GRUNTOWANIE – ODPOWIEDZI

Cieszy mnie niezmiernie , że jest wielu zainteresowanych tematem prawidłowego gruntowania. Jak kiedyś pisałem jest to podstawa udanych połowów.

Po co gruntujemy ?

– ocena głębokości łowiska

– poznanie ukształtowania dna

– poznanie rodzaju podłoża oraz zawartości dna w kamienie , roślinność oraz inne rzeczy  zalegające dno

– prawidłowe umieszczenie przynęty na haczyku

To podstawowe elementy poznawania dna podczas gruntowania. Wiedza jakie jest dno,  pozwoli określić miejsce położenia zanęty , miejsce gdzie będzie pracowała po zanęceniu oraz gdzie może ewentualnie się przesunąć. W takiej sytuacji możemy zaplanować odpowiednie przygotowanie zanęty bądź jej zwięzłość lub puszystość i nawilżenie. Prawidłowe gruntowanie i położenie zanęty wskaże nam potencjalne miejsce gromadzenia się ryb oraz ich ścieżkę po której będą się zbliżać do miejsca nęcenia. Znalezienie dołka w łowisku nie zawsze jest oznaką skutecznych połowów zwłaszcza na mulistych kanałach i mulistych małych zbiornikach. Gromadzenie się w mule siarkowodoru jest skutecznym straszakiem dla wielu gatunków ryb. Poruszony muł i uwolniony siarkowodór szybko rozpuszcza się w wodzie i płoszy ryby. W takich łowiskach szukamy najtwardszego miejsca w naszym łowisku lub najwyższego z uwagi na fakt , że z każdej górki podwodnej prąd podwodny zmywa muł do najgłębszych partii wody. Podwodny głaz jest super zawadą dla zatrzymania zanęty w wartkim nurcie rzeki, jednak za takim głazem nie zgromadzimy ryb . W takim przypadku zanętę należy podać bezpośrednio za takim głazem , a nie przed nim. Podwodne rośliny ukryją nam zanętę, a ryby w niewielkich ilościach będą tylko nad tą roślinnością. W takiej sytuacji szukamy podczas gruntowania , choćby metra kwadratowego czystej przestrzeni dennej. Opadające stromo dno jest ostrzeżeniem , że nasze kule zanętowe nie mogą być okrągłe i muszą być podane na dwa rodzaje sklejenia. Twarde dno nie będzie najlepszym stanowiskiem żerowym dla leszczy, powinniśmy szukać podłoża delikatnie większej miękkości. Rynna w rzece nie zawsze obfituje w ryby, które bardzo często ustawiają się na półce bliższej środka rzeki. Przy dwóch rynnach zawsze jest dylemat jakie ryby będą na której rynnie? Najczęściej drobne są na pierwszej , natomiast pojedyncze grubsze na drugiej od brzegu. Każde gruntowanie tyczką ,,zapamiętujemy” zaznaczamy na topie z uwzględnieniem rozciągliwości żyłki. Gruntowanie odległościówką zaznaczamy na samej wędce. Wszelkie takie oznaczenia wykonujemy, specjalnymi farbami lub kredkami. Gruntowanie jest na równi ważne jak przygotowanie zanęty , czy zbudowanie zestawu.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

 

TEST ZANĘTY CZYTELNIKA MOJEGO BLOGA

Ten rok jak żaden w ostatnich 12 latach nie pozwala na obcowanie z wodą i rybami. Tym bardziej jestem zadowolony , że mogłem w końce przetestować zanętę przysłaną przez czytelnika i bacznego ucznia. Opisywałem już wcześniej swoje wrażenia wizualne, dotyczące tej zanęty. Tym razem przyszedł czas na konkretne łowienie. Twórca tej  mieszanki zapewniał , ze łowi tylko na tą zanętę same duże ryby . Nie przesadzał. Oto wynik dzisiejszych połowów.

Zanim wyruszyłem na rzekę Wieprz, przesiałem przez grube sito zanętę , gdyż jej ziarnistość (całe ziarna słonecznika czy kukurydzy) była zbyt bogata. Przesłana torba zanęty ważyła około 1,5 kilograma. Po dokładnym nawilżeniu (przemoczeniu ) dodałem do tej porcji 3 toby 2 kilogramowe ziemi rzecznej Vimba, i całość dokładnie wymieszałem.

Na 4 godzinne łowienie przeznaczyłem 0,5 litra białego robaka grubego oraz 0,25 litra kolorowej pinki. Robactwo uśmierciłem gorącą wodą. Całość zanęty podzieliłem na trzy porcje. Z pierwszej skleiłem 7 kul zanętowych. Pozostałą pozostawiłem na donęcanie. Spoistość mieszanki i kleistość, osiągnąłem jak zwykle dozując odpowiednia ilość wody.

Pierwsze branie miałem po 15 minutach , był to malutki kiełb kolejna ryba to ukleja przyzwoitych rozmiarów po kolejnych 15 minutach zameldował się pierwszy krąp.

Brań nie było zbyt dużo , jednak co 4-7 minut na haku meldowały się piękne krąpie, pomiędzy 200 – 400 gram. Po dwóch godzinach złowiłem pierwszego leszcza , który raczył wyskoczyć z siatki, za kilkanaście minut był też kolejny wielkości średniego krąpia. W trzeciej godzinie złowiłem leszcza za 800 gram , a w 4 godzinie piękny odjazd nie do zatrzymania , jaż lub kleń. Ostatnią rybą był właśnie kleń. Rybki brały zdecydowanie. złowiłem 48 ryb . Super zanęta w/g przepisu DZIADKA oraz z własnymi modyfikacjami czytelnika. Kochany kolego masz 6 z plusem. Na wieprzu nie łowi się na zawołanie tyle grubych krąpi dominują głównie drobiazgi i średniaki. Zanęta zdała egzamin i trzymam kciuki za twoje dalsze próby z własnymi mieszankami.

Pozdrawiam twórcę zanęty oraz czytelników DZIADEK

ŁOWISKO KOMERCYJNE I STANOWISKA RYB

Wielu z Was wędkuje na łowiskach komercyjnych. Problemy pojawiają się w połączeniu ogólnej wiedzy wędkarskiej z praktyką takiego łowiska. Stanowiska ryb na takich łowiskach są całkiem inne niż w rzekach i zbiornikach naturalnych. Tryb odżywiania się ryb,  uzależniony jest od warunków i naturalnej zawartości pożywienia oraz innych czynników , do których zaliczamy dokarmianie. Stałe dokarmianie mieszkańców łowisk komercyjnych wywołują opisywany na moim blogu odruch gromadny. Cykliczne nęcenie o stałych porach , przyzwyczaja poszczególne gatunki i egzemplarze do określonych zachowań. Ryby potrzebują pożywienia, w swoim dobowym cyklu odżywiania i odpoczynku. pracują jak swojego rodzaju odkurzacze, czyli systematycznie przeszukują pewne obrane tereny . W naturalnym dużym zbiorniku , jest to wypadkowa pogody , temperatury , oświetlenia i tym podobnych. W zbiorniku komercyjnym o intensywnej obsadzie w ryby, tworzy się konkurencja pokarmowa, wygrywają ją najwięksi oraz najsilniejsi. Wyczyszczenie obszaru z pożywnej porcji pokarmowej obierają nienaturalne miejscówki żywieniowe. Bywa czasami tak , że karpie przesuwają się tyralierą przy samym brzegu , tuż pod nogami łowiącego. Bywa , że ryby wręcz pływają po betonowych płytach umacniających brzegi zbiornika, szukając wodnych porostów, by zaspokoić swoje potrzeby żywieniowe.

Takiego zachowania ryb nie należy się spodziewać po , ,,dzikich” naturalnych zbiornikach. Tam ryby wybierają w większości przypadków naturalne siedliska oraz dogodne obszary do pobierania pokarmu. Reasumując dzisiejszy wykład , na maturalnych zbiornikach i zarybianych zgodnie ze sztuka ichtiologiczną , ryby żerują  w bardziej przewidywalny sposób. Wszelka komercja ma jednak swój urok , większość ryb, bez względu na gatunek to ryby duże lub bardzo duże. Ilość takich łowisk corocznie rośnie i uzupełnia w znaczący sposób Polskie zasoby wodne.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

SPORT WĘDKARSKI JAKO SIŁA NAPĘDOWA PZW

Unikam takich tematów od początku prowadzenia bloga, jednak najwyższy czas wstrząsnąć świadomością, nie tylko wędkarzy, ale przede wszystkim szerokiej rzeszy działaczy, do których od niedawna i ja   się zaliczam. Rynek producentów wędkarskich,  to poligon doświadczalny , jednak poligon oparty na sporcie. Na zawodach pojawia się najwięcej nowinek sprzętowych, zanętowych i ciekawych przynęt . To zawodnicy wszelkich dyscyplin wędkarskich są najważniejszymi doradcami w wiodących firmach wędkarskich. To właśnie firmy wędkarskie,  są na całym świecie podstawowymi , a czasami jedynymi sponsorami poszczególnych reprezentacji. Zawodnicy startujący na całym świecie w tysiącach imprez sportowych, są SIŁĄ POCIĄGOWĄ ZWIĄZKÓW WĘDKARSKICH !!!

Na zawodach jest najwięcej czynnych uczestników naszego związku wędkarskiego. Żadna działalność statutowa związku nie gromadzi tylu członków , co wszelkie imprezy sportowe. Problem jest w tym , że nie mogą tego zrozumieć wszelakie władze, dla których sport to kula u nogi. Pisząc ten wpis, mam nadzieje na Waszą kreatywność i wszelkie cenne uwagi . Chcę , zrobić coś dla Was i dla Polskiego wędkarstwa. Moim marzeniem jest system rozgrywek na kształt francuski lub włoski, opłaty za startowe na poziomie europejskim, zmiany organizacyjne na wszystkich szczeblach rozgrywkowych i wszystkich dyscyplinach. Kiedyś rada klubów miała wpływ na działalność organizacyjną, dzisiaj jeden lub dwóch ludzi (nigdy nie związani zawodniczo lub trenersko ze sportem) , uzurpuje sobie prawo do wszelakiej wiedzy i mądrości , nie słuchając innych. Wędkarze zawodnicy, każdej soboty i niedzieli uczestniczą w setkach zawodów muchowych, spinningowych, morskich, spławikowych. Dotyczy to zarówno klubów, kół wędkarskich , okręgów jak i wszelkiego typu inicjatyw jak Polska liga spławikowa. Czas koleżanki i koledzy na zmiany, nie może być tak , że brak wyniku reprezentacji na jednej imprezie  , ma być ukarany brakiem funduszy na start w kolejnym roku. To jest skandaliczne traktowanie sportu, a zwłaszcza na najwyższym poziomie jakim jest reprezentacja. Uczestniczyłem w dziesiątkach zawodów międzynarodowych i zagranicznych zawodach , gdzie byłem zapraszany jako gość specjalny. Poznałem strategie, kierunki i intencje innych federacji sportowych. Wszędzie tam jest pomoc sportowi i popieranie wszelkich inicjatyw. Czas zmienić to również w Polsce. Do kierowania sportem na szczeblu krajowym , maja iść ludzie wywodzący się ze sportu,  określonej wynikami i pracą przeszłości sportowej. Niedopuszczalne jest , by głuchota na problemy zawodnicze i organizacyjne trwała latami. Wstyd , że Polskie firmy wędkarskie są sponsorami strategicznymi reprezentacji z innych krajów. Wstyd , że zmusza się trenerów do szukania sponsorów. To związek wędkarski  powinien zadbać o pozyskiwanie sponsorów i przyjazne partnerskie dbanie o nich . To oni dostarczają , kasę ,  sprzęt i odzież poszczególnym reprezentacjom. Na cały świecie o sponsorów się dba i pilnuje by dalej chcieli wspierać sport, tylko w Polsce jest w tym temacie wielki marazm. Mamy wiele ciekawych łowisk , jednak organizuje się tak zwane ,,spędy zawodnicze” by uzbierać najwięcej kasy !!!!

Kończąc, czekam na Wasze sensowne i realne propozycje. Strona z komentarzami jest do waszej dyspozycji. Z mojej strony , przedstawię w najbliższych dniach moją wizję sportu wędkarskiego w naszym kraju.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

20 000 LAT WĘDKARSTWA

Pierwsze wzmianki to pierwszy wiek naszej ery. Aleeeeeeeeeeee !!! W paleolicie polowano , zapewne też łowiono. W grotach skalnych , sprzed 10000 i 15000 tat odkryto wizerunki zdobyczy w tym i ryb. Człowiek żył na wrogim świecie, musiał zdobywać pożywienie i w zależności od miejsca były to zwierzęta lub ryby. Na włóczniach oraz ścianach europejskich jaskiń położonych w Pirenejach odkryto rycin szczupaka , jelenia i łososia. Gdy, nadeszło globalne ocieplenie (oczywiście nie było spowodowane nadmiarem CO2), mieszkańcy jaskiń je opuścili . To właśnie w neolicie pojawili się nad brzegami mórz i budowali pierwsze siedliska. w odkrytych znaleziskach , znajdowały się ości , skorupiaki i przyrządy mogące służyć połowom ryb. Chiński historyk opisuje stosowanie (popularnego do dzisiaj w wielu krajach ) bambusu już 2 tysiące lat temu. Po co to wszystko piszę ???? Właśnie po to , by Wam uświadomić , że łowiectwo i wędkarstwo mamy w genach i płynie nam we krwi  jak rzeka !!!  Łówmy wiele , zabierajmy tylko tyle ile damy rade zjeść w danej chwili. Jestem przeciwnikiem tak zwanego złów i wypuść. I tak kaleczymy rybę, narażamy na stres i kilka innych przypadłości . Zabierajmy jednak tylko tyle ile zjemy. Mrożone ryby tracą swój smak i wartości. Można przetworzyć ich w weki , ale zawsze świeża ryba jest najsmaczniejsza.  To nie moralizowanie , a moja prośba do czytelników, by naszą pasję zakorzenioną w genach traktować jak zawody , a nie napełnienie spiżarni.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

PRZEWAGA IMPORTOWANYCH ZANĘT NAD WIĘKSZOŚCIĄ KRAJOWYCH

Czasami napisanie kilku cierpkich słów kosztuje mnie więcej , niż całodzienna ciężka praca fizyczna . Tym razem, te kilka zdań dotyczyć będzie  zanęt krajowych producentów. Jest kilka firm , których zanęty mieszczą się w kategorii ,,ZANĘTY”  !!!!! Zapytacie zapewne dla czego kilka ???? Właśnie , mnie nurtuje to samo pytanie ? Polskie marki , które zaliczam do producentów  zanęt to zaledwie LORPIO, TRAPER, BOLAND, DRAGON, GUTMIX, MATCHPRO, NIWA, SARS . Oczywiście, nie wszystkie zanęty wymienionych firm, spełniają  warunki zanęty opisywanej jako przeznaczona na konkretne łowiska i ryby  , lub wykazują choćby średnia skuteczność. Moim zdaniem jest ich za wiele i ta różnorodność nie prowadzi do niczego dobrego. Pozostałe mieszanki proponowane przez inne firmy , to tylko namiastka zanęt. Część to ,,pasze dla bydła” , a pewna część to ,,zaprawy murarskie”. Specyfika naszych wód oraz jeszcze ubogi rybostan , skłania do stosowania zanęt wyszukanych, o dobrych jakościowo składnikach i dodatkach aromatycznych. Większość zanęt importowanych do naszego kraju , to znane marki i doświadczeni producenci. Nie będę odkrywczy stwierdzając , ze czołówka polskiego wędkarstwa spławikowego startuje na zanętach importowanych lub wykorzystują ich do kompozycji swoich mieszanek. Wędkarstwo to piękna pasja , wymaga odrobiny wiedzy i pokory. Nie wszyscy muszą być zawodnikami, są jeszcze pasjonaci którzy chcą łowić poprawnie i skutecznie dla własnej przyjemności i pasji. Uniwersytet jest już na poziomie takim , że musimy nazywać sprawy po imieniu. Jest takie powiedzenie ,,z g..na bata nie ukręcisz „. Mieszanki belgijskie , holenderskie , węgierskie, francuskie, włoskie, nawet brytyjskie to przykład połączenia odpowiednich składników w określoną do danej metody lub warunków kompozycję . Zastosowanie coprah melasa w określonej mieszance , to przemyślany ruch producenta. W naszych zanętach nieliczni stosują ten komponent zanętowy. Wszystko za sprawa ceny , starają się prześcigać w cenie , a nie jakości. Nawet opisane na wstępie firmy , nie posiadają w swojej ofercie kompleksowych serii i linii pod konkretne gatunki. Skoro zanęta znanej marki francuskiej, również ma w ofercie tak zwane ,,brzydkie kaczątka” , to nasi producenci starają się powielać ich błędy i tworzą po kilka serii składających się niejednokrotnie z kilkunastu różnych zanęt. Wiem , że te cierpkie, jak napisałem na początku zdania, kosztowały mnie wiele. Nie czyniłem tego by komukolwiek zrobić przykrość , jedynie by niektórzy oprzytomnieli. Nie ilość a jakość. Cena tu nie ma żadnego znaczenia. Albo jest coś zanętą wędkarską , –  albo lepiej sałatę w ogródku hodować lub kozy na łące. Dzisiejsze wędkarstwo wyczynowe , to czas stosowania większej ilości ziemi i gliny niż zanęty. Więc  ma prawo ona  kosztować 15 cz 25 złotych za kilogram, skoro ma dać nam określony pożytek podczas naszych połowów. Czas na przemyślenia koleżanki i koledzy. Nie dotyczy to wędkarzy , a producentów !!

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

CHEMIA A ZANĘTY WĘDKARSKIE

Temat wzbudzający wiele kontrowersji w świecie wędkarskim, ekologów oraz zawodników. Prześcigają się wszyscy w argumentach o szkodliwości , zagładzie naszych wód, oraz braku skuteczności w osiąganych przez zawodników wynikach. Z drugiej strony stoją przedstawiciele innego punktu widzenia.  Producenci zanęt piszą bzdury na swoich opakowaniach oraz katalogach , a prawda jest jedna i całkowicie od nas nie zależna. Chemia zawarta jest w zanętach i przynętach zarówno naturalnych jak i sztucznych. Przypomina mi to wieczną dyskusje nad żywnością i napojami. Te same argumenty i te same bzdurne hasła, głoszone zarówno jedni jak i drudzy. Przeciwnicy i zwolennicy , przypominają mi dzisiejsze walki z bykami. Przeważnie musi wygrać toreador, a byk ma skończyć na stole konsumenta. Czego piszę o tej całej chemii ??? Piszę,  byście  właśnie w okresie świątecznym , kiedy jest więcej czasu na przemyślenia, uświadomili sobie , że w tej całej chemii nie ma nic złego. Teraz kilka szczegółów na temat produktów,  tak zwanych naturalnych.  Nie ma naturalnie czystej bułki tartej , czystego biszkoptu, piernika i innych wyrobów cukierniczych. Identycznie ma się sprawa z stosowanymi aromatami w procesie produkcji zanęt. Nikt nie wzbogaca miodowej zanęty miodem pszczelim, nikt nie wzbogaca zanęty o aromacie truskawki, gniecionymi świeżymi truskawkami. Kukurydza , konopie i inne ziarna ze słoiczka zostały odpowiednio potraktowane chemią , by ich czas przechowywania był dostatecznie długi. Czerwonej kukurydzy rosnącej na polach jeszcze nie widziałem ??? Wszelkie aromaty dodawane do silikonowych przynęt są wzbogacone właśnie chemią. Skoro coś zostało dopuszczone do spożycia przez ludzi , tym bardzie będzie zjadliwe dla ryb i zwierząt. Wszelkie mieszanki dla trzody i bydła wzbogacane są wszelakiego typu chemią, zwłaszcza aromatami (czekolada, wanilia, kolendra). Teraz trochę prawdy, jesteście studentami uniwersytetu, a jesteśmy przed zakończeniem studiów, więc nauka i wiedza będzie na coraz wyższym poziomie. Wszelkie stymulatory i aromaty to kwasy, najlepszy z nich , udowodniony naukowo to kwas mrówkowy ( UWAGA W ODPOWIEDNIEJ PROPORCJI) , który stymuluje odruch gromadny u ryb i przyśpiesza trawienie. Podany w niewielkich ilościach,  ma kapitalne właściwości. Posiada właściwości bakteriobójcze , rozszerzania naczyń krwionośnych i wiele innych. Posiadają go w swoim jadzie zarówno pszczoły jak i mrówki, a także takie rośliny jak valeriana i pokrzywa. Na skale przemysłowa otrzymywany jest z tlenku węgla oraz wodorotlenku sodu. MA oznaczenie E 236. Estry to kolejny przykład szerokiego zastosowania w produkcji żywności i zanęt wędkarskich. Powstają głównie podczas reakcji alkoholi z kwasami. Można by powiedzieć , że są sprawcami większości zapachów spożywczych jak i perfumeryjnych. Dam wam kilka przykładów z naszego wędkarskiego podwórka :

cynamonian etylu – cynamon

heksynian etylu – truskawka

maślan etylu – ananas

octan metylofenylu – miód

Można by było tak wymieniać , bo jest ich ogromna ilość.

Piekarz aby wypiec szybko i tanio bułki , dodaje wszelkiego rodzaju przyspieszacze, ciastkarz i cukiernik dodaje do ciastek spulchniacze i konserwanty . Tak wiele jest chemii w otoczeniu naszym, a zwłaszcza w wodach, których ryby przebywają na co dzień , ze te wszelkie wymienione chemikalia nie mają , żadnego ubocznego skutku.Ekolodzy czasami bardziej walczą o kasę na swoja dalsza działalność niż o nasze i zwierząt ,,tak zwane dobro”. Jak w przyszłości będzie się , ktoś w czasopismach wędkarskich lub Waszym otoczeniu mądrzył na temat chemii , to przypomnijcie sobie wykład i sprowadźcie go na ziemie. Więcej szkodliwych substancji jest we wdychanym  powietrzu i naszych wodach niż w zanętach , atraktorach i przynętach.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

KONOPIE LEGENDA I RZECZYWISTOŚĆ część 2

Kolejnym wykładem zaskoczę najlepszych zawodników. Tego patentu nie sprzedawałem jeszcze nikomu . JAK PRZECHOWAĆ PRAŻONE I MIELONE KONOPIE BEZTERMINOWO ?

Odpowiedź nastąpi na końcu wykładu. teraz trochę o grillowaniu konopi lub inaczej prażeniu. Cała sztuka polega na odpowiednim czasie i temperaturze. Wszystko uzależnione jest od rodzaju piekarnika , wielkości patelni oraz warstwy ziarenek umieszczonych do prażenia. Istotne jest, by ziarenka rozgryźć w ustach co jakiś czas podczas prażenia. Gdy ich smak będzie przypominał po rozgryzieniu prażone orzechy arachidowe (ziemne), i nie będą posiadały goryczy , stanowi to moment odpowiedni do zakończenia obróbki termicznej. Takie ziarno schładzamy, a następnie przechowujemy do 3 miesięcy w całości. Przechowywać należy w woreczkach nylonowych z maksymalnie usuniętym powietrzem , (najlepiej gdy jest to zgrzewarka próżniowa). Zawarty w ziarnach olej z biegiem czasu powoduje jełczenie ( przemienia się w ,,mydło”). Czasami część zanęt zawierających duże ilości mielonego ziarna konopi , zaczyna po pewnym czasie mieć nieprzyjemny zapach mydlany. Jest to objaw ich nieświeżości. Mielenia wyprażonych ziaren, powinniśmy dokonywać bezpośrednio przed zastosowaniem ich w zanęcie. Mają piękny zapach i ich olei doskonale łączy się z drobnymi frakcjami zanęty , a co za tym idzie doskonale ich natłuszcza. Takie zmielone ziarna możemy przetrzymywać bez uszczerbku w ich atrakcyjności do 30 dni. Po tym czasie,  stopniowo zapach przestaje być tak aromatyczny a jak wspomniałem zawarty olej zaczyna jełczeć. Prażone,a następnie mielone ziarna konopne, to doskonały dodatek do wszystkich zanęt płociowych, kleniowych i krąpiowych. Bardzo drobno zmielone to niezastąpiony składnik mieszanek powierzchniowych. W zanętach na wody stojące możemy dozować do 15% objętości. W zanętach na wolne i szybsze uciągi maksymalnie 5% objętości. Coś musi być w tym magicznym ziarnie, gdyż w postaci zarówno gotowanej jak i prażonej przyciąga ryby, zwłaszcza płocie. Skoro obiecałem mój patent na mielone konopie to teraz go sprzedaję. Potrzebujemy 1 litr melasy, 0,5 kilograma cukru pudru, łyżeczkę do herbaty sody oczyszczanej, około 1 kilogram prażonych i zmielonych ziaren konopi.

W wielkim garze rozgrzewamy bardzo mocno melasę, dodajemy sodę, a następnie cukier puder, co pewien czas mieszamy drewnianą łyżką. gdy melasa będzie prawie wrzała czyli pojawia się pierwsze bąbelki , zmniejszany gaz lub siłę grzania płyty elektrycznej i zaczynamy wsypywać mąkę konopną. cały czas mieszając wsypujemy do uzyskania jednolitej masy . wykładamy na płaskie  blaszane foremki do pieczenia ciast (plastry grubości 3-4 centymetrów), rysujemy za pomocą drugiej strony widelca , na powierzchni masy  kratkę . To wgłębienie rysunku kratki powinno mieć około 1 centymetra , a kwadraty boki o wymiarach 8 x 8 lub 10 x 10 centymetrów. Gdy schłodzona masa zastygnie i będzie jednym wielkim twardym plastrem to te kwadraty będą swoistymi porcjami potrzebnymi do naszych zanęt. Można tak przetrzymywać te placki przez wiele lat. Zawsze będą skuteczne. Zakonserwowane konopie zawsze będzie pachnieć. Jest doskonały dodatek do wszelkich zanęt nawet leszczowych .

Teraz sposób zakładania na haczyk gotowanych ziaren konopi z białym kiełkiem. Haczyk musi być o dłuższym trzonku i z cienkiego drutu. Zakładamy , wbijając ostrze zaraz za nasadą białego kiełka, przebijamy dolną częścią ziarna na wylot i wracamy przez ziarno dolnym przeciwległym brzegiem. Można wykonać to przechodząc hakiem przez miąższ , ale jest to mniej trwałe i nie nadaje się podczas połowu batem. Dedykuję to Andrzejowi z Brukseli !!!

 

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

KONOPIE LEGENDA I RZECZYWISTOŚĆ

Znane w wędkarstwie już ponad 100 lat. Konopie bo o nim mowa , było traktowane jak pszenica, pęcak i inne  dawne przynęty roślinne. Wraz z upływem czasu odkrywano dla wędkarstwa inne ciekawe i istotne zalety ziarna konopi.

Nasiona konopi (siemię konopne) są nazywane ,,superskładnikiem” diety ze względu na idealną proporcję kwasów omega-6 do omega-3 oraz zawartość 10 aminokwasów, co sprawia, że są doskonałym źródłem białka, zarówno dla ludzi jak i zwierząt. Oprócz tego nasiona konopi to bogactwo witamin i składników mineralnych. Wykazuje doskonałe właściwości przyśpieszające trawienie , a ugotowane przypomina denne skorupiaki.

Jak ich gotować, by były miękkie i wystawały z nich piękne białe kiełki ? Jak ich prażyć ? Co  z nich możemy zrobić , by nasze wędkarstwo było atrakcyjne ?
Opisywałem proces gotowania i prażenia. Teraz jeden ze sposobów na długotrwałe przechowywanie ugotowanych ziaren. Konopie świeże nie przeschnięte o kolorystyce delikatnie zielonkawej, namaczamy w letniej wodzie . Po 4 do 6 godzinach odlewamy wodę i wlewamy kolejną porcję letniej wody. Po kolejnych 6 godzinach płuczemy i ponownie zalewamy wodą. Za każdym razem staramy się by nasze konopie było na parapecie nasłonecznionej części mieszkania. Tak przez 36 godzi z przerwami na płukanie co 6 godzin. Za każdym razem , wody dajemy tylko tyle, by ledwie zalewały ziarna konopi.
Ostatnim zadaniem jest zalanie konopi wodą , 1 centymetr wody ponad ziarna . Dodajemy drożdży piwnych (właściwości zmiękczające ) lub łyżeczkę do herbaty sody oczyszczonej na 1 kilogram ziaren suchych. i gotujemy do pojawienia się pierwszych białych kiełków na czarnych ziarnach konopi. W ty momencie przerywamy gotowanie i schładzamy konopie zimną woda ( tak zwane hartowanie). Tak przygotowane konopie możemy trzymając w lodówce , płucząc codziennie przetrzymywać w nieskończoność. Można też je zalać wodą i zamrozić. Można też po dodaniu łyżki soli (działanie bakteriobójcze), zakonserwować (zawekować) w słoiczku. Takiego konopia używamy na zawodach do strzelania na kanałach i wodach stojących oraz do zanęt rzecznych. W wędkarstwie rekreacyjnym możemy próbować łowić takim ziarnem , na łowiskach o dużej populacji płoci i kleni.
Pozdrawiam czytelników DZIADEK

WIOSENNE KAPRYSY RYB

Wielu z pośród Was już łowiło w tym sezonie. Wielu połowiło obwicie , a inni mieli problem ze złowieniem ryby. Wasze pytania telefoniczne i pytania wysyłane na pocztę elektroniczną, to znak, ze do końca nie czytacie bloga, a porażki wiążecie z zanętą. W rzekach ryby trzymają się miejsc położonych bezpośrednio przy brzegu i o wolnym nurcie. W jeziorach natomiast , jak pisałem wcześniej wędrują za fitoplanktonem i wszelkimi , maleńkimi stworzeniami wodnymi. Właśnie te podwodne  chmury drobnoustrojów gromadzą stada ryb, jak i ryby szukają dogodnych warunków do szybkiego rozwoju, czyli ciepłej wody. Cyrkulacja wody powoduje , że jej ciepłe warstwy są raz w jednym miejscu, innym razem, w innym obszarze zbiornika. Ryby także  obierają tereny, które niebawem posłużą im za miejsce tarła. Takimi miejscami są obszary gdzie latem była bujna roślinność podwodna. Mimo , że jeszcze nie ma podwodnej łąki , to na dnie spoczywają jej ubiegłoroczne pozostałości. Ryby pamiętając dawne miejscówki , właśnie tam będą się gromadzić , by przystąpić do tarła. Zapamiętajcie te wszelkie uwagi , a nie szukajcie winy słabych połowów w zanętach. Teraz z innej beczki. Opisywałem już jak postępować w przypadku pojawiania się drobnych okoni i jazgarzy. Mamy dwa dobre rozwiązania. Pierwsze polega na zrobieniu osobnej podwodnej bazy zanęconej obficie mięsem, a właściwa na białą rybę z mniejszą ilością mięsa a większą zanęty. Robi się to tak , że na pełną tyczkę podajemy zanętę z niewielką ilością mięsa , a na cofnięty o ok. 1 metr kij podajemy bazę na drapieżniki. Takie rozwiązanie możemy zrobić również nęcąc wspomnianą bogatą bazę obok właściwej, ale zawsze po tej stronie na którą mamy uciąg wody. Inny sposób to podanie za pierwszym nęceniem dużej ilości mięsa i cierpliwe czekanie, aż okonki i jazgarze najedzą się do syta i odpłyną. Kolejny problem poruszany często to ilości zanęty podawane wiosną. Pisałem o tym kilkukrotnie , że wiosną maja być to ilości znikome , dosłownie niosące zapach i smugę.

Na wiosenne plocie proponuję spróbować SENSAS Noir i BLACK LAKE , proponuję tę podawać z kubka castery lub gotowane konopie. Mimo , że ryby tego nie zjadają , to interesuje je to i pobudza. Raczej trzeba nęcić luźno i z wyraźną smugą , niż zwięzłymi kulami, gdyż możecie mieć po takich donęcaniach dłuższe przerwy w braniach.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK