GRUNTOWANIE – ODPOWIEDZI

Cieszy mnie niezmiernie , że jest wielu zainteresowanych tematem prawidłowego gruntowania. Jak kiedyś pisałem jest to podstawa udanych połowów.

Po co gruntujemy ?

– ocena głębokości łowiska

– poznanie ukształtowania dna

– poznanie rodzaju podłoża oraz zawartości dna w kamienie , roślinność oraz inne rzeczy  zalegające dno

– prawidłowe umieszczenie przynęty na haczyku

To podstawowe elementy poznawania dna podczas gruntowania. Wiedza jakie jest dno,  pozwoli określić miejsce położenia zanęty , miejsce gdzie będzie pracowała po zanęceniu oraz gdzie może ewentualnie się przesunąć. W takiej sytuacji możemy zaplanować odpowiednie przygotowanie zanęty bądź jej zwięzłość lub puszystość i nawilżenie. Prawidłowe gruntowanie i położenie zanęty wskaże nam potencjalne miejsce gromadzenia się ryb oraz ich ścieżkę po której będą się zbliżać do miejsca nęcenia. Znalezienie dołka w łowisku nie zawsze jest oznaką skutecznych połowów zwłaszcza na mulistych kanałach i mulistych małych zbiornikach. Gromadzenie się w mule siarkowodoru jest skutecznym straszakiem dla wielu gatunków ryb. Poruszony muł i uwolniony siarkowodór szybko rozpuszcza się w wodzie i płoszy ryby. W takich łowiskach szukamy najtwardszego miejsca w naszym łowisku lub najwyższego z uwagi na fakt , że z każdej górki podwodnej prąd podwodny zmywa muł do najgłębszych partii wody. Podwodny głaz jest super zawadą dla zatrzymania zanęty w wartkim nurcie rzeki, jednak za takim głazem nie zgromadzimy ryb . W takim przypadku zanętę należy podać bezpośrednio za takim głazem , a nie przed nim. Podwodne rośliny ukryją nam zanętę, a ryby w niewielkich ilościach będą tylko nad tą roślinnością. W takiej sytuacji szukamy podczas gruntowania , choćby metra kwadratowego czystej przestrzeni dennej. Opadające stromo dno jest ostrzeżeniem , że nasze kule zanętowe nie mogą być okrągłe i muszą być podane na dwa rodzaje sklejenia. Twarde dno nie będzie najlepszym stanowiskiem żerowym dla leszczy, powinniśmy szukać podłoża delikatnie większej miękkości. Rynna w rzece nie zawsze obfituje w ryby, które bardzo często ustawiają się na półce bliższej środka rzeki. Przy dwóch rynnach zawsze jest dylemat jakie ryby będą na której rynnie? Najczęściej drobne są na pierwszej , natomiast pojedyncze grubsze na drugiej od brzegu. Każde gruntowanie tyczką ,,zapamiętujemy” zaznaczamy na topie z uwzględnieniem rozciągliwości żyłki. Gruntowanie odległościówką zaznaczamy na samej wędce. Wszelkie takie oznaczenia wykonujemy, specjalnymi farbami lub kredkami. Gruntowanie jest na równi ważne jak przygotowanie zanęty , czy zbudowanie zestawu.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

 

JAZIE I KRĄPIE Z WIEPRZA

W sobotę podczas spławikowego GP Koła Barrakuda, w pełni udało się wykorzystać zamykające stanowisko i połowić sobie pięknych rybek. Poniżej fotki sobotnich połowów.

Zanęta – baza na rzekę DZIADKA oraz atraktor korzenny DZIADKA. @ kg zanęty i 6 kg ziemi rzecznej wiążącej , 0,25 l pinki kolor topionej 0,25 litra białego grubego topionego. Zestaw 8 g oraz 10 g listek Vimba płaski rzeczny, obciążenie dwupunktowe przypon 25 cm długości. Żyłka główna Ultraviolet Mikado 0,14 przypon Ultraviolet Mikado 0,10 mm. Haczyki 16- SODE.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

DUŻE PŁOCIE

Środek lata , to właśnie najlepszy okres moim zdaniem na największe białe ryby. Płocie zamieszkują większość naszych wód. Zarówno w rzekach jak i jeziorach są gatunkiem pospolitym , choć nie zawsze dominującym. Mam swoje miejsca ulubione , gdzie co jakiś czas zapuszczam się na piękne płocie. Mimo , że mam złowione setki a może tysiące płoci powyżej 30 centymetrów to właśnie takie blisko 40 centymetrowe , cieszą mnie najbardziej. Szanuję wszelkich znawców połowu tego gatunku , a zwłaszcza okazałych płoci. Wiem dobrze, że mają oni swoje ulubione miejsca i przynęty. Chronią tej wiedzy  jak średniowiecznej twierdzy. Ja podzielę się z Wami , taką wiedza , choć konkretnych miejsc nie będę podawał z uwagi na upodobania płoci do zmiany miejsc żerowania. Jeziora Lubelszczyzny obfitują właśnie w takie płociowe giganty, zwłaszcza te głębokie jezior kryją w swojej toni , przepiękne tak zwane (gruntowe płocie). Musicie ich szukać w bardzo głębokich strefach przydennych , gdzie myszkują z ogromnymi leszczami. na litoral przybywają tylko czasami w ciepłe i księżycowe noce. pozostały czas spędzają na głębokościach od 9 – 14 metrów.

Żywią się mięczakami i skorupiakami. wszystko co jest duże i grube im smakuje, oczywiście z umiarem podczas nęcenia. Makaron świderki lub kolanka  o zapachu anyżowym, arakowym  lub waniliowym i kolorze żółtym to ich przysmak . nęcimy tylko tym makaronem , na który będziemy łowili. Wrzucamy w pole łowienia kilkanaście do 30 takich makaronów. Więcej nie należy sypać gdyż nie przyjeżdżamy karmić ryb a ich złowić. przynętę podajemy na dno tak jak przy połowie leszczy , by nie przesuwała się po dnie. Brania należy przeczekiwać, nie tniemy przy pierwszym zanurzeniu spławika. W przypadku braku brań po godzinie nęcimy kolejną porcją a następnie po kolejnych 30 minutach.  Czasami te wielkie piękne płocie przychodziły dopiero po dwóch trzech dniach nęcenia. Czasami bywało ,że już pierwsze branie  to była właśnie ogromna płoć. Bywały też takie sytuacje , że łowiłem tylko bardzo duże leszcze. W takich sytuacjach opuszczałem łowisko , by zmienić miejsce. Duże leszcze nie dopuszczą do swojej stołówki płoci.

Czasami nęcenie kukurydzą dawało dobre rezultaty, jednak musiała być ona bardzo miękka. Na Słowacji łowię takie płocie od 500 gram do kilograma na gnojaki oraz 6-10 białych robaków. Aby nie sprowadzać w łowisko drobnicy,  nęcę  głównie przynętą jaka będę zakładał na hak.  Te największe przyzwyczajają się do stołówki , jednak potrafią być wyparte przez leszcze i karpie.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

TEST ZANĘTY CZYTELNIKA MOJEGO BLOGA

Ten rok jak żaden w ostatnich 12 latach nie pozwala na obcowanie z wodą i rybami. Tym bardziej jestem zadowolony , że mogłem w końce przetestować zanętę przysłaną przez czytelnika i bacznego ucznia. Opisywałem już wcześniej swoje wrażenia wizualne, dotyczące tej zanęty. Tym razem przyszedł czas na konkretne łowienie. Twórca tej  mieszanki zapewniał , ze łowi tylko na tą zanętę same duże ryby . Nie przesadzał. Oto wynik dzisiejszych połowów.

Zanim wyruszyłem na rzekę Wieprz, przesiałem przez grube sito zanętę , gdyż jej ziarnistość (całe ziarna słonecznika czy kukurydzy) była zbyt bogata. Przesłana torba zanęty ważyła około 1,5 kilograma. Po dokładnym nawilżeniu (przemoczeniu ) dodałem do tej porcji 3 toby 2 kilogramowe ziemi rzecznej Vimba, i całość dokładnie wymieszałem.

Na 4 godzinne łowienie przeznaczyłem 0,5 litra białego robaka grubego oraz 0,25 litra kolorowej pinki. Robactwo uśmierciłem gorącą wodą. Całość zanęty podzieliłem na trzy porcje. Z pierwszej skleiłem 7 kul zanętowych. Pozostałą pozostawiłem na donęcanie. Spoistość mieszanki i kleistość, osiągnąłem jak zwykle dozując odpowiednia ilość wody.

Pierwsze branie miałem po 15 minutach , był to malutki kiełb kolejna ryba to ukleja przyzwoitych rozmiarów po kolejnych 15 minutach zameldował się pierwszy krąp.

Brań nie było zbyt dużo , jednak co 4-7 minut na haku meldowały się piękne krąpie, pomiędzy 200 – 400 gram. Po dwóch godzinach złowiłem pierwszego leszcza , który raczył wyskoczyć z siatki, za kilkanaście minut był też kolejny wielkości średniego krąpia. W trzeciej godzinie złowiłem leszcza za 800 gram , a w 4 godzinie piękny odjazd nie do zatrzymania , jaż lub kleń. Ostatnią rybą był właśnie kleń. Rybki brały zdecydowanie. złowiłem 48 ryb . Super zanęta w/g przepisu DZIADKA oraz z własnymi modyfikacjami czytelnika. Kochany kolego masz 6 z plusem. Na wieprzu nie łowi się na zawołanie tyle grubych krąpi dominują głównie drobiazgi i średniaki. Zanęta zdała egzamin i trzymam kciuki za twoje dalsze próby z własnymi mieszankami.

Pozdrawiam twórcę zanęty oraz czytelników DZIADEK

WAKACJE Z WĘDKĄ – cz. 2

Każdy z uczestników powitany był batonami zbożowymi (pycha) oraz napojem orzeźwiającym, obiad zw postaci fileta z kurczaka  na zakończenie imprezy wszyscy raczyli się kiełbaskami z grilla. Zwycięskie trójki poszczególnych konkurencji otrzymywały medale oraz cenne nagrody rzeczowe.

Kołowrotki, wędki, torby wędkarskie, wiadra z sitami ,żyłki , spławiki i wiele innych wędkarskich drobiazgów było cennymi zdobyczami w konkurencjach rozgrywanych podczas festynu. Zawody w rzucie do celu wędka z kołowrotkiem , konkurs wiedzy ekologiczno wędkarskiej , konkurs rysunkowy, zawody rzutu do celu oraz zawody spławikowe  to konkurencje rozegrane podczas festynu ,,WAKACJE Z WĘDKA”.

Wspaniała sobota z uśmiechniętymi dzieciakami. Późnym popołudniem kończyliśmy wielki festyn  wędkarski, którego bohaterami byli młodzi wędkarze lubelscy. Na zakończenie każdy z uczestników został obdarowany materiałami plastycznymi ( kredki, mazaki), odżywczymi batonami , i torbami pełnymi zanęt i sprzętu wędkarskiego.

Zapraszając uczestników na kolejny festyn w przyszłym roku usłyszałem gromkie oklaski uczestników festynu.

Pozdrawiam dzieciaki i młodzież, dziękuję komisji młodzieżowej za poświęcony swój wolny czas , dziękuję wolontariuszom , pracownikom biura ZO PZW w Lublinie i rodzicom uczestniczącym w tej wielkiej zabawie.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

WAKACJE Z WĘDKĄ – DZIADEK JAKO PREZES DOTRZYMAŁ SŁOWA – cz. 1

Podejmując się pełnienia funkcji prezesa d/s młodzieży , krytykowałem bezczynność i brak aktywności poprzedników. Jednym z zadań jakie sobie i komisji młodzieżowej przy ZO PZW w Lublinie postawiłem , to zgromadzenie większej ilości dzieciaków i młodzieży na imprezach wędkarskich oraz zwiększenie organizowanych imprez. Jak do tej pory udaje się wykonać wszelkie zadania z nawiązką. Jedną z takich imprez był sobotni festyn pod nazwą WAKACJE Z WĘDKĄ. Nad  brzegami zalewu w Bychawie, zgromadziło się 37 dzieciaków i młodzieży szkolnej należącej do PZW .

Pierwszą konkurencją były zawody spławikowe , w trzech kategoriach wiekowych. Rybki dopisywały a żaden z uczestników nie był ,,zerowy”. Zanętę przygotowywałem osobiście wraz członkami komisji młodzieżowej oraz członkami zarządu koła PZW w Bychawie. Wszyscy otrzymali od organizatora , taką samą zanętę i taką sama ilość pinki. Zanęty i przynęty zakupiono ze środków komisji młodzieżowej. Stworzenie takich samych i równych warunków do wędkowania to podstawa sukcesu, nie wyróżniają się osoby mające bardzie bogatych rodziców.

Szlagierem był Jakub Osik . Ten 5 letni chłopiec na zdjęciu poniżej złowił 1500 gram w 2,5 godziny.

Ten sobotni dzień, był wypełniony nie tylko zawodami wędkarskimi. Odbyły się również zawody w rzucie piłeczka do celu .

Przygotowaliśmy również  pokaz stanowiska wyczynowego zawodnika spławikowego, gdzie chętni mogli spróbować złowić rybkę na tyczkę. Był pokaz wędkarstwa muchowego oraz sztucznych muszek. Wielu chętnych pierwszy raz rzucało muchówką (z wielkim powodzeniem). Był pokaz wędkarstwa rzutowego przeprowadzony przez trenera lubelskich zawodników castingowych. Wszyscy którzy to przygotowali , byli na festynie bezinteresownie i społecznie.

Dalszy ciąg w najbliższym czasie DZIADEK

PUCHAR BARRAKUDY I GOŚCIE SPECJALNI

Jubileuszowy X puchar Barrakudy im. Bogusława Borowskiego przeszedł do historii. Miałem wiele pracy przy przygotowaniach do tej imprezy, zwłaszcza , ze był to mój debiut jako Prezesa koła Barrakuda oraz z racji zaproszonych gości specjalnych. Na zaproszenie  koła oraz moje osobiste , zawody te sędziował bezinteresownie , przyjeżdżając na swój koszt mój wielki PRZYJACIEL sędzia klasy międzynarodowej Artur Kalinowski z Torunia.

Drugim gościem specjalnym był Kacper Górecki , z którym łączą nas nie tylko prace nad słynnym już w Europie spławikiem odległościowym PANCERNY, ale i wieloletnia znajomość z nad wody i lodu. Kacper do Lublina przyjechał z Basią swoją partnerką życiową i uczynił to również na swój koszt fundując jako nagrody trzy siatki wyczynowe.

Nasi goście specjalni sprawili mi ogromna radość przybywając z tak odległych stron, pozwalając się zaprosić na skromny obiad na lubelską starówkę oraz potwierdzając , że przyjadą za rok. Tym razem nie będę opisywał wrażeń sportowych , ale pozwolę sobie podziękować za liczny udział zawodników z Lubelszczyzny oraz wszelkich stron Polski. Przepraszam , ale tylko mogliśmy ustawić 55 równorzędnych stanowisk (bardzo niski stan wody w zalewie). Chętnych było znacznie więcej. Chciałbym podziękować zawodnikom za hojność , otwarte serce i wrażliwość na ludzkie cierpienie. Podczas zbiórki na leczenie i rehabilitację MANI MANIEWSKIEGO Tomka Szymańskiego , zebraliśmy 1040 zł , a moja pamiątkowa kamizelka trenera kadry narodowej z Mistrzostw Świata w Hiszpanii została wylicytowana za 300 zł.

Zawody Barrakudy od lat mają swoich niezawodnych sponsorów. Dopisali jak zawsze i wzbogacili swoimi darami pulę nagród przygotowaną przez nasze koło. Główną nagrodą tegorocznych zawodów był 55 calowy telewizor kolorowy. Nie wymienię wszystkich sponsorów gdyż ich ilość powaliła by Was na nogi. Tak jest od 10 lat  zawsze dopisują nasi darczyńcy, ale robią to dla tego , ze widzą jak spożytkowane jest to co dają. Ilość banerów reklamowych jest odzwierciedleniem  zakresu pomocy.

Z zawodów Barrakudy nikt nie wraca bez nagrody, były też atrakcje w postaci nagrody za najmniejszą rybę (6 cm) , za 10 stanowisko, 10 miejsce ,13 miejsce, i najmłodszego uczestnika. Ciasta przygotowane przez nasze żony oraz dziewczyny z naszego koła, kawa , herbata na śniadanie, zimne piwo i inne napoje skutecznie pomagały zaspokoić pragnienie w ten upalny dzień.

Nagrody, puchary , medale i upominki. To nie najważniejsze.

Najważniejsza jest atmosfera na tych niepowtarzalnych zawodach, oraz gwóźdź programu jakim jest pieczone prosię. Tym razem nasz mistrz przygotował pieczonego prosiaka nadziewanego kaszą gryczana z borowikami i sosem chrzanowo- brzoskwiniowym .

Uffff !!! Wreszcie odpoczynek i satysfakcja , że chyba wszystko wyszło jak należy.

ZAPRASZAM ZA ROK  !!!!!

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

ŁOWISKO KOMERCYJNE I STANOWISKA RYB

Wielu z Was wędkuje na łowiskach komercyjnych. Problemy pojawiają się w połączeniu ogólnej wiedzy wędkarskiej z praktyką takiego łowiska. Stanowiska ryb na takich łowiskach są całkiem inne niż w rzekach i zbiornikach naturalnych. Tryb odżywiania się ryb,  uzależniony jest od warunków i naturalnej zawartości pożywienia oraz innych czynników , do których zaliczamy dokarmianie. Stałe dokarmianie mieszkańców łowisk komercyjnych wywołują opisywany na moim blogu odruch gromadny. Cykliczne nęcenie o stałych porach , przyzwyczaja poszczególne gatunki i egzemplarze do określonych zachowań. Ryby potrzebują pożywienia, w swoim dobowym cyklu odżywiania i odpoczynku. pracują jak swojego rodzaju odkurzacze, czyli systematycznie przeszukują pewne obrane tereny . W naturalnym dużym zbiorniku , jest to wypadkowa pogody , temperatury , oświetlenia i tym podobnych. W zbiorniku komercyjnym o intensywnej obsadzie w ryby, tworzy się konkurencja pokarmowa, wygrywają ją najwięksi oraz najsilniejsi. Wyczyszczenie obszaru z pożywnej porcji pokarmowej obierają nienaturalne miejscówki żywieniowe. Bywa czasami tak , że karpie przesuwają się tyralierą przy samym brzegu , tuż pod nogami łowiącego. Bywa , że ryby wręcz pływają po betonowych płytach umacniających brzegi zbiornika, szukając wodnych porostów, by zaspokoić swoje potrzeby żywieniowe.

Takiego zachowania ryb nie należy się spodziewać po , ,,dzikich” naturalnych zbiornikach. Tam ryby wybierają w większości przypadków naturalne siedliska oraz dogodne obszary do pobierania pokarmu. Reasumując dzisiejszy wykład , na maturalnych zbiornikach i zarybianych zgodnie ze sztuka ichtiologiczną , ryby żerują  w bardziej przewidywalny sposób. Wszelka komercja ma jednak swój urok , większość ryb, bez względu na gatunek to ryby duże lub bardzo duże. Ilość takich łowisk corocznie rośnie i uzupełnia w znaczący sposób Polskie zasoby wodne.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

CIEKAWE ZAWODY W OKRĘGU CHEŁMSKIM

Na zaproszenie przyjaciół z okręgu chełmskiego , uczestniczyłem w ciekawych i atrakcyjnych zawodach wędkarskich. Nazwano ich wielobojem, choć jest to swoistego rodzaju ,,multi wędkarstwo”. Drużyna składa się z trzech zawodników, spławikowca, feederowca i spinningisty. Zawody trwają dwa dni, każdego dnia po jednej 5 godzinnej turze. Miejscem rozgrywania tegorocznej edycji , była rzeka Bug w Woli Uhruskiej i jej okolicach.

Wczesnym rankiem w sobotę rozlosowano stanowiska . Do akcji przystąpili jako pierwsi zawodnicy łowiący metodą spinningową, kolejni zaczęli swoje zmagania  łowiący w/g przepisów feeder. Ostatni zawodnicy rozpoczynający dwudniowe zmagania to spławikowcy. Miałem przyjemność wystartowania w tej grupie zawodników.

Mimo ,że ryby bardzo słabo żerowały (bardzo niski stan wody na rzece Bug), humory wszystkim dopisywały, smakowały przysmaki przygotowane przez pobliski zajazd GIBSON, zimne piwo po zawodach gasiło pragnienie. Wspaniała koleżeńska atmosfera, po prostu ,,ludzie wschodu”. Wyniki nie powalały z nóg . Drapieżniki skutecznie odsunęły od strefy przybrzeżnej małe stadka uklejek. Nie było na czym budować wyników.  Spinningiści budowali swoje wyniki na pojedynczych okoniach. Największa ryba zawodów wśród łowiących na spinning , to okoń 25 centymetrów. Mimo słabych rezultatów , wszyscy uczestnicy wytrwali do końca dwudniowych zawodów. Organizator , czyli zarząd okręgu PZW w Chełmie przygotował wiele nagród , DZIADEK dołożył się do puli upominków sponsorując wszystkim spławikowcom,  amortyzatory gumowe, ziemie i spławiki Vimba , spinningistom plecionkę i przynęty gumowe  a grunciarzom zanęty i atraktory.

Fajne zawody . Bez parcia na wynik , na mojej wędkarskiej emeryturze jak raz. Odpoczynek , wiele wspaniałych ludzi, nowych znajomości.

Pozdrawiam uczestników, organizatorów i zapowiadam się na przyszłość.Pierwsza część urlopu dobiega końca , czas zabrać się do pracy . Mam kilka ciekawych artykułów o zanętach , zapewne zaciekawia stałych czytelników.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK.

 

KOLEJNE SZKOLENIE MŁODZIEŻY WĘDKARSKIEJ

To już piąte szkolenie , które przeprowadziłem dla okręgu PZW w Białymstoku. Sponsorami tegorocznych szkoleń prowadzonych prze zemnie w Polsce są firmy Match PRO, Vimba oraz MIKADO. Młodzież, była miło zaskoczona z mnogości prezentów przywiezionych przez DZIADKA. Do nauki tworzenia zanęt otrzymali komponenty i atraktory, do trenowania mieszania różnych mieszanek były gotowe zanęty firmy Match PRO Krzysztofa Kałużnego . Każdy miał szansę po wykładach przygotować mieszankę na rzekę lub jezioro . Czasami musieli przygotować zanętę na ukleje o dużej wartości smużącej. Egzamin zdany na 5 .

Zajęcia zawsze kończyliśmy nad wodą, sprawdzając prace zanęt oraz ich skuteczność. Poniższe zdjęcia niech stanowią mały dowód na skuteczność zanęt Match PRO.

Odbywały się też zajęcia specjalistyczne. Bartek na przykład ćwiczył strzelanie z procy oraz prawidłowe zarzucanie zestawu odległościówką.

W wolnych chwilach od zajęć obowiązkowych, był też czas na doskonalenie sztuki spiningowania. To ,,trzech muszkieterów”.

Wiele się działo przez te kilka dni . Bardzo dużo czasu poświęcaliśmy na doskonalenie budowania prawidłowych zestawów do bata oraz wiązania wszelakich węzłów wędkarskich. Wszystkie zestawy były budowane na sprzęcie dostarczonym przez firmę Abramis, właściciela marki MIKADO. Żyłki , haczyki, ciężarki drabinki oraz wspaniałe koszulki i czapeczki to dar właśnie od tej firmy.

Samodzielne wykonywanie przyponów to nie jest taka łatwa sprawa, najszybciej opanował to Miłosz.

Najmłodsi adepci wędkarstwa, pilnowali swojego sprzętu jaj ,,oka w głowie”. A jak łowili z zapałem.

Zakończenie szkolenia odbyło się przy udziale władz zarządu okręgu PZW w Białymstoku. DZIADEK otrzymał piękną pamiątkę z podziękowaniem za szkolenia młodzieży- za co serdecznie dziękuję. Młodzież otrzymała od dziadka ziemie i spławiki Vimba, zanęty i atraktory MatchPRO.

Kolejne szkolenie w Woli Uhruskiej nad Bugiem. Tam będę szkolił młodzież dla okręgów PZW  Chełmskiego oraz Lubelskiego.

Pozdrawiam DZIADEK