lub zapamiętać,  jaką posiadacie na miarce liczbę wskazującą aktualny stan wody.

WYWAŻANIE SPŁAWIKÓW

Pisałem w poprzednich wpisach o konieczności końcowego wyważania zbudowanych zestawów nad wodą. Pytania Wasze dotyczą głównie wyważania w domu w celu przygotowania wstępnego zestawów przed wyjazdem. Najpierw odnośnie naczyń do wyważania . Moje ma 1 metr wysokości i rozszerza się u góry (minimalny menisk wypukły). Wodę z kranu nalewamy kilka godzin przed wyważaniem,  w celu usunięcia mikro – pęcherzyków powietrza.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Takie zmętnienie wody to właśnie objaw silnego jej napowietrzenia. Gdy po kilku godzinach woda jest zupełnie przeźroczysta , możemy swobodnie wyważać.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przypominam po raz kolejny , ze nawet najmniejsza ilość korpusu balsowego spławika nie może wystawać ponad powierzchnię wody. Nawet spławiki rzeczne wyważamy na połowę anteny. Na poniższej fotografii spławik nie doważony . Tak nie można zostawić zestawu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Prawidłowe wyważenie , przedstawione zostało na zdjęciu po niżej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Od precyzji zależy końcowy sukces.

ZIEMIE – GLINY -NAWILŻENIE

Większość ziem i glin po większym nawilżeniu zwiększa swoje właściwości wiążące, czyli wolniej rozmywają się w wodzie , przez co też wolniej uwalniają wszelkie robactwo podane w kulach zanętowych. Natomiast przesuszone (odparowane z wody) w nieznacznym stopniu tracą w większości swoje walory wiążące, co za tym idzie, szybciej rozpadają się pod wodą i uwalniają podane przynęty zanętowe. Należy o tym pamiętać, przy przygotowywaniu ziemi do podania na wszelkich spotykanych łowiskach. Ja za pomocą nawilżenia reguluje szybkość uwalniania się przynęt zanętowych , co skutkuje dłuższym przebywaniem ryb w polu nęcenia. W rzekach dodatkowo podaję na wstępie dwie ,,gały” ziemi wiążącej z dodatkiem bentonitu takie ,,gały” stoją ponad trzy godziny. Zazwyczaj zawierają siekane dżdżownice i topionego białego robaka. Podczas pierwszego nęcenia na kanałach i wodzie stojącej, przygotowuje w małym pojemniczku mocno nawilżona ziemię (prawie papkę) i podaję wraz  z dżokersem jako ostatnie trzy nęcenia. Ryby początkowo wchodzą w wywołaną chmurę z ziemi i pewniej pobierają pokarm. W trakcie łowienia gdy naraz brania ustają, również wyjeżdżam kubkiem z  serią takiej mocno wilgotnej ziemi, która wywołuje chmurę.Kub

Podawanie ziemi z dżokersem z kubka, bardzo często wzbogacam pinkami posypanymi luzem  na kulę zanętową. Czasami jest to konopie, polecam na Bełchatów.

ZESTAW RZEKA – WIRY – TAK ZWANE KOTŁY

Wielokrotnie spotkaliście się lub spotkacie ze stanowiskami w których występują w wodzie silne zawirowania, mocne kręcenie nurtem  (tak zwane ,,KOTŁY”). Jest na to sposób !!! Trzeba zastosować spławik o kształcie korpusu bardzo zbliżonym do kuli. Ja stosuję model Vimba V-3 w gramaturach pomiędzy 2 a 4 gramy. Druga ważna sprawa to obciążenie i odległości pomiędzy nim. Najmniejsza śrucina informacyjna musi mieć 0,3 grama w większości wypadków stosuję (jedynie łowiąc na ,,kotłach”) 0,5 grama. Jeżeli zastosowaliśmy przypon 20 centymetrów, to odległość pomiędzy śruciną informacyjną a głównym obciążeniem musi być taka sama. Główne obciążenie musi być stałe, czyli łezka zablokowana z obu stron. Zapobiega to spłataniom na wirach. Zawsze po wstawieniu zestawu w wiry, należy delikatnie pociągnąć pod prąd ok. 10 centymetrów, w celu wyprostowania zestawu. Takie zawirowania uwielbiają zwłaszcza krąpie i to te duże. Na diagramie sposób rozmieszczenia i zbudowania zestawu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

GRUNTOWANIE ZE ZROZUMIENIEM część 3

Kolejny bardzo ważny temat to gruntowanie w trudnych warunkach. Bywają łowiska, na przykład zbiornik w Turawie, gdzie urwanie przyponu podczas gruntowania to bardzo częsty obrazek. Jest wiele takich łowisk ,gdzie dno usłane kamieniami utrudnia prawidłowe i precyzyjne wykonanie gruntowania. Aby zapobiec waszym rozterkom podaję doskonały sposób na wykonanie takiego gruntomierza. Potrzebny nam będzie pręt lub drut stalowy o długości 10 centymetrów kawałek wentyla rowerowego . Drut tniemy na równy odcinek 10 centymetrów jeden koniec szlifujemy na półokrągło,  drugi na odcinku 0,5 centymetra szlifujemy na ostro( na ten koniec zakładamy około 1,5 centymetrowy odcinek wentyla gumowego). To już wszystko , pozostało pomalować na kolor czarny matowy , lub grubym markerem wodoodpornym i mamy gruntomierz. Podczas opuszczania (czynimy to wolno z wyczuciem) zachowujemy ostrożność, aż do momentu zetknięcia się dolnego końca z kamieniem lub gałęzią i natychmiast zatrzymujemy opuszczanie. Tak w dalszym ciągu gruntujemy nasze stanowisku i ustalamy punkt zerowy, w najwyżej położonym punkcie obszaru, w którym będziemy kładli zanętę.  Po wyjęciu zestawu gruntowego i zdjęciu naszego ,,tajemniczego”gruntomierza, zaznaczamy na topie  pierwszy znak.  Przykładamy do niego jednym końcem  nasz gruntomierz (zawsze poniżej znaku, czyli w kierunku dolnika topa) i przy drugim końcu gruntomierza wykonujemy drugi znak który będzie,, zerem”. Według tego ,,zera’, zaznaczamy na pozostałych topach prawidłowe znaki ,,zera’ gruntu.

Na poniższym rysunku pokazany sposób gruntowania oraz gruntomierz i jego założenie na haczyk.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

GRUNTOWANIE -ODPOWIEŹ

Napisał do mnie BRUNO – doświadczony zawodnik ale dociekliwy.  Zbyt wiele informacji podanych w jednej chwili oraz z różnych tematów, prowadzi do ,,dezinformacji”.

CYTAT – PYTANIE BRUNONA

1. Dobry i zły muł
Jak wiemy muł jest miejscem, gdzie żyją “delicje” rybie, szyli ochotki. To w mule ryją leszcze i inne karpiowate poszukując tego przysmaku. Jakie więc przyjąć kryteria, czy czy warstwa zalegającego mułu, będzie tą dobrą ( z ochotką), czy złą (z siarkowodorem)? Czy na twardym, powiedzmy piaszczystym dnie, znalezienie nieco zamulonej powierzchni, nie będzie dobrym rozwiązaniem? Wszak we wcześniejszych wykładach padło stwierdzenie, że próżno szukać leszczy na dnie piaszczystym.

ODPOWIEDŹ  DZIADKA

Pierwsza podstawowa informacja o zbiorniku to zdobyta od ,,tubylców” lub miejscowych wędkarzy,druga to wszelkiego typu obserwacje (pisałem jak na nieznanych wodach wchodzę do wody i sprawdzam warunki na dnie), takie jak wydobywające się bąble gazu (bardzo często określane jako objaw zerowania ryb), charakterystyczny zapach nad brzegiem, samo gruntowanie wstępne informujące ( gruntomierz tonie głęboko w mule i wydostają się pęcherzyki powietrza) i ostatnia informacja to poniesiona porażka na danym zbiorniku. Przygotowując się do startu na całkiem nowej wodzie zawsze starałem się zdobyć maksymalnie dużo informacji o wodzie rybach i jaką rybą wygrywa się zawody. Ciekawe akademickie podejście do tematu piaszczystego dna. Jaki obszar według was odwiedzają leszcze w okresie dnia. Odpowiem – na rzece w okresie godziny około 200 metrów (na odcinku gdzie mogą pozyskać pokarm), po czym spływają całym stadem w dół i od nowa płynąc pod prąd żerują. Czynią to tylko w porze dnia gdy gremialnie żerują. Na jeziorze Piaseczno w okolicach Lublina dorodne leszcze biorą tylko i wyłącznie poniżej głębokości 5 metrów i tylko na dnie mulistym, nurkując zaobserwowałem , że nawet nie wpływają na części piaszczyste z niewielkimi fragmentami delikatnej warstewki mułu. Na jeziorze Dratów, znacznie płytszym i nie osłoniętym od wiatru, gdzie najwięcej mułu jest w zatoczkach przy trzcinie, leszczy tam nie spotkamy. Wybrały teren wzdłuż brzegu narażonego najczęściej na fale (brzeg wschodni z uwagi na fakt że w Polsce są najczęściej cyrkulacje zachodnie), żerują stadami, przemieszczając się wzdłuż brzegu i najczęściej w strefie głębszej.Nie spotkałem się nigdy na zawodach gdzie dno było piaszczyste i na pewnym małym kawałku dna mulistego były leszcze . Ryby wszelkich gatunków mają swoje miejsca i trasy, wrzucenie najlepszych smakołyków nie sprowadzi ich ze znacznych odległości. Sprowadzamy ryby najbliższe, a staramy się zatrzymać ryby przepływające.

CYTAT – PYTANIE BRUNONA
2. Na wspomnianym łowisku (Kanał Gliwicki), jak i na każdym innym, nie jesteśmy w stanie, za pomocą gruntowania matchem określić, czy jest tam dno muliste (miękkie), czy nie (twarde). W takim razie na jakiej podstawie można założyć (oczywiście oprócz wniosków z treningu, na wykonanie którego możemy po prostu nie mieć możliwości), że akurat pod drugim brzegiem dostaniemy ryby? Czy chodzi tu o kwestię, iż zakładamy, że w takiej odległości od przeciwległego brzegu powinien znajdować się spad w kierunku środka kanału i naturalną rzeczą, jest brak możliwości osadzenia się na nim niepożądanej warstwy mułu? Domniemam, że (próbując rozumieć i czytać wodę), od brzegu ze strony zawodników, taki spad, a co za tym warunki “denne”, powinny być takie same, jednak z uwagi na bliskość wędkarzy, tej ryby tu nie znajdziemy.

ODPOWIEDŹ  DZIADKA

Zadając pytanie, zarówno potwierdziłeś to, o czym pisałem we wcześniejszych wpisach oraz ostatnim o dnie mulistym na kanale Gliwickim. Odpowiedziałeś sobie i czytelnikom na zadane pytania. Dla przypomnienia- kanały przepływowe to jeden temat, żeglugowe to drugi temat. Dla przypomnienia kanał Ulgi w Opolu. Tam woda potrafi prawie stać, jak i płynąć powyżej 30 gramowego płaskiego spławika.

CYTAT -PYTANIE  BRUNONA
3. Co do ustawiania (odwzorowywania) głębokości na poszczególnych topach (względem topu, którym dokonywaliśmy gruntowania), musimy być bardzo czujni, zwłaszcza gdy używane zestawy są wykonane na cienkich żyłkach, a dodatkowo głębokość łowiska jest taka, że wymaga ostatecznie skrócenia zestawu (by spławik nie znajdował się w zbyt dużej odległości od szczytówki), co skutkuje tym, że po zapięciu haczyka o krawędź topu, ze szczytówki mamy wyciągniętych kilkanaście, czy kilkadziesiąt centymetrów amortyzatora. W takiej sytuacji, napięty zestaw może nam się wydłużyć nawet o kilkanaście centymetrów, co przy łowieniu i ustawieniu gruntu i łowieniu “na styk” przyniesie nam spore przekłamanie. Osobiście robię to tak, że po wyznaczeniu gruntu “na zero” wstępnie ustawiam grunty na pozostałych topach “na zero”, po czym, na każdym z osobna sprawdzam w łowisku, czy faktycznie jest ustawiony “na zero”. Powiem, że często zachodzi konieczność wykonania niewielkiej korekty, względem pierwotnego ustawienia. Jeśli zachodzi konieczność, wtedy skracam długość żyłki pomiędzy spławikiem, a szczytówką, uwzględniając dodatkową długość w przypadku topów, na których zestawy mają być przegruntowane (tak by po ustawieniu gruntów, spławiki znajdowały się mniej więcej w tej samej odległości od szczytówki). I dopiero wtedy zaznaczam na topach głębokości (głębokość “na zero”, przy zapiętych hakach o krawędzie topów). Na samym końcu przegruntowuję zestawy o założoną długość. Warto jeszcze dodać, że w przypadku, gdy po ustaleniu długości zestawów mamy wyciągnięte amortyzatory (zwłaszcza w słoneczne dni), warto założyć na topy gumki recepturki i zaczepić za nie haki tak, by guma amortyzatora była cała schowana w szczytówce. Eliminujemy wtedy ekspozycję końcowej części napiętego amortyzatora na promieniowanie słoneczne, które mocno skraca jego parametry wytrzymałościowe i żywotność.

ODPOWIEDŹ DZIADKA

Wyprzedziłeś wpis o przygotowaniu stanowiska i zbrojeniu topów, jednak między słusznymi założeniami jest kilka błędnych. Znaki wykonujemy na topach ułożonych (jak pisałem) na grzebieniu, wyrównujemy dolniki topów, wykonujemy znaki, zakładamy zestawy(haczyk założony na dolniku a pętelka na zaczepie ,,guma zestaw” bez wyciągniętej gumy amortyzatora), ustawiamy grunt na zero,  naciągamy we wszystkich topach amortyzatory tak, by guma wyszła z tulei teflonowej na szczytówce  około 10 centymetrów( zapewniam to nie zmieni długości zestawu, bedzie to chwilowe naciągniecie żyłki , która po wstawieniu do wody będzie już w swojej stałej długości). Fakt – narażona na promienie słoneczne guma ulega niszczeniu, ale gumę amortyzatora zawsze przed kolejnymi zawodami skracamy o właśnie 10 centymetrów  i wiążemy świeży węzeł na zaczepie,, guma zestaw”. Oczywiście zawsze  wymieniałem kilka  razy w sezonie zamontowane gumy w topach, a przed karzdymi zawodami dokładnie przeglądałem , czy nie posiadają uszkodzeń. Więcej przy okazji omawiania tematy gum i zbrojenia topów.

BRUNO za  ciekawy komentarz otrzymujesz od firmy VIMBA szpulkę lateksowego amortyzatora firmy TRAPER. Proszę o kontakt na vimba@vimba.pl z adresem do wysyłki.

GRUNTOWANIE ZE ZROZUMIENIEM część 2

Na liczne pytania jak wygląda gruntowanie na zero podaję rysunek i opisuję jeszcze raz. Gruntomierz wraz z haczykiem opiera się o dno, natomiast końcowa część korpusu spławika (miejsce łączenia się korpusu z antenką) jest na styk z powierzchnią wody. Tłumaczę –  dlaczego.

Możecie mieć różne długości antenek, a prawidłowo wyważony spławik jest zawsze na styk końca korpusu z powierzchnią wody. Jeżeli mamy zestaw  wygruntowany na 1/2 antenki, to o tą długość należy zmniejszyć grunt, aby było na styk. Mając zaznaczone ,,zero” zawsze widać czy jest spławik powyżej znaku czy poniżej. PROSTE !!!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kolejna sprawa to obiecana siatka gruntowania . Powinno wam pomóc w zastosowaniu przy najbliższych treningach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wiele lat temu podczas zawodów na zbiorniku elektrowni w Rybniku, wylosowałem sektor na przeciw ogródków działkowych. Koledzy znający ten zbiornik wiedzą co mnie czekało. Na całej przestrzeni rozciągały się na powierzchni bąble siarkowodoru który wydobywał się z mulistego dna. Największy spławik na maczówce miałem 20 gram. W odległości 15 metrów dalej na wodę gdzie już nie było mułu (działa tam tak zwana kierownica) spławiały się piękne leszcze. Sektor wygrał mój kolega z kadry Czesio Dereń złowił 5 takich po ponad 2 kilogramy, ja byłem 16 w sektorze z 3 jazgarzami złowionymi na betonach uklejówką. Po zawodach pobiegłem do Czesia popatrzeć na spławiki , miał pozakładane 35 gramowe.Tego mi brakowało by tak daleko zarzucać.

Na kanale Gliwickim gdzie pierwszy raz załapałem , że na mule nic nie złowię, po gruntowaniu nie znalazłem nawet metra twardego lub wyższego dna. Rozłożyłem odległościówkę, założyłem samo pawie pióro(spławik ok 3 gram) z plastikową antenką, wygruntowałem 1,5 metra od przeciwległego brzegu (dzień wcześniej tam trenowałem i na kamieniach złowiłem kilka płoci i okoni) i położyłem z procy kilka małych kulek. Takim sposobem łowił w tym sektorze tylko mój zacny kolega  Krzysio Nowaczyk. On wygrał sektor, ja byłem drugi. Po prawej i po lewej mojej stronie koledzy mieli po jednej rybce.

Sami widzicie, jak wiele zależy od doświadczenia i wykorzystania całego stanowiska oraz jego możliwości.

W kolejnym odcinku o gruntowaniu na rzece.