CHEMIA A ZANĘTY WĘDKARSKIE

Temat wzbudzający wiele kontrowersji w świecie wędkarskim, ekologów oraz zawodników. Prześcigają się wszyscy w argumentach o szkodliwości , zagładzie naszych wód, oraz braku skuteczności w osiąganych przez zawodników wynikach. Z drugiej strony stoją przedstawiciele innego punktu widzenia.  Producenci zanęt piszą bzdury na swoich opakowaniach oraz katalogach , a prawda jest jedna i całkowicie od nas nie zależna. Chemia zawarta jest w zanętach i przynętach zarówno naturalnych jak i sztucznych. Przypomina mi to wieczną dyskusje nad żywnością i napojami. Te same argumenty i te same bzdurne hasła, głoszone zarówno jedni jak i drudzy. Przeciwnicy i zwolennicy , przypominają mi dzisiejsze walki z bykami. Przeważnie musi wygrać toreador, a byk ma skończyć na stole konsumenta. Czego piszę o tej całej chemii ??? Piszę,  byście  właśnie w okresie świątecznym , kiedy jest więcej czasu na przemyślenia, uświadomili sobie , że w tej całej chemii nie ma nic złego. Teraz kilka szczegółów na temat produktów,  tak zwanych naturalnych.  Nie ma naturalnie czystej bułki tartej , czystego biszkoptu, piernika i innych wyrobów cukierniczych. Identycznie ma się sprawa z stosowanymi aromatami w procesie produkcji zanęt. Nikt nie wzbogaca miodowej zanęty miodem pszczelim, nikt nie wzbogaca zanęty o aromacie truskawki, gniecionymi świeżymi truskawkami. Kukurydza , konopie i inne ziarna ze słoiczka zostały odpowiednio potraktowane chemią , by ich czas przechowywania był dostatecznie długi. Czerwonej kukurydzy rosnącej na polach jeszcze nie widziałem ??? Wszelkie aromaty dodawane do silikonowych przynęt są wzbogacone właśnie chemią. Skoro coś zostało dopuszczone do spożycia przez ludzi , tym bardzie będzie zjadliwe dla ryb i zwierząt. Wszelkie mieszanki dla trzody i bydła wzbogacane są wszelakiego typu chemią, zwłaszcza aromatami (czekolada, wanilia, kolendra). Teraz trochę prawdy, jesteście studentami uniwersytetu, a jesteśmy przed zakończeniem studiów, więc nauka i wiedza będzie na coraz wyższym poziomie. Wszelkie stymulatory i aromaty to kwasy, najlepszy z nich , udowodniony naukowo to kwas mrówkowy ( UWAGA W ODPOWIEDNIEJ PROPORCJI) , który stymuluje odruch gromadny u ryb i przyśpiesza trawienie. Podany w niewielkich ilościach,  ma kapitalne właściwości. Posiada właściwości bakteriobójcze , rozszerzania naczyń krwionośnych i wiele innych. Posiadają go w swoim jadzie zarówno pszczoły jak i mrówki, a także takie rośliny jak valeriana i pokrzywa. Na skale przemysłowa otrzymywany jest z tlenku węgla oraz wodorotlenku sodu. MA oznaczenie E 236. Estry to kolejny przykład szerokiego zastosowania w produkcji żywności i zanęt wędkarskich. Powstają głównie podczas reakcji alkoholi z kwasami. Można by powiedzieć , że są sprawcami większości zapachów spożywczych jak i perfumeryjnych. Dam wam kilka przykładów z naszego wędkarskiego podwórka :

cynamonian etylu – cynamon

heksynian etylu – truskawka

maślan etylu – ananas

octan metylofenylu – miód

Można by było tak wymieniać , bo jest ich ogromna ilość.

Piekarz aby wypiec szybko i tanio bułki , dodaje wszelkiego rodzaju przyspieszacze, ciastkarz i cukiernik dodaje do ciastek spulchniacze i konserwanty . Tak wiele jest chemii w otoczeniu naszym, a zwłaszcza w wodach, których ryby przebywają na co dzień , ze te wszelkie wymienione chemikalia nie mają , żadnego ubocznego skutku.Ekolodzy czasami bardziej walczą o kasę na swoja dalsza działalność niż o nasze i zwierząt ,,tak zwane dobro”. Jak w przyszłości będzie się , ktoś w czasopismach wędkarskich lub Waszym otoczeniu mądrzył na temat chemii , to przypomnijcie sobie wykład i sprowadźcie go na ziemie. Więcej szkodliwych substancji jest we wdychanym  powietrzu i naszych wodach niż w zanętach , atraktorach i przynętach.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

TROCHĘ O TESTACH NOWEGO WAGGLERA

Uczciwe i solidne testowanie sprzętu nie polega na jednokrotnym zastosowaniu czy to wędki, spławika, żyłki , haczyka a tym bardziej zanęty lub atraktora. Taki testy to wielokrotne zastosowania sprzętu w różnych warunkach. Jeszcze bardziej dogłębnemu sprawdzaniu podlegają nowe spławiki. Wraz z Zbyszkiem Milewskim , Kacprem Góreckim tworzymy nowy spławik z regulowanym dociążeniem. Po wielu wspólnych dyskusjach i wymianie zdań, jak taki spławik powinien wyglądać i jakim warunkom użytkowym odpowiadać ,   ustaliliśmy wiosną główne założenia. Tu do prac przygotowawczych przystąpiłem już ja. Po kilku miesiącach prac , rozpocząłem pierwsze testy tego spławika. Przed pierwszymi rzutami na wodzie , spławik był przez 7 dni całkowicie zanurzony pod wodą . Dopiero po tym okresie sprawdziłem jego wyporność, porównując z pierwotną. Wynik pozytywny , czyli jego wyporność nie zmieniła się nawet o 0,2 grama. Teraz wyruszyłem z nim nad wodę. Założyłem testowaną żyłkę ASSO i testowy model wagglera. Pierwsze testy odbywały się na zalewie Zemborzyckim. Woda płytka i różne warunki atmosferyczne przeważnie duży wiatr. Zachowanie spławika i zamontowanych antenek bez zarzutów. Wykonałem około 500 rzutów przy zastosowaniu różnych zahamowań spławika. Jako głęboką wodę wybrałem jezioro Piaseczno . tam też spławik,, dostał za swoje ” !!! Kolejne testy przeprowadzali Zbyszek i Kacper. Nie zwracali uwagi na warunki atmosferyczne i rodzaje łowisk . Zadaniem ich było złowić przy zastosowaniu tego spławika, najwięcej gatunków ryb jakie tylko się uda, i znaleźć  jego słabe punkty. Właśnie zakończyli w dniu dzisiejszym ostre ,,katowanie” nowego wagglera. Kacper w trudnych dzisiejszych warunkach łowił leszcze. Przesłał mi kilka fotek .

dsc_0725

Długa jest droga od pomysłu do gotowego produktu. Od jutra rozpoczynam przygotowanie do produkcji , które potrwa od 3 do 4 tygodni , następnie przystępuję do produkcji. Pierwsze spławiki będą produkowane dla firmy Kacpra czyli GÓREK GLINY.

dsc_0727

Jak niektórzy z Was wiedzą Kacper i Zbyszek to zawodnicy którzy posługując się metodą odległościową, po raz kolejny stanęli na podium mistrzostw Czech. Połączenie naszych wspólnych doświadczeń zawodniczych oraz moich produkcyjnych zaowocuje, najtrwalszym spławikiem na polskim rynku i liczę , że cenowo będziemy konkurencyjni dla wielu wiodących marek na rynku europejskim. Wkrótce na blogu DZIADKA pełne wyniki i rzetelne opisy testów sprzętu który prezentowałem Wam na początku sezonu wędkarskiego.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

DONĘCANIE – KIEDY JAK I ILE ???????????

To temat a raczej pytanie , które nurtuje większość wędkarzy i zawodników. Nawet Ci najbardziej doświadczeni , czasami zastanawiają się nad taktyką donęcania. Podstawowy czynnik wpływający na donęcanie to intensywność żerowania ryb oraz ich apetyt. Nie jest to jednak tak proste i jednoznaczne. Złotym środkiem było by osiągnięcie takiej sytuacji, gdy po położeniu zanęty zasadniczej (wstępne nęcenie), nie trzeba by było absolutnie donęcać podczas całego okresu połowu. Podstawa , to właśnie prawidłowe i umiejętne podanie zanęty zasadniczej, która powinna rozmywać się w kilku szybkościach , a zawarte w niej mięso , powinno uwalniać się tak by ryby trzymać w łowisku a nie skarmić stada. Przesada w ilości mięsa powoduje czasami przekarmienie małych i nielicznych ryb. W innym przypadku , zbyt ubogie podanie mięsa może spowodować u ryb zniechęcenie naszym ,,stołem biesiadnym” i wędrówkę w poszukiwaniu innego dogodnego miejsca z ,,bogato zastawionym stołem”. Czasami zbyt późne donęcenie powoduje , że ryb już nie sprowadzimy lub będziemy czekać na nie dłuższy czas. Drobne ryby potrzebują częstych małych porcji zanęty i robactwa. Większe ryby należy przywołać i przygotować im  ,,suto zastawiony stół biesiadny”. Ewentualne donęcenie powinno być pewnego rodzaju powtórką z nęcenia wstępnego, jednak z większą ilością mięsa przy mniejszej ilości zanęty. Przywoływanie podczas donęcania powinno zawsze zawierać chmurkę (smugę ). Należy zapamiętać im więcej mamy ryb w łowisku, tym więcej im trzeba ,,sypać na głowę”. Im większe ryby tym grubsze i bardziej treściwe mięso powinny zawierać kulki zanęty. Czasami w pogoni za dużymi rybami zapominacie o drobnicy która daje również punkty podczas zawodów. Położenie siekanej glizdy i kastera nie pomoże w skutecznym i rytmicznym łowieniu płotek czy małych krąpi. Innym razem zapominając o leszczach podajecie często ziemię z dżokersem ( z kubka zanętowego), więc szanse na złowienie przyzwoitych leszczy są znikome. Na wodzie stojącej podczas wiosennych połowów płotek i drobnych krąpi donęcam  często małymi porcjami , bardzo drobną zanętą z dużą ilością ziemi lekkiej i smużącej, oraz niewielką ilością dżokersa lub topionej pinki. W okresie letnim zmieniam stosunek ziemi i zanęty, zwiększając produkty spożywcze i ilość mięsa zanętowego. Jesienią i zimą wracam do ubogiego nęcenia. Przykładem dla Was niech będzie łowienie na zawodach pod lodem. Limit zanęty i ziemi to 1 litr. To wystarczy na łowienie trzech godzin , nawet w kilku przeręblach. Na rzekach nęcę całkiem inaczej niż na wodzie stojącej , po podaniu zanęty zasadniczej i wejściu w nią ryb staram się nie donęcać maksymalnie długo. Gdy brania zaczynają byś rzadsze zaczynam ,,mój taniec z kulami” donęcam coraz częściej , z coraz większą ilością mięsa. Samo donęcanie leszczy w rzece nie wymaga zanęty , ten gatunek lubi grube białe topione robaki, siekaną glizdę oraz grubą ochotkę. Umiejętnie podany taki zestaw mięsa skutecznie przytrzyma w zanęcie dorodne egzemplarze leszczy. Czasami występują warunki specyficzne, na przykład ukleje reagują na szum ( wrzucamy tylko sam wilgotny piasek), gdyż donęcanie z dżokersem ich skarmia. Innym razem ryby na wskutek słabej zanęty (źle dobranej lub źle położonej) stają na uboczu. Przywołujemy je donęcając przemoczoną na papkę (konsystencja zaprawy murarskiej) zanętą z glinką smużącą. należ to czynić rytmicznie , przyzwyczajając ryby do takich porcji i smugi w której mogą się bezpiecznie chować. Jak widzicie ten tema to nieskończone opowieści.Samo donęcanie powinno odbyć się jak najpóźniej, natomiast wybór sposobu donęcania (czy pojedyncze kulki często , czy serie ale rzadziej) dużo mięsa , czy tylko sama zanęta . To wszystko trzeba rozpracować na treningu.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

ŁOWIENIE TYCZKĄ NA GWAŁTOWNYCH SPADKACH DNA część 2

Jakiś czas temu rozpocząłem omawianie tematyki łowienia na gwałtownych stokach. Najtrudniejsze jest nęcenie, czyli położenie zanęty w taki sposób, by nie stoczyła się po dnie i odprowadziła nam ryby po stoku w miejsce , które nie będzie osiągalne naszym zestawem. Podstawa to konsystencja taka, by zanęta położona na dnie rozłożyła się na nim w bardzo szybkim czasie następnie pozostaje częste i rytmiczne donęcanie. To wszystko musimy dopracować, na treningu za pomocą prób . Najlepiej , gdy mamy wodę przejrzystą,  a pod nogami podobny stok, by na nim obserwować rozmywanie zanęty. W niektórych warunkach pomaga wykonanie kul zanętowych i podzielenie ich na dwie półkule,  by staczając się zatrzymały się na ich płaskiej stronie. Podczas łowienia leszczy powinno się śrucinę najbliższą haczykowi położyć delikatnie na dnie. Nęcimy zawsze cofniętym kijem w hakach o co najmniej 1 metr . Zawsze możemy się wysunąć do przodu, by podążać za żerującymi rybami. Podczas gruntowania powinniśmy zawsze poszukać choćby delikatnej pułki, lub dołeczka, by tam posłać nasza zanętę podczas jej podawania. Ja swoje zanęty zaopatrywałem w pręty stalowe z, by przypominały morskie miny . Zanęta z takimi prętami zatrzymywała się na dnie i tam rozpadała.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

KLEJENIE WĘDZISK WĘGLOWYCH część 2

Jak widzieliście na zdjęciach z pierwszej części wpisu o klejeniu wędek , zniszczenia i ubytki na prezentowanych elementach  są bardzo duże. Wiedza i znajomość materiałów , klei i żywic , pozwala na reanimację takich uszkodzeń. W przypadku pierwszego z elementów wkręcamy uszkodzoną część wędki delikatnie w klocek styropianowy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Styropian musi wypełnić wewnętrzną część naprawianego elementu. Po całkowitym przebiciu się przez styropian pozostaje nam wewnątrz tak zwane kopyto.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Teraz na miejsce, w którym brakowało włókien węglowych i maty węglowej nanosimy cienką warstwę kleju Kropelka.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na posmarowane klejem miejsce przyklejamy odcinek taśmy lub grubej nici węglowej, odczekujemy 15 sekund i rozsmarowujemy palcem ( na rękach mamy oczywiście rękawice gumowe) przyklejony odcinek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Następnie wypełniamy cienką warstwą kleju kolejne brakujące szczeliny i postępujemy tak aż do chwili całkowitego pokrycia wszelkich braków w blanku, w tym przypadku złączu topa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Za każdym razem obcinamy zaraz przy samym blanku nadmiar włókna węglowego, który możemy wykorzystać przy kolejnych warstwach. Na zdjęciu powyżej wypełniony całkowicie ubytek na powierzchni złącza topowego. Teraz kolejną czynnością będzie usunięcie nadmiaru włókien węglowych i wyschniętego kleju. tę czynność wykonujemy po 1 godzinie od położenia ostatniej warstwy kleju i nici węglowej. Pierwszy nadmiar wspomnianych składników wypełnienia usuwamy papierem ściernym wodnym o granulacji 200.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przecieramy na mokro  (mokrym papierem ściernym) tylko i wyłącznie miejsce naprawy, tak aby nie dotykać papierem pozostałej,  nie uszkodzonej powierzchni złącza topowego. Po zebraniu nadmiary papierem 200, zmieniamy papier na ziarnistość 400 i nadal szlifujemy. Teraz przymierzamy pasowanie naprawianej części do wewnętrznej płaszczyzny sąsiadującego elementu  topa. Delikatnie wsuwając i pokręcając pokaże nam się miejsce na naprawianej części które musimy zeszlifować papierem  o ziarnistości 800. Ostateczne polerowanie robimy papierem o ziarnistości 2000 lub jak ja to robię za pomocą preparatu CIF do czyszczenia zlewów i sanitariatów. Ostatnią czynnością jest zeszlifowanie płaszczyzny czołowej topa by był bez żadnych zadziorów lub prze cienień .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tak przygotowany element złącza topowego zabezpieczamy teflonem w sprayu .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kolejny pokruszony element topa z uwagi na pęknięcie całkowite naprawiany nanosząc warstwy cienkich nici węglowych na przemian krzyżowo. po położeniu takiego wzmocnienia cały brzeg zniszczonego elementu owijamy nicią węglową. I smarujemy żywicą epoksydową. Posmarowany żywicą element podgrzewamy suszarką do włosów (ustawioną na maksymalną temperaturę i owijamy najpierw taśmą z folii oraz taśmą klejącą , co widać na zdjęciu poniżej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ten element po naprawie prezentuje się w następujący sposób.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jak widzicie po wielkim pęknięciu nie pozostało nawet małe wgłębienie. Teraz pozostał szlif jak w pierwszym przypadku oraz końcowe pokrycie teflonem.

Nie jest to ani łatwa , ani też prosta naprawa. Jednak czasami wartość materiałów oraz poświęconego czasu jest niższa niż nowego elementu.

Ograniczyłem się do jednej prostej lekcji z napraw. Nie proście minie o więcej , gdyż nie jest to podstawą wędkarstwa. Wiedzę zdobywałem latami. Moje pierwsze naprawiane wędki węglowe były własnością słynnego Alfreda Sameta, którego pozdrawiam. Było to ponad trzydzieści lat temu.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

 

KLEJENIE WĘDZISK WĘGLOWYCH część 1

Wiele pytań i komentarzy stanowi naprawa wędek. Jest to tak rozległy temat jak produkcja spławików. Mimo , że posiadam rozległą wiedzę i doświadczenie, nie będę tego tematu  zbytnio rozszerzał , gdyż jest to kopalnia wiedzy . Czasami zakup materiałów do sklejenia wędki jest droższy od jej naprawy w specjalistycznym zakładzie, lub cena topa uniwersalnego jest niższa niż naprawa elementu. Opowiem pytającym o złamane na pół elementy wędek. Gdy nie jest to bolonka lub bat , zazwyczaj klejenie polega na wprowadzeniu tulei węglowej , która jest wprowadzana do wewnątrz złamanego elementu. Wykonuje się to stosując żywicę epoksydowa na gorąco. Na miejsce styku dwóch części złamanej wędki , nakłada się owijkę węglową w postaci tkaniny lub nici ( w zależności od średnicy klejonego elementu). Czasami takie złamania wykonujemy stosując tuleję zewnętrzną lub szerokie wzmocnienie owijką krzyżowa z szerokich nici węglowych.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mniejsze uszkodzenia własnych wędek możemy wykonać bez korzystania z specjalistycznych warsztatów. Pokażę jak reanimować złącza wędzisk wyczynowych (tyczek). Na poniższych zdjęciach i opisie jest wszystko co musimy zrobić by nadal cieszyć się z naszej wędki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Potrzebne nam będzie :

rękawiczki gumowe

kawałek płyty styropianowej o grubości 20- 40 mm

żywica epoksydowa

klej KROPELKA

papier ścierny o granulacji 200/400/800/2000

nożyk do tapet

nić weglowa

zapalniczka

taśma izolacyjna elastyczna

Na poniższym zdjęciu uszkodzenia złączy wędek , które możemy naprawić samodzielnie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

dalsza część nastąpi ….

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

ADAPTER DO SPŁAWIKÓW ODLEGŁOŚCIOWYCH

Prawie zakończyły się problemy z moim komputerem i jego zawartością. W czasie mojej nieobecności na blogu , szykowałem materiały do kolejnych wpisów oraz testowałem zanęty oraz łowiska. Wiele pytań dotyczyło jak wykonać adapter do spławików odległościowych z bagnetem . Jest to bardzo proste , a zarazem tanie w wykonaniu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W bardzo dobrych sklepach wędkarskich , można bez problemu kupić takie adaptery . Ich głównym zadaniem jest szybka zmiana spławika lub szybki montaż podczas rozpoczynania lub kończenia łowienia. Ceny tych adapterów są uzależnione od firmy. Za te najdroższe trzeba zapłacić nawet 10 złotych. Proponowane przez DZIADKA rozwiązanie będzie znacznie tańsze i niesłychanie proste. Potrzebny będzie  wężyk silikonowy lub elastyczny  igelitowy , na przykład z kabla , albo też z cewnika o odpowiedniej średnicy wewnętrznej. Na zdjęciu poniżej potrzebne materiały , czyli wężyk oraz krętlik baryłkowy (są najmocniejsze).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Potrzebny nam będzie jeszcze klej natychmiastowy KROPELKA. Jedno z oczek krętlika zaginamy bardziej, tak by swobodnie wchodził do wnętrza rurki elastycznej, drugie oczko trochę mniej,  by żyłka swobodnie mogła się w nim przesuwać a węzełek mógł się zatrzymać.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Krętlik wciskamy do wnętrza rurki , tak by wystawało jedynie oczko , w którym przechodzi żyłka. Przed wciśnięciem , do wnętrza rurki wciskamy minimalna ilość kleju natychmiastowego i niezwłocznie wciskamy krętlik.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po około minucie nasz adapter jest gotowy do zamontowania na bagnecie spławika.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pamiętajcie o najważniejszej rzeczy, średnica wewnętrzna rurki musi być zawsze o 0,5 milimetra mniejsza od średnicy końcowego odcinka bagnetu spławika . Na po zamontowaniu bardzo ciasno pasować , by uniknąć wypadnięcia spławika z adaptera. Samodzielnie wykonany adapter przyniesie wielę satysfakcji a będzie znacznie tańszy od sklepowego.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

ŁOWIENIE TYCZKĄ NA GWAŁTOWNYCH SPADKACH DNA część 1

Bywają łowiska o różnym ukształtowaniu i nachyleniu dna. Rzadko spotykane , ale jednak występujące są łowiska o silnym nachyleniu dna. Dosyć często występuje taki rodzaj ukształtowania dna na wyrobiskach po żwirowych lub zbiornikach zaporowych przy ścianie czołowej. Samo ukształtowanie dna , przysparza wielu trudności związanych choćby z gruntowaniem , czy położeniem zanęty. Podczas mojej kariery zawodniczej wielokrotnie łowiłem na zbiorniku Turawskim pod Opolem. Dodatkowej  trudności podczas samego gruntowania  przysparzały szczeliny w kamieniach na dnie. Innym łowiskiem na którym występowały gwałtowne spadki był kanał Piastowski. Podczas treningów wybierałem umyślnie stare wyrobiska po żwirowe,  by po pierwsze znaleźć skuteczny sposób nęcenia  ( położenia zanęty) oraz zaprezentowania przynęty . Wielu zawodników łowiących na Turawie wymyślało prześmiesznie wyglądające gruntomierze z drucikami na bokach , obklejało gruntomierze plasteliną lub zawijało gruntomierze w gąbkę . Rozwiązanie całkiem proste i banalne, a zarazem wyjątkowo skuteczne , to zastosowanie kawałka drutu stalowego o długości 10 centymetrów i delikatnie zaokrąglonego z obu stron. Na jednej ze stron zakłada się kawałek wentylka gumowego . Do tego końca zaczepiamy haczyk podczas gruntowania. idealnie pokazuje grunt i szczeliny , nie kleszczy się pomiędzy kamieniami. Po gruntowaniu , wystarczy przesunąć spławik w kierunku haczyka o długość stosowanego drutu. Gruntowanie zarówno w przypadku kamiennego dna jak i całkiem jednorodnego ( przykładowo z piasku) musi być wykonane niezwykle precyzyjnie . Ustalamy stałą pozycję na siedzisku kosza, wędkę trzymamy w stałej pozycji. by nie było to gruntowanie (raz do przodu raz do tyłu) o różnych płaszczyznach. Jest to bardzo istotne, gdyż podczas łowienia musimy pamiętać o tym stałym ustawieniu wędki. Przesuwanie się do przodu będzie powodowało , ze będziemy z przynętą nad dnem , gdy za mocno cofniemy wędkę, będziemy spoczywali z naszą przynętą bardzo na dnie. Inną parą kaloszy jest podawanie zanęty. Tutaj nie ma jednego sposoby ustalonego raz na zawsze. Przede wszystkim uzależnione to jest od głębokości łowiska ,  oraz gatunku poławianej ryby w pierwszej kolejności. O tych sposobach oraz ustawianiu zestawów do połowu w takich warunkach w kolejnym wykładzie.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

ŁOWIENIE BATEM NA RZECE część 3

W tym wykładzie przedstawiam dwa schematy pierwszy dotyczy omawianego w poprzednim wykładzie zarzucania zestawu i jego podciągnięcia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Abyście łatwiej zrozumieli cały proces zarzucania na fotografii jest rysunek obrazujący dwa etapy. Pierwszy etap to zarzucenie zestawu , drugi to sytuacja w jakiej znajduje się zestaw po podciągnięciu do siebie. Cały ten proces jest potrzebny by skutecznie prowadzić zestaw w linii nęcenia i maksymalnie w linii nurtu rzeki. Kolorem czerwonym zaznaczone jest pole nęcenia i obszar rozmywania zanęty.  Zarzucanie zestawu na maksymalny wyrzut oraz jego późniejsze prowadzenie powoduje , że nasz zakres przebywania w polu rozmywania zanęty jest mały , a możliwości kontrolowania zestawu bardzo ograniczone. Pamiętajcie o tym (bardzo często przypominam) , że ryby idą do zanęty od wody ,a nie wchodzą z brzegu !!! W drugim schemacie właśnie możecie zobaczyć  jak zachowuje się zestaw zarzucony na maksymalnym wyrzucie oraz jak po podciągnięciu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Teraz widzicie całą istotę prawidłowego prowadzenia zestawu na rzece. Kolejnym tematem związanym z batem stosowanym do połowu na rzece, jest gruntowanie. Jest trochę bardziej czasochłonne niż przy gruntowaniu tyczką , ale różni się brakiem stosowania tradycyjnego gruntomierza. Gruntujemy zestawem , którym będziemy łowić lub specjalnie przygotowanym z grubszą żyłką główną. Gdy wybieramy gruntowanie zestawem, którym zamierzamy łowić, powinniśmy założyć bardzo cienki przypon , na przykład 0,07 mm. Czynimy tak , by w przypadku dennego zaczepu podczas gruntowania stracić tylko przypon, a nie cały zestaw.  Rozpoczynamy gruntowanie od ustalenia domniemanej głębokości łowiska i zarzuceniu zestawu. gdy zestaw przepływa swobodnie bez zaczepu, wyciągamy zestaw i przesuwamy  spławik w kierunku szczytówki zwiększając grunt o taką długość jakiej zastosowaliśmy przypon. Gdy nasz zestaw nadal przepływa bez żadnej przeszkody i zatrzymania, przesuwamy kolejny raz nasz spławik w kierunku szczytówki i tak jak pierwszym przypadku o długość przyponu. W chwili,  gdy nasz zestaw zaczyna zaczepiać o dno , zwalnia lub się przytapia,  wyciągamy zestaw i przesuwamy spławik w kierunku haczyka o połowę długości przyponu i wykonujemy kolejne przepłynięcie kontrolne . Gdy zestaw spływa swobodnie , to jest znak,  że wykonaliśmy  prawidłowo gruntowanie.  Prawidłowe gruntowanie , to podstawa skutecznego wędkowania i sukcesów. Teraz po gruntowaniu należy na bacie zaznaczyć dwa punkty , pierwszy gdzie znajduje się haczyk, drugi, gdzie znajduje się spławik (punkt styku antenki z korpusem). W przypadku zniszczenia zestawu lub konieczności zmiany gruntu na płytszy, mamy pewność, że będzie prawidłowa długość zestawu. Podczas połowu na rzece o dnie z dużą ilością zaczepów typu kamienie, faszyna  lub korzenie zawsze ustawiamy grunt 3-10 centymetrów nad dnem. Batem nie jesteśmy wstanie skutecznie omijać zaczepów przez przytrzymanie, tak  jak możemy to robić przy połowie tyczką. Na dnie bez zaczepów możemy łowić zestawem delikatnie przegruntowanym (na tak zwane wleczenie) czasami skuteczne przy połowie leszczy i brzan. W kolejnym wpisie diagramy proponowane na rzeczne wyprawy z batem.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

ŁOWIENIE BATEM NA RZECE część 2

W tej części wykładu o łowieniu batem na rzekach zajmę się omówieniem różnic w sposobie nęcenia w zależności od uciągu. Specyfika prowadzenia zestawu na rzece jest charakterystyczna i swoją trajektorią przypomina łuk. Autorzy starszych książek wędkarskich opisywali że przypomina tarczę zegara. To wielki błąd i nie należy stosować się do podawanych sposobów zarzucania zestawu oraz jego prowadzenia. Zestaw powinniśmy zarzucić w identyczne miejsce jak przy łowieniu tyczką. Jedyna i bardzo istotna zmiana to taka , ze zaraz po zarzuceniu podciągamy go delikatnie o około 0,5 metra do siebie przy wodach do 2,5 metra i 1 metr przy wodach powyżej 3 metrów. Zaraz po takim podciągnięciu do siebie,  poszczamy go swobodnie by ustawił się w polu nęcenia  i smudze zanętowej. Czynimy tak, by nasze pływanie w polu nęcenia było jak najdłuższe i penetracja dna lub toni przebiegały maksymalnie długo. W kolejnych wpisach o nęceniu będzie szczegółowy schemat zachowania się zestawu. Wędkowanie batem jest wielokrotnie bardziej skuteczne niż tyczką z uwagi na możliwość bardzo długiego spływania zestawem – dotyczy to głównie łowienia na rzekach płytkich.  Potrzebowałem tego wstępu byście mogli zrozumieć istotną różnicę w nęceniu na wodach płytszych i głębokich. Zanęta do nęcenia na rzece podczas połowy na bata powinna być pracująca lub smużąca . Nie może być pod żadnym pozorem zbyt mocno doklejona , czy to klejem do zanęt lub klejem mineralnym. Zestawu do bata nie jesteśmy w stanie skutecznie przytrzymać w kulach zanętowych i wszelkie doklejania powodują tylko zmniejszenie ilości brań. Jedyna różnica w zanęcie na wody płytkie i głębokie polega na jej dociążenie. Musimy uzyskać jej najszybsze dotarcie do dna i rozpoczęcie uwalniania się cząstek zanęty z podanych kul zanętowych. Ta sama zanęta może być stosowana z powodzeniem na wodzie o głębokości 1,5 metra i głębokości 3 metry. Przy czym ta druga powinna być dwa razy cięższa od tej przeznaczonej na wodę płytszą. Przy połowie batem bardzo dobre rezultaty daję częste (ale w mniejszych ilościach) podawanie zanęty, przypominające donęcanie kubkiem zanętowym przy połowie tyczką. Zawsze nęcimy bliżej siebie. Dokładnie w to miejsce, gdzie znajduje się spławik po opisywanym wcześniej dociągnięciu zestawu. Zapewne wiele wyjaśnią Wam rysunki i schematy , które zamieszczę w kolejnym wykładzie o łowieniu batem.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK