ŁOWIENIE KARPI NA TYCZKĘ część 3

Największe doświadczenia w łowieniu karpi , ich nęceniu oraz niesamowitych holach zdobywałem w kraju. Moi bardzo dobrzy znajomi mają hodowlę karpi . Inni natomiast z racji wędkarskiej pasji posiadają  bardzo rybne stawy , które służą tylko do  zaspokojenia ich wędkarskiego hobby. Dzięki znajomości i uprzejmości , w jeden rok opanowałem bardzo trudną sztukę holowania tych walecznych ryb , oraz innych pięknych okazów , jak 2 kilogramowe liny , czy 5 kilogramowe amury. Ale z nęcenie nie było tak ,,różowo”. Stawy hodowlane miały swoją specyfikę , która polegała na tym , iż karpie nie reagowały na zanęty. Stosowałem dziesiątki mieszanek i zapachów. Karpie miału mnie oraz podaną zanętę w ,,nosie”.  Dopiero po zastosowaniu prawie angielskiej metody , czyli nęcenie z kubka i donęcanie z procy zacząłem robić wyniki . Najwięcej nęciłem konopiami gotowanymi , ciętą dżdżownicą (gdy żerowały tylko z dna) , topionym białym robakiem oraz peletem w dwóch średnicach. Zapachy naturalne , czasami stosowałem zaprawę miodowo waniliową do konopi oraz peletu. Na tym łowisku do dzisiaj karpie są bardzo ostrożne , łowię ich z wymachu (opisywałem ten sposób). Do dzisiaj biorą tylko gdy nęci się przynętą z procy i to w dość szerokim obszarze, sięgającym nawet 2 metrów średnicy. Drugie łowisko to prawdziwa ,,dzicz” stworzona przez człowieka , i ryby nie są dokarmiane. Na trzech stawach ( jeden z dużą ilością ) drapieżników, ryby rozmnażają się naturalnie i rok rocznie są zarybiane ,  by była ciągłość roczników. Jedynie karpie i amury nie przystępują do tarła (choć w jednym roku kilka samic się wytarło) . Na tym stawie z głębokością od 2,5 metra do 1 metra , karpiom najbardziej pasuję żółta zanęta o zapachu miodu z wanilią lub seledynowa o zapachu mączki rybnej. Wchodzą też w zanęcone miejsca czerwoną zanęta o zapachu truskawki z poziomką. Jednak podczas testów na położone trzy zanęty wybrały środkową o zapachu miodu. Do zanęty dodaję kukurydzę z puszki  przetartą przez najgrubsze sito zanętowe, konopie gotowane oraz topione białe robaki. Zazwyczaj karpie najlepiej pobierają kukurydzę z puszki . Dzieje się tak w dni zimne ,  gdy żerują przy dnie . W dniach słonecznych i cieplejszych wolą wolno opadające białe robaki i wtedy żerują prawie w cały zakresie wody , od powierzchni  ,aż do dna. Wiele brań jest z opadu. Co ciekawe , nigdy nie złowiłem tam karpia na pelet .

karp3

Strzelałem kilka razy z procy bez nęcenia zanętą , brania następowały bardzo późno oraz było ich znacznie mniej niż podczas nęcenia zanętą i wykonywania pola z zanęty , by stworzyć rybom warunki do żerowania . Na obu opisywanych stawach stosuję żyłkę główną 0,20 mm i przypony 0,18 mm . Haki w zalężności od stosowanej przynęty od  nr 14 do nr 8. Spławiki jakie stosuję , to moje modele karpiowe Vimba Carp 1 , Carp 2 oraz Carp 3 na zdjęciach poniżej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA Vimba Carp 1

OLYMPUS DIGITAL CAMERA Vimba Carp 2

OLYMPUS DIGITAL CAMERA Vimba Carp 3

W dni pochmurne i chłodne oraz podczas słabego żerowania stosuję też spławik V-7 z węglowym dolnikiem i szklaną antenką ( na zdjęciu poniżej).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Łowię jak wiecie 18 letnią tyczką MIKADO MAXIMA. czasami już ,,jęczy” na rybach powyżej 4 kilogramów. Trudno nic nie może wiecznie trwać . Zanim zaczniecie prawdziwą zabawę w ,,karpiowanie” tyczką , warto zaopatrzyć się w solidny kij , amortyzatory tubowe , kute haki karpiowe lub (modele jak opisywałem przy metodzie odległościowej ) . Do każdego łowiska należy podchodzić indywidualnie. Nie ma dwóch takich samych. Macie dwa rozwiązania . Pierwsze to sami rozpracujecie sposób nęcenia i donęcania , drugi to zabawicie się w szpiegów i zdobędziecie pewne informacje od innych , lub z obserwacji. Życzę wielu sukcesów na tym polu , choć ostrzegam początki będą trudne – ale od czego jest wędkarska cierpliwość.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

ŁOWIENIE KARPI NA TYCZKĘ część 2

W drugim wykładzie wracamy do łowiska z Hiszpanii. Nęcenie polegało na podaniu około 15 -20 kul z ręki i oczekiwaniu na pojawienie się pierwszych karpi w łowisku. Od chwili gdy następowały pierwsze brania trzeba było rytmicznie zanęcać . Każda zacięta ryba musiała być poparta minimum trzema mniejszymi gałkami zanęty i strzelone z procy białym topionym robakiem oraz kukurydzą ,  lub zamiast procy zastosowany kubek zanętowy ( choć on zawężał pole żerowania karpi) . Strategia polegała na donęcaniu stada żerujących karpi ,  nawet podczas holu ryby . Tak wyglądało łowienie na tym łowisku. Nie spotkałem jeszcze w Polsce łowiska na , którym trzeba by było stosować glinę lub żwir jako dociążenie mieszanki zanętowej. Innym łowiskiem było łowisko w Wielkiej Brytanii , gdzie mieszankę do nęcenia i wszelkie przynęty przygotował mi sam Gardner. Tam nie dostałem więcej niż trzy szklanki zanęty ,  w których było mnóstwo gotowanych konopi oraz topiony biały robak. łowiąc po 20 latach przerwy 16 metrowym kijem obawiałem się o swój kręgosłup oraz technikę. Kręgosłup wytrzymał, jednak  z techniką wyrzucania krótkiego zestawu przed siebie były już problemy. Do nęcenia otrzymałem też moczony ciśnieniowo pelet o  zapachu mączki rybnej ( zanęta była również o takim zapachu) , krojoną w kostkę konserwę (mielonkę) , konopie gotowane bardzo miękkie z widocznym doskonale kiełkiem , oraz bułkę pokrojoną w drobną kostkę i delikatnie podsuszoną oraz siekane dżdżownice . Nęcenie polegało na wysypaniu z kubka całej zanęty w postaci delikatnie dociśniętych kul zanętowych (tak by rozpadły się zaraz po zetknięciu z wodą) . Zanętę miałem polecenie podać w okręgu o średnicy 1,5 metra , natomiast mieszankę konopia , dżdżownic , topionego białego oraz peletu miałem podać w trzech punktach przed sobą około 1 metra  , oraz po obu bokach po około 0,5 metra od centrum pola nęcenia. Podczas łowienia miałem tylko donęcać z procy topionym białym peletem oraz konopiami . Największy problem w pierwszej godzinie miałem z zacięciem ryb na 16 metrową tyczkę oraz z celnym nęceniem z procy. Tu upatruję swoją totalną porażkę. Złowiłem tylko 4 karpie , gdzie najgorszy anglik złowił 6 karpi i 4 leszcze po 2 kilogramy. Była to doskonała szkoła i nauka , między innymi by dzisiaj przekazać innym. Dodam że łowisko w najgłębszym miejscu miało 1metr głębokości ja miałem 80 centymetrów . Zawodnik , który wygrał ,,mini zawody” złowił 20 kilogramów leszczy i karpi od 1,5 kg do 4 kilogramów i miał około 65 centymetrów wody.

karp 1

Omówiłem inną wodę inny kraj i zarazem inny sposób nęcenia. Teraz kolej na Słowację ,gdzie karpie na tyczkę łowiłem pierwszym razem przez przypadek , a kolejnego dnia czyniłem to z pełną premedytacją. Nastawiłem się na płocie i leszcze. Zamiar w pełni osiągnąłem przez pierwsze trzy godziny. Nęciłem własną mieszanką zanętową o zapachu piernika. Przynętę zanętowa stanowiły białe robaki topione oraz 250 gram dżokersa. łowiłem na początku na jednego białego ,  po godzinie na dwa  topione białe robaki w kolorze białym lub biały z czerwonym. Pierwsze były 12-15 centymetrowe płotki. Po godzinie weszły w pole nęcenia większe 18-25 centymetrowe płocie. Sygnałem , że w zanęcie pojawiły się większe ryby było zupełne zaniknięcie brań tych dorodnych płoci. Położyłem przynętę na dnie i założyłem na haku  nr 16 dwa białe. Po wyholowaniu leszczyka 0,5 kilograma , donęciłem . Ryby z każdą wyholowaną się zwiększały . Po złowieniu pięknego miedzianego leszcza około 2 kilogramów , brania ustały . Mimo,  iż donęciłem w łowisku zrobiła się kompletna cisza. Po 10 minutach bez brania , spławik zaczął się przesuwać w bok stopniowo zanurzając. Po zacięciu wiedziałem , że na haku mam karpia. Był to raczej karpik taki 35 centymetrów  (wymiar na Słowacji 40 centymetrów) . Poszedł do wody i takich złowiłem jeszcze trzy sztuki . Po tych niewymiarowych kolejny karp to już ryba ponad 2 kilogramy. Donęciłem ostatkami zanęty i całym zapasem mięsa. Złowiłem jeszcze 3 kilogramowego karpia , ale kolejnym rybom nie dałem rady. Zestawy miałem zrobione na żyłce głównej 0,14 mm.

karp2 Karpiowe hole w wykonaniu holenderskich mistrzów.

Nie byłem przygotowany na takie łowienie. Wieczorem zrobiłem zakupy w markecie w postaci dwóch puszek konserwowanej kukurydzy . Przy kominku wykonałem zestawy z żyłką główną 0,16 mm oraz przypony na 0,14 mm. Kolejnego dnia to też było za mało . po trzech godzinach łowienia kilku dużych płoci po 30 centymetrów i kilku leszczy od 1-2 kilogramów przyszły karpie ale od razu te duże . Jedyny wyholowany tego dnia miał 4 kilogramy. Jak widzicie , do karpi należy być przygotowanym kompletnie. Zanęta i podawany towar nie był niczym specjalnym. Jedna w chwili gdy pojawiają się duże karpie to sprzęt musi być odpowiedni. W kolejnych wykładach o Polskich karpiach na stawach hodowlanych moich znajomych .

Pozdrawiam czytelników DZIADEK