KRÓTKI WYPAD NA WIEPRZ

Przed wczoraj, dosłownie przed zmianą pogody i zapowiadanym ochłodzeniem , wybrałem się na Wieprz. Wybrałem miejsce trochę niefortunnie, gdyż rzeka w tym miejscu była stosunkowo wąska i płytka. Zaledwie 1 metr głębokości nie zapowiadał szaleńczych wyników. Po zanęceniu, przez pierwsze 30 minut przepływałem 3,5 gramowym skrzydełkiem Vimba bez żadnych najmniejszych oznak brania. Pierwszą rybkę jaką złowiłem po 40 minutach to mały kiełb, po kolejnych 20 minutach złowiłem 15 centymetrowego okonia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mijało 1,5 godziny łowienia i dopiero złowiłem ładnego krąpia. Branie ładne zdecydowane.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Z ostatnich wyjazdów nic w zanęcie lub sposobie podania nie zmieniłem , jedyna różnica to podałem oprócz topionego białego trochę dżokersa w kulach zanętowych. Minęło kolejne 20 minut i złowiłem niewymiarowego jazia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Za plecami zaczęło się mocno chmurzyć i złowrogo pomrukiwała burza. Myślałem,  że to koniec łowienie i w tym momencie zaczęły brać leszcze, początkowo był to osobnik za 300 gram . Po nim zameldował się grubszy krąp, a zaraz kolejnym przepłynięciem większy leszczyk. Tak,  przez 30 minut złowiłem trzy leszcze, 4 krąpie i 20 centymetrowego okonia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Rybki złowione w 30 minut.

Pierwsze krople deszczu i natychmiastowe pakowanie sprzętu do samochodu. Jednak nie zdążyłem i przemoknięty wyjeżdżałem z łowiska. Na tak płytkim łowisku, ryby większe podchodzą bardzo ostrożnie, wszelkie cienie, ruchy bardzo ich płoszą. Wszystkie brania miałem daleko na rozmyciu . Pojawiająca się szczytówka nad polem nęcenia skutecznie odstrasza ryby. Dzisiaj, ze względu na mętną wodę nie wybieram się na pstrągi i poszukam białej ryby na jednej z rzek Lubelszczyzny.

 

Pozdrawiam czytelników bloga DZIADEK

 

Reklamy