ORAWA 2017 I UDANY TYDZIEŃ

Wraz z Irkiem Głowalą ,,KUBICA” , testowaliśmy sztuczne przynęty dwóch polskich firm. DZIADEK łowił sprzętem MIKADO oraz przynętami tej firmy , natomiast KUBICA tym razem tylko przynętami RELAX.  Uznaliśmy wynik za remisowy i bardzo pozytywny. Łowiliśmy sandacze , szczupaki, okonie, bolenie i jednego klenia. Poniżej zdjęcia z tegorocznej wyprawy. Przy okazji zabrałem się do klejenia zniszczonej jesienią łodzi VIMBA.

Mimo kiepskich warunków pogodowych wykorzystywaliśmy każdą chwilę na łowienie.

SAYRA MIKADO  W AKCJI

FISHUNTER MIKADO W AKCJI

Były też wędkarskie kolacje, smażony szczupak i okonie oraz sandacz w śmietanie z pieprzem.

KUBICA głównie nastawiał się na łowienie niezawodnymi OHIO RELAX i na ten model łowił okonie , sandacze i szczupaki.

Na pomarańczowe KOPYTO RELAX złowił bolenia !!!!

Ryb i zdjęć było więcej , ale zapewniam Was tydzień wrażeń i wspaniałych połowów. Nie mieliśmy wyjątkowych okazów , ale ilościowo , najlepszy czerwiec od 5 lat.

Irek miał okazję sprawdzić skuteczność SAYRY MIKADO.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

DZIADEK Z MŁODYMI WĘDKARZAMI NA ZAWODACH WOJEWÓDZTW POLSKI WSCHODNIEJ

W piątek trochę nauki łowienia batem na nowym urokliwym łowisku okręgu PZW Chełm w Woli Uhruskiej. Dzieciaki które zabrałem na te zawody to nowicjusze w wędkarskim fachu. Jednak takie właśnie są uroki naszego pięknego sportu , że kiedyś trzeba zacząć. Magda ma 11 lat i jeszcze tydzień temu bała się brać rybę do reki.

Po dwóch dniach łowienia z DZIADKIEM brała nie tylko ryby do ręki , ale i samodzielnie wyhaczała haczyki z pyszczka. BRAWO MAGDA !!!

11 letni Kamil dwa dni temu nie chciał łowić batem , dzisiaj zajął 5 miejsce w sektorze i złowił ponad 300 gram rybek. Na zdjęciu poniżej z mama Katarzyna gotowi do zawodów.

 

Karol ma 15 lat jest już obyty z batem i zaczyna przygodę z wędkarstwem wyczynowym. W dniu dzisiejszym był drugi w sektorze i 7 w całych zawodach.

Ta trójka dzieciaków pierwszy raz w życiu wystartowała w tak poważnych zawodach i zajęła 4 miejsce drużynowo. Czas poświęcony młodym ludziom jet tym bardziej wartościowy , że z dnia na dzień widać ich postępy i zaangażowanie. Działacze Chełmscy przygotowali super imprezę , dla właśnie tak młodych adeptów wędkarstwa. Sprawna organizacja , super przygotowane stanowiska oraz wiele pucharów i nagrody rzeczowe w postaci sprzętu wędkarskiego , dla każdego uczestnika.

Zachęcam wszystkich , którym nie jest obojętne jak będzie wyglądała przyszłość Polskiego wędkarstwa, do pomocy przy szkoleniu młodzieży i organizowaniu jej zajęć nad woda oraz wszelkich form nauki wędkarstwa. Robię to bezinteresownie od lat i  zawsze bez względu na końcowy wynik mam wielką satysfakcję. Bardzo ważne jest tez wsparcie rodziców. Ich pomoc i poparcie hobby jest bardzo potrzebne. DZIĘKUJĘ KASI I ANI ZA DWA DNI WSPÓŁPRACY I ZAANGAŻOWANIA W ORGANIZOWANIE CZASU WOLNEGO WASZYCH POCIECH !!! Dzieciaki były nakarmione i zaopatrzone we wszystko co było niezbędne.

Moja młoda lubelska drużyna wracała do domu pełna wrażeń i zadowolenia . DZIADEK wracał z kolejna satysfakcją , dobrze zagospodarowanej wiedzy i własnego czasu wolnego.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

O SPORCIE INACZEJ – PODSUMOWANIE

Przeprowadziłem setki rozmów , moimi rozmówcami byli zawodnicy( rangi kadra narodowa i czołówka GP Polski), trenerzy kadr narodowych, prezesi ZO , czytelnicy bloga , zwykli zawodnicy i wędkarze. Przedstawiałem swój punkt widzenia oraz szczegółowe plany dotyczące przyszłości sportu wszystkich dyscyplin wędkarskich. Nie spotkałem osoby , która by choćby w małej części się nie zgadzała z moją wizją. Znalazłem sposoby finansowania sportu centralnego, które dają pełną gwarancję udziału najlepszych zawodników w imprezach światowych i gwarantują słabszym wynikami dyscyplinom wędkarskim podstawowe finansowanie ze strony władz PZW. Utwierdzony w słuszności moich rozwiązań i planów, postanowiłem to wszystko przedstawić na Walnym Zjeździe na który będę delegatem. Tkwiąc w nadziei , że pozostali delegaci poprą  moje propozycje i będzie to mój kolejny wkład w Polskie wędkarstwo . Nasze hobby powinno łączyć nie dzielić, kierunek jest jeden, zrobić porządek i go pilnować , by już nigdy przypadkowi działacze ,,niby sportowi” nie mogli nic zepsuć.Z wiadomych przyczyn nie mogę ujawniać szczegółów – licho nie śpi – wróg czuwa !!! Podam w punktach najważniejsze kierunki zmian.

1. Zmiany w sędziowaniu i udzielaniu licencji sędziowskich.

2. Zmiany w opłatach startowych na zawodach rangi krajowej.

3. Zmiana systemu rozgrywek we wszystkich dyscyplinach wędkarskich.

4. Zmiana funkcjonowania Głównego Kapitanatu Sportowego.

5. Zmiana w finansowaniu młodzieży i sportu na szczeblu centralnym.

6. Zmiana systemu sponsorskiego oraz relacji ZG PZW – sponsorzy.

7. Przystosowanie sportu wędkarskiego do obecnej sytuacji prawnej.

8. Rozdzielenie funkcji prezesa d/s sportu i młodzieży.

W każdym z tych punktów kryją się szczegóły na tyle istotne, że wymagają uczciwej i szerokiej relacji słuchaczom i czytającym. To nie może być tylko kilka haseł, to musi być wytłumaczone ze zrozumieniem i pełną argumentacją.

Brakuje pieniędzy na  centralne imprezy dla dzieci i młodzieży, brakuje na sport polskich reprezentacji.  Planowane 15% ze składek jest nie wystarczające i rozpływa się w niewidzialnej chmurze obsługi  (czytaj niewłaściwe księgowanie).  Ja palę papierosy , dziennie 1 paczkę. To co proponuję, to dodatkowy znaczek za  2 złote !!!!  To jest koleżanki i koledzy trzy papierosy lub dwie bułki. Znaczek płacony przez wszystkich wędkarzy (za wyjątkiem dzieci i młodzieży uczącej się, honorowych członków , posiadaczy odznaki złotej z wieńcami oraz emerytów i rencistów). W kraju takich opłat będzie 400 000 . Daje to 800 000 złotych , połowa dla prezesa d/s młodzieży i wyszkolenia, druga połowa dla prezesa d/s sportu. Wpłacone pieniądze są w dyspozycji tylko i wyłącznie stosownych prezesów i ich komisji. Nie wolno ich przeznaczać na inne cele statutowe lub związkowe. Jest to tak zwany fundusz celowy. Załatwia to wszelkie problemy z finansowaniem zarówno młodzieży jak i sportu.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

OBOZY SZKOLENIOWE PROWADZONE PRZEZ DZIADKA MAJĄ SPONSORÓW STRATEGICZNYCH – MIKADO -MATCHPRO – VIMBA

Tegoroczne obozy wędkarskie prowadzone przez DZIADKA , których zadaniem jest doskonalenie wiedzy i umiejętności w wędkarstwie spławikowym, otrzymały sponsorów strategicznych. Nie musiałem długo namawiać moich przyjaciół z branży wędkarskiej, by przyłączyli się do firmy VIMBA i przeznaczyli w postaci sprzętu wędkarskiego swoje dobre serce dla rozwoju wędkarstwa i szkolenia najmłodszych adeptów tej sztuki. Na wszystkich szkoleniach młodzież będzie uczyła się komponować mieszanki zanętowe na dodatkach przygotowanych przez firmę MATCHPRO i wszelkie instruktarze oraz zawody będą przeprowadzane na zanętach firmy MATCHPRO. Dzięki Ci Krzysztofie Kałużny za wsparcie i pomoc.

Sprzęt do budowania zestawów w postaci żyłek, haczyków , ciężarków i innych drobnych akcesoriów dostarczy w tym roku na moje szkolenia firma MIKADO. Prezes Wojtek Kurowicki, zanim skończyłem opowiadać o moich szkoleniach powiedział – DZIADEK MASZ TO !!! Dzięki Wojtku , dzięki ABRAMIS, dzięki MIKADO.

Jak widzicie w Polsce  trzeba tylko chcieć a wszystko można zrobić . Prowadzone szkolenia , od lat cieszą się coraz większa popularnością. Dzięki właśnie takim firmom możemy być bardziej spokojni o przyszłość wędkarstwa i branży. Dzisiaj zasiane ziarno wzrośnie za kilka lat. Na koniec wspomnę , że od poczatku tych szkoleń sponsoruję spławiki, i ziemie wędkarskie.

DZIĘKI SPONSORZY I POZDRAWIAM.

DZIADEK

DZIEŃ DZIECKA W OKRĘGU LUBELSKIM

Rekordowa frekwencja na organizowanej przez komisję do spraw młodzieży przy ZO PZW w Lublinie  imprezie z okazji DNIA DZIECKA. Dzieciaki i młodzież w liczbie 62 startujących, na zawodach spławikowych organizowanych pod moim dowództwem po raz  pierwszy jako prezesa ZO PZW do spraw młodzieży, pobili wszelkie rekordy frekwencji z poprzednich lat.

Od 6 latków do 16 latków. Najliczniejsza grupa wiekowa do 12 lat liczyła 42 uczestników. Dzieciaki rywalizowały na pełnym luzie, za to ich opiekunowie ,,znosili jajka ” , by ich pociechy wypadły jak najlepiej. rozplątywanie żyłki i zakładanie nowych zestawów było na porządku dziennym. Tym razem starsi mieli okazję wykazać się cierpliwością. Doping przy holowaniu rybek, był prawie taki jak  na meczach polskiej reprezentacji.

Oto przykład jak młody wędkarz ustawił sobie całą rodzinkę !!! Były też samotniczki , które zaciekle walczyły z rybami i złośliwym sprzętem, który co raz nastręczał problemów.

Dzieciaki walczyły zaciekle, wyrywając z pod wody wszystko to,  co znalazło się w zasięgu spławika. Hole ryb były dynamiczne i zdecydowane.

Po zakończonych zawodach spławikowych ,dzieciaki walczyły dzielnie w konkurencji rzutowej.  Pod czujnym okiem Stanisława Tanikowskiego z Zarządu Okręgu PZW w lublinie. Stasio zapoznawał ich z tą ciekawą i nie łatwą dyscypliną wędkarską. Każdy , kto trafił do tarczy  prawidłowo dwa razy , otrzymywał drobny upominek.

Zanim wywieszono wyniki zawodów , uczestnicy bacznie oceniali przygotowane nagrody i upominki. W tych zawodach każdy uczestnik otrzymał medal. Zwycięzcy przygotowane pamiątkowe pucharki. Każdy uczestnik został nagrodzony upominkami wędkarskimi – zanętami i atraktorami firmy PISCARI, spławikami, ziemią wędkarską, drabinkami do zestawów firmy Vimba, żyłkami, zestawami do łowienia , kołowrotkami ,pojemnikami na robaki przygotowanymi przez komisję młodzieżową ZO PZW w Lublinie.

Paweł Czuba prezes PISCARI z przywiezionymi podarunkami.

Wszystkie dzieciaki zostały nakarmione ciepłym posiłkiem i zaproszeniem DZIADKA do uczestnictwa w ,,WAKACJACH Z WĘDKĄ” które 29 lipca będą organizowane na zbiorniku w Bychawie. Dziękuję wolontariuszom , komisji młodzieżowej oraz sponsorom za pomoc w organizacji tej wspaniałej imprezy.

Pozdrawiam czytelników i przepraszam za dłużą nieobecność na blogu.

DZIADEK

SPORT WĘDKARSKI JAKO SIŁA NAPĘDOWA PZW

Unikam takich tematów od początku prowadzenia bloga, jednak najwyższy czas wstrząsnąć świadomością, nie tylko wędkarzy, ale przede wszystkim szerokiej rzeszy działaczy, do których od niedawna i ja   się zaliczam. Rynek producentów wędkarskich,  to poligon doświadczalny , jednak poligon oparty na sporcie. Na zawodach pojawia się najwięcej nowinek sprzętowych, zanętowych i ciekawych przynęt . To zawodnicy wszelkich dyscyplin wędkarskich są najważniejszymi doradcami w wiodących firmach wędkarskich. To właśnie firmy wędkarskie,  są na całym świecie podstawowymi , a czasami jedynymi sponsorami poszczególnych reprezentacji. Zawodnicy startujący na całym świecie w tysiącach imprez sportowych, są SIŁĄ POCIĄGOWĄ ZWIĄZKÓW WĘDKARSKICH !!!

Na zawodach jest najwięcej czynnych uczestników naszego związku wędkarskiego. Żadna działalność statutowa związku nie gromadzi tylu członków , co wszelkie imprezy sportowe. Problem jest w tym , że nie mogą tego zrozumieć wszelakie władze, dla których sport to kula u nogi. Pisząc ten wpis, mam nadzieje na Waszą kreatywność i wszelkie cenne uwagi . Chcę , zrobić coś dla Was i dla Polskiego wędkarstwa. Moim marzeniem jest system rozgrywek na kształt francuski lub włoski, opłaty za startowe na poziomie europejskim, zmiany organizacyjne na wszystkich szczeblach rozgrywkowych i wszystkich dyscyplinach. Kiedyś rada klubów miała wpływ na działalność organizacyjną, dzisiaj jeden lub dwóch ludzi (nigdy nie związani zawodniczo lub trenersko ze sportem) , uzurpuje sobie prawo do wszelakiej wiedzy i mądrości , nie słuchając innych. Wędkarze zawodnicy, każdej soboty i niedzieli uczestniczą w setkach zawodów muchowych, spinningowych, morskich, spławikowych. Dotyczy to zarówno klubów, kół wędkarskich , okręgów jak i wszelkiego typu inicjatyw jak Polska liga spławikowa. Czas koleżanki i koledzy na zmiany, nie może być tak , że brak wyniku reprezentacji na jednej imprezie  , ma być ukarany brakiem funduszy na start w kolejnym roku. To jest skandaliczne traktowanie sportu, a zwłaszcza na najwyższym poziomie jakim jest reprezentacja. Uczestniczyłem w dziesiątkach zawodów międzynarodowych i zagranicznych zawodach , gdzie byłem zapraszany jako gość specjalny. Poznałem strategie, kierunki i intencje innych federacji sportowych. Wszędzie tam jest pomoc sportowi i popieranie wszelkich inicjatyw. Czas zmienić to również w Polsce. Do kierowania sportem na szczeblu krajowym , maja iść ludzie wywodzący się ze sportu,  określonej wynikami i pracą przeszłości sportowej. Niedopuszczalne jest , by głuchota na problemy zawodnicze i organizacyjne trwała latami. Wstyd , że Polskie firmy wędkarskie są sponsorami strategicznymi reprezentacji z innych krajów. Wstyd , że zmusza się trenerów do szukania sponsorów. To związek wędkarski  powinien zadbać o pozyskiwanie sponsorów i przyjazne partnerskie dbanie o nich . To oni dostarczają , kasę ,  sprzęt i odzież poszczególnym reprezentacjom. Na cały świecie o sponsorów się dba i pilnuje by dalej chcieli wspierać sport, tylko w Polsce jest w tym temacie wielki marazm. Mamy wiele ciekawych łowisk , jednak organizuje się tak zwane ,,spędy zawodnicze” by uzbierać najwięcej kasy !!!!

Kończąc, czekam na Wasze sensowne i realne propozycje. Strona z komentarzami jest do waszej dyspozycji. Z mojej strony , przedstawię w najbliższych dniach moją wizję sportu wędkarskiego w naszym kraju.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

LINOWE SPOSOBY ZANĘTOWE – NAJLEPSZA RECEPTURA ZANĘTOWA DZIADKA

Starsze książki wędkarskie opisywały dość archaiczne sposoby nęcenia linów, wytłumaczenie jest proste- nie znano wielu składników pobudzających te piękne leniwe ale przebiegle ryby. Nie jest sztuką złowienie lina w wodzie w której jest gatunkiem dominującym. Jednak , gdy jego populacja wynosi w zbiorniku 20% lub mniej , to zaczyna być problem. Jest kilka sposobów i patentów na zwabienie i przytrzymanie linów. Wiele lat temu , powiedzmy ponad 30 lat wstecz, moim ulubionym (linów również) sposobem było wykonywanie czarnej zanęty z jasną glinką smużącą o zapachu arakowym. Nasze popularne olejki do ciast , właśnie o tym zapachu, stosowałem jako środek ściągający . Łowiłem z powodzeniem na jeziorze Rozkopaczew jak i na głębokim Rogóżnie. Pamiętam imieniny Anny,  na której uroczystości obiecałem liny do wędzenia i do mojej ulubionej potrawy , czyli lina w śmietanie z cebulką i ziemniakami w talarkach. Pojechałem o świcie na Rozkopaczew i po godzinie 11 rano byłem z kompletem 5 dorodnych sztuk. Bazę zanęty stanowiła bułka tarta, 50 % 25 % kaszy kukurydzianej i tyle samo kaszy mannej. Całość wzbogacona jasna glinką smużącą i przyciemniona czarna ziemią torfowa by konsystencja była miękka i szybko rozpadająca się na dnie. Przynętę zanętową stanowiły siekane dżdżownice kompostowe, a na haka zakładałem po dwa gnojaczki wielkości dużej ochotki. Pierwsze serie bąbelków gazowych wydobywające się z okolic pola nęcenia przypominały , że to czas wzmożonej uwagi i cierpliwości. Naciągałem właśnie na te bąbelki swój zestaw i czekałem na powolne i majestatyczne przesuwanie lub zatapianie spławika. Czas upływał , ja nabierałem doświadczenia i po latach odkryłem zapach cynamonu i goździków, który ma równie dobre działanie ściągające jak arak. Tak łowiłem do 1995 roku .

Właśnie w tym roku , po wielu latach prób i testów dopracowałem się idealnej receptury  mojej najlepszej zanęty. Była wielkim hitem gdy były produkowane zanęty VIMBA. Czytelnicy , którzy łowili tymi zanętami pamiętają ją pod nazwa LIN I KARAŚ. Receptura nie jest skomplikowana , natomiast wykonanie zabiera trochę czasu i energii. Wędkarze na mazurach łowili na tę zanętę nawet węgorze, na śląsku karasie, w Wielkopolsce leszcze , a ja łowiłem wszelkie ryby z wyjątkiem drapieżników. Podam składniki a następnie kolejne czynności które należy wykonać.

40% bułki tartej

20% pieczywa cukierniczego

10 % kaszy kukurydzianej

10 % maki kukurydzianej

5 %  słonecznika czarnego mielonego

10% melasy

5 % wytłoku konopnego

barwnik brązowy spożywczy 1 łyżeczka na 10 kilogramów suchej mieszanki zanętowej

aromat czekoladowy

aromat waniliowy

cynamon – 1 łyżeczka na 10 kg suchej masy zanętowej

woda

czarna ziemia torfowa

Wszystkie za wyjątkiem aromatów i wytłoku konopnego składniki mieszamy, dokładnie zalewając melasa rozrobiona z wodą w stosunku 1 do 1.

Przygotowana masę prażymy na płaskich formach piekarniczych w piekarniku ,  co jakiś czas mieszając , do chwili aż wyparuje całkowicie woda . Mieszanka po wystygnięciu ma mieć szorstką konsystencje , przypominającą suchy piasek. Dodajemy konopie i aromaty. Gotowa mieszanka może być wykonana również z zapachem kolendry, kopru lub badianu. Wygrałem tym sposobem wiele sektorów , a klub MIKADO przez kilka lat świecił sukcesy stosując ta mieszankę.

Kolejna tajemnica odkryta , a przed Wami trochę pracy i doświadczeń.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

ZANĘTOWE SPOSOBY I NIEZNANE ROZWIĄZANIA

Jest tyle różnych sposobów konserwacji składników zanętowych i ich wykorzystania , że spisanie tego było by jednym wielkim tomem niezłej książki wędkarskiej. W związku z olbrzymim zainteresowaniem tym tematem podam doskonały sposób na konserwację wielu produktów. Kiedyś opisywałem melasowanie , tym razem zajmę się opisywanym niedawno olejem kokosowym. Tym razem zadanie dla stałych czytelników i domo rodnych twórców własnych zanęt. Olej kokosowy  (może być frytura do smażenia frytek) oczywiście w stanie stałym , podgrzewamy delikatnie  na patelni, gdy tylko się roztopi , zalewamy nim prażoną bułkę tartą, umieszczoną w plastikowej miseczce. Taką sama miseczką ugniatamy naszą masę tak, by tłuszcz nie wydostawał się ponad bułkę. Gdy jego nadmiar mamy na bułce , uzupełniamy jeszcze jej ilość w dolnej misce. Nadal ugniatając by powstała masa utworzyła jeden gruby plaster. Plaster dzielimy nożem na kostki które po zastygnięciu , będziemy mogli dodawać do naszych mieszanek zanętowych. całość umieszczamy w lodówce i po 12 godzinach mamy gotowy półprodukt zanętowy o wytrzymałości kilku miesięcy. Tak samo zróbcie z prażonymi i mielonymi konopiami. po zastygnięciu wrzućcie małą kostkę tych mieszanek do wody i zapiszcie czas ich rozmywania . Opiszcie to w komentarzach . Na pewno zaskoczy to wielu czytelników. W ten sposób można konserwować większość komponentów zanętowych. W kolejnym wpisie o koprze, ten rewelacyjny naturalny dodatek nie tylko nadaje anyżkowego zapachu , ale i doskonale pobudza ryby i przyśpiesza trawienie.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

20 000 LAT WĘDKARSTWA

Pierwsze wzmianki to pierwszy wiek naszej ery. Aleeeeeeeeeeee !!! W paleolicie polowano , zapewne też łowiono. W grotach skalnych , sprzed 10000 i 15000 tat odkryto wizerunki zdobyczy w tym i ryb. Człowiek żył na wrogim świecie, musiał zdobywać pożywienie i w zależności od miejsca były to zwierzęta lub ryby. Na włóczniach oraz ścianach europejskich jaskiń położonych w Pirenejach odkryto rycin szczupaka , jelenia i łososia. Gdy, nadeszło globalne ocieplenie (oczywiście nie było spowodowane nadmiarem CO2), mieszkańcy jaskiń je opuścili . To właśnie w neolicie pojawili się nad brzegami mórz i budowali pierwsze siedliska. w odkrytych znaleziskach , znajdowały się ości , skorupiaki i przyrządy mogące służyć połowom ryb. Chiński historyk opisuje stosowanie (popularnego do dzisiaj w wielu krajach ) bambusu już 2 tysiące lat temu. Po co to wszystko piszę ???? Właśnie po to , by Wam uświadomić , że łowiectwo i wędkarstwo mamy w genach i płynie nam we krwi  jak rzeka !!!  Łówmy wiele , zabierajmy tylko tyle ile damy rade zjeść w danej chwili. Jestem przeciwnikiem tak zwanego złów i wypuść. I tak kaleczymy rybę, narażamy na stres i kilka innych przypadłości . Zabierajmy jednak tylko tyle ile zjemy. Mrożone ryby tracą swój smak i wartości. Można przetworzyć ich w weki , ale zawsze świeża ryba jest najsmaczniejsza.  To nie moralizowanie , a moja prośba do czytelników, by naszą pasję zakorzenioną w genach traktować jak zawody , a nie napełnienie spiżarni.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK