PIERWSZY TRENING PODLODOWY Z ZAWODNIKAMI KLUBU BARAKUDA

W niedzielę wraz z zawodnikami Klubu BARAKUDA Lublin , trenowaliśmy na rozlewiskach rzeki Wieprz. Pierwszą rybę tego sezony złowioną pod lodem zaliczył Grzegorz ( prywatnie twórca najlepszych woblerów wykonywanych z preparowanych w całości ryb).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po kilku minutach i ja zaliczyłem swojego pierwszego pasiastego w tym sezonie. Pokusił się na seledynowego ,,tygryska ” z mojej kolekcji malowanej latem. Mormyszka o wadze 0,25g to doskonały towar na średnie głębokości . W tych mormyszkach mam wlutowane haczyki uklejowe o rozmiarze 22.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po kolejnych kilkunastu minutach na lodzie miałem już małe stadko okoni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Te poniżej wymiaru wracały do wody . Chętnych na rybę było trzech z kolegów więc tylko tyle zabraliśmy aby zadowolić podniebienia własne i rodziny.

Andrzej prezes Klubu Barakuda co jakiś czas popisywał się pięknym garbusem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Największe okonie miały po 29-30 centymetrów. Te wracały do wody . Ilość ikry i mleczu wskazywały , że jeszcze przez wiele lat będzie co łowić w naszym tajemnym miejscu. Wyjazd przyniósł wiele satysfakcji i radości , przecież najbliższe zawody o mistrzostwo Polski tuż, tuż. Po wspólnie spędzonej niedzieli wszyscy ustawili się do wspólnej fotografii .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na foto powyżej od lewej Michał Rapa, Paweł Tkaczyk, Andrzej Boguszewski i Grzegorz Michałkiewicz.

A poniżej DZIADEK i Efekty,, ciężkiej pracy” . Ogółem złowiliśmy ponad 100  okoni .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pozdrawiam Wszystkich DZIADEK

TRENING DRUŻYNY PRZED ZAWODAMI część 3

Minął tydzień od ostatniej publikacji o prowadzeniu krótkotrwałych treningów w celu ,, rozgryzienia wody” oraz ustaleniu taktyki łowienia. Od tygodnia otrzymałem na firmowego  ,, e-mailla ” ponad 50 zapytań i komentarzy do tego jeszcze 8 komentarzy na blogu. Wszystkie dotyczyły większego opisu przeprowadzania treningów. Pragnąc podzielić się z kolegami dalszą wiedzą oraz doświadczeniem , odpowiem tematycznie na poszczególne pytania  zawarte w waszych wiadomościach i komentarzach.

Wnioski z treningów.

Wybieramy opcję dającą uzyskiwanie najlepszego wyniku wagowego . Co to oznacza ?

Jeżeli łowienie wędką 10 metrową daje takie same wyniki jak 13 metrowa tyczka – TO WYBIERAMY WĘDKĘ 10 METRÓW

Jeżeli nęcenie smugą szybciej przywołuje ryby to – wybieramy taką opcję donęcania. Jeżeli nęcenie tylko zwięzłą ziemią i dżokersem w niewielkich ilościach jest skuteczniejsze to stosujemy ten typ donęcania. Tak dobieramy typ donęcania jak wskazywał wynik najlepszego zawodnika na treningu.

Stosujemy takie gramatury spławików , które umożliwiają złowienie największej wagi ogólnej. Oznacza to , że przy słabym żerowaniu i delikatnych braniach spławik 0,4 g będzie najlepszym rozwiązaniem. W przypadku bardzo dobrego żerowania i zdecydowanych brań spławik 1g będzie najbardziej korzystny z uwagi na szybkie ustawienie i podanie przynęty na haczyku.

Wielkość haczyków i ich kształt wybieramy na podstawie wspólnych ustaleń , czy na przykład większe haczyki powodowały u ryb większą ostrożność i rzadsze brania. W tym przypadku stosujemy najmniejsze z haków jednak o dobrej chwytliwości oraz trzymaniu ryb.

Czasy donęcania mają na celu określenie , jaka ilość zanęty lub podawanego mięsa jest potrzebna w łowisku do utrzymania stada ryb a jednocześnie do ich nie przekarmienia.

Zbyt duża ilość np. dżokersa może skarmić niewielkie stadko ryb będących w naszym łowisku, lub zbyt mała ilość mięsa może doprowadzić do szukania dużego zgłodniałego stada ryb innych bardziej dogodnych w pokarm  terenów.

Podawanie na przykład w ostatnich dwóch godzinach większej ilości mięsa ma na celu przytrzymanie w łowisku największych egzemplarzy .

Podałem tylko nie wielką część wniosków wyciąganych po treningu. Ich zastosowanie  jest niezbędne do uzyskania przez drużynę optymalnego wyniku. Wszelkie spory w drużynie , kto ma większą rację są nie potrzebne i nigdy nie doprowadzą do dobrych wyników. W łowieniu drużynowym nie ma miejsca dla indywidualistów. Drużyna ,,gwiazd” nie osiągnie sukcesu , gdy nie będzie ze sobą współpracowała. Albo jest się w drużynie i dostosowuje do wspólnych ustaleń , albo łowi się tylko indywidualnie.

Co to są inne wnioski z treningów ????

Na przykład jeden z zawodników , prowokował w nie typowy sposób (ciągnął przynętę po dnie i w tym momencie były brania). Co należy zrobić ??? WSTAĆ Z KOSZA I PRZEKAZAĆ TO INNYM TRENUJĄCYM ABY SPRAWDZILI !!!

Gdy jest to powtarzalne , czyli pozostali maja w ten sposób więcej brań , należy to uwzględnić w taktyce łowienia na kolejny dzień.

Inny przykład . Zawodnik zauważył , ze ryby jest więcej zarzucając zestaw przed siebie. Informuje innych i po sprawdzeniu i potwierdzeniu takiej sytuacji mamy kolejną informację o łowisku.

Nawet mało istotne spostrzeżenia mogą być bardzo istotne i ważące o wyniku drużyny.

Do takich należą – długości przyponu, rozłożenie obciążenia, sposób założenia przynęty, długość żyłki pomiędzy szczytówką a spławikiem, stosunek zanęty do ziemi lub konsystencja ziemi lub zanęty podawanej z kubka podczas donęcania.

Nie jestem w stanie omówić wszelkich treningów na poszczególne wody w Polsce . Nie proście mnie o takie opisy gdyż wielu z tych wód nie znam. To czytając mojego bloga jesteście naprowadzani na odpowiednie „tory” i po umiejętnym skorzystaniu z tej wiedzy dacie sobie radę. Jest jeszcze zawsze możliwość zadania mojej skromnej osobie  konkretnego pytania , na które w miarę możliwości i wiedzy zawszę odpowiadam.

Kilku z kolegów poruszyło temat donęcania luźną zanętą , tak zwaną papką. Wasz główny błąd polega na fakcie , że po donęceniu wstawiacie zestaw w pole nęcenia. Po takim donęceniu ,  zestaw wstawiamy  nie bliżej niż 1 metr od zanęty w kierunku gdzie jest uciąg wody. To tam pojawią się pierwsze ryby. I stopniowo zbliżamy się w kierunku zanęty. Po donęceniu smużącym , kolejne powinno być podane w taki sposób – 1 gałka zwięzła z większa ilością mięsa a  kolejna luźna w celu dalszego przywoływania ryb. Dopiero , gdy ryby ustawią się ponownie w polu pierwotnego nęcenia donęcamy zwięzłymi porcjami.

Pomiędzy teorią a praktyką jest bardzo cienka żyłka  – trzeba o nią dbać by się nie przerwała. Wiedza ma być popierana praktyką. Praktyka stosowana w sposób prosty bez udziwnień i zbędnych kombinacji. To jest droga do sukcesu.

Czekam na wasze pytania i wszelkie problemy związane z tym tematem.

Pozdrawiam Wszystkich DZIADEK