KRÓTKI WYPAD NA WIEPRZ

Przed wczoraj, dosłownie przed zmianą pogody i zapowiadanym ochłodzeniem , wybrałem się na Wieprz. Wybrałem miejsce trochę niefortunnie, gdyż rzeka w tym miejscu była stosunkowo wąska i płytka. Zaledwie 1 metr głębokości nie zapowiadał szaleńczych wyników. Po zanęceniu, przez pierwsze 30 minut przepływałem 3,5 gramowym skrzydełkiem Vimba bez żadnych najmniejszych oznak brania. Pierwszą rybkę jaką złowiłem po 40 minutach to mały kiełb, po kolejnych 20 minutach złowiłem 15 centymetrowego okonia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mijało 1,5 godziny łowienia i dopiero złowiłem ładnego krąpia. Branie ładne zdecydowane.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Z ostatnich wyjazdów nic w zanęcie lub sposobie podania nie zmieniłem , jedyna różnica to podałem oprócz topionego białego trochę dżokersa w kulach zanętowych. Minęło kolejne 20 minut i złowiłem niewymiarowego jazia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Za plecami zaczęło się mocno chmurzyć i złowrogo pomrukiwała burza. Myślałem,  że to koniec łowienie i w tym momencie zaczęły brać leszcze, początkowo był to osobnik za 300 gram . Po nim zameldował się grubszy krąp, a zaraz kolejnym przepłynięciem większy leszczyk. Tak,  przez 30 minut złowiłem trzy leszcze, 4 krąpie i 20 centymetrowego okonia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Rybki złowione w 30 minut.

Pierwsze krople deszczu i natychmiastowe pakowanie sprzętu do samochodu. Jednak nie zdążyłem i przemoknięty wyjeżdżałem z łowiska. Na tak płytkim łowisku, ryby większe podchodzą bardzo ostrożnie, wszelkie cienie, ruchy bardzo ich płoszą. Wszystkie brania miałem daleko na rozmyciu . Pojawiająca się szczytówka nad polem nęcenia skutecznie odstrasza ryby. Dzisiaj, ze względu na mętną wodę nie wybieram się na pstrągi i poszukam białej ryby na jednej z rzek Lubelszczyzny.

 

Pozdrawiam czytelników bloga DZIADEK

 

ZANĘTA BAZA NA RZEKĘ – KRĄPIE I LESZCZE

W odpowiedzi na wiele pytań zadawanych przez czytelników przedstawiam recepturę mojej bazy na rzeki , wprawdzie przeznaczona jest głównie na krąpie i leszcze , ale płocie i inne ryby jej też nie omijają . Nie musicie dosłownie stosować wszystkich składników. Zawsze można zastąpić je innym skutecznym dodatkiem.

0,5 kg płatków kukurydzianych śniadaniowych

2 kg bułki tartej

2 kg bułki tartej z pieczywa razowego ( melasowane 0,5 litrem melasy)

0,5 kg biszkoptów

0,5 kg herbatników

1 kg ciastek kruchych

3 kg kaszy kukurydzianej ( prażonej na oleju słonecznikowym)

10 dkg coprah Melase

10 dkg coco belge

10 dkg pestek dyni ( prażonych w łupinie i mielonych na drobno)

20 dkg pestek  słonecznika ( prażonych w łupinie i mielonych na drobno)

2 łyżki kopiaste -ATRAKTOR DZIADKA NA LESZCZE I KRĄPIE

5 dkg pieczywo fluo czerwone SARS

5 dkg pieczywo fluo żółte SARS

Zainteresowanym zabawą w produkcję , życzę powodzenia i sukcesów nad wodą.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

PIĘKNE ŁOWIENIE NA BUGU

Po piątkowym łowieniu na Wiśle , obudziłem się trochę obolały. Już o 7 rano wyjeżdżałem na wspólne łowienie na Bugu,  z moim wieloletnim przyjacielem Krzysztofem Daniłowem. Około godziny 10 rano mieliśmy ustawione stanowiska i byliśmy gotowi do nęcenia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po sondowaniu,   które wskazało głębokość 1,4 metra , wybrałem skrzydełko o gramaturze 6, 2 grama. Przygotowałem 2 kilogramy mojej bazy na leszcze i krąpie i trzy paczki ziemi wiążącej. Jako przynętę zanętową miałem mieszankę topionej pinki i białego robaka.

Krzysztof miał odrobinę głębiej i zastosował podobnej gramatury listek własnego wykonania.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pierwsza godzina to zaledwie pięć rybek , największy krąp był wielkości połowy dłoni. Po tej godzinie zaczęła się potworna zlewa . Deszcz wprost lał się jak woda z wiadra. Było ciepło , więc obaj pozostaliśmy na stanowiskach. Zmokliśmy potwornie. Deszcz przestał padać, wiatr i słońce przesuszył nas bardzo szybko. kolejna godzina łowienia i nadal marnie tylko 4 rybki największy krąp jak dłoń. U Krzysztofa nie było lepiej. Nadchodziła burza ze złowrogimi pomrukami. Postanowiłem donęcić łowisko . Posłałem do wody 15 kulek zanętowych klejonych w jednej dłoni. Zwiększyłem ilość topionej pinki w podawanych kulach. Wiatr wiał coraz bardziej  i deszcz zaczynał znowu padać. Postanowiłem tym razem przeczekać ulewę w samochodzie. Wiało niemiłosiernie, samochodem wiatr podrzucał, a w powietrzu była jedna wielka ściana wody. Po 15 minutach wszystko ucichło. Wróciłem na stanowisko , a tam niemiłe zaskoczenie. Złamana sucha gałąź z pobliskiego drzewa uderzyła mi tyczkę i złamała ją  na 4 elemencie. Na szczęście udało się ,,przestrzelić” dwa kawałki czwartego elementu j zacząłem łowienie. Pierwsze wstawienie i jest leszczyk za 250 gram, kolejne to piękny krąp, kolejne to leszczyk za 500 gram. Teraz posłałem trzy kulki zanętowe. Co kilka przepłynięć holowałem lub krąpia lub leszczyka. Po godzinie, po kolejnym braniu czuję na wędce wielką rybę, pierwszy odjazd sugerował wielkiego jazia. Jednak,  gdy ryba ruszyła majestatycznie w kierunku przeciwległego brzegu wiedziałem , że jest to leszcz , bardzo duży leszcz. Ryba walczyła ze mną 15 minut miałem ją dwa razy blisko podbieraka, jednak jej wielkość była większa od matni mojego podbieraka. Widziałem wiele dużych leszczy i złowiłem też wiele gigantów. Ten miał blisko 5 kilogramów. Po kolejnym nawrocie z przeciwległego brzegu , ryba ruszyła wzdłuż brzegu dosłownie pod moimi nogami. nie miałem szansy jej podnieść z dna , wędrowała pod prąd i w ten sposób minęła mnie i przepłynęła na co najmniej 20 metrów tam wpłynęła zatopione krzaki i zaplątała amortyzator właśnie o gałęzie. Nie byłem w stanie nic zrobić.  Zaplątany amortyzator zerwała i na krzaku pozostało tylko jego 15 centymetrów. Życie nie znosi próżni. Za 15 minut złowiłem leszcza o wadze 1,8 kilograma.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Piękne zakończenie dnia, który był ostatnim rekonesansem lubelskich rzek w tym roku. Od wiosny obłowiłem nasze rzeki, wszędzie są ryby i dostarczają wiele satysfakcji w łowieniu. Kwestia podejścia tylko z metodą i sposobem ich znęcenia. Wiele pięknych i uroczych miejsc i różnorodnych stanowisk. Polecam nasze rzeki głównie zawodnikom , gdyż rzeka to podstawa nauki prawidłowego łowienia i czytania wody.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Te rybki trafiły na patelnię oraz do zalewy octowej.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

LESZCZE Z WIEPRZA

Tym razem odwiedziłem rzekę Wieprz w Stężycy Nadwieprzańskiej ( okolice Krasnegostawu). Wybrałem odcinek , na którym głębokość nie przekraczała 1,3 metra. Zastosowałem spławik skrzydełko Vimba  o gramaturze 9,2 grama. Miało to być tylko na pierwsze rozpoznawcze przepłynięcia, lub pierwsze rybki. Pozostałem na tym zestawie przez trzy godziny łowienia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

1,5 kilograma mojej bazy zanętowej na rzekę oraz mój atraktor na leszcze i krąpie, doklejony i dociążony ziemią Vimba ciężką rzeczną. Całość wzbogacona topionym grubym robakiem. Pierwszym wstawieniem miałem fajnego krąpia. Największą radością było to , że nie przeszkadzały mi uklejki.  Co kilka przepłynięć miałem branie lub rybkę . Nie było to nic nadzwyczajnego, brań nie było dużo jednak łowione rybki były bardzo ładne.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mimo , że wokół mnie wrogo pomrukiwały grzmoty nadciągającej burzy , rybki co jakiś czas meldowały się w podbieraku. Dominowały krąpie, trafił się po dwuch godzinach leszczyk.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po złowieniu leszcza , donęciłem jeszcze serię 10 małych gałek. Po 5 minutach fajny krąpik zameldował się w podbieraku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po tym krąpiu nastą piła cisza kilkanaście pustych przepłynięć. W głowie miałem tylko dwa pomysły , nie potrzebnie nęciłem ??? Drugi bardziej realny pomysł to zameldowały się duże ryby i wyparły z łowisk drobnicę ??? Odpowiedź przyszła sama, piękne podniesienie przynęty na haku zasygnalizowało skrzydełko ukazując kawałek balsy z korpusu spławika. Zacięcie i po fajnym holu w podbieraku mam pięknego miedzianego leszcza. Po 5 minutach miałem podobne branie,  jednak po wyciągnięciu zestawu na haku pozostał tylko jeden zmiażdżony biały robak, mimo,  iż założone miałem ich trzy sztuki. Od tego momentu przez ostatnie 15 minut nic już nie złowiłem. Na fotografii poniżej moje dzisiejsze rybki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jeszcze jeden wyjazd w tym sezonie na rzeki Lubelszczyzny i zakończę serial z rybkami na rzekach. Czas zabrać się za drapieżniki  oraz  testowanie nowych modeli spławików na wodę stojącą.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

DONĘCANIE – KIEDY JAK I ILE ???????????

To temat a raczej pytanie , które nurtuje większość wędkarzy i zawodników. Nawet Ci najbardziej doświadczeni , czasami zastanawiają się nad taktyką donęcania. Podstawowy czynnik wpływający na donęcanie to intensywność żerowania ryb oraz ich apetyt. Nie jest to jednak tak proste i jednoznaczne. Złotym środkiem było by osiągnięcie takiej sytuacji, gdy po położeniu zanęty zasadniczej (wstępne nęcenie), nie trzeba by było absolutnie donęcać podczas całego okresu połowu. Podstawa , to właśnie prawidłowe i umiejętne podanie zanęty zasadniczej, która powinna rozmywać się w kilku szybkościach , a zawarte w niej mięso , powinno uwalniać się tak by ryby trzymać w łowisku a nie skarmić stada. Przesada w ilości mięsa powoduje czasami przekarmienie małych i nielicznych ryb. W innym przypadku , zbyt ubogie podanie mięsa może spowodować u ryb zniechęcenie naszym ,,stołem biesiadnym” i wędrówkę w poszukiwaniu innego dogodnego miejsca z ,,bogato zastawionym stołem”. Czasami zbyt późne donęcenie powoduje , że ryb już nie sprowadzimy lub będziemy czekać na nie dłuższy czas. Drobne ryby potrzebują częstych małych porcji zanęty i robactwa. Większe ryby należy przywołać i przygotować im  ,,suto zastawiony stół biesiadny”. Ewentualne donęcenie powinno być pewnego rodzaju powtórką z nęcenia wstępnego, jednak z większą ilością mięsa przy mniejszej ilości zanęty. Przywoływanie podczas donęcania powinno zawsze zawierać chmurkę (smugę ). Należy zapamiętać im więcej mamy ryb w łowisku, tym więcej im trzeba ,,sypać na głowę”. Im większe ryby tym grubsze i bardziej treściwe mięso powinny zawierać kulki zanęty. Czasami w pogoni za dużymi rybami zapominacie o drobnicy która daje również punkty podczas zawodów. Położenie siekanej glizdy i kastera nie pomoże w skutecznym i rytmicznym łowieniu płotek czy małych krąpi. Innym razem zapominając o leszczach podajecie często ziemię z dżokersem ( z kubka zanętowego), więc szanse na złowienie przyzwoitych leszczy są znikome. Na wodzie stojącej podczas wiosennych połowów płotek i drobnych krąpi donęcam  często małymi porcjami , bardzo drobną zanętą z dużą ilością ziemi lekkiej i smużącej, oraz niewielką ilością dżokersa lub topionej pinki. W okresie letnim zmieniam stosunek ziemi i zanęty, zwiększając produkty spożywcze i ilość mięsa zanętowego. Jesienią i zimą wracam do ubogiego nęcenia. Przykładem dla Was niech będzie łowienie na zawodach pod lodem. Limit zanęty i ziemi to 1 litr. To wystarczy na łowienie trzech godzin , nawet w kilku przeręblach. Na rzekach nęcę całkiem inaczej niż na wodzie stojącej , po podaniu zanęty zasadniczej i wejściu w nią ryb staram się nie donęcać maksymalnie długo. Gdy brania zaczynają byś rzadsze zaczynam ,,mój taniec z kulami” donęcam coraz częściej , z coraz większą ilością mięsa. Samo donęcanie leszczy w rzece nie wymaga zanęty , ten gatunek lubi grube białe topione robaki, siekaną glizdę oraz grubą ochotkę. Umiejętnie podany taki zestaw mięsa skutecznie przytrzyma w zanęcie dorodne egzemplarze leszczy. Czasami występują warunki specyficzne, na przykład ukleje reagują na szum ( wrzucamy tylko sam wilgotny piasek), gdyż donęcanie z dżokersem ich skarmia. Innym razem ryby na wskutek słabej zanęty (źle dobranej lub źle położonej) stają na uboczu. Przywołujemy je donęcając przemoczoną na papkę (konsystencja zaprawy murarskiej) zanętą z glinką smużącą. należ to czynić rytmicznie , przyzwyczajając ryby do takich porcji i smugi w której mogą się bezpiecznie chować. Jak widzicie ten tema to nieskończone opowieści.Samo donęcanie powinno odbyć się jak najpóźniej, natomiast wybór sposobu donęcania (czy pojedyncze kulki często , czy serie ale rzadziej) dużo mięsa , czy tylko sama zanęta . To wszystko trzeba rozpracować na treningu.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

SERIAL DZIADKA NA RZEKACH

Nic się nie stało z DZIADKIEM !!! Daję kolegom zawodnikom i zawodniczką , będących stałymi czytelnikami bloga na wykorzystanie zdobytej na blogu wiedzy podczas mistrzostw kół , mistrzostw okręgów oraz licznych zawodach odbywających się w Polsce. Innym czytelnikom nie przeszkadzam w urlopach , oraz wakacyjnych wypadach na ryby. W ostatnim tygodniu odwiedziłem kilka miejsc dawno nie odwiedzanych . Bardzo rzadko łowię na rzece w tych samych miejscach w jednym roku. To ,,zboczenie zawodowe- czytaj zawodnicze”. Nic tak człowieka nie kształtuje tak dobrze,  jak łowienie w przeróżnych warunkach i stanowiskach. Lubię zmiany , ciszę i możliwość dalszego samodoskonalenia . Z Przemkiem Kojtychem , którym opiekuję się od roku pojechaliśmy na rzekę Bug. Zanętę przygotowałem według przepisu podanego czytelnikom na blogu (zanęta na rzekę- leszcz , krąp). Zastosowaliśmy ziemię ciężką wiążącą, oraz około 0,5 kilograma żwiru. Jako mięso do zanęty i łowienia zastosowaliśmy topione białe robaki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Aby nie blokować się wzajemnie , usiedliśmy od siebie w odległości około 40 metrów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po trzech godzinach porównaliśmy nasze złowione ryby. Tym razem Przemek pokonał mnie zdecydowanie, wielkością oraz ilością złowionych ryb. U mnie dominowały  małe krąpie i kilka płotek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przemek miał znacznie większe krąpie , leszcza i sapę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przemek był zaskoczony tak dobrym wynikiem. Jedyna różnica jaką mieliśmy , to głębokość łowiska. Przemek miał znacznie głębiej. Obaj mieliśmy łowisko opadające wraz ze spływem zestawu . Przepływankę zaczynaliśmy od mocnego trzymania , przegruntowanego zestawu następnie coraz szybciej wpuszczaliśmy z zagłębienie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W tą sobotę i niedzielę, Przemek startował w zawodach GP okręgu lubelskiego. Zajął drugie miejsce , co mnie bardzo ucieszyło.

Ja natomiast wybrałem sie na rekonesans rzeki Wisły w Piotrawinie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wstępne nęcenie , to 7 kul wielkości pomarańczy. Zanęta to leszcz i duża płoć firmy MATCH-PRO. Ziemia wiążąca i topione grube robaki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ryby weszły w zanętę po 15 minutach od czasu położenia kul zanętowych, brały chimerycznie i delikatnie. Większość stanowiły małe krąpiki , kleniki jak dłoń, oraz kilkanaście płotek . Ogółem złowiłem około 50 średnich rybek oraz około 100 uklejek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kolejny dzień wybrałem fajne łowisko w Bochotnicy nad Wisłą. Zaskoczyła mnie głębokość rynny , która kiedyś miała w najgłębszym miejscu 3 metry. Teraz po ostatnie powodzi , głębokość rynny ma 4,5 do 5 metrów. Zastosowałem moją własną zanętę na rzeki. Jak zwykle topione białe do zanęty i łowienia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ryby weszły w zanętę dopiero po 20 minutach. Pierwsza ryba to okazały krąp. Piękny Wiślany i cudownie wybarwiony. Hol z takiej głębokości dostarcza wiele adrenaliny. W pierwszej chwili wydaję się że ryba ma ponad kilogram . Siła nurtu i wyrwanie ryby z 4,5 metra głębokości sumuje się niebywale.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ryby brały bardzo delikatnie. Czasami było to tylko ,,zamrużenie” antenki spławika. Większość stanowiły podbierakowe krąpie. Złowiłem również jedną sapę. Jest to dla mnie duże zaskoczenie, gdyż w tym roku złowiłem ten gatunek ryby już na Bugu, Wieprzu oraz tym razem na Wiśle. Oznacza to,  że ta wędrowna ryba bardzo szybko się rozprzestrzeniła na Wiśle i jej dorzeczach. Oby tak dalej , bo walka z tymi rybami jest fajowa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po trzech godzinach musiałem wracać do domu , gdyż pies czekał na spacer i załatwienie swoich potrzeb.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na zdjęciu Wiślane połowy z ostatniego wypadu.

Dzisiaj odwiedziłem nowe łowisko na Wieprzu w Trawnikach. Miejscówka super, bez zaczepów i wygodnie. Jedyny mankament to głębokość. pod nogami miałem zaledwie 40 centymetrów,  dopiero na 11 metrze była wyraźna rynna o głębokości 1 metra.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zastosowałem skrzydełko 3,5 grama . Zanęta to moja własna mieszanka.Ryby pojawiły się zaraz po zanęceniu. Jednak , każde zacięcie i hol dużego krąpia lub płoci powodowały wypłoszenie stada z pola zanętowego. Brały bardzo ładne rybki. Ogółem w trzy godziny złowiłem 40 średnich rybek i około 100 uklejek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Fajny tydzień na różnych łowiskach i wiele przemyśleń z zachowania ryb w różnym środowisku. Teraz czas na rozpracowanie nieznanego łowiska w Kraśniku. Wiem ,ze wiosną biorą tam ładne płocie, jednak nic nie słyszałem o letnim żerowaniu ryb. Sprawdzę i opiszę.
Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

 

DRUGI TEST ZANĘTY SARS RZEKA

Wraz z Przemkiem , juniorem którym się opiekuję testowaliśmy zanętę SARS RZEKA. Tym razem miejscem testu była rzeka Bug.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na jeden kilogram zanęty dodałem 2 opakowania ziemi Vimba ciężkiej wiążącej , małe opakowanie pinki topionej i 0,25 litra grubego topionego. Wstępne nęcenie to 6 kul zanętowych i donęcanie co 2 ryby. Tym razem złowiłem około 9 kilogramów krąpi, płoci, 2 klenie i 1 leszcza. Jak zwykle wszędobylska ukleja dawała o sobie znać, przechwytując wstawiane zestawem białe na haku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przemek złowił mniej od DZIADKA, jednak było to za sprawą zbyt drobnej zanęty , która pozostała mu po sobotnich zawodach oraz drapieżnikiem który stał mu w łowisku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Fajny wyjazd i potwierdzenie skuteczności tej zanęty.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK.

 

ORAWA 2016 FOTKI I KILKA FAJNYCH PRZYGÓD

Nie tylko rybami człowiek żyje,  jednak czasami zastanawiam się nad pogonią ludzi do rozgłosu lub sukcesu. Gdy 16 czerwca  zaczynał się sezon spinningowy na Słowacji, na wodzie pojawiło się wiele łodzi i znanych twarzy celebrytów oraz łowców okazów znanych w Polsce. Wytrwałości starczyło im zaledwie na trzy dni, a niektórym dwa. Ryby nie żerowały , trudno było ich zlokalizować, a echosonda ryb nie złowi. Czym prędzej opuszczali Orawę bo nie będzie czym ,,błysnąć” . Jeżdżę na Orawę 18 rok i nigdy nie zakończyłem wyjazdu przed zaplanowanym okresem pobytu. Jest mi obojętne czy łowię małe okonie, czy dorodne garby, czy mam tylko tak zwane pstryki , czy łowię dziennie kilkadziesiąt sandaczy. Odpoczywam aktywnie łowiąc na brzegu, z łodzi, łowiąc drapieżniki i białą rybę. Kiedyś pisałem , że łowię za równo małe jak i duże ryby i takie zdjęcia też zamieszczam lub publikuję. Dowodem , że przy słabym żerowaniu można łowić, są członkowie tegorocznej wyprawy, którzy wstawali czasami o 2 w nocy,  by być na łowisku przed wschodem słońca i zadowolić się 15 minutowym okresem aktywności drapieżników. Twórca zawodniczych woblerów boleniowych Grzegorz, złowił zaledwie try sztuki. Jednak ani przez chwilę się nie poddawał.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zawzięty i cierpliwy Mariusz również wychodził swoje ,,bolki”.

13523675_582416685252648_1649558214_o

13493409_582416658585984_22731837_o

Ryby były i brały tam,  gdzie nikt się ich nie spodziewał. Były mniejsze i większe zawsze do ostatniego dnia była na kolację smażona ryba.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wielką frajdę sprawiło uczestnikom wyprawy wspólne ze strażą rybacką Słowacji zarybianie wód Orawy. Przynajmniej teraz wierzą moim opowieściom o obfitych zarybieniach. Tutaj zarybia się ciężarówkami i dorośniętymi rybami (wyjątek stanowiły małe sandaczyki). Do wody trafiły karpie, pstrągi tęczowe i potokowe oraz sandacze. Na poniższych zdjęciach zarybianie pod okiem Andreja Gawendy głównego strażnika Orawy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Fajna wyprawa w doborowym towarzystwie , wiele ciekawych chwil i wspomnień. Jak zwykle była zupa rybna DZIADKA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Były też ciekawe gady i płazy – popatrzcie czy taki wyjazd można zapomnieć.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA20160621_105220

Były też białe ryby łowione na metodę oraz feedery. Przewagę stanowiły płocie od 200 gram do 600 gram oraz leszcze i niewymiarowe karpie.

13518150_582230131937970_1921428693_o13509445_582230045271312_670181066_o20160619_112817

Wszystkim uczestnikom wyprawy dziękuję za wspólnie spędzony czas, sponsorom z MIKADO za czadowe koszulki i czapeczki i sprzęt spinningowy. Czytelnikom życzę tak udanego wypoczynku jak nasz.

Pozdrawiam DZIADEK

 

UDANY TEST ZANĘTY SARS – RZEKA

Zaledwie dwie godziny nad rzeką , a  wykorzystane w 99%. Ten jeden procent to ryby , które oddałem pewnemu starszemu wędkarzowi napotkanemu nad rzeką, i nie zrobiłem im foto. Było by co fotografować (kleń około 2 kilogramów, kleń około 1 kilograma i leszcz około 1,5 kilograma). Pozostałe ryby są na fotce. Złowione zostały na rzece Wieprz . Zanętę zastosowałem RZEKA firmy Sars.pl , ziemia wiążąca Vimba. 0,25litra pinki i tyle samo grubego robaka wszystko utopione.

Od pierwszego wstawienia miałem ryby w łowisku, cały czas donęcałem z ręki. Obowiązki firmowe zakończyły fajne łowienie i zabawę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Życząc czytelnikom udanych i owocnych połowów pozdrawiam DZIADEK

RYBY Z ,,BEZRYBIA”

Podczas gdy inni zawodnicy mocowali się podczas ostatnich zawodów spławikowych na zalewie Zemborzyckim, Dziadek cichcem , na poboczu zawodów  sprawdzał czy ryby ,,wyfrunęły. Podałem tylko dżokersa z ziemią czarną torfową, rozścielając dywan szerokości 0,5 metra i długości 4 metrów wzdłuż brzegu. Wszystko to wykonałem w bezpośrednie bliskości podwodnej roślinności. Przez dwie godziny łowiąc 2 centymetry nad dnem , złowiłem 8 leszczyków, 4 płotki i 1 jazika.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czyli drodzy koledzy jest sposób by łowić nawet podczas tarła leszczy. Podstawa to myślenie, w takie upalne i słoneczne dni, ryby chowają się w roślinności by mieć maksymalny chłód i cień.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK