TRENING DRUŻYNY PRZED ZAWODAMI – część 1

Ten temat jest poniekąd odpowiedzią , na kilka razy zadawanych mi w ostatnich tygodniach pytań , dotyczących planowania i prowadzeniu treningów . Innymi kryteriami kierujemy się podczas planowania treningów długoterminowych (dotyczy na przykład mistrzostw świata), a innymi podczas treningu jednodniowego. Planowanie rozpoczynamy od założeń głównych. Jakimi wędkami ( czyli sposobem połowu) będziemy trenowali ? Jakimi przynętami łowili ? Czym będziemy nęcili ? Jak będziemy nęcili ? Zakładając ,  że trenuje 3 lub  4 osobowa ekipa musimy te wszystkie warunki uwzględnić. Dla wielu początkujących zawodników ( nie tylko – doświadczeni również unikają połowu uklei) łowienie uklejek sprawia problem Moja jedna rada – NIE ZMUSZAJCIE NIKOGO NA SIŁĘ DO POŁOWU METODĄ W KTÓREJ NIE JEST DOBRY !!! ,, Z NIEWOLNIKA NIE MA ROBOTNIKA !!!

Podstawa to dystans łowienia, czyli zadajemy sobie pytanie – czy łowimy 13 metrowym kijem czy na przykład wędką 10 metrową (jest szybsze łowienie , jednak może być za krótkie). Tak też ustawiamy zawodników by łowili na przemian. jeden długo , kolejny bliżej , kolejny dalej – itd. Teraz co zawodnicy mają podać  – czy to będzie sama ziemia lub z niewielką ilością zanęty czy zanęta z niewielką ilością ziemi ( w celu dociążenia , smużenia,  doklejenia). Teraz jakie mięso będzie podawane oraz w jakich ilościach jako pierwsze nęcenie, oraz jak będziemy donęcać. Czy donęcanie będzie często , z jaką ilością mięsa itd. Te główne założenia to tylko podstawa. Reszta należy do poszczególnych zawodników , muszą każdy w swoim zakresie sprawdzić gdzie są ryby , jak należy umieścić przynętę nad dnem , czy na dnie. Jak należy podawać przynętę z opadu czy tradycyjnie. jak prowadzić zestaw lub jak prowokować ryby. Jak zaprezentowana ma być przynęta na haczyku ? Te wszystkie istotne informacje muszą zebrać zawodnicy i wspólnie, na wieczornym spotkaniu omówić w celu ustalenia taktyki. Pamiętajcie wszelkie Wasze wskazówki są istotne dla osiągnięcia sukcesu całej drużyny. Wielkość haczyka, średnice żyłki, gramatury spławików. To wszystko ma być powtarzalne. W kolejnym odcinku rozpiszę to na ,,drobne” .  To wszystko ma być zapisane na papierze i przekazane zawodnikowi. Po treningu i zważeniu ryb oraz omówieniu przebiegu łowienia , na spotkaniu mamy całkowity obraz naszej wiedzy. Obranie taktyki nie zawsze jest strzałem w dziesiątkę, jednak jest zawsze kolejny dzień zawodów by nanieść poprawki.

Dalszy ciąg nastąpi …….

DZIADEK

Reklamy

WIELKOŚĆ GŁÓWEK I PRZYNĘT MIĘKKICH część 2

Obiecałem w drugiej części rozszerzyć temat stosowania wielkości główek oraz przynęt miękkich. W tym temacie nie ma żadnej reguły. Do puki nie wrzucimy przynęty do wody i nie wykonamy szeregu powtórzeń nie możemy mówić o czymś , ze jest pewne. Zarówno żerujące okonie jak i małe sandacze będą ganiały za dużymi przynętami jak i wielkie szczupaki będą ich atakowały agresywnie. Wszystko oparte jest jednak na aktywności żerowej danego gatunku. Jeżeli drapieżniki są ospałe i nie mają ochoty na pobieranie pokarmu to ,,nici „ z naszych dociekań oraz wyciągania wniosków. Dopiero w chwili , gdy ryby nabierają aktywności możemy przeprowadzać jakiekolwiek sensowne doświadczenia,  zarówno z wielkością główek, przynęt , jak i sposobem prowadzenia . Przybliżę Wam to na podstawie rysunku oraz opisu konkretnych sytuacji. Kilka lat temu wraz z Bogdanem Brudem usiłowaliśmy złowić słabo żerujące sandacze. Po kilku godzinach wszelkich prób z kolorami oraz wielkościami główek oraz modelami przynęt , Bogdan założył 8 gramową główkę uzbrojoną w rippera przypominającego kolorami okonika . Przynęta miała nie więcej niż 6 cm. Prowadził przynętę bardzo powoli nie odrywając jej od dna. Było to bardzo powolne wleczenie przynęty po dnie. Po trzecim czy czwartym rzucie miał delikatne ,,puknięcie”. Kolejnym rzutem , wyholował 2 kilogramowego sandacza. Mimo , że nie miałem takiej samej przynęty , również założyłem 8 gramową główkę i Kopyto Relax o takich rozmiarach jak Bogdana . Prowadząc przynętę tak jak on , w drugim rzucie i ja miałem sandacza. W celu nabrania pewności , że to jest akurat najlepsze tego dnia rozwiązanie , co kilka rzutów brałem inny kij i ciężką główką prowadziłem agresywnymi podbiciami.

W ten sposób nie miałem ani jednego brania . Sposobem na ,,wleczonego ” co kilka rzutów było pobicie lub ryba. W kolejnym dniu od samego rana ryby , żerowały doskonale i ciężkie główki w zupełności im nie przeszkadzały. Poniższe rysunki przedstawiają najczęściej stosowane sposoby prowadzenia przynęty. Przy połowie szczupaków stosuję najczęściej prowadzenie leniwe, z niewielkimi poderwaniami . Czynię tak , prowadząc przynętę w toni bezpośrednio nad dnem lub 0,5 metra nad dnem. Stosuję najmniejszą gramaturę główek , jaka powoduje prawidłową pracę ogona stosowanej gumy.

Przy połowie okoni i sandaczy stosuję w większości główki większe aby opad oraz praca przynęty były agresywne. Te dwa gatunki to tak zwane ,,ścigacze” często gonią upatrzoną zdobycz na dłuższych odcinkach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Patrząc od góry na zaprezentowane sposoby prowadzenia dużych przynęt , ten pierwszy od góry jest według mnie najskuteczniejszy przy połowie szczupaków , zwłaszcza nad podwodną roślinnością. Szczupaki z reguły nie ścigają swoich zdobyczy , jednak trafiają się przypadki (podczas intensywnego żerowania) że dokonują krótkiego pościgu zatrzymują się i czekają na kolejną zdobycz . Warto powtarzać rzuty po tej samej linii poprzedniego rzutu. Drapieżnik pobudzony przepływającą przynętą , bądź nie trafił, bądź nie zdążył jej dopaść , ale jest chwilowo pobudzony. To bardzo ważne !!!!

Nie zniechęcajcie się chwilowymi niepowodzeniami. Nie ma cudownych przynęt i doskonałych sposobów na drapieżniki. Jest wieczna praca i poszukiwanie. Cierpliwość jest wynagradzana , a umiejętność wyciągania wniosków, oraz szybka reakcja na zaistniałe warunki prowadzą do sukcesu.  W kolejnym odcinku o spinningu , opowiem o szukaniu stanowisk ryb na sonarze i zastosowaniu urządzeń elektronicznych do lokalizacji siedlisk ryb oraz domniemanych obszarów ich przebywania.

Pozdrawiam DZIADEK

WIELKOŚĆ GŁÓWEK I PRZYNĘT MIĘKKICH

Witam koleżanki i kolegów. Bardzo ciekawy komentarz i pytanie zadał mi Mariusz z Puław. Jego ciekawość skierowana jest na wielkość przynęt oraz główek jakie stosuję podczas połowu spinningiem. Jest to tak rozległy temat , że trudno będzie w jednym wpisie to wszystko umieścić. Omawianie zacznę nie od gatunku ryby, a od sposobu połowu. Łowienie na płytkich wodach w strefie przybrzeżnej , czy to jeziora , czy rzeki traktuję zawsze łowiąc bądź to twisterami (dwa najmniejsze rozmiary gumek- główki 1/1,5/2/3g) oraz ripperami (kopyta i inne gumowe przynęty rybo podobne) w tym przypadku stosuję główki (w zależności od wielkości przynęty) 2/4/6/8/10 g.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W zasadzie już niby cała wiedza. To tylko złudzenie. Jak zauważyli wierni czytelnicy łowię na paprochy zarówno okonie , szczupaki, pstrągi, sandacze klenie jak i bolenie. Wszystko uzależnione jest od głębokości łowiska oraz  reakcji drapieżników na określone kolory. Leniwe szczupaki nie zaatakują szybko przemykającej przynęty. Wielkie szczupaki , będą ignorowąć również  maleńkie przynęty . Szkoda im energii jaką wydadzą z siebie , by pochwycić maleńką rybkę. Zbyt leniwa przynęta , może całkowicie zniechęcić pstrąga czy okonia do skutecznego ataku. Spinningowanie, to wieczne poszukiwanie i wyciąganie wniosków (i to bardzo szybko) , dostosowywanie się do warunków, pogody , oświetlenia, intensywności żerowania. Wielokrotnie łowiłem piękne okonie (głębokość od 0,5 do 1 metra) na główki 1 gramowe . tej jesieni spotkałem się dwukrotnie z sytuacją, że ignorowały leniwy opad i średnią pracę. Zaczynały atakować przynętę dopiero, gdy główka z twisterem była powyżej 2 gram (najlepiej 3 gamy). Dwa lata najwięcej okoni łowiłem na kolory miodowe i herbaciane. Od wiosny na te kolory brania były ale nie tak intensywne i częste. Zmieniłem kolor zasadniczy na czerwień i jej odcienie oraz  kombinacje brokatu – BINGO !!!! Ilość złowionych ryb znacznie wzrosła. Pstrągi jak zauważyliście łowię tylko i wyłącznie na twistery. Preferuję kolory jasne – perła, seledyn i kombinacje tych kolorów z brokatem. Jednak na te kolory nie łowię okoni, gdyż ilość brań jest bardzo mała . Natomiast pstrągowe kolory bardzo odpowiadają przybrzeżnym sandaczom oraz boleniom. Kolejny z pod tematów w łowieniu w strefie przybrzeżnej,  to sposoby prowadzenia przynęty, co uzależnione jest od charakterystyki dna (zarośnięte, muliste. z zaczepami , twarde ) . Do każdego z wymienionych , lub ich kombinacji podchodzę inaczej. Zawsze pierwsze rzuty prowadzę przynętę szybko i jednostajnie by sprawdzić , czy okonie są w toni lub by  ich sprowadzić pod nogi. Kolejne rzuty wykonuje sprawdzając rodzaj dna i możliwości prowadzenia przynęty blisko dna z delikatnymi  szarpnięciami. Nie łowię jednostajnie , często zmieniam rodzaj prowadzenia , a po ustaniu brań natychmiast odcień lub kolor przynęty. Drapieżnikom często ( opatrzy) znudzi się przynęta i mimo , że są w łowisku całkowicie ignorują przepływającego twisterka. W strefie przybrzeżnej nigdy nie łowię okoni ripperami. Złowione inne gatunki niż okoń stanowią przyłów a nie moje zamiary.  Bywają dni gdy , moim głównym celem  staje się duży szczupak .  W tej sytuacji wybieram duże przynęty. Najczęściej na główkach 4 – lub 6 gramowych  gramowych lądują w pierwszej kolejności przynęty RELAX – typu KOPYTO- OHIO -DIAMOND. Zakładam największe dostępne rozmiary tych przynęt i prowadzę bardzo powoli  w pół toni lub bliżej dna z niewielkimi poderwaniami. Wybieram kolory jasne najczęściej z czarnym grzbietem i czerwonym ogonem. Bywają dni ,że przejdę wzdłuż brzegu  1-2 kilometry i nie mam żadnego pobicia. Jest to oznaka bardzo słabego żerowania. Każdy z was wie , że wielkie szczupaki posiadają swoje rewiry i nie są one skłonne dzielić się swoim obszarem z innymi pobratymcami. Gdy złowię egzemplarz powyżej 2 kilogramów, to nie szukam kolejnej ryby obok ale oddalam się minimum 20 metrów.  Nigdy nie stosuję maleńkich twisterków i małych główek w łowiskach , gdzie głębokość przekracza 4 metry. Tam stosuję przede wszystkim rippery i wszelkiego typu gumki rybo podobne. O tym napiszę w kolejnym wykładzie, gdzie zamieszczę rysunki prowadzenia wszelkiego typu przynęt.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

OSTATNIA WYPRAWA NA ORAWĘ

Jak zwykle po powrocie z wyprawy opisuję wszelkie ciekawe szczegóły dotyczące połowu drapieżników podczas wypraw z DZIADKIEM. Tym razem uczestnikami byli doświadczeni łowcy okazów , wśród nich Romek który specjalizuje się w połowie sumów i sandaczy na Wiśle. Dla zainteresowanych podam , że jest na okładce listopadowych Wiadomości wędkarskich .

FullSizeRender

Pozostali uczestnicy wyprawy to Kamil i Michał . W przypadku Michała był to już trzeci wypad z DZIADKIEM  na słowackie drapieżniki. Wyprawę rozpoczęliśmy z przygodami (urwany klin w silniku). Pierwszy dzień przemieszczaliśmy się po gwałtownych stokach w celu lokalizacji drapieżników oraz ich ustawienia w toni. Przed wypłynięciem , na podstawie poziomu wody, jej temperatury oraz obecności wodorostów stwierdziłem , że ryby będą przebywały w toni – zapewne około 1 metra nad dnem oraz w strefie przybrzeżnej, gdzie przebywa jeszcze większość drobnicy. Sprawdziło się to w 100 % na pierwszych napłynięciach . Sonar idealnie pokazywał ustawienie drapieżników oraz stad białej ryby.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA Załoga Roman i Kamil na holu.

Ustalenia były proste. Każdego dnia jeden z uczestników będzie pływał na łodzi Vimba z DZIADKIEM i każdemu obiecałem że złowi sandacza. Pierwszy w kolejności Michał już po 25 minutach zaliczył pierwszego ,,mętnookiego „.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ten mały ,,sandaczyk” padł na kopyto RELAX -seledyn z czarnym grzbietem i czerwonym ogonkiem. Nie wiele czasu upłynęło gdy Michał ponownie wyholował wymiarowego sandacza na taką samą przynętę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na kolejnym napłynięciu zmieniłem i ja przynętę na takie kopyto RELAXA i poprawiłem jeszcze większym sandaczem .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tego dnia padło jeszcze trzy sandacze i trzy średnie okonie po około 25 centymetrów.

Kolejny dzień moim załogantem był wprawiony w bojach sumowych Romek. Zmieniliśmy całkowicie teren połowowy na nowe napłynięcie o dużej głębokości. Pierwszą rybą był okoń złowiony z 15 metrów .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Brania z opadu były delikatne i trudne do zacięcia . Jednak co jakiś czas ryba lądowała w łódce. O dziwo były to sandacze niewymiarowe, takie po 45- 48 centymetrów. Mimo zmiany na inne przynęty wielkość sandaczy nie rosła.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po zmianie przynęty na perłowe z czarnym grzbietem Ohio RELAX roman złowił pięknego sandacza 77 cm. Był to jego pierwszy sandacz na Słowacji jednak nie ostatni.

Jako że Roman jest wędkarzem ,,no kill” , jego sandacz wrócił do wody.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po godzinie, również i ja złowiłem na zielone z brokatem Ohio RELAX pięknego ,,sandałka”. Ten był przeznaczony na kolację – w śmietanie z pieprzem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jak zwykle po powrocie do chaty. DZIADEK przyrządzał rybne smakołyki . Była zupa był sandacz i okonie w piwnej panierce oraz w śmietanie z pieprzem. Uczestnicy twierdzili , że wszelkie przygotowane przez DZIADKA potrawy są wyśmienite.

Trzeciego dnia jako kotwicowy na mojej łodzi był Kamil , który do tej pory nie złowił sandacza.  Przyznaję,  że tempo w jakim zmieniał kolory i wielkości przynęt przerosło moje wyobrażenia. Chwalę go , bo czasami aby trafić na upodobania sandaczy i okoni trzeba poświęcić ,,szmat czasu”. Ten dzień zaczęliśmy od ładnego okonia Dziadka i następnego złowionego przez Kamila. Po uporaniu się z poranną mgłą , która skutecznie przeszkadzała w sprawnych napłynięciach , wreszcie znaleźliśmy się na jednym z moich ulubionych miejsc. Tam też Kamil złowił pięknego sandaczyka .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tego dnia będą ze mną na łodzi złowił jeszcze kilka sztuk sandaczy i okoni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na zdjęciach jeszcze kilka fotek z tej udane wyprawy kończącej sezon na Słowacji .

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Był też dzień połowu na paprochy . Roman złowił dwa szczupaczki, i kilka okoni a Dziadek zrobił pokaz szybkościowego połowu okoni na paprocha 3 sztuki po 30 cm w niecałe dwie minuty.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOkonie DZIADKA

Romkowy szczupak.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na koniec relacji chciałbym podziękować serdecznie firmie RELAKS z Bielawy za przesłanie w ciągu sezonu łownych przynęt na drapieżniki oraz przynęt do testowania , które znajdą się na rynku na początku 2015 roku. Zapewniam koleżanki i kolegów , że jest tam kilkanaście  super łownych nowości , które zaskoczą najwybredniejszego łowcę drapieżników.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Życząc wszystkim , takich i jeszcze większych okazów pozdrawiam czytelników oraz firmę RELAX .

DZIADEK

JESIENNE NĘCENIE PŁOCI W WYDANIU SPORTOWYM

Wielu zawodników zwraca się do mnie z prośbą o kolejne wskazówki , dotyczące późno jesiennego nęcenia płoci. Wyjaśnię na początku , że nie tylko w zanęcie i sposobie jej podania tkwi tajemnica sukcesu. Po pierwsze w wydaniu zawodniczym podczas połowów jesiennych i zimowych (o ile jest zbiornik nie zamarznięty) decyduje taktyka podawania zanęty i ziemi. Słabszy metabolizm powoduje mniejsze potrzeby na składniki sycące a co za tym idzie większy udział ziemi oraz dżokersa jako podstawowej przynęty zanętowej. W okresie obniżonej temperatury wody nie stosujemy gruboziarnistych mieszanek oraz unikamy mocnych zapachów. Podstawę zbudowania dobrej mieszanki stanowi wyprażone pieczywo i konopie. Poniżej zamieszczona mieszanka była przez wiele lat moją podstawową na płocie i krąpie , podczas łowienia o tej porze roku. Podane wartości stanowią całość mieszanki ,  która powinna wystarczyć Wam na całą zimę.

1 kg. bułki tartej z brązowego pieczywa ( prażona i drobno zmielona)

0,5 kg. biszkoptu (prażony i drobno zmielony)

0,5 kg. mąki kukurydzianej (prażona)

0,3 kg. konopi prażonych i drobno zmielonych

1 łyżka stołowa kolendry ( bardzo drobno zmielone)

1 łyżka stołowa cukru wanilinowego (zmielone)

2 łyżki solo kuchennej (zmielone)

Wszystkie składniki dokładnie wymieszane stanowią gotową zanętę. Przechowujemy ją w szczelnym plastikowym pojemniku.

Do jednego startu lub treningu potrzebujemy 1 szklankę (na łowiskach o delikatnym przepływie 2 szklanki) suchej zanęty . Po nawilżeniu i przetarciu przez sito mieszamy ją z 1,5 kg. glinki wiążącej oraz 1,5 kg. ziemi lekkiej czarnej (torfowej lub typu bełchatowskiego). Całość po wymieszaniu jeszcze raz przecieramy przez sito i podajemy na dystans 13 metrów 7 kulek jako nęcenie wstępne . Do wrzucanych kulek dodajemy 1/4 szklanki świeżego dżokersa.

Następnie szykujemy 1,5 kg. glinki wiążącej 1 kg. ziemi czarnej lekkiej oraz 0,5 kg. glinki czarnej suszonej. Z tej porcji po wymieszaniu i dwukrotnym przesianiu przez sito, podajemy na dystans około 10 metrów (odpalone dwie kolorowe rury tyczki) 5 kulek ziemi z dodanym do nich dżokersem w ilości 1/4 szklanki.

Łowienie na dystansie 13 metrów proponuję prowadzić zestawem 0,8 grama, na 10 metrowym spławikiem 0,6 grama. Haczyki z cienkiego drutu o rozmiarach 20 lub 22 będą najbardziej odpowiednie o tej porze roku. Zakładamy tylko żywe i małe lub średnie wielkości ochotki ,zwinięte w kółeczko lub przysłowiowy rogalik.

Przynętę podajemy na styk lub delikatnie ponad dnem. Z uwagi na fakt, że ryby większe gabarytami będą na 13 metrze i po początkowym nęceniu tam też odskoczy drobna ryba, tam też zaczynamy nasze połowy. Po 30 minutach donęcamy 13 metr jedną kulką wzbogaconą dżokersem  i przechodzimy na 10 metr nęcenia . Po 15 minutach donęcamy jedną kulką ziemi  z dżokersem dystans 10 metrów i przechodzimy na 13 metr bez donęcania , gdyż tam czekają na nas zwabione ryby. Tak nęcimy i łowimy do końca ( bez względu na wielkość odławianych ryb i gatunek). Ilość dżokersa którą dajemy do pojedynczych kulek podczas donęcania zależy od intensywności brań oraz wielkości odławianych egzemplarzy. Takie przechodzenie na różne dystanse łowienia daje nam większe szanse osiągnięcia pozytywnego wyniku. Podobny styl  nęcenia płoci ma miejsce podczas zawodów podlodowych.

Zestawy na tą porę roku buduję na białych żyłkach i cieńszych niż latem ,z uwagi na większą przejrzystość wody . Unikam łowienia z opadu oraz zbyt rozstawionego obciążenia. Nie stosuję też pinki oraz innych przynęt zanętowych oprócz dżokersa.

Liczę , że teraz koleżanki i koledzy startujący w zawodach będą spokojniejsi o swoje wyniki. Tym , którzy nie mają ochoty na robienie zanęty w/g mojej receptury, proponuję łowienia na zanętę Super Black Gardons firmy Sensas lub Turbo czarne MVdE. Zawsze pamiętajcie o wzbogaceniu mieszanki świeżo, drobno zmielonym konopiem prażonym.

Pozdrawiam DZIADEK

 

PAPROCHY NA JESIENNE OKONIE

Wielu z pośród łowiących spiningiem jesienne okonie nie zdaje sobie sprawy jak dużą rolę o tej porze roku ma dobór odpowiednich przynęt. Zdecydowanie na pierwszym miejscu znajdują się paproch , czyli Małe twisterki. Należy pamiętać o bardzo ważnej sprawie jaką jest kolor. Jesień to zdecydowanie czerwień, brąz , fiolet , bordo miodowy. Wszystkie powinny być z dużą ilością brokatu. Preferuję o tyj porze roku boczne troki (normalny i odwrotny) w zależności od łowiska i ukształtowania dna. Kolejne miejsce zajmuje delikatny finezyjny spining z żyłką 0,12 oraz główkami 1 / 1,5 / 2 gramy.

Prowadzenie przynęty powinno być spokojniejsze niż wiosną lub latem. Obserwować należy powierzchnię wody , każde pojawienie się spławiającej po niej drobnicy świadczy o okoniach które są pod ławicami drobniutkich rybek udających się na zimowiska. Przy dnie bocznego troka prowadzę bardzo powoli cały czas podrygując drobną amplitudą szczytówki ( w podobny sposób łowi się pstrągi na zawodach -metodą żywej przynęty). Na poniższej fotografii są moje killery okoniowe – od początku sierpnia do ostatnich dni grudnia .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W rzekach wybieram zatoczki o wyraźnych głęboczkach oraz tak zwane klatki z dołkami oraz brzegami z ostrym spadkiem dna. W jeziorach które odwiedzam ,  są to zatoczki oraz miejsca ujścia rzek , kanałów i strumyczków (tam gromadzi się drobnica). Bardzo korzystne jest sprawdzenie basenów jachtowych, portów oraz miejsc pojenia bydła. Przy filarach pomostów gromadzą się bardzo ładne okonie (zawsze od strony zacienionej lub przeciwnej słońcu). Znając z grubsza lokalizacje oraz czym i jak się do nich dobrać, życzę połamania szczytówki oraz pięknych okazów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pozdrawiam DZIADEK

WYPRAWA NA ORAWĘ Z PRZYNĘTAMI RELAX

Firma RELAX z Bielawy zaopatrzyła mnie i uczestników ostatniej tegorocznej wyprawy na drapieżniki w zestaw przynęt na okonie, sandacze i szczupaki. Wśród twisterów jest wiele moich ulubionych kolorów a wśród Ohio i king-ów tegoroczne akceptowane przez szczupaki. Na zdjęciu poniżej przynęty RELAX gotowe do -akcji !!!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wprawdzie leże w tej chwili mocno ,,powalony” ostrym zapaleniem korzonków nerwowych, jednak uczestnicy zapewnili mnie o szczególnej opiece i wyręczaniem w ciężkich pracach zwłaszcza na łodzi. Liczę , że znając doskonale zbiornik i upodobania drapieżników oraz ich miejscówki będzie co fotografować i z czego zrobić zupę rybną.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jesień zwłaszcza ta późna ma wiele zaskakujących niespodzianek do zaoferowania wędkującym. Byłem wiele lat temu na wodzie gdy w ciągu dnia temperatura nie wzrosła powyżej – 5 stopni Celsjusza, a drapieżniki brały na płyciznach jak oszalałe. Złowiłem kilkadziesiąt drapieżników jednego dnia. Najważniejsze jest pytanie – czy opadła podwodna roślinność . Jeżeli się to stało to wiadomo , że drapieżniki będą aktywne i znajdziemy je na górkach i gwałtownych stokach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jeszcze raz dziękują firmie RELAX i jej właścicielowi za wsparcie w postaci przynęt.

Pozdrawiam czytelników -tym razem trzymajcie kciuki za moje zdrowie.

DZIADEK