WIOSENNE KAPRYSY RYB

Wielu z pośród Was już łowiło w tym sezonie. Wielu połowiło obwicie , a inni mieli problem ze złowieniem ryby. Wasze pytania telefoniczne i pytania wysyłane na pocztę elektroniczną, to znak, ze do końca nie czytacie bloga, a porażki wiążecie z zanętą. W rzekach ryby trzymają się miejsc położonych bezpośrednio przy brzegu i o wolnym nurcie. W jeziorach natomiast , jak pisałem wcześniej wędrują za fitoplanktonem i wszelkimi , maleńkimi stworzeniami wodnymi. Właśnie te podwodne  chmury drobnoustrojów gromadzą stada ryb, jak i ryby szukają dogodnych warunków do szybkiego rozwoju, czyli ciepłej wody. Cyrkulacja wody powoduje , że jej ciepłe warstwy są raz w jednym miejscu, innym razem, w innym obszarze zbiornika. Ryby także  obierają tereny, które niebawem posłużą im za miejsce tarła. Takimi miejscami są obszary gdzie latem była bujna roślinność podwodna. Mimo , że jeszcze nie ma podwodnej łąki , to na dnie spoczywają jej ubiegłoroczne pozostałości. Ryby pamiętając dawne miejscówki , właśnie tam będą się gromadzić , by przystąpić do tarła. Zapamiętajcie te wszelkie uwagi , a nie szukajcie winy słabych połowów w zanętach. Teraz z innej beczki. Opisywałem już jak postępować w przypadku pojawiania się drobnych okoni i jazgarzy. Mamy dwa dobre rozwiązania. Pierwsze polega na zrobieniu osobnej podwodnej bazy zanęconej obficie mięsem, a właściwa na białą rybę z mniejszą ilością mięsa a większą zanęty. Robi się to tak , że na pełną tyczkę podajemy zanętę z niewielką ilością mięsa , a na cofnięty o ok. 1 metr kij podajemy bazę na drapieżniki. Takie rozwiązanie możemy zrobić również nęcąc wspomnianą bogatą bazę obok właściwej, ale zawsze po tej stronie na którą mamy uciąg wody. Inny sposób to podanie za pierwszym nęceniem dużej ilości mięsa i cierpliwe czekanie, aż okonki i jazgarze najedzą się do syta i odpłyną. Kolejny problem poruszany często to ilości zanęty podawane wiosną. Pisałem o tym kilkukrotnie , że wiosną maja być to ilości znikome , dosłownie niosące zapach i smugę.

Na wiosenne plocie proponuję spróbować SENSAS Noir i BLACK LAKE , proponuję tę podawać z kubka castery lub gotowane konopie. Mimo , że ryby tego nie zjadają , to interesuje je to i pobudza. Raczej trzeba nęcić luźno i z wyraźną smugą , niż zwięzłymi kulami, gdyż możecie mieć po takich donęcaniach dłuższe przerwy w braniach.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

O WIOSENNYM NAJADANIU SIĘ RYB

W poprzednim wpisie wspominałem o wiosennym obżeraniu się ryb planktonem i innymi drobnymi zwierzątkami podwodnymi. Właśnie w tym okresie wszelkie stworzenia są drobniutkie i okresie wstępnej fazy rozwoju. Rozwielitki i widłonogi to podstawowy pokarm  ryb drobnych oraz młodych roczników karpi , brzan i innych ryb filtrujących skrzelami. Muliste dno zamieszkują ochotkowate oraz rureczniki. Błotniarką żywią się karpie, liny i karasie. W bystrych rzekach króluje kiełż zdrojowy , którym objadają się głównie ryby łososiowate, ale jest to również przysmak płoci jelcy, kleni i jazi. Innym składnikiem żywieniowym rybek ,jest ośliczka i chruścik. Przy takiej mnogości podwodnej fauny , nasze ryby mają w czym wybierać i czym się objadać. Zanim to wszystko wyfrunie i zmieni swoją postać w dorosłe osobniki, to jest czas podzielony na wiosenne przebudzenie ryb, obżarstwo, amory , głód po seksie i trudnym porodzie . Nie tylko ja przestrzegam  przed wiosennym przekarmianiem ryb , piszą o tym inni autorzy książek oraz artykułów. Pisałem kilka lat temu o miejscach wiosennego bytowania ryb, jak pamiętacie wskazywałem strefę przybrzeżną. Dzieje się tak z dwóch powodów, pierwszy to cieplejsza woda w tej strefie zbiorników, a co za tym idzie większa ilość drobnoustrojów, a drugi dogodniejsze warunki termiczne dla ryb.

Za taką ośliczką ugania się drobnica  w wiosennych wodach. Pisałem tez, aby zainteresować wiosenne rybki , musimy stosować mieszanki smużące i delikatnie pracujące. Myślę , że tym wpisem uzupełniłem w sposób zrozumiały, poprzedni wpis oraz Waszą wiedzę.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

WIOSENNE WODY

Wraz z topnieniem lodu na jeziorach i spływaniem kry rzekami, następuje stopniowe ocieplanie się wód w tych zbiornikach. Kolosalny wpływ ma na to nasze słońce. Ziemia i powietrze nagrzewa się najszybciej, jednak woda znacznie wolniej i w różnym stopniu. Stopień ten uzależniony jest od głębokości zbiornika, jego obszaru, otoczenia, dopływów i odpływów wody ze zbiornika. Najwolniej ogrzewają się rzeki oraz głębokie zbiorniki otoczone górami lub lasami. Woda ogrzewana jest przez powietrze, oraz stykanie się z nagrzanymi brzegami, ale najbardziej przez promienie słoneczne. Różne warunki geograficzne położenia zbiorników w Polsce powodują, znaczne różnice w pierwszym przystąpieniu do żerowania ryb, odbijają się na naszych wynikach wędkarskich. Im woda bardziej się ogrzewa , tym bardziej wzrasta ilość fitoplanktonu oraz zooplanktonu. Pierwszy ma wpływ na żerowanie ryb roślinno żernych, a zwłaszcza drobnicy , drugi natomiast jest składnikiem pokarmowym drapieżników . Płytkie małe zbiorniki już w tydzień po zejściu pokrywy lodowej zaczynają ,,kipieć” życiem. W tym czasie w głębszych jeziorach ryby niemrawo zaczynają gromadzić się w strefie przybrzeżnej. Pierwsze skuteczne połowy na rzekach , będą miały miejsce w strefie przybrzeżnej i partiach rzeki o leniwym nurcie i płytszym dnie. Nawet, jeśli przeczytacie setki artykułów o zanętach i ich zastosowaniu, nie osiągniecie sukcesu nie znając wyżej opisywanych zagadnień. Im większa jest temperatura wody tym więcej pojawia się fitoplanktonu oraz zooplanktonu – jest to równoznaczne z coraz większą aktywnością ryb. Ryby jako gatunek zmiennocieplny same dostosowują się do otoczenia, im cieplej tym ich przemiana materii jest szybsza , a zarazem większy apetyt. To wszystko rozgrywa się w najcichszym środowisku , jakim jest woda. Wiosenne połowy to okres jak ja go nazywam ,,indiańskiej zabawy” .  Już wyjaśniam , o co chodzi. Ryby po zimowej ciszy odzwyczajone od wszelkich hałasów , są wczesną wiosną bardzo wrażliwe na wszelkie dzięki, z tej przyczyny do brzegu należy podchodzić bardzo cicho ( skradamy się jak indianie w mokasynach), i zachować również stosowną ciszę podczas rozkładania sprzętu.  Kolejny czynnik, który reguluje apetyt ryb, to wszelkie drobnoustroje zamieszkujące nasze wody i ich dno. W okresie zimowym zaczynają dopiero się rozwijać , ale zmniejszony metabolizm ryb nie ma wpływu w tym okresie na ich znaczne spożycie. Wiosną gdy ryby zaczynają wstępne żerowanie, zjadają tych wszelkich ustrojów miliardy, z są bardziej nasycone. Wędkarze tłumaczą to słabym pobieraniem pokarmu , nic bardziej mylnego. Ryby mają pod dostatkiem pożywienia i trzeba nie lada sposobu,  by ich zachęcić do współpracy. Dzieje się tak do momentu ich masowych rójek i opuszczaniu środowiska wodnego. Ten okres to koniec wiosny i całe lato. Całe towarzystwo opuściło dno i wody , teraz rybom brakuje pożywienia i zaczynają bardzie ochoczo pobierać podawane przynęty i zanęty, czasami nawet bardzo agresywnie. Kolejny wiosenny problem , który powoduje zachwianie żerowania u ryb , to okres kiedy poszczególne gatunki gromadzą się w stada i zaczynają ciągi na tarliska. W tym okresie nie myślą o jedzeniu, tylko o amorach. Na to nie mamy wpływu i proponuję dać im spokój, gdyż i ja nie chciał bym by mi ktoś w tym przeszkadzał. Wiosna jak już kiedyś pisałem to okres , ciemnych , drobnych, i smużących mieszanek bez wyraźnych zapachów lub pachnących bardzo delikatnie. Więcej  można zwojować dobrym świeżym i odpowiednio dobranym mięsem , niż przemyślnymi mieszankami zanętowymi. Podsumowując , czytajcie wodę , stosujcie się do zaleceń , a łowienie wiosną przyniesie wiele satysfakcji.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

PODLODOWA BIBLIA

Tak wielką ilość błędów popełnianych podczas zawodów podlodowych, jest bardzo łatwo wytłumaczyć. Jedni zapominają , że to jest już zima i żerowanie ryb jest wielce odmienne od pozostałych pór roku. a inni zapominają , że to jedne z najbardziej ekstremalnych sportów. Ale do rzeczy . Sposoby nęcenia i ilości podawanych przynęt potrafią dobrać tylko najlepsi. Tego nie można nauczyć się z książek, to należy zapamiętać i stosować jak przykazanie. NĘCIMY Z UMIAREM I TYLKO MAŁYMI PORCJAMI .

Mięso podajemy takie jakie łowimy ryby. Nie można oczekiwać większych ilości dużych płoci i okoni , skoro podajemy tylko dżokersa, a gdy podajemy grubą ochotkę podczas połowu bardzo drobnej płotki istnieje duże ryzyko bardzo szybkiego jej przekarmienia. MIĘSO DOBIERAMY WIELKOŚCIĄ I ILOŚCIĄ DO POŁAWIANYCH RYB.

Pośpiech przy wierceniu, a w następstwie bezmyślne odsuwanie lodowych zwiercin w nieodpowiednim kierunku. W ten sposób , przygotowujecie sobie sami lodowe pułapki dla swojej żyłki a w efekcie, szarpanie, plątanie a w ostateczności rwanie. Czy na tafli zalega śnieg , czy jest to czysta tafla lodowa – ZWIERCINY LODOWE ODSUWAMY ZAWSZE POD SIEBIE. Nigdy nie zostawiamy wokół przerębla najmniejszej bryłki lodu, lub śniegu.

Na lodzie nie ma wygodnictwa, albo łowicie wyczynowo , albo nie bawcie się w zawody, gdy warunki zimowe są dla  Was wrogiem. Kolejny nagminny błąd popełniany prze zawodników łowiących  na lodzie, to ustawianie się plecami do wiejącego wiatru !!!! Im większy wiatr na lodzie , tym są dla mnie korzystniejsze warunki do łowienia. Ten wiatr trzeba umieć wykorzystać. Robią to latem żeglarze, zimą bojerowcy i dobrzy zawodnicy podlodowiUSTAWIAMY SIĘ ZAWSZE BOKIEM DO WIATRU.  Gdy , łowimy trzymając wędkę w prawej ręce, to wiatr powinien wiać nam z boku od lewej ręki do prawej. W ten sposób, wykorzystujemy wiatr jako siłę napędowa dla żyłki  odkładanej w prawym kierunku . Wiatr zabierając ją w prawo wytwarza z niej wielki łuk i w ten sposób bezpiecznie układa ja na lodzie.

Nigdy nie zasłaniamy przerębla, lub osłaniamy twarz przed wiatrem . Osłaniając otwór przerębla własnym ciałem , wywołujemy na wprost siebie ogromne turbulencje powietrzne , które prowadzą do błyskawicznego plątania się żyłki.

Podczas połowu na mormyszkę , odkładanie żyłki podczas holu ryby, powinno odbywać się bardzo płynnie i maksymalnie dużymi odcinkami. MAKSYMALNIE DUŻE ODCINKI ODKŁADANEJ NA BOK ŻYŁKI.

Dobór mormyszek jest kolejnym przykładem na znajomość ryb i łowiska. Dobieramy mormyszki , kierując się głębokością łowiska lub ustawienia ryb w toni. To im głębiej, tym większe mormyszki.  Kolejny dobór to wielkość oraz gatunek ryb i ich intensywność żerowania. Małe ryby, mniejsze mormyszki – większe ryby, średnie mormyszki ,- duże okonie, duże mormyszki. słabo zerujące ryby łowimy nawet na większych głębokościach maleńkimi ,,pułkami” wolframowymi. Przy bardzo dobrze biorących rybkach , możemy nawet na płyciznach stosować średnie, szybko schodzące wolframy. ZA NIM ZAŁOŻYSZ MORMYSZKĘ TRZY RAZY SIĘ ZASTANÓW.

Przemieszczanie się po ludzie to równie wielka sztuka jak tropienie tygrysa syberyjskiego. Chodzimy zawsze cicho i nie szurając rakami po lodzie, siedząc nad przeręblem unikamy wszelkich stuknięć i szorowań o lód. Nie ciągamy za sobą na sznurku wszelkiego typu skrzynek lub styropianowych siedzisk. NA LODZIE NAJWIĘKSZYM SPRZYMIERZEŃCEM JEST CISZA.

Przechowujemy nasz najcenniejszy towar , jakim jest dżokers i ochotka w sposób przemyślany , bezpieczny dla niej, oraz łatwy do szybkiego dostępu. W aptece nożna nabyć ogrzewacze z węgla aktywnego (stosowane jako plastry , lub okłady rozgrzewające). Te ogrzewacze owijamy kilkakrotnie papierowym ręcznikiem kuchennym, kładziemy na dnie pojemnika i tam trzymamy ochotkę lub dżokersa , chroniąc przed przemarznięciem na dużym mrozie. Ochotka do łowienia oraz dżokers do donęcania , powinna być w zasięgu ręki . Może to być na kolanie, w styropianowym pojemniku , lub na szyi,  zawieszone w specjalnej tubie. DBAMY O DŻOKERSA I OCHOTKĘ.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pozdrawia czytelników DZIADEK

PODLODOWE ZANĘTY WŁASNEJ PRODUKCJI

Zimowe nęcenie nie wymaga stosowania zbyt wyrafinowanych mieszanek zanętowych. Zima , jako pora roku o zmniejszonym metabolizmie zwłaszcza u ryb, nie jest okresem , w którym zmuszeni jesteśmy do zastanawiania się nad przemyślnymi przynętami zanętowymi i super mieszankami zanętowymi. Najistotniejsze jest , jak podamy przynęty i zanęty i jak wykorzystamy panujące pod lodem warunki. Podam dzisiaj doskonałą prostą mieszankę na wody obfitujące w  małe i średnie płotki i krąpie. Ta mieszanka można doskonale nęcić średnio i dobrze żerujące ryby. Możecie ja zastosować w wodach o głębokości do 2 metrów. Przy dokonaniu kilku modyfikacji, możecie dostosować ją do wód głębszych , a również po małej zmianie receptury ,otrzymać mieszankę podnosząca ryby z nad dna, nawet na 1 metr od otworu w lodzie. Mieszanka jest niezwykle prosta i łatwa w wykonaniu.  Potrzeba trzy składniki.

Bułka tarta  (bardzo drobna) – 0,6 kg

Herbatniki ( bardzo drobno zmielone) – 0,2 kg

Biszkopty ( mielone) – 0,2 kg

Wszystkie te składniki należy wyprażyć na złoty kolor lub miodowy . Im bardzie wyprażona mieszanka, tym będzie mniej kleiła i będzie bardziej unosiła się w toni pod lodem.  Do skutecznego łowienia przez trzy godziny wystarczy szklanka takiej suchej mieszanki. Wystarczy połączyć taką nawilżona mieszankę ze szklanką ziemi Argilla i mamy delikatną mieszankę denną do podawania w postaci kulek na dno. Przy większych głębokościach dajemy p.ół szklanki ziemi wiążącej pół ziemi Argilla i szklankę zanęty. Aby podnosić ryby nad dno , wystarczy do szklanki suchej zanęty dodać łyżkę kopiastą wyprażonej dyni z łupiną. Bardzo drobno zmieloną dynię łączymy z nawilżoną już zanętą.

Zastosujcie a nie będziecie żałować. Jest to moja podstawowa baza , czasami wzbogacana LEAK  Sensas lub Black Turbo VdE.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

ŁOWIMY GŁOWĄ – A NIE ZANĘTĄ I SPRZĘTEM

Tak wiele pytań i waszych obiekcji odnośnie osiągania sukcesów, skłoniło mnie po raz kolejny do przypomnienia , czym jest wędkarstwo a zwłaszcza wyczynowe. Od trzech lat piszę o wędkarstwie jakiego nie znacie, przybliżam w sposób jasny i przejrzysty istotę osiągania pozytywnych wyników, zdradzam tajemnice , których jeszcze nikt nie przedstawił. Wystarczy tylko uważnie czytać i przyswajać sobie te wszelkie istotne szczegóły sztuki wędkarskiej. Ze statystyk oglądalności oraz Waszych wejść na DZIADKA wpisy wynika , że 75 % stanowią opisy zanęt ich zastosowania i komponowania . Tylko 3 % z Was przeglądało wpisy o taktyce treningu, łowienia oraz startowej. DZIADEK łowi 18 letnią MAXIMĄ MIKADO, siedzę na koszu nieistniejącej firmy Śp. Ryszarda Orłowskiego, moje najnowsze wiaderko zanętowe ma 13 lat. Ryby łowię i nie narzekam na ich wiek oraz markę. Wielu z pośród zawodników, jak nie kupi raz do roku nowej wędki lub kosza , to uważa rok za stracony. Czy zastanowiliście się, dla czego wygląda Wasze podejście do wędkarstwa w ten oto sposób. Szukacie nowych zanęt, nowych receptur i atraktorów, zamiast doskonalić te stare i dostosowywać ich do warunków nad wodą, oraz skupić się na szczegółach związanych z doborem spławika , zestawu, czy taktyki nęcenia. Oczekujecie od DZIADKA , by rozwiązywał Wasze problemu z zawodami na wielu wodach , na których nawet nigdy nie byłe. Pomagam zawsze jak tylko mogę , ale musicie nauczyć się dwóch rzeczy , pierwsza to czytanie dokładne ze zrozumieniem tego co piszę, oraz samodzielnego myślenia zapamiętywania i wyciągania wniosków. Nic nie pomoże najnowszy sprzęt i najlepsze zanęty , gdy ich nie będziecie potrafili zastosować i wykorzystać. Nie nauczę nikogo, ani obszernie opisując , ani przedstawiając dziesiątki zdjęć jak należy dostosowywać się do warunków na danym łowisku. Miałem kilka dni temu , sympatyczną rozmowę z jednym z czytelników bloga , który miał przyjemność startować obok mnie w 2001 roku , gdy wygrywałem zawody GP Polski na kanale Szymońskim. Ten kolega stwierdził , że nadal uczy się z mojej kopalni wiedzy , którą przedstawiam na blogu, a nadal odkrywa jeszcze wiele błędów które popełnia. Wszelkie szkolenia , które przeprowadzam w ciągu każdego roku, uzmysławiają zawodnikom , że ich błędy to : BENTONITY- ATRAKTORY -CORAZ NOWSZE MIESZANKI ZANĘTOWE – KLEJE DO ZANĘT – ZBYT DUŻO MIĘSA ZANĘTOWEGO- NOWE NIE SPRAWDZONE TYCZKI ŁAMIĄCE SIĘ JAK ZAPAŁKI-CORAZ NOWSZE SPŁAWIKI – itd. Trzeba koleżanki i koledzy poświęcić trochę więcej czasu na doskonalenie własnego PC , czyli własnej głowy. To w niej macie mieć zakodowane podstawy i najważniejsze  problemy , które spotykacie na co dzień podczas łowienia. Pisałem kiedyś , że łowi głowa wędkarza nie jego sprzęt . Powtarzam to jeszcze raz  !!!! Gdy będziecie uważnie czytać wpisy o taktyce i dotrze ta magia do waszych głów, będzie znacznie łatwiej osiągać wyniki. Jeden z wędkarzy zapytał dla czego ma mieć po dwa spławiki w takiej samej gramaturze, odpowiedziałem to samo co było na blogu. Zamawiając zamówił po jednym . po roku z żalem stwierdził , ze nie do końca mi ufał i teraz zamawia po trzy sztuki. Doskonalcie własny umysł i tak zwaną pamięciówkę oraz czytajcie z uwagą i zrozumieniem DZIADKOWEGO bloga.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

ZANĘTY NA JESIEŃ

Wiele pytań dotyczących jesiennego nęcenia dotyczy zanęt. Nie można tego tematu spłycać do samych zanęt, dotyczy to zarówno ilości dostarczanego rybom w pole nęcenia mięsa i jego rodzaju jak i mieszanki ziemia – zanęta, oraz prawidłowego wyboru miejsca potencjalnego przebywania ryb. Jesień to nie tylko piękna pora roku , ale okres zmiany stałych siedlisk ryb jak i zapotrzebowania na pokarm. Wielokrotnie pisałem jak duże znaczenie ma znajomość zachowań ryb w poszczególnych porach roku. Właśnie jesień jest takim okresem,  w którym jedne gatunki szukają głębin, (dotyczy to dużych leszczy na głębokich jeziorach), inne podchodzą pod brzeg (to czynią płocie na rzekach). Wszelkie takie zachowania podpowiadają gdzie mamy szukać ryb. Kolejnym krokiem jest dopasowanie się z mięsem , które będzie pobierane przez poszczególne gatunki. Jedne ryby jeszcze pobierają intensywnie grubsze przynęty zanętowe inne ( przypadek małych płoci) koncentrują się tylko na drobnych przynętach i nie za bardzo tolerują wszelkie przynęty roślinne. Krąpie na rzece chętniej będą pobierały białe robaki i pinkę , niż siekane dżdżownice kalifornijskie. Na większości zbiorników z wodą stojącą podstawową przynętą haczykową powinna być świeża ochotka a przynętą zanętową dżokers. Podawanie powinno być umiarkowane i w postaci rozłożonego dywanu na dennym podłożu . Poniższy rysunek powinien Wam to wyjaśnić. Podajemy małą ilość mięsa , ale go bardziej prezentujemy. Podanie w bardzo zwięzłych kulach zanętowych powoduje , że tylko niewielka część naszych przynęt zanętowych będzie skutecznie zaprezentowana rybom.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ułożenie na dnie dywanu z mieszanki ziemno – zanętowej pozwala uwidocznić rybom dużo więcej przynęty zanętowej przy dużo mniejszym jej zastosowaniu jak w przypadku kul zanętowych. Zanęty o tej porze roku powinny być ciemne lub wręcz czarne, bardzo ładnie zabarwi je czarna ziemia torfowa. Powinny być drobne o jak najdrobniejszej frakcji. Mają przyciągać i pobudzać ryby, karmienie spożywczymi składnikami nie wchodzi w grę. Najskuteczniejsze będą bardzo dobrze wyprażone z niewielką ilością czynnika pracującego jak mielona prażona dynia lub słonecznik. Tych kilka wskazówek powinno wam pomóc w osiągnięciu lepszych rezultatów a przynajmniej poprawić wyniki połowu.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

KRÓTKI WYPAD NA WIEPRZ

Przed wczoraj, dosłownie przed zmianą pogody i zapowiadanym ochłodzeniem , wybrałem się na Wieprz. Wybrałem miejsce trochę niefortunnie, gdyż rzeka w tym miejscu była stosunkowo wąska i płytka. Zaledwie 1 metr głębokości nie zapowiadał szaleńczych wyników. Po zanęceniu, przez pierwsze 30 minut przepływałem 3,5 gramowym skrzydełkiem Vimba bez żadnych najmniejszych oznak brania. Pierwszą rybkę jaką złowiłem po 40 minutach to mały kiełb, po kolejnych 20 minutach złowiłem 15 centymetrowego okonia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mijało 1,5 godziny łowienia i dopiero złowiłem ładnego krąpia. Branie ładne zdecydowane.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Z ostatnich wyjazdów nic w zanęcie lub sposobie podania nie zmieniłem , jedyna różnica to podałem oprócz topionego białego trochę dżokersa w kulach zanętowych. Minęło kolejne 20 minut i złowiłem niewymiarowego jazia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Za plecami zaczęło się mocno chmurzyć i złowrogo pomrukiwała burza. Myślałem,  że to koniec łowienie i w tym momencie zaczęły brać leszcze, początkowo był to osobnik za 300 gram . Po nim zameldował się grubszy krąp, a zaraz kolejnym przepłynięciem większy leszczyk. Tak,  przez 30 minut złowiłem trzy leszcze, 4 krąpie i 20 centymetrowego okonia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Rybki złowione w 30 minut.

Pierwsze krople deszczu i natychmiastowe pakowanie sprzętu do samochodu. Jednak nie zdążyłem i przemoknięty wyjeżdżałem z łowiska. Na tak płytkim łowisku, ryby większe podchodzą bardzo ostrożnie, wszelkie cienie, ruchy bardzo ich płoszą. Wszystkie brania miałem daleko na rozmyciu . Pojawiająca się szczytówka nad polem nęcenia skutecznie odstrasza ryby. Dzisiaj, ze względu na mętną wodę nie wybieram się na pstrągi i poszukam białej ryby na jednej z rzek Lubelszczyzny.

 

Pozdrawiam czytelników bloga DZIADEK

 

BOGATO NA WIŚLE

Czwartkowe popołudnie,  gorące i burzowe. Szybka wizyta w Salonie wędkarskim SPŁAWIK w Lublinie i wyjazd nad Wisłę. Wybrałem całkiem nowe miejsce 500 metrów poniżej główek w Gołębiu. Baza na krąpie i leszcze nawilżona zaraz po sondowaniu  stanowiska. Głębokość w wybranym miejscu na 11 metrze wynosiła 2,2 metra. Uciąg był średni  i zezwalał na zastosowanie skrzydełka 3,4 grama. Przygotowałem 250 ml.  mieszanki topionego białego i pinki. Na 1,5 kilograma zanęty dodałem dwa opakowania ziemi wiążącej rzecznej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Stanowisko miałem rewelacyjne , czyste dno bez zaczepów, łagodne zarośla ,które idealnie służyły za rolki. Tylko łowić ryby.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Położyłem 7 kul zanętowych o trzech spoistościach , oraz dwie mniejsze mało dociśnięte by natychmiast zadziałały pod wodą.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

Od pierwszego wstawienia miałem ryby , średniej wielkości krąpie dłoniaki. Postanowiłem jeszcze raz sprawdzić sam siebie  !!! Jak szybko potrafię odławiać tyczką, oraz jak długo wytrzymam w dobrym tempie. W pierwszej godzinie złowiłem 87 ryb, druga godzina to 89 ryb trzecia 75 ryb. Ukleje wypuszczałem zaraz po złowieniu, było ich około 50 sztuk (mogłem się pomylić o 2-3 sztuki).

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po przeliczeniu ryb z siatki  wyszło 200 sztuk . Czyli złowiłem w trzy godziny i 5 minut 250 ryb. złowiłem to na rzece na tyczkę 11 metrową o wadze 1020 gram. Piszę to by uzmysłowić Wam jak nauka i tysiące lub setki tysięcy przepłynięć , wstawień oraz holi ryb pozostają zawodnikowi we krwi oraz jego głowie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kończyłem łowienie delikatnie mówiąc ,, OBOLAŁY” !!! Dałem sobie czadu , ale byłem super zadowolony.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

 

DONĘCANIE – KIEDY JAK I ILE ???????????

To temat a raczej pytanie , które nurtuje większość wędkarzy i zawodników. Nawet Ci najbardziej doświadczeni , czasami zastanawiają się nad taktyką donęcania. Podstawowy czynnik wpływający na donęcanie to intensywność żerowania ryb oraz ich apetyt. Nie jest to jednak tak proste i jednoznaczne. Złotym środkiem było by osiągnięcie takiej sytuacji, gdy po położeniu zanęty zasadniczej (wstępne nęcenie), nie trzeba by było absolutnie donęcać podczas całego okresu połowu. Podstawa , to właśnie prawidłowe i umiejętne podanie zanęty zasadniczej, która powinna rozmywać się w kilku szybkościach , a zawarte w niej mięso , powinno uwalniać się tak by ryby trzymać w łowisku a nie skarmić stada. Przesada w ilości mięsa powoduje czasami przekarmienie małych i nielicznych ryb. W innym przypadku , zbyt ubogie podanie mięsa może spowodować u ryb zniechęcenie naszym ,,stołem biesiadnym” i wędrówkę w poszukiwaniu innego dogodnego miejsca z ,,bogato zastawionym stołem”. Czasami zbyt późne donęcenie powoduje , że ryb już nie sprowadzimy lub będziemy czekać na nie dłuższy czas. Drobne ryby potrzebują częstych małych porcji zanęty i robactwa. Większe ryby należy przywołać i przygotować im  ,,suto zastawiony stół biesiadny”. Ewentualne donęcenie powinno być pewnego rodzaju powtórką z nęcenia wstępnego, jednak z większą ilością mięsa przy mniejszej ilości zanęty. Przywoływanie podczas donęcania powinno zawsze zawierać chmurkę (smugę ). Należy zapamiętać im więcej mamy ryb w łowisku, tym więcej im trzeba ,,sypać na głowę”. Im większe ryby tym grubsze i bardziej treściwe mięso powinny zawierać kulki zanęty. Czasami w pogoni za dużymi rybami zapominacie o drobnicy która daje również punkty podczas zawodów. Położenie siekanej glizdy i kastera nie pomoże w skutecznym i rytmicznym łowieniu płotek czy małych krąpi. Innym razem zapominając o leszczach podajecie często ziemię z dżokersem ( z kubka zanętowego), więc szanse na złowienie przyzwoitych leszczy są znikome. Na wodzie stojącej podczas wiosennych połowów płotek i drobnych krąpi donęcam  często małymi porcjami , bardzo drobną zanętą z dużą ilością ziemi lekkiej i smużącej, oraz niewielką ilością dżokersa lub topionej pinki. W okresie letnim zmieniam stosunek ziemi i zanęty, zwiększając produkty spożywcze i ilość mięsa zanętowego. Jesienią i zimą wracam do ubogiego nęcenia. Przykładem dla Was niech będzie łowienie na zawodach pod lodem. Limit zanęty i ziemi to 1 litr. To wystarczy na łowienie trzech godzin , nawet w kilku przeręblach. Na rzekach nęcę całkiem inaczej niż na wodzie stojącej , po podaniu zanęty zasadniczej i wejściu w nią ryb staram się nie donęcać maksymalnie długo. Gdy brania zaczynają byś rzadsze zaczynam ,,mój taniec z kulami” donęcam coraz częściej , z coraz większą ilością mięsa. Samo donęcanie leszczy w rzece nie wymaga zanęty , ten gatunek lubi grube białe topione robaki, siekaną glizdę oraz grubą ochotkę. Umiejętnie podany taki zestaw mięsa skutecznie przytrzyma w zanęcie dorodne egzemplarze leszczy. Czasami występują warunki specyficzne, na przykład ukleje reagują na szum ( wrzucamy tylko sam wilgotny piasek), gdyż donęcanie z dżokersem ich skarmia. Innym razem ryby na wskutek słabej zanęty (źle dobranej lub źle położonej) stają na uboczu. Przywołujemy je donęcając przemoczoną na papkę (konsystencja zaprawy murarskiej) zanętą z glinką smużącą. należ to czynić rytmicznie , przyzwyczajając ryby do takich porcji i smugi w której mogą się bezpiecznie chować. Jak widzicie ten tema to nieskończone opowieści.Samo donęcanie powinno odbyć się jak najpóźniej, natomiast wybór sposobu donęcania (czy pojedyncze kulki często , czy serie ale rzadziej) dużo mięsa , czy tylko sama zanęta . To wszystko trzeba rozpracować na treningu.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK