CO ROBIMY GDY NIE MA DŻOKERSA ?????

Tyle zapytań w ciągu dwóch dni jeszcze nigdy nie otrzymałem. Telefon się wręcz grzał. Skrzynka firmowa również. Na rynku handlowym – NIE MA DŻOKERSA !!!! Ale jest ochotka – to po pierwsze . Po drugie musimy się cofnąć o 25 lat wstecz i wszystko będzie jasne. Nie było dżokersa. Łowiłem w większości przypadków białymi robakami. Z uwagi , na fakt , że w tamtych czasach pojęcie pinka było raczej z pogranicza wyobraźni i fantastyki , hodowałem samodzielnie białe robaki , gdy były długości 3-4 milimetrów odstawiałem je od jedzenia i miałem namiastkę dzisiejszej pinki. Stałym punktem zaopatrzenia w wiosenną przynętę hakową, którą stanowiły malusieńkie dżdżownice (gnojaczki), był polder ściekowy w Łęcznej usytuowany na samym Wieprzem . Tam łopatą bezpośrednio przy samym murze betonowym osadnika ścieków , pozyskiwałem jeszcze nie wyrośnięte dżdżownice o długości 2 centymetrów. One zastępowały ochotkę, lub nie dorośnięte białe robaki barwione RODAMINĄ na kolor czerwony. Gdy , w dzisiejszych czasach zabraknie dżokersa to większość z zawodników załamuje ręce. Nie należy tego traktować jak ,,koniec świata” , tylko walczyć tym co jest dostępne. Pamiętajcie o utopieniu pinki  , oraz o oszczędnym nęceniu kubkiem lub procą . Donęcamy po 10- 15 pinek na jedno donęcenie.

j1

Gnojaki mimo , że maleńkie tniemy na maleńkie kawałeczki. Posiadaczom , grubej ochotki , przypominam , że może być dobra w zanęcie ale szybko syci drobne płotki.

W odwodzie są jeszcze opisywane (kłódki) chruściki oraz kiełże.

Wszystkim startującym w sobotę i niedzielę  , życzę takich połowów jak na zdjęciu poniżej.

wiosenne płocie

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

Reklamy