GRUNTOWANIE – ODPOWIEDZI

Cieszy mnie niezmiernie , że jest wielu zainteresowanych tematem prawidłowego gruntowania. Jak kiedyś pisałem jest to podstawa udanych połowów.

Po co gruntujemy ?

– ocena głębokości łowiska

– poznanie ukształtowania dna

– poznanie rodzaju podłoża oraz zawartości dna w kamienie , roślinność oraz inne rzeczy  zalegające dno

– prawidłowe umieszczenie przynęty na haczyku

To podstawowe elementy poznawania dna podczas gruntowania. Wiedza jakie jest dno,  pozwoli określić miejsce położenia zanęty , miejsce gdzie będzie pracowała po zanęceniu oraz gdzie może ewentualnie się przesunąć. W takiej sytuacji możemy zaplanować odpowiednie przygotowanie zanęty bądź jej zwięzłość lub puszystość i nawilżenie. Prawidłowe gruntowanie i położenie zanęty wskaże nam potencjalne miejsce gromadzenia się ryb oraz ich ścieżkę po której będą się zbliżać do miejsca nęcenia. Znalezienie dołka w łowisku nie zawsze jest oznaką skutecznych połowów zwłaszcza na mulistych kanałach i mulistych małych zbiornikach. Gromadzenie się w mule siarkowodoru jest skutecznym straszakiem dla wielu gatunków ryb. Poruszony muł i uwolniony siarkowodór szybko rozpuszcza się w wodzie i płoszy ryby. W takich łowiskach szukamy najtwardszego miejsca w naszym łowisku lub najwyższego z uwagi na fakt , że z każdej górki podwodnej prąd podwodny zmywa muł do najgłębszych partii wody. Podwodny głaz jest super zawadą dla zatrzymania zanęty w wartkim nurcie rzeki, jednak za takim głazem nie zgromadzimy ryb . W takim przypadku zanętę należy podać bezpośrednio za takim głazem , a nie przed nim. Podwodne rośliny ukryją nam zanętę, a ryby w niewielkich ilościach będą tylko nad tą roślinnością. W takiej sytuacji szukamy podczas gruntowania , choćby metra kwadratowego czystej przestrzeni dennej. Opadające stromo dno jest ostrzeżeniem , że nasze kule zanętowe nie mogą być okrągłe i muszą być podane na dwa rodzaje sklejenia. Twarde dno nie będzie najlepszym stanowiskiem żerowym dla leszczy, powinniśmy szukać podłoża delikatnie większej miękkości. Rynna w rzece nie zawsze obfituje w ryby, które bardzo często ustawiają się na półce bliższej środka rzeki. Przy dwóch rynnach zawsze jest dylemat jakie ryby będą na której rynnie? Najczęściej drobne są na pierwszej , natomiast pojedyncze grubsze na drugiej od brzegu. Każde gruntowanie tyczką ,,zapamiętujemy” zaznaczamy na topie z uwzględnieniem rozciągliwości żyłki. Gruntowanie odległościówką zaznaczamy na samej wędce. Wszelkie takie oznaczenia wykonujemy, specjalnymi farbami lub kredkami. Gruntowanie jest na równi ważne jak przygotowanie zanęty , czy zbudowanie zestawu.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

 

JAZIE I KRĄPIE Z WIEPRZA

W sobotę podczas spławikowego GP Koła Barrakuda, w pełni udało się wykorzystać zamykające stanowisko i połowić sobie pięknych rybek. Poniżej fotki sobotnich połowów.

Zanęta – baza na rzekę DZIADKA oraz atraktor korzenny DZIADKA. @ kg zanęty i 6 kg ziemi rzecznej wiążącej , 0,25 l pinki kolor topionej 0,25 litra białego grubego topionego. Zestaw 8 g oraz 10 g listek Vimba płaski rzeczny, obciążenie dwupunktowe przypon 25 cm długości. Żyłka główna Ultraviolet Mikado 0,14 przypon Ultraviolet Mikado 0,10 mm. Haczyki 16- SODE.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

DUŻE PŁOCIE

Środek lata , to właśnie najlepszy okres moim zdaniem na największe białe ryby. Płocie zamieszkują większość naszych wód. Zarówno w rzekach jak i jeziorach są gatunkiem pospolitym , choć nie zawsze dominującym. Mam swoje miejsca ulubione , gdzie co jakiś czas zapuszczam się na piękne płocie. Mimo , że mam złowione setki a może tysiące płoci powyżej 30 centymetrów to właśnie takie blisko 40 centymetrowe , cieszą mnie najbardziej. Szanuję wszelkich znawców połowu tego gatunku , a zwłaszcza okazałych płoci. Wiem dobrze, że mają oni swoje ulubione miejsca i przynęty. Chronią tej wiedzy  jak średniowiecznej twierdzy. Ja podzielę się z Wami , taką wiedza , choć konkretnych miejsc nie będę podawał z uwagi na upodobania płoci do zmiany miejsc żerowania. Jeziora Lubelszczyzny obfitują właśnie w takie płociowe giganty, zwłaszcza te głębokie jezior kryją w swojej toni , przepiękne tak zwane (gruntowe płocie). Musicie ich szukać w bardzo głębokich strefach przydennych , gdzie myszkują z ogromnymi leszczami. na litoral przybywają tylko czasami w ciepłe i księżycowe noce. pozostały czas spędzają na głębokościach od 9 – 14 metrów.

Żywią się mięczakami i skorupiakami. wszystko co jest duże i grube im smakuje, oczywiście z umiarem podczas nęcenia. Makaron świderki lub kolanka  o zapachu anyżowym, arakowym  lub waniliowym i kolorze żółtym to ich przysmak . nęcimy tylko tym makaronem , na który będziemy łowili. Wrzucamy w pole łowienia kilkanaście do 30 takich makaronów. Więcej nie należy sypać gdyż nie przyjeżdżamy karmić ryb a ich złowić. przynętę podajemy na dno tak jak przy połowie leszczy , by nie przesuwała się po dnie. Brania należy przeczekiwać, nie tniemy przy pierwszym zanurzeniu spławika. W przypadku braku brań po godzinie nęcimy kolejną porcją a następnie po kolejnych 30 minutach.  Czasami te wielkie piękne płocie przychodziły dopiero po dwóch trzech dniach nęcenia. Czasami bywało ,że już pierwsze branie  to była właśnie ogromna płoć. Bywały też takie sytuacje , że łowiłem tylko bardzo duże leszcze. W takich sytuacjach opuszczałem łowisko , by zmienić miejsce. Duże leszcze nie dopuszczą do swojej stołówki płoci.

Czasami nęcenie kukurydzą dawało dobre rezultaty, jednak musiała być ona bardzo miękka. Na Słowacji łowię takie płocie od 500 gram do kilograma na gnojaki oraz 6-10 białych robaków. Aby nie sprowadzać w łowisko drobnicy,  nęcę  głównie przynętą jaka będę zakładał na hak.  Te największe przyzwyczajają się do stołówki , jednak potrafią być wyparte przez leszcze i karpie.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

TEST ZANĘTY CZYTELNIKA MOJEGO BLOGA

Ten rok jak żaden w ostatnich 12 latach nie pozwala na obcowanie z wodą i rybami. Tym bardziej jestem zadowolony , że mogłem w końce przetestować zanętę przysłaną przez czytelnika i bacznego ucznia. Opisywałem już wcześniej swoje wrażenia wizualne, dotyczące tej zanęty. Tym razem przyszedł czas na konkretne łowienie. Twórca tej  mieszanki zapewniał , ze łowi tylko na tą zanętę same duże ryby . Nie przesadzał. Oto wynik dzisiejszych połowów.

Zanim wyruszyłem na rzekę Wieprz, przesiałem przez grube sito zanętę , gdyż jej ziarnistość (całe ziarna słonecznika czy kukurydzy) była zbyt bogata. Przesłana torba zanęty ważyła około 1,5 kilograma. Po dokładnym nawilżeniu (przemoczeniu ) dodałem do tej porcji 3 toby 2 kilogramowe ziemi rzecznej Vimba, i całość dokładnie wymieszałem.

Na 4 godzinne łowienie przeznaczyłem 0,5 litra białego robaka grubego oraz 0,25 litra kolorowej pinki. Robactwo uśmierciłem gorącą wodą. Całość zanęty podzieliłem na trzy porcje. Z pierwszej skleiłem 7 kul zanętowych. Pozostałą pozostawiłem na donęcanie. Spoistość mieszanki i kleistość, osiągnąłem jak zwykle dozując odpowiednia ilość wody.

Pierwsze branie miałem po 15 minutach , był to malutki kiełb kolejna ryba to ukleja przyzwoitych rozmiarów po kolejnych 15 minutach zameldował się pierwszy krąp.

Brań nie było zbyt dużo , jednak co 4-7 minut na haku meldowały się piękne krąpie, pomiędzy 200 – 400 gram. Po dwóch godzinach złowiłem pierwszego leszcza , który raczył wyskoczyć z siatki, za kilkanaście minut był też kolejny wielkości średniego krąpia. W trzeciej godzinie złowiłem leszcza za 800 gram , a w 4 godzinie piękny odjazd nie do zatrzymania , jaż lub kleń. Ostatnią rybą był właśnie kleń. Rybki brały zdecydowanie. złowiłem 48 ryb . Super zanęta w/g przepisu DZIADKA oraz z własnymi modyfikacjami czytelnika. Kochany kolego masz 6 z plusem. Na wieprzu nie łowi się na zawołanie tyle grubych krąpi dominują głównie drobiazgi i średniaki. Zanęta zdała egzamin i trzymam kciuki za twoje dalsze próby z własnymi mieszankami.

Pozdrawiam twórcę zanęty oraz czytelników DZIADEK

WAKACJE Z WĘDKĄ – DZIADEK JAKO PREZES DOTRZYMAŁ SŁOWA – cz. 1

Podejmując się pełnienia funkcji prezesa d/s młodzieży , krytykowałem bezczynność i brak aktywności poprzedników. Jednym z zadań jakie sobie i komisji młodzieżowej przy ZO PZW w Lublinie postawiłem , to zgromadzenie większej ilości dzieciaków i młodzieży na imprezach wędkarskich oraz zwiększenie organizowanych imprez. Jak do tej pory udaje się wykonać wszelkie zadania z nawiązką. Jedną z takich imprez był sobotni festyn pod nazwą WAKACJE Z WĘDKĄ. Nad  brzegami zalewu w Bychawie, zgromadziło się 37 dzieciaków i młodzieży szkolnej należącej do PZW .

Pierwszą konkurencją były zawody spławikowe , w trzech kategoriach wiekowych. Rybki dopisywały a żaden z uczestników nie był ,,zerowy”. Zanętę przygotowywałem osobiście wraz członkami komisji młodzieżowej oraz członkami zarządu koła PZW w Bychawie. Wszyscy otrzymali od organizatora , taką samą zanętę i taką sama ilość pinki. Zanęty i przynęty zakupiono ze środków komisji młodzieżowej. Stworzenie takich samych i równych warunków do wędkowania to podstawa sukcesu, nie wyróżniają się osoby mające bardzie bogatych rodziców.

Szlagierem był Jakub Osik . Ten 5 letni chłopiec na zdjęciu poniżej złowił 1500 gram w 2,5 godziny.

Ten sobotni dzień, był wypełniony nie tylko zawodami wędkarskimi. Odbyły się również zawody w rzucie piłeczka do celu .

Przygotowaliśmy również  pokaz stanowiska wyczynowego zawodnika spławikowego, gdzie chętni mogli spróbować złowić rybkę na tyczkę. Był pokaz wędkarstwa muchowego oraz sztucznych muszek. Wielu chętnych pierwszy raz rzucało muchówką (z wielkim powodzeniem). Był pokaz wędkarstwa rzutowego przeprowadzony przez trenera lubelskich zawodników castingowych. Wszyscy którzy to przygotowali , byli na festynie bezinteresownie i społecznie.

Dalszy ciąg w najbliższym czasie DZIADEK

CIEKAWE ZAWODY W OKRĘGU CHEŁMSKIM

Na zaproszenie przyjaciół z okręgu chełmskiego , uczestniczyłem w ciekawych i atrakcyjnych zawodach wędkarskich. Nazwano ich wielobojem, choć jest to swoistego rodzaju ,,multi wędkarstwo”. Drużyna składa się z trzech zawodników, spławikowca, feederowca i spinningisty. Zawody trwają dwa dni, każdego dnia po jednej 5 godzinnej turze. Miejscem rozgrywania tegorocznej edycji , była rzeka Bug w Woli Uhruskiej i jej okolicach.

Wczesnym rankiem w sobotę rozlosowano stanowiska . Do akcji przystąpili jako pierwsi zawodnicy łowiący metodą spinningową, kolejni zaczęli swoje zmagania  łowiący w/g przepisów feeder. Ostatni zawodnicy rozpoczynający dwudniowe zmagania to spławikowcy. Miałem przyjemność wystartowania w tej grupie zawodników.

Mimo ,że ryby bardzo słabo żerowały (bardzo niski stan wody na rzece Bug), humory wszystkim dopisywały, smakowały przysmaki przygotowane przez pobliski zajazd GIBSON, zimne piwo po zawodach gasiło pragnienie. Wspaniała koleżeńska atmosfera, po prostu ,,ludzie wschodu”. Wyniki nie powalały z nóg . Drapieżniki skutecznie odsunęły od strefy przybrzeżnej małe stadka uklejek. Nie było na czym budować wyników.  Spinningiści budowali swoje wyniki na pojedynczych okoniach. Największa ryba zawodów wśród łowiących na spinning , to okoń 25 centymetrów. Mimo słabych rezultatów , wszyscy uczestnicy wytrwali do końca dwudniowych zawodów. Organizator , czyli zarząd okręgu PZW w Chełmie przygotował wiele nagród , DZIADEK dołożył się do puli upominków sponsorując wszystkim spławikowcom,  amortyzatory gumowe, ziemie i spławiki Vimba , spinningistom plecionkę i przynęty gumowe  a grunciarzom zanęty i atraktory.

Fajne zawody . Bez parcia na wynik , na mojej wędkarskiej emeryturze jak raz. Odpoczynek , wiele wspaniałych ludzi, nowych znajomości.

Pozdrawiam uczestników, organizatorów i zapowiadam się na przyszłość.Pierwsza część urlopu dobiega końca , czas zabrać się do pracy . Mam kilka ciekawych artykułów o zanętach , zapewne zaciekawia stałych czytelników.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK.

 

KOLEJNE SZKOLENIE MŁODZIEŻY WĘDKARSKIEJ

To już piąte szkolenie , które przeprowadziłem dla okręgu PZW w Białymstoku. Sponsorami tegorocznych szkoleń prowadzonych prze zemnie w Polsce są firmy Match PRO, Vimba oraz MIKADO. Młodzież, była miło zaskoczona z mnogości prezentów przywiezionych przez DZIADKA. Do nauki tworzenia zanęt otrzymali komponenty i atraktory, do trenowania mieszania różnych mieszanek były gotowe zanęty firmy Match PRO Krzysztofa Kałużnego . Każdy miał szansę po wykładach przygotować mieszankę na rzekę lub jezioro . Czasami musieli przygotować zanętę na ukleje o dużej wartości smużącej. Egzamin zdany na 5 .

Zajęcia zawsze kończyliśmy nad wodą, sprawdzając prace zanęt oraz ich skuteczność. Poniższe zdjęcia niech stanowią mały dowód na skuteczność zanęt Match PRO.

Odbywały się też zajęcia specjalistyczne. Bartek na przykład ćwiczył strzelanie z procy oraz prawidłowe zarzucanie zestawu odległościówką.

W wolnych chwilach od zajęć obowiązkowych, był też czas na doskonalenie sztuki spiningowania. To ,,trzech muszkieterów”.

Wiele się działo przez te kilka dni . Bardzo dużo czasu poświęcaliśmy na doskonalenie budowania prawidłowych zestawów do bata oraz wiązania wszelakich węzłów wędkarskich. Wszystkie zestawy były budowane na sprzęcie dostarczonym przez firmę Abramis, właściciela marki MIKADO. Żyłki , haczyki, ciężarki drabinki oraz wspaniałe koszulki i czapeczki to dar właśnie od tej firmy.

Samodzielne wykonywanie przyponów to nie jest taka łatwa sprawa, najszybciej opanował to Miłosz.

Najmłodsi adepci wędkarstwa, pilnowali swojego sprzętu jaj ,,oka w głowie”. A jak łowili z zapałem.

Zakończenie szkolenia odbyło się przy udziale władz zarządu okręgu PZW w Białymstoku. DZIADEK otrzymał piękną pamiątkę z podziękowaniem za szkolenia młodzieży- za co serdecznie dziękuję. Młodzież otrzymała od dziadka ziemie i spławiki Vimba, zanęty i atraktory MatchPRO.

Kolejne szkolenie w Woli Uhruskiej nad Bugiem. Tam będę szkolił młodzież dla okręgów PZW  Chełmskiego oraz Lubelskiego.

Pozdrawiam DZIADEK

 

 

OBOZY SZKOLENIOWE PROWADZONE PRZEZ DZIADKA MAJĄ SPONSORÓW STRATEGICZNYCH – MIKADO -MATCHPRO – VIMBA

Tegoroczne obozy wędkarskie prowadzone przez DZIADKA , których zadaniem jest doskonalenie wiedzy i umiejętności w wędkarstwie spławikowym, otrzymały sponsorów strategicznych. Nie musiałem długo namawiać moich przyjaciół z branży wędkarskiej, by przyłączyli się do firmy VIMBA i przeznaczyli w postaci sprzętu wędkarskiego swoje dobre serce dla rozwoju wędkarstwa i szkolenia najmłodszych adeptów tej sztuki. Na wszystkich szkoleniach młodzież będzie uczyła się komponować mieszanki zanętowe na dodatkach przygotowanych przez firmę MATCHPRO i wszelkie instruktarze oraz zawody będą przeprowadzane na zanętach firmy MATCHPRO. Dzięki Ci Krzysztofie Kałużny za wsparcie i pomoc.

Sprzęt do budowania zestawów w postaci żyłek, haczyków , ciężarków i innych drobnych akcesoriów dostarczy w tym roku na moje szkolenia firma MIKADO. Prezes Wojtek Kurowicki, zanim skończyłem opowiadać o moich szkoleniach powiedział – DZIADEK MASZ TO !!! Dzięki Wojtku , dzięki ABRAMIS, dzięki MIKADO.

Jak widzicie w Polsce  trzeba tylko chcieć a wszystko można zrobić . Prowadzone szkolenia , od lat cieszą się coraz większa popularnością. Dzięki właśnie takim firmom możemy być bardziej spokojni o przyszłość wędkarstwa i branży. Dzisiaj zasiane ziarno wzrośnie za kilka lat. Na koniec wspomnę , że od poczatku tych szkoleń sponsoruję spławiki, i ziemie wędkarskie.

DZIĘKI SPONSORZY I POZDRAWIAM.

DZIADEK

LINOWE SPOSOBY ZANĘTOWE – NAJLEPSZA RECEPTURA ZANĘTOWA DZIADKA

Starsze książki wędkarskie opisywały dość archaiczne sposoby nęcenia linów, wytłumaczenie jest proste- nie znano wielu składników pobudzających te piękne leniwe ale przebiegle ryby. Nie jest sztuką złowienie lina w wodzie w której jest gatunkiem dominującym. Jednak , gdy jego populacja wynosi w zbiorniku 20% lub mniej , to zaczyna być problem. Jest kilka sposobów i patentów na zwabienie i przytrzymanie linów. Wiele lat temu , powiedzmy ponad 30 lat wstecz, moim ulubionym (linów również) sposobem było wykonywanie czarnej zanęty z jasną glinką smużącą o zapachu arakowym. Nasze popularne olejki do ciast , właśnie o tym zapachu, stosowałem jako środek ściągający . Łowiłem z powodzeniem na jeziorze Rozkopaczew jak i na głębokim Rogóżnie. Pamiętam imieniny Anny,  na której uroczystości obiecałem liny do wędzenia i do mojej ulubionej potrawy , czyli lina w śmietanie z cebulką i ziemniakami w talarkach. Pojechałem o świcie na Rozkopaczew i po godzinie 11 rano byłem z kompletem 5 dorodnych sztuk. Bazę zanęty stanowiła bułka tarta, 50 % 25 % kaszy kukurydzianej i tyle samo kaszy mannej. Całość wzbogacona jasna glinką smużącą i przyciemniona czarna ziemią torfowa by konsystencja była miękka i szybko rozpadająca się na dnie. Przynętę zanętową stanowiły siekane dżdżownice kompostowe, a na haka zakładałem po dwa gnojaczki wielkości dużej ochotki. Pierwsze serie bąbelków gazowych wydobywające się z okolic pola nęcenia przypominały , że to czas wzmożonej uwagi i cierpliwości. Naciągałem właśnie na te bąbelki swój zestaw i czekałem na powolne i majestatyczne przesuwanie lub zatapianie spławika. Czas upływał , ja nabierałem doświadczenia i po latach odkryłem zapach cynamonu i goździków, który ma równie dobre działanie ściągające jak arak. Tak łowiłem do 1995 roku .

Właśnie w tym roku , po wielu latach prób i testów dopracowałem się idealnej receptury  mojej najlepszej zanęty. Była wielkim hitem gdy były produkowane zanęty VIMBA. Czytelnicy , którzy łowili tymi zanętami pamiętają ją pod nazwa LIN I KARAŚ. Receptura nie jest skomplikowana , natomiast wykonanie zabiera trochę czasu i energii. Wędkarze na mazurach łowili na tę zanętę nawet węgorze, na śląsku karasie, w Wielkopolsce leszcze , a ja łowiłem wszelkie ryby z wyjątkiem drapieżników. Podam składniki a następnie kolejne czynności które należy wykonać.

40% bułki tartej

20% pieczywa cukierniczego

10 % kaszy kukurydzianej

10 % maki kukurydzianej

5 %  słonecznika czarnego mielonego

10% melasy

5 % wytłoku konopnego

barwnik brązowy spożywczy 1 łyżeczka na 10 kilogramów suchej mieszanki zanętowej

aromat czekoladowy

aromat waniliowy

cynamon – 1 łyżeczka na 10 kg suchej masy zanętowej

woda

czarna ziemia torfowa

Wszystkie za wyjątkiem aromatów i wytłoku konopnego składniki mieszamy, dokładnie zalewając melasa rozrobiona z wodą w stosunku 1 do 1.

Przygotowana masę prażymy na płaskich formach piekarniczych w piekarniku ,  co jakiś czas mieszając , do chwili aż wyparuje całkowicie woda . Mieszanka po wystygnięciu ma mieć szorstką konsystencje , przypominającą suchy piasek. Dodajemy konopie i aromaty. Gotowa mieszanka może być wykonana również z zapachem kolendry, kopru lub badianu. Wygrałem tym sposobem wiele sektorów , a klub MIKADO przez kilka lat świecił sukcesy stosując ta mieszankę.

Kolejna tajemnica odkryta , a przed Wami trochę pracy i doświadczeń.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

ZANĘTOWE SPOSOBY I NIEZNANE ROZWIĄZANIA

Jest tyle różnych sposobów konserwacji składników zanętowych i ich wykorzystania , że spisanie tego było by jednym wielkim tomem niezłej książki wędkarskiej. W związku z olbrzymim zainteresowaniem tym tematem podam doskonały sposób na konserwację wielu produktów. Kiedyś opisywałem melasowanie , tym razem zajmę się opisywanym niedawno olejem kokosowym. Tym razem zadanie dla stałych czytelników i domo rodnych twórców własnych zanęt. Olej kokosowy  (może być frytura do smażenia frytek) oczywiście w stanie stałym , podgrzewamy delikatnie  na patelni, gdy tylko się roztopi , zalewamy nim prażoną bułkę tartą, umieszczoną w plastikowej miseczce. Taką sama miseczką ugniatamy naszą masę tak, by tłuszcz nie wydostawał się ponad bułkę. Gdy jego nadmiar mamy na bułce , uzupełniamy jeszcze jej ilość w dolnej misce. Nadal ugniatając by powstała masa utworzyła jeden gruby plaster. Plaster dzielimy nożem na kostki które po zastygnięciu , będziemy mogli dodawać do naszych mieszanek zanętowych. całość umieszczamy w lodówce i po 12 godzinach mamy gotowy półprodukt zanętowy o wytrzymałości kilku miesięcy. Tak samo zróbcie z prażonymi i mielonymi konopiami. po zastygnięciu wrzućcie małą kostkę tych mieszanek do wody i zapiszcie czas ich rozmywania . Opiszcie to w komentarzach . Na pewno zaskoczy to wielu czytelników. W ten sposób można konserwować większość komponentów zanętowych. W kolejnym wpisie o koprze, ten rewelacyjny naturalny dodatek nie tylko nadaje anyżkowego zapachu , ale i doskonale pobudza ryby i przyśpiesza trawienie.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK