Uniwersytet Dziadka

Witam wszystkie koleżanki i kolegów po kiju . Witam tych , którzy mnie dobrze znają oraz tych ,  którzy jeszcze nie poznali a chcą o wędkarstwie wiedzieć więcej niż z czasopism i książek.

Nie będę nikogo męczył nadmiernymi wiadomościami z zakresu ichtiologii i podstaw wędkarstwa ale dołożę starań aby nawet najbardziej doświadczeni znaleźli coś nowego i nieznanego .

Wędkarstwu poświęciłem 47 lat swojego życia ,w tym  wędkarstwu wyczynowemu ponad 30 lat . Ten okres to kawał historii polskiego i mojego wędkarskiego ,,ŻYWOTA”

Od 28 lat mam przezwisko (pseudonim) – DZIADEK  znany w całej  Polsce. Uniwersytet to nie przesada tylko szacunek dla wiedzy wędkarskiej ,  którą się chcę podzielić  w jak najszerszym zakresie z możliwie największą ilością koleżanek i kolegów.

Będę zapraszał najbardziej znanych łowców oraz zawodników do szerszych wypowiedzi oraz pomocy początkującym oraz potrzebującym fachowej porady.

Firma Vimba , której jestem właścicielem produkuje spławiki wyczynowe znane w całej Europie , łowią nimi czołowi zawodnicy Polskiej kadry narodowej i znani  wędkarze Europy.

Co miesiąc będziemy nagradzać najaktywniejszych uczestników dyskusji  naszego uniwersytetu nagrodą w postaci zestawu spławików lub innych niespodzianek .

DZIADEK

TRENER NA ODLEGŁOŚĆ

Od kilku tygodni pomagam juniorowi z mojego koła. Nie jest to  przesiadywanie nad wodą i godzinami męczenie (wstaw , przesuń, zatnij, uważaj). Dostał jako czytelnik bloga szereg wskazówek oraz podpowiedzi. Ma się do nich stosować i wykorzystywać podczas treningów i zawodów. Efektem było wygranie mistrzostw koła, następnie mistrzostw okręgu, a teraz kolej na mistrzostwa Polski. DZIADEK zalecił co ma zabrać i ile i w/g tych wskazówek i kontaktu telefonicznego łowimy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przemek , bo o nim mówię to skromny ale pilny uczeń. Wykorzystuje przekazaną wiedzę. Jemu nie trzeba nic dwa razy powtarzać. Jak wielu uczniów popełnia też błędy. Podstawowy to bardzo kiepskie nęcenie z ręki (na mistrzostwach ma nęcić tylko z kubka)  oraz zbyt częste zacinanie podczas wstępnej fazy brania. Będzie łowił na LEAK oraz Gros Gardons , łącznie 3 szklanki suchej zanęty oraz 6 kg mieszanki ziemi czarnej lekkiej plus jasna smużąca. Na turę nie wolno u mieć więcej niż 0,5 kg dżokersa, 1/2 szklanki utopionej pinki 1/2 szklanki dżdżownicy drobnej siekane oraz ochotka na haka.

Stosując się do tych wskazówek i podpowiedzi technicznych każdego dnia treningowego łowił rybki. Dzisiaj i jutro jest dzień ,,prawdy” , zobaczymy na ile jego praca, moja głowa i szczęście zostaną ocenione końcowym wynikiem. Wielu z pośród czytelników korzystając z bloga wygrało mistrzostwa Okręgu , teraz zderzą się z większymi zawodami i bardziej obłowionymi zawodnikami z czołówki krajowej. Telefony i wiadomości  ze skrzynki poczty elektronicznej , świadczą o wielkim zaufaniu jakim mnie darzycie, jednak wykonawcami nad brzegiem rzeki lub jeziora jesteście wy. Żaden najlepszy trener nie pomoże siedząc za wami , tam już wy jesteście pracownikami i dyrektorami i od Was zależy końcowy wynik. Zobaczymy co Przemek zwojuje. Ma potencjał na pomiędzy 2-5 miejscami sektorowymi . Podpowiedzi się skończyły teraz pozostała tylko praca zawodnika.

Pozdrawiam czytelników i obiecuję więcej wykładów . Ostatnie tygodnie to praca po 12-14 godzin dziennie.

DZIADEK

Orawa 2015 część 3

Kończąc ostatni wpis  wspominałem o uszkodzonym trzecim już silniku. Brak możliwości zorganizowania kolejnego silnika zmusił Kamila i Jaśka do wcześniejszego wyjazdu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pożegnaliśmy dwóch fajnych i wiecznie uśmiechniętych uczestników wyprawy. Kolejny dzień skutecznie nas odstraszył od łowienia. Wiało tak niemiłosiernie , że nie było żadnej możliwości wypłynięcia. Sącząc przeróżne napoje doczekaliśmy późnego popołudnia. Po wypłynięciu , przez dwie godziny żaden z nas nie miał kompletnie żadnego kontaktu z rybą. Zmiany miejsc i przynęt na nic się zdały. RYBY POSZŁY SPAĆ !!! OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zachodzące za górami słońce i ciemne deszczowe chmury , ponuro żegnały nasze łodzie wracające do bazy. Kolejny dzień,  mimo iż wypłynęliśmy zaraz po wschodzie słońca , był równie kiepski w brania. Jedynym wymiarowym sandaczem mógł się pochwalić tylko DZIADEK. Na domiar złego przyszła potworna zlewa . W ciągu 15 minut w lodzi było po kostki deszczówki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Postanowiliśmy wracać , a koledzy poddali się i cała ekipa za wyjątkiem DZIADKA rozpoczęła pakowanie samochodów w drogę powrotną do domu. Ja w tym czasie robiłem im pożegnalny posiłek w postaci sandacze w ziołach z grilla. Końcowym akcentem było wręczenie pamiątkowej statuetki ufundowanej przez DZIADKA dla najlepszego wędkarza ,,w połowie na piechotę” . Jako , że DZIADEK wygrał tę klasyfikację , to ufundowany pucharek wręczył uczestnikowi wyprawy , który mimo iż nie złowił z łódki żadnej ryby ( z brzegu złowił okonie i klenia) wykazał się największym zacięciem i przyrzekł że jeszcze wróci na Orawę. Był tym uczestnikiem Jacek z Rumi .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Cała ekipa zrobiła sobie pamiątkowe zdjęcie, obiecując , że znowu spotkamy się w tym wesołym i zgranym gronie kolegów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Stoją od lewej Jacek, Irek, Grzegorz, Patryk,Robert i klęczy DZIADEK

Koledzy odjechali a DZIADEK wypłynął na popołudniowe łowy . Na wodzie spotkałem ekipę MIKADO testującą swoje najnowsze kołowrotki i wędki jednoczęściowe spinningi sandaczowe.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ekipa MIKADO

Testowali też najnowsze miękkie przynęty skierowane na połów sandaczy i okoni. Na łodzi są Wojtek Kurowicki – prezes firmy oraz Mariusz Walczyk – przedstawiciel handlowy na Śląsk. Podzielili się z DZIADKIEM tymi przynętami . Na zdjęciu poniżej testowane przez DZIADKA które mogę szczególnie polecić , gdyż złowiłem na nie dwa wymiarowe sandacze i kilka ładnych okoni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Sandacz złowiony na ,,jaskółkę” MIKADO o kolorze  zielonym z brokatem zielono srebrnym.

Niedzielę już samotnie na łodzi szukałem miejsc gdzie gromadziły się drapieżniki. Początkowo łowiłem na odwrotnego bocznego troka , dało to efekt w postaci kilku ładnych okoni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Okoń na paprocha RELAX

Przesłałem wiadomość telefoniczną ekipie Mikado , że jestem na dobrym i aktywnym miejscu. Za kilka minut , Wojtek i Mariusz zameldowali się obok mojej łodzi i na swoje zielone jaskółki odłowili kilka przyzwoitych okoni. Pogoda nas nie rozpieszczała deszcz, grad słońce i znowu deszcz wiatr i tak do wieczora na zmianę. Kilka fotek z tego dnia i paskudnej pogody.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gradowe kulki na sprzęcie w łodzi.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Promienie słońca pomiędzy chmurami oświetlają miasto Namestovo.

Kończył się ciekawy w zdarzenia i przygody urlop . Choć nie obfitował jak w poprzednich latach w liczne brania i ryby , to odpocząłem , zdobyłem kolejne doświadczenia i nabrałem jeszcze większej ochoty na kolejne wyjazdy.

Orawa żegnała mnie pięknie zachodzącym słońcem i wzburzonymi wodami zbiornika.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pozdrawiam czytelników DZIADEK.

ORAWA 2015 część 2

Kolejny dzień zmagań na zbiorniku Orawskim by bardziej udany. Ja złowiłem małego i ładnego sandacza.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kamil po długiej pasjonującej walce wyholował pstrąga tęczowego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Patryk nie był gorszy i na zielonego OHIO  z brokatem miedzianym uderzył mu piękny 35 centymetrowy okoń.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dumny Patryk

Na kolejnej łodzi Grzegorz i Robert odłowili cztery krótkie sandacze oraz 46 centymetrowego tęczaka. Jednak tego dnia mistrzem był Irek czyli ,,Kubica”. Siedem krótkich sandaczy , jeden 56 centymetrów oraz boleń i zerwany po długim holu tęczak. To był dzień właśnie ,,Kubicy”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ten sandacz przypominał bardzie zgarbioną żabnicę

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Niezawodne OHIO Relax i są wyniki

Po południu pogoda bardzo się popsuła po godzinie walczenia z wiatrem poddaliśmy się i nastąpił powrót do brzegu, Na domiar złego popsuł się silnik na łodzi Kamila. Na szczęście jest dziadek i miał kto ich zaholować do brzegu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tego dnia wieczorem była uczta . Dziadek serwował sandacza w cieście kukurydziano- piwnym.

Kolejny ranek nie zapowiadał się obiecująco. Temperatura nocą spadła w górach do 7 stopni Celsjusza. Ranek był chłodny i wietrzy. Załoga łodzi Kamila zaopatrzona została w zapasowy silnik Yamaha .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Robert i Kamil wysyłają sobie SMS – gdzie są ryby. Od rana mamy tylko kilka pobić i żadnej ryby.

Postanowiliśmy powędrować po brzegu za okoniami a mistrz ceremoniału grilowania Patryk szykował posiłek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

On szykował posiłek a Kubica wyholował bolenia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kubica pozuje z boleniem .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jacek pilnował dawek dozowanego paliwa , gdyż DZIADEK nie zabrał kroplomierza. Po posiłku wiatr ucichł  i mogliśmy wypłynąć. Ale zaczęły się problemy z kolejnym silnikiem na łodzi Kamila. Jak pech to na całego. Doholowałem ich do brzegu i zacząłem przez znajomych Słowaków poszukiwania silnika. Wyobraźcie sobie , że jeden z nich zażyczył sobie za silnik i łódź 100 Euro za dzień ????? Chyba się chłopina w emiratach urodził a nas z szejkami pomylił. Skończyło się na innym Słowaku i 15 Euro. Tylko wypożyczalnię założyć.

Tego dnia kolacja była iście królewska . Smażone filety z okonia , sandacz i pstrąg w śmietanie z pieprzem.

Nocny deszcz i bardzo silny wiatr uniemożliwił wypłynięcie kolejnego poranka. Po spacerze po brzegach Orawy z delikatnymi spiningami  i zaliczeniu przemoczenia na deszczu, wróciliśmy do chaty. popołudnie wypłynęliśmy na dalsze łowy. Jednak brań jak na lekarstwo.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Irek z małym sandaczykiem na osłodzenie .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jasiek i Kamil z trzecim już silnikiem śmigali po Orawie jak błyskawice. Ryby jednak nie żerowały. Tysiące ławic tegorocznego narybku i ubiegłorocznej młodzieży bezkarnie przemierzały powierzchniowe wody Orawy. Nic i nikt im nie przeszkadzał. Nawet bolenie nie były zainteresowane żerowaniem .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zaliczyłem i ja swoją ,,złotą rybkę” – na bezrybiu i to dobre a jakie smaczne.

Wiatr ustał , przyszło późne popołudnie, brań zero , ryb zero a więc wybraliśmy uroczy brzeg i grilowanie , czyli kurczaki i karkówka  oraz mizeria zrobiona przez Roberta.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po wypłynięciu na wodę po godzinie łowienia i zmieniania ,,bankowych miejscówek”, wszystkie łodzie meldują – kompletne zero. Na domiar złego Kamilowi i Jaśkowi pada kolejny silnik – to jakieś fatum. DZIADEK rusza i ekspedycją ratunkową . Trzy kilometry dalej zastaję taki oto obraz jak na poniższej fotografii.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nie ma co dziwić się chłopakom, przyjechali łowić ryby , atu wieczne problemy z silnikami a ryby nie chcą współpracować . W drodze powrotnej do brzegu jednak humory im dopisywały.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W kolejnym wpisie dalsza część opowieści z wyprawy.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

ORAWA 2015 czerwiec część 1

Długo wyczekiwany urlop , przecież od listopada minęło kilka miesięcy . Pierwszą fotografię zrobiłem dojeżdżając do zbiornika . Widać na niej całą panoramę Orawy , przyznacie że jest pięknie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Panorama Orawy

Wielkim zaskoczeniem było zakupowanie samych zezwoleń. zawsze gdy sezon zaczynał się od 20 czerwca to też od tego dnia było wolno łowić. Tym razem na stronie Słowackiego związku była informacja , że zaczyna się sezon połowu drapieżników 15 czerwca i z takim nastawieniem przyjechała cała ekipa DZIADKA , a tu UPSSSSS !!! Dla Słowaków 15 to znaczy godzina 23.59 minut. Co w praktyce oznacza zezwolenie na łowienie dopiero od 16 czerwca godziny 4 rano. Ten nadprogramowy dzień poświęciliśmy na łowienie z brzegu batami. Tym razem przygotowałem mieszankę Płoć SARS  1 opakowanie , 1,2 szklanki konopi prażonych i łyżka stołowa atraktora Spekulatis. Trochę topionej pinki i grubego. Dziadek nęcił a Patryk, Jacek oraz Jasiek na zmianę z Kamilem odławiali płotki. Ci , którzy łowili batami 5 metrów mniejsze (te nie poszły na patelnię. Patryk i Kamil łowili na zmianę 7 metrowym Ultravilletem Mikado , ich płotki w przedziale pomiędzy 16 a 22 centymetrów powędrowały wieczorem na patelnię i uzupełniły bogatą kolację powitalną.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Patelnia pełna płotek

Popołudnie koledzy poświęcili na przygotowania sprzętowe , a że pogoda dopisywała większość prac robili przy góralskiej chacie w której mieszkała ekipa.

Patryk właśnie nawija świeżą plecionkę Mikado OCTABRID , tak zwanym sposobem na mokro. Szpulka z plecionką jest w wiaderku z wodą i w ten sposób jest idealnie nawinięta w naturalnych wodnych warunkach ( tak jak to jest nad wodą). Irek czyli ,,Kubica” wolał sączyć piwko , a potem nad wodą zamiast łowić ryby siedział na pomoście i szykował swój sprzęt.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jemu nigdy się nie spieszy

Pierwszego dnia połowu ,, Kubica” jako pierwszy złowił wymiarowego sandacza , kolejny padł moim łupem. Jako,  że zdjęcia robiłem tylko ja , a pływaliśmy na trzech łodziach, tylko zobaczycie ryby złowione z mojej łodzi. Poniżej pierwszy 56 centymetrów złowiony przez DZIADKA.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pierwszy wymiar tegorocznych wypraw

Moim zdaniem ryby nie zerowały za specjalnie, kilkanaście pobić głównie sandaczowych i kilka sandaczy krótkich pierwszego poranka , dwa wymiarowe sandacze. Słońce i temperatura wygoniły nas ze zbiornika. Po obiedzie zrobiliśmy spacer z delikatnymi spiningami nad brzegiem Orawy. Patryk popisał się fajnym tęczakiem , szczupaczkiem , Jacek klenikiem  a DZIADEK boleniem , pozostałe to małe okoniki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Bolek DZIADKA

Zabawę nad brzegiem zakończył kolejnym boleniem ,,Kubica”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dalszy ciąg opowieści z wyprawy nastąpi DZIADEK

CZERWCOWE NĘCENIE – polecane receptury zanęt

Czerwiec to miesiąc uaktywniający żerowanie białej ryby. Coraz cieplejsze dni oraz nasłonecznienie sprawiają , że wzmaga się aktywność  białych ryb a co za ty idzie ich apetyt rośnie. Wiele gatunków zaczyna pobierać oprócz żywych przynęt również składniki spożywcze. Zmieniamy strukturę nęcenia wzbogacając bardziej mieszanki zanętowe w składniki pożywne. Zmniejszamy stosunek ziemi w mieszankach, a stosujemy ją głównie jako nośnik dżokersa ochotki czy siekanych dżdżownic przy połowie leszczy. Śmiało można melasować zanęty przeznaczone do połowu na rzece i w zbiornikach z przewagą dużych leszczy. Nie znaczy to jednak ze wszystkie zbiorniki będą w ten sam sposób obdarzać nas pełnymi siatkami ryb. Jeziora głębokie lub duże zbiorniki nadal mają chłodną nie ogrzaną wodę, stąd biorą tam głównie mniejsze osobniki. Na rzekach ( o ile stan wody pozwala) zgromadzone w większe stada krąpie i płocie przemierzają przybrzeżna strefy wody w poszukiwaniu pożywienia. W przypadku rekreacyjnego połowu można się pokusić o jaśniejsze zanęty , w które możemy wprowadzić większe egzemplarze. Na zawodach raczej to ryzyko nie jest wskazane . Przysłowie mówi ,,jedz małymi łyżkami, nie chochlą”. Lepiej nie ryzykować i łowić punkty.

100_2566

Na łowiskach z przewagą płoci mogę z czystym sumieniem zaproponować dwie mieszanki sprawdzone w roku ubiegłym i obecnym. Pierwsza to zanęta płoć ciemna BOLAND (najdroższa) 75 % oraz 25 % Gros Gardons SENSAS.

Druga mieszanka to Zanęta karaś Ciemny SARS 50% płoć SARS 25% Gros Gardons  SENSAS 25%.

Stosując obie mieszanki łowiłem na Wieprzu (okolice Kijan, Łańcuchowa) oraz na zbiorniku Majdan Zahorodyński.

maj

Strzałką wskazałem moje stałe miejsce treningowe. Dobry dojazd, mała presja wędkarska . Jak zawsze podczas swoich połowów stosuję bardzo mało dżokersa , zaledwie szklankę na rzekach i 1/2 szklanki na wodzie stojącej . Natomiast topionej pinki podaję odpowiednio 250 ml na rzece oraz 100 ml na wodzie stojącej. Oczywiście nastawiam się na płoć , a inne gatunki stanowią nie planowany przyłów. Na Wieprzu są to często jelce, klenie (rzadko wymiarowe) krąpie i jazie . Warto zastosować powyższe uwagi wybierając się w najbliższym czasie na zawody lub większe rekreacyjne łowienie.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

PIERWSZY WYJAZD NA DRAPIEŻNIKI NA ORAWĘ

Tegoroczny pierwszy wyjazd na słowacką Orawę rozpoczynamy z ekipą 15 czerwca. Wyruszam ja , oraz znani  Wam z wcześniejszych wpisów o łowieniu drapieżników Patryk , Irek , Kamil oraz dwóch nowych kolegów , których poznam na miejscu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA KAMIL

OLYMPUS DIGITAL CAMERA PATRYK

OLYMPUS DIGITAL CAMERA IREK

Zamówiona świeża dostawa przynęt RELAX została rozdzielona pomiędzy uczestników wyprawy. Tym razem Sandacze będziemy kusić gumami OHIO a okonie paprochami.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OHIO

Paproch podstawowy do osiągnięcia sukcesu na fotografii poniżej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Paproch

Oczywiście nie obędzie się bez łowienia białej ryby i testów zanęty SARS.

Wszystkie wydarzenia i ciekawsze momenty z wyprawy opiszę po powrocie.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

MISTRZOSTWA KOŁA BARRAKUDA W FOTOGRAFII

Piękna pogoda. I zawodnicy nie przygotowani taktycznie i sprzętowo do łowienia w specyficznych warunkach. Poprzedniej nocy były na tych stanowiskach rozgrywane zawody ,,Maraton leszczowy”, wszyscy zawodnicy w tych zawodach łowili metodą gruntową (feeder, picker) i ryba była daleko odprowadzona od brzegu. Jednak , żaden z zawodników na mistrzostwach koła nie rozłożył odległościówki ?????

A oto foto –  relacja

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wygrał właśnie on , czyli junior stałem za nim tylko 2,5 godziny !!!! Ten jazgarz to najmniejsza rybka , dominowały ładne płotki i leszczyki pomiędzy 150 – 300 gram.

Pozdrawiam czytelników i leniwych zawodników koła Barrakuda !!!!

DZIADEK

JESZCZE RAZ O GRUNTOWANIU – BŁĘDY

Czytajcie moje najważniejsze wpisy po kilka razy , aż Wam się utrwalą najistotniejsze sprawy na zawsze. W niedzielę obserwowałem ( pomagałem również) mistrzostwa mojego koła Barrakuda Lublin. Podczas gruntowania ( fatalnego) zapytałem kolegów czy czytali mojego bloga ??? Odpowiedź – oczywiście !!! Powiem tylko czytali , nic sobie nie przyswoili !!!

Pisałem o grubej żyłce , pisałem o rozciągliwości. Nic do czytających nie dociera. Nie dziwcie się, że nie łowicie w tym miejscu , w którym Wam się wydaje że jest przynęta.

Po pierwsze , jeżeli już nie macie specjalnego zestawu z grubą żyłką do gruntowania , to przynajmniej po gruntowaniu cięższym gruntomierzem  załóżcie ponownie do zestawu maleńki i nim sprawdźcie ponownie grunt.

Po drugie po zaczepieniu zestawu na topie , złapcie za żyłkę powyżej spławika i delikatnie pociągnijcie w kierunku dolnika , w celu zluzowania naciągniętej żyłki  przez Wasz amortyzator żyłki. Takie naprężenie to od 7 – 2 centymetrów. Dopiero po zluzowaniu naciągniętej żyłki róbcie znak na topie. Takie gruntowanie po łbach nie ma najmniejszego sensu. Pokazałem to w niedzielę kilku zawodnikom. Doznali olśnienia , a przecież czytali bloga.

Przewertujcie po kilka razy moje wpisy . Tam na prawdę jest ,,kopalnia wiedzy” , trzeba tylko lub aż z niej skorzystać.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

10 LAT FIRMY VIMBA – HISTORIA część 2

Nazwę miałem , logo wymyśliłem by kojarzyło się ze spławikami.

vimba 1

Pierwszych odbiorców – firma Abramis , dla której produkowałem spławiki z logo MIKADO. W firmie pracowałem ja, moja żona, syn Mariusz , Dominika , Kasia, Paweł ,,Długi” , Tomek ,,SAJO”, Andrzej oraz dorywczo kilku młodych (w ówczesnych czasach) lubelskich wędkarzy. Postawiłem na jakość. Nie interesowało mnie początkowo , że ceny jest wysoka , zwłaszcza na zanęty.

Produkując zanęty , zawsze miałem na myśli dostarczenie wędkarzowi dobrego produktu o wysokiej jakości. Mariusz mój syn , który odwiedzał sklepy wędkarskie spotykał się z wielkim zdziwieniem że zanęta ma kosztować 5 złotych (cena dla sklepu). Wracał z trasy i uskarżał się , że za takie pieniądze to nie sprzedamy. Mój upór jednak był silniejszy i nie miałem zamiaru sprzedawać ,,paszy dla bydła ” zamiast zanęty na ryby , tym bardziej , że na opakowaniu widniało moje nazwisko. Pierwszym duzym odbiorcom był sklep DRAPIEŻNIK z Białegostoku , prowadzony przez Beatę i Piotrka Miastkowskich. Pierwszą dostawę 250 kilogramów sprzedali w tydzień. Beata zachęcała wędkarzy by nie zwracali uwagi na cenę a zaufali jej i producentowi. Kolejną dostawę 400 kilogramów sprzedała w kolejnym tygodniu. W pierwszym roku na jednym małym sklepie sprzedała 2,5 tony zanęty Vimba. Wielu , którzy jeden raz ją kupili , wracali do firmowego sklepu lub pisali indywidualne zamówienia do firmy. Pewien wędkarz ( właściciel zakładu szklarskiego ) zamawiał miesięcznie po 30 kilogramów ( po zakończeniu produkcji dałem mu recepturę na jego ulubioną zanętę leszczową) . Prowadzenie firmy wiąże się z ekonomią .  Wynajmowane pomieszczenia produkcyjne , których miałem 1000 metrów kwadratowych , po dwóch latach zdrożały o 100 % . Takiego obciążenia nie wytrzymałem . W okolicach lublina było bardzo ciężko o tanie lokale produkcyjno magazynowe. Podjąłem decyzję o likwidacji produkcji zanęt oraz pakowaniu ziemi i gliny wędkarskiej. Małymi krokami   sprzedawałem wyposażenie produkcyjne wytwórni zanęt. Maszynę pakującą sprzedałem mojemu dobremu koledze Bogusiowi Brudowi , który rozwijał właśnie firmę BOLAND. Zmniejszyłem siłą rzeczy zatrudnienie. Inne dodatki zanętowe i wyposażenie , podarowałem Piotrowi Stępniakowi.

Plakat koniec

Postawiłem tylko i wyłącznie na produkcję spławików i z bardzo mocnym zawężeniem asortymentu. Produkowałem w tym momencie dla jednej czołowej firmy wędkarskiej w Polsce i dwóch zagranicznych. Po przez kontakty z zawodnikami z zachodniej europy , rozpropagowałem moje spławiki w całym Beneluksie, Niemczech , Hiszpanii , Portugalii i Czechach. Wieczne problemy z płatnościami ze strony sklepów wędkarskich, spowodowały przeorganizowanie firmy. Od roku 2010 zaprzestałem współpracy ze sklepami w Polsce. Jest t6ak do dnia dzisiejszego. Jest zaledwie 6 sklepów w Polsce , które mają spławiki Vimba. To wypróbowani i dobrzy moi znajomi. Firma początkowo produkowała ponad 250 modeli spławików.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

To tylko część modeli korpusów spławików z obrabiarki CNC

Teraz jest to tylko 112 modeli spławików wyczynowych, wysyłanych do 8 krajów europejskich . Większość produkcji oparta jest na maszynach CNC , aby zminimalizować udział ludzki. Trzy podstawowe maszyny to : obrabiarka do wykonywania korpusów spławików o zdolności 2500 sztuk na dobę , zanurzeniowa maszyna lakierująca CNC o zmiennym procesie pracy zarówno foto (fotokomórka) jak i automat,  maszyna CNC centralnie nawiercająca spławiki o zmiennych prędkościach posuwu i obrotów z zastosowaniem wierteł tytanowych . Pozostałe maszyny i urządzenia niezbędne do wytwarzania najwyższej klasy spławików pracują na 100 metrach kwadratowych wytwórni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wzór użytkowy tego spławika jest zastrzeżony.

Sztandarowym produktem jest spławik płaski skrzydło , który przez lata przechodził przeobrażenia. Jego obecny kształt produkowany jest nie tylko dla Polskich odbiorców ale i dla Portugalskiego i Hiszpańskiego. Roczna produkcja tego spławika wykonywanego w 90 % ręcznie to około 5000 sztuk.  Obecnie firma produkuje spławiki wyczynowe dla 5 firm krajowych ( oczywiście z ich logo ) czterech na zachodzie europy (z ich logo) oraz z logo Vimba do 8 krajów europejskich.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Największe moje wsparcie podczas ostatnich 10 lat moja żona Mariola

Firma istnieje i ma się dobrze dzięki mojej żonie Marioli . Przez 10 lat wspierała mnie w chwilach złych i dobrych. Gdy nie mieliśmy pieniędzy na przysłowiowy ,,chleb” i w chwilach , gdy musiałem zostawiać firmę i jechać jako trener na mistrzostwa świata . Przeżyliśmy ze sobą 35 lat a praca w firmie powinna być liczona podwójnie !!! Na 10 lecie wyszły nowe modele spławików. Nie próżnuję i pracuję nad nowymi modelami . Myślę o spławiku na tyle uniwersalnym , by mógł być stosowany na większości łowisk w Polsce i spełniał swoje zadanie. Wiem ,że wielu z Was łowi spławikami wyprodukowanymi w mojej wytwórni. Jest też we mnie wielka satysfakcja , że spławikami właśnie wyprodukowanymi u mnie , zdobyto mistrzostwa świata i drużynowo i indywidualnie  – i to nie jednokrotnie. Te 10 lat minęło bardzo szybko.  Żal tylko , że nie ma komu w przyszłości  pozostawić firmy.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK