URLOP NA ORAWIE część II

Od poniedziałku samotnie walczyłem przede wszystkim z silnym wiatrem i falami. Skutecznie uniemożliwiało to całodzienne łowienie na zbiorniku. Dzielna łódź ,,Vimba” stawiała czoła wzburzonym wodom Orawy. Wytrwałość i zaparcie było sowicie wynagrodzone . Na podwodnych górkach gwałtownych stoków trafiałem co jakiś czas na piękne okazy okoni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kto rano wstaje temu woda daje.

To stare powiedzenie w pełni się sprawdzało. Jeszcze przed wschodem słońca meldowałem się na wodzie. A efektem tego były piękne ryby.

Niezawodne OHIO RELAX  były moim największym orężem.

Niezawodne OHIO RELAX były moim największym orężem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nic nie może przecież wiecznie trwać, przychodził czas,  gdy wiatr wiał zbyt mocno , by bezpiecznie wędkować. Łowienie z brzegu daje równie wiele satysfakcji. Łowiłem z brzegu raz po raz małe szczupaczki i dorodne okonie. Obserwując wodę , zauważyłem ataki pstrągów tęczowych . Zmieniłem twistera na seledynowego o perłowym podkładzie i 40 centymetrowy ,,żarłacz” powędrował do siatki. Podczas sprawiania ryby w chacie , opisywany pstrąg miał w przełyku płoteczkę oraz okonia. Podczas ścigania pstrągów trafił się też ładny boleń.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Takie łowienie z brzegu to wielka frajda i satysfakcja , zwłaszcza , gdy rybki chcą współpracować .

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wędrówki po brzegu mają jeszcze jeden walor, trzeba starać się dostosowywać do określonego stanowiska , zarówno przynętami jak i sposobem ich  prowadzenia . W poniedziałek dzień zakończyłem 40 okoniami w przedziale pomiędzy 20 -36 cm . Kolejny dzień przywitał mnie bardzo silnym wiatrem . Nie było szans na wypłynięcie . Spacer po brzegu w nowe jeszcze nie obławiane miejsca dał wiele radości bo złowiłem 20 pięknych okoni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ten miał 40 centymetrów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po godzinie 13 wiatr delikatnie osłabł. Wypływałem pełen obaw , gdyż inaczej sytuacja wygląda przy brzegu , a całkiem inaczej 2 kilometry dalej na otwartej wodzie zbiornika. Po dopłynięciu na miejsce( jedno z kilkudziesięciu posiadanych na GPS) już drugim rzutem miałem typowe uderzenie sandacza. Kolejnych kilkanaście rzutów i zapiąłem piękną rybkę. Hol pokazywał , że jest to ładny sandacz. Po kilku minutach był już w łodzi.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ryba była bardzo głodna i zdesperowana do zaspokojenia apetytu . Poniższe zdjęcie pokazuje jak bardzo głęboko połknęła 11 centymetrowego OHIO RELAX z główką MIKADO 20 gram.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po zmianie miejscówki na okoniową , jak w poprzednich dniach łowiłem piękne okonie. Dzień zakończyłem przy kominku i smażonych rybkach .

Kolejny dzień to kolejny sandacz złowiony na miejscówce zwanej ,,cyckami”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Już do odjazdu nie złowiłem sandacza. Jednak okonie nadal miały swoje ulubione godziny i atakowały raz lepiej raz gorzej. Ryby dla rodzinki w domu były w zamrażarce , więc łowione wracały do wody by rozmnażać się i cieszyć w innych latach. Poniżej jeszcze seria zdjęć z tego niezmiernie udanego wypadu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kończąc opowieść zapewniam wszystkich czytelników , ryby nie wchodzą same na haczyk . Nawet jak dobrze żerują potrzeba wiedzy , doświadczenia i odrobinę cwaniactwa by ich przechytrzyć.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pozdrawiam wszystkich czytelników DZIADEK