GODZINA NA ZALEWIE

Wracają z firmy do domu , zatrzymałem się na godzinkę na zalewie Zemborzyckim. Tym razem na główce 8 gramowej wylądował BASS firmy RELAX. Po 30 minutach bez kontaktu z rybą wreszcie miałem wyraźne pukniecie. Kolejne rzuty nic nie zawojowały. Pod koniec mojego łowienia w końcu podbicie i uwiesił się szczupaczy maluszek , dając chwilę satysfakcji z holu i szybsze krążenie w moich żyłach.

Ja ja to lubię , tak przypadkowo  porzucać i jeszcze coś złowić.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

Reklamy

LISTOPADOWE POŁOWY BATEM

Miałem dzisiaj miłe spotkanie nad wodą. Mianowicie stały czytelnik bloga, rozpoznał mnie podczas relaksu z bacikiem nad wodami zalewu w Bełżycach. Miła pogawędka , udzielenie kilku rad i odpowiedzi na pytania. Miłe to i sympatyczne . Łowiłem dzisiaj mieszanką Super Black Gardons firmy Sensas 1 szklanka nawilżonej zanęty i 8 szklanek mieszanki Ziemi czarnej i Somme. Łowiłem batem Quick spider MIKADO, z obciążenie rozłożonym dwu punktowo.

Spławik zastosowałem z krótkim metalowym kilem i bardzo krótką metalową antenką – model V-15 Vimba. Na przyponie 0,10 mm miałem cienki druciak rozmiar 18w kolorze brązowym.

Podałem dwie kulki mieszanki zanęty z ziemią , wzbogacone to byłe 1/4 szklanki dżokersa i odrobiną pinki i 1/4 gotowanego ziarna konopi.

Pierwsze mikro rybki pojawiły się po 5 minutach czasami były mniejsze od małego palca.

Te maleńkie płoteczki brały delikatnie ledwo zatapiając połowę metalowej antenki spławika. Kolejne rybki były coraz większe. Postanowiłem strzelać z konopi co 10 minut . Pierwsza zameldowała się mała wzdręga.

Rybki brały rzadko ale coraz większe. Zamiast ochotki założyłem pinkę ale nic nie miało siły jej połknąć. Przez 10 minut usiłowałem coś złowić na konopie. Porażka !! Dopiero,  gdy założyłem ponownie ochotkę, złowiłem okonia, raczej okonika.

Od tej chwili strzelałem częściej konopiem, co 5 minut po 10-15 ziarenek . Złowiłem pierwszą większą płotkę, od tego momentu , pilnując się tej taktyki złowiłem 5 ładnych plotek.

Bez specjalnego wyczynu , bacikiem na stojąco , połowiłem listopadowych rybek. Ale ich żerowanie przypominało mi , że jest to objaw szybkiego pojawienia się opadów śniegu.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

MIŁE SPOTKANIE Z RADOMSKĄ MŁODZIEŻĄ WĘDKARSKĄ

Przy okazji rozmów dotyczących przyszłorocznych obozów wędkarskich, oraz nowych planów szkoleń młodzieży , spotkałem się z młodymi adeptami wędkarstwa z Okręgu PZW w Radomiu. Opowiedziałem w skrócie o swojej karierze wędkarskiej i trenerskiej oraz o ciekawostkach dotyczących nęcenia oraz budowy zestawów spławikowych. Liczne pytania dotyczące tajników wędkarstwa , oraz mojej osoby , świadczyły o zainteresowaniu przybyłej na spotkanie młodzieży. Miałem okazję pokazać nad wodą sposoby łowienia okoni, oraz różne możliwości podawania sztucznych przynęt okoniom .

Oczywiście taka forma pokazu wraz z łowieniem jest najbardziej przystępna i przyswajalna przez młodych wędkarzy. Jako , że moje opowieści znalazły wielkie zainteresowanie , umówiłem się z dzieciakami , ze przyjadę do nich na letni obóz szkoleniowy.

Po miłym spotkaniu było wspólne grillowanie i dalsze opowieści o wędkarskich przygodach. Doświadczonym młodym zawodnikom obiecałem wspólny  spławikowy trening nad wodą. Młodzież miała również okazję,  zaprezentowania swoich umiejętności w konkurencjach rzutowych  oraz zasobu wiedzy wędkarskiej w konkursie ekologicznym, jak  i teście rozpoznawania ryb.

Organizatorzy czyli Rada d/s Młodzieży i Sportu przy Zarządzie Okręgu w Radomiu, przygotowała super puchary , książki o tematyce przyrodniczej jako nagrody za rozegrane konkurencje i testy z wiedzy wędkarskiej.

Najbardziej cieszy , że poczyniliśmy ogromny krok do nawiązania współpracy w organizowaniu wspólnych obozów wędkarskich oraz imprez wędkarskich dla dzieci i młodzieży. Wszak młodzi wędkarze to nasza przyszłość i gwarancja , że pozostawiając za kilka lub kilkanaście lat związek będziemy mieli przygotowanych następców.

Koleżanki i koledzy zaczynamy zmieniać  Nasz związek , liczę na pomoc innych zaangażowanych w dobro naszej wspólnej organizacji.

Liczę również na czytelników bloga , by zechcieli podpowiadać co Waszym zdaniem wypadało by poprawić. Proszę o konkretne propozycje, nie odnoszące się do przeszłości , a propozycje na przyszłość.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

ZMIANY WE WŁADZACH PZW

XXXI Zjazd Delegatów PZW przeszedł do historii. Wybrano nowego prezesa ZG PZW , został nim Teodor Rudnik dotychczasowy Prezes ZO w Słupsku. Znam Teodora osobiście, to człowiek wysokiej kulturze , wrażliwy na przyrodę i środowisko, przyjazny wędkarzom . Będzie mieszkał w Warszawie i kierował związkiem na miejscu. Życzę mu szerokiej drogi oraz trafnych wyborów oraz mądrych głosowań. Nowy Zarząd Główny to skład delegatów bardzo szerokiej koalicji okręgów małych (jednomandatowych) oraz średnich. Zabezpiecza to w pewny sposób możliwości kontrolowania wszelkich poczynań prezydium i wybór kierunków działania zbieżnych z większością okręgów wędkarskich. Nowym prezesem do spraw sportu został Zbyszek Mośko, którego znam również osobiście . Spokojny człowiek sportu. Jego pasja i zainteresowania sportem rzutowym, nie oznaczają że nie rozumie potrzeb innych dyscyplin wędkarskich. Życzę mu wielkiej wrażliwości na sprawy sportu oraz otoczenia się mocną grupą osób o sportowych korzeniach. Mam nadzieję , że podoła wyzwaniom oraz stanie po stronie zawodników, a nie paragrafów i przepisów.  Jako, że złożyłem w komisji uchwał i wniosków kilkanaście wniosków dotyczących zmian w sporcie, trafią one na biurko właśnie Zbyszka. Bardzo liczę , że pochyli się nad nimi.

Proponowana przez DZIADKA uchwała o zwiększeniu odpisu na sport do 20% została przyjęta ze   zmianą w zapisie brzmiącą ,, od 15- 20%” !!!!!

Jeżeli zostaną racjonalnie dzielone to starczy na zaspokojenie potrzeb reprezentacji.

Sukcesem jest zwiększenie  funduszy na  cele szkolenia  dzieci i młodzieży do wysokości nie mniej niż 3,5 %, Propozycję tej uchwały zgłosił Sylwek Ostapiuk delegat okręgu Gdańskiego. DZIĘKI Sylwek !!!!

Teraz musimy uzbroić w się cierpliwość i obserwować, czy nowe władze związku staną na wysokości zadania. Zawsze daję ludziom szansę, tym razem również.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

SZYBKI WYPAD NA ORAWĘ

Tym razem napiszę krótko –  DZIAŁO SIĘ !!! Na trzy i pół doby pobytu  na Orawie, 6 razy zmokłem i 6 razy się suszyłem . Ubrania pozornie przeciwdeszczowe okazały się nieprzystosowane do panujących warunków , lub warunki były bardziej ekstremalne niż trudne. Nadmienię , że poziom wody na Orawie dwa razy podniósł się o 60 centymetrów w ciągu doby. Krótkie chwile bez deszczu , oraz te z niewielkimi opadami poświęciłem na łowienie. Po wielu latach słowacka Orawa wynagrodziła mi to z olbrzymią nawiązką. Przez te deszczowe dni złowiłem ponad 100 okoni powyżej 20 centymetrów. Największy miał 42 centymetry. Złowiłem 40 sandaczy , a tylko 10 niewymiarowych. Największy miał 63 centymetry. łowiłem różnymi przynętami . Wymienię te najskuteczniejsze !!!! MIKADO SAYRA – RELAX PAPROCH MIODOWY Z BROKATEM , OHIO – MANNS PREDATOR 3 BABY. Moje stare miejscówki z przed 10 lat były całkowitym hitem. Sandacze umiejscowiły się na głębokości 9- 9,5 metra głębokości i właśnie z tego obszaru łowiłem ich seryjnie. Okonie obrały wszelkie szczyty gwałtownych spadków dna , pod warunkiem że taki ,,garb” nie miał więcej głębokości niż 6 metrów. Teraz kilkanaście fotek z tego wypadu.

Pozdrawiam DZIADEK

URLOPOWE RYBY część 1

Tym razem , życie poniosło mnie na same krańce morza Czarnego, dosłownie 30 kilometrów od granicy turecko bułgarskiej. Jak zwykle zabrałem białe robaki oraz popularnego kompościaka. Łowiłem metoda gruntowa opisywaną podczas wspomnień z wypraw do Grecji .

Pierwszą rybkę uznaję za akwariowa , nie była większa od 7 centymetrów.

Jednak szybko wyczułem gdzie szukać tych większych oraz jakim sposobem trzeba reagować na delikatne brania. Cała tajemnica tkwiła w bardzo delikatnej i płynnej prowokacji zaraz po zarzuceniu zestawu. Powodowała szybką reakcję ryb przebywających w gąszczu podwodnych roślin.

Po dwóch godzinach łowienia w całkiem nowym środowisku i warunkach złowiłem smaczną kolacje , a raczej przekąskę.

Kolejne doświadczenie i zaliczone miejsce na mapie moich wędkarskich wędrówek. Czas wracać i zaliczyć Orawskie drapiezniki.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

OSTATNIE PRZED URLOPEM ŁOWIENIE NA TYCZKĘ

Odwiedziłem Wieprz w okolicach Krasnegostawu. Nastawiłem się na grube łowienie,  zanętowo i przynętowo. Przygotowałem swoją mieszankę na rzeki. Zastosowałem zapach DZIADKA korzenny. Robaki to pinka 0,25 l i gruby biały 0,25 litra. Wszystkie robaki uśmiercone gorąca wodą. Zastosowałem spławik skrzydełko VIMBA 8 gram i dwupunktowe obciążenie z 25 centymetrowym przyponem . Żyłka ULTRAVIOLLET Mikado i haki nr 16.

Wstępne nęcenie jak zwykle takie samo.

Osiem kul zanętowych o trzech różnych spoistościach. Po zanęceniu papierosek i po pięciu minutach od nęcenia pierwsza ryba to uklejka. Tak przez kolejne 15 minut, nic innego tylko ładne uklejki. Od tej chwili do końca łowienia przez dwie i pół godziny nie złowiłem już żadnej ukleji. Natomiast złowiłem piękne ryby, Była brzana, jaź, kleń, leszcze 2 sztuki, boleń, jelec , dwie płocie i 30 krąpi . Brak czasu spowodował , ze w tym sezonie nie miałem zbyt dużo czasu na wędkowanie. Wynagrodzone zostało to dzisiejszym łowieniem. Poniżej dzisiejsze rybki.

A teraz odmeldowuję się na długie dwa tygodnie i zaczynam urlop.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

 

 

 

OBÓZ SZKOLENIOWY W WOLI UHRUSKIEJ część 2

Wieczorem pierwszego dnia szkolenia, młodzież zaprosiliśmy do pizzerii na prawie metrowej średnicy pizze. Musicie mi uwierzyć , ze nakarmiliśmy wszystkich do syta a na stole pozostały jeszcze pizze. Kolejny poranek to wycieczka do muzeum wiejskich staroci.

Wiele wrażeń i niezapomnianych chwil z tego punktu programu , który miał zadanie edukacyjne. Kolejny punkt zajęć to samodzielne przygotowanie zanęty (takiej samej dla wszystkich uczestników), którą następnie mieli uczestnicy obozu wystartować w zawodach spławikowych.

Z przygotowanymi zanętami , wyposażeni w przygotowane samodzielnie zestawy i wędziska , uczestnicy obozu wyruszyli na łowisko POMPKA 2 przeznaczone do zawodów.

Tam podzieliłem uczestników na dwie grupy, ,,młodsza i doroślaków”.

W trakcie zawodów była krótka przerwa na drożdżówkę z jogurtem. Po zważeniu ryb i podliczeniu wyników odbyła się przerwa na obiad i lody.

Popołudnie drugiego dnia było czasem rekreacji. Część uczestników poszła na strzeżone kąpielisko i oddawała się pławieniu w raz z DZIADKIEM w wodzie która miała 16 stopni Celsjusza. Pozostali wędkowali pod okiem Michała Zawieruchy z lubelskiej komisji młodzieżowej. Wieczorem zorganizowaliśmy ognisko oraz wielkie grillowanie oraz oczywiście wręczenie licznych i cennych nagród za rozegrane zawody wędkarskie.

DZIADEK, a raczej moja firma VIMBA  oraz firmy MIKADO i MATCHPRO jako sponsorzy strategiczni tegorocznych szkoleń również otrzymali piękne nagrody (płaskorzeźby w drewnie). Nagrody wręczył Kapitan sportowy ZO PZW w Chełmie Marian Grzywna. DZIADEK serdecznie dziękuje w imieniu swoim oraz sponsorów.

Ostatni dzień był niespodzianką dla uczestników obozu. Zabraliśmy ich na jazdy konne oraz spotkanie z fajnymi zwierzakami.

Wszystko co dobre zawsze się kończy , ten obóz też miał swój koniec . Zakończył go kapitan sportowy okręgu, a DZIADEK podziękował młodzieży za cierpliwośc i wytrwałość, a kadrze opiekującej się młodymi wędkarzami za wspaniałą prace i niespotykane oddanie.

Wręczenie pamiątkowych dyplomów dla każdego z uczestników obozu.

Opiekunowie nasze młodzieży i organizatorzy obozu. Od lewej stoją ANDRZEJ, MARIAN, MICHAŁ, ANKA, MARIOLA ( na zdjęciu brakuje JURKA naszego pedagoga).

DZIADEK Wam serdecznie dziękuje za serce, cierpliwość, oddanie sprawie młodzieży oraz ogromne zaangażowanie.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

OBÓZ SZKOLENIOWY W WOLI UHRUSKIEJ część 1

8 rano wyjazd ekipy lubelskiej z pod siedziby ZO PZW w Lublinie. Po przejechaniu ponad 100 kilometrów młodzież zakwaterowuje się w schronisku turystycznym zorganizowanym w miejscowym gimnazjum. Pierwszy punkt programu obozu to rozdanie uczestnikom czapeczek wędkarskich i ślicznych koszulek sponsorowanych przez firmę Abramis właściciela i dystrybutora wędkarskiego sprzętu MIKADO.

Teraz pierwsza z atrakcji to wizyta w strażnicy granicznej , gdzie młodzież miała możliwość poznania pojazdów używanych przez polską straż graniczną oraz uzbrojenia będącego na wyposażeniu naszych pograniczników.

Po takich atrakcjach obiad smakował rewelacyjnie. Zaraz po obiedzie rozpoczęły się zajęcia z praktycznego budowania zestawów do bata. Materiały w postaci haczyków, żyłki , ciężarków drabinek i pudełek na robaki dostarczył sponsor szkolenia MIKADO oraz mija firma VIMBA przygotowała dla wszystkich spławiki.

Kolejny wykład dotyczył prawidłowego nawilżania zanęt oraz ich łączenia z wszelkiego typu ziemiami wędkarskimi. Zanęty na te szkolenia oraz wszelkie dodatki zanętowe jak i barwniki dostarczył sponsor firma MATCH PRO. Młodzież z zaciekawieniem obserwowała wszelkie czynności które pokazywał i omawiał DZIADEK. Wąchanie i sprawdzanie nawilżenia zanęty cieszyło się największym zainteresowaniem. Własnoręcznie przygotowana zanęta bardziej cieszy niż ta przygotowana przez rodziców czy opiekunów. Wiedza zdobyta jest bezcenna i będzie procentować na wszelkich wypadach na ryby oraz zawody wędkarskie.

Teraz nadszedł czas na sprawdzanie i końcowe wyważanie własnoręcznie wykonanych zestawów oraz pokaz pracy zanęt oraz ich rozkładania się na dnie zbiornika. Cała ekipa w tym celu przemieściła się nad pobliski zbiornik POMPKA 1 i tam odbywały się bardzo ciekawe zajęcia praktyczne.

W kolejnej części dalszy ciąg o obozie w Woli Uhruskiej.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

 

 

KOLEJNY OBÓZ SZKOLENIOWY DLA MŁODZIEŻY JUŻ OD JUTRA

Samochód ,,przepakowany” 60 kg zanęt i dodatków 120 kg ziemi 40 kg sprzętu do nauki budowania zestawów oraz nagród dla uczestników kolejnego obozu szkoleniowego dla młodzieży wędkarskiej. Tym razem będę szkolił młodzież dwóch okręgów , Chełmskiego oraz Lubelskiego.

Jak zwykle szykuję wraz z organizatorami wiele niespodzianek. Pełna relacja z fotografiami po powrocie.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK