WYPRAWA NA ORAWĘ TRZECIA CZĘŚĆ

Piąty dzień wyprawy zaczęliśmy w kiepskich nastrojach , mieliśmy połowić białą rybę ale na wodzie panowały sztormowe warunki . Decyzja była jedna płyniemy , ze spiningami . W przypadku gdy wiatr uspokoi się wieczorem . Wypłyniemy na białą rybę. Po napłynięciu w pobliże naszych miejscówek stało tam już cztery łodzie . Zdecydowaliśmy się na inne miejsce. Trafienie było dobre, jednym z pierwszych rzutów wyholowałem wymiarowego sandacza.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wielka radość zapanowała na łodzi gdyż , każdy z nas miał po kilka ładnych brań, w tym trzy sandacze zostały złowione, Nie niepokojeni przez inne łodzie , przesuwaliśmy się po stoku obrzucając płycizny i co jakiś czas zaliczając brania. Brania były jednak zbyt delikatne by ich skutecznie zaciąć. Irek stwierdził – nie narzekam na tym napłynięciu miałem więcej brań niż przez ostatnie pięć lat w kraju. To mi się bardzo spodobało. W nagrodę wyholował kolejnego malucha.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po zmianie kolejnego miejsca , ,,malucha” złowił Patryk.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W samym środku dnia wiatr się uspokoił, ale sandacze przestały też pobierać pokarm i przez dwie godziny zwiedzaliśmy przeciwległą część zbiornika która graniczy z Polską. Woda tam była znacznie mętniejsza . Na moich najlepszych napłynięciach nie było rybek. W deszczu wracaliśmy na stare sprawdzone płaskie podwodne tereny.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jak widzicie z DZIADKIEM nawet w deszczu humor dopisuje. Tego dnia trzy razy zmokliśmy i trzy razy zdołaliśmy się wysuszyć. Po powrocie złowiliśmy kolejne ładne rybki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po tym sandaczu Patryk kolejnym rzutem miał ,,dzieciaka ” , którego czule przytulał do siebie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Raz słońce raz deszcz . Tak dotrwaliśmy do zachodu słońca , który tego dnia był niezwykle uroczy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zaraz po zachodzie słońca padło kilka kolejnych ryb. Zdecydowanie pasowały im ciemne kolory. Wykład na temat kolorów w dzień i sygnalizacji przynęt drganiami podczas połowów w ciemności zapewne przydał się chłopakom. Wiedzy nigdy za wiele.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Już po zachodzie słońca dobiliśmy do brzegu , gdzie czekały na nas maleńkie zjadliwe komary. Za to pakowanie sprzętu do samochodu przebiegało ,jak nigdy do tej chwili sprawnie. Tego wieczora DZIADEK serwował zupę rybna z lanymi kluseczkami. Spotkaliśmy też ,,wędrującego Janka”.

Kolejnego dnia o bardzo wczesnym poranku zameldowaliśmy się na wodzie jako pierwsi. Wynagrodzone to zostało ładnymi rybkami.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jarek z uwielbienia do zielonych OHIO RELAXA wykończył w dwa dni doszczętnie trzy gumy. Efekty jednak były znaczące zawsze nawet w słabym miejscu miał uderzenia ryb. Ja natomiast większość ryb łowiłem na Relaxowe kopyta laminaty w ciemnych kolorach. Patryk , który najczęściej zmieniał gumy , nie marudził jak mu nie brało , to zmiana pięć rzutów i zmiana i w końcu trafiał i łowił kilka pod rząd. Była to świetna nauka , nie przyjechali na wczasy tylko po naukę. Widać to było po Patryku , który był po raz drugi na wyprawie z DZIADKIEM.

Tak nam miło upływał przedostatni dzień , że nie zauważyliśmy jak szybko minęła dziesiąta rano. Postanowiłem zrobić im zawody w łowieniu na paprocha z brzegu. Zaczęło się od upadku Patryka na śliskich kamieniach i złamania wędki. Wynik zawodów  był do przewidzenia cały czas prowadziłem z nimi znaczną przewagą. Końcówka należała do Irka , który trafił na miejscówkę z okonkami. I prawie mnie wyprzedził – prawie robi wielką różnicę. Może za rok mu się uda ??? Popołudniem po posiłku wypłynęliśmy po raz kolejny, i jak było poprzednio z sukcesami.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

DZIADEK , też przytulił grubaska , ten był na ostatnią kolację.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

To nie był koniec rybki współpracowały i co jakiś czas ,któryś z nas miał branie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zachodzące słońce , żegnało nas przyjaźnie a chmury na zachodzie wskazywały nadejście pochmurnego frontu atmosferycznego. RYBY, będą słabo żerowały.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ostatni dzień wstaliśmy o 4 rano i o 5 godzinie byliśmy już na łowisku. Jak się spodziewałem , brań było znacznie mniej i bardzo delikatne.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Patryk zaliczył 48 centymetrów ja zaś poparłem 56 centymetrowym sandaczem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mimo słabego żerowania padł ładny okoń oraz kilka mniejszych sandaczyków.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Żegnaliśmy Orawę w dobrych nastrojach, umawiając się na kolejny wyjazd z DZIADKIEM oraz szkolenie w innych metodach połowu. Już z miesiąc staruje kolejna ekipa na pobieranie nauk i doświadczeń. Zapraszam pasjonatów wędkarstwa nie tylko spiningowego na wspólne wyprawy.

Pozdrawiam uczestników tygodniowego słuchania DZIADKA i przygody z rybami.

DZIADEK

 

Reklamy

DALSZY CIĄG RELACJI Z WYPRAWY NA ORAWĘ

Po złowieniu ładnego okonia i kilkunastu delikatnych braniach, podzieliłem przynęty na kolory i wielkości. Irek dostał do testowania nowe OHIO RELAX 4″ wszystkie kolory zielone z różnymi kombinacjami brokatu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Patryk testował Kopyta w kolorze pomarańczu i ciemnymi grzbietami , ja natomiast łowiłem tylko białą perłą i jej modyfikacjami z brokatem. Zdecydowanie w tej godzinie najwięcej uderzeń drapieżników miał Irek, który wyholował kilka niewymiarowych sandaczy od 40 do 48 centymetrów. Jeden ze złowionych na zdjęciu poniżej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ja przez ten czas nie miałem ani jednego brania , Patryk tylko dwa delikatne puknięcia. Teraz Patryk otrzymał OHIO RELAX 4″ w kolorze seledyn przeźroczysty z czerwonym grzbietem, ja testowałem kopyta RELAX Laminaty w kolorze i odcieniach zieleni. Nadal byłem bez brań . Irek trzepał nam ,,tyłki” (jak przystało na nowicjusza) , pod koniec tej godziny patryk wyholował ładnego sandałka na wspomnianą gumę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Od tej chwili przez następne kilka godzin moi załoganci mieli brania i łowili rybki a ja nadal testowałem kolory przynęt. W końcu zdecydowaliśmy się na powrót do brzegu i co ???? A no tym razem odmówił posłuszeństwa mój drugi silniczek MERKURY !!!!!! Było mi wstyd i bardzo głupio . Chłopcy się uśmiali do ,,rozpuchu” a ja wykonywałem telefon do Roberta i Grzegorza by nas holowali do brzegu. W tym czasie Patryk rozpalił grilla w łodzi i przygotował na powitanie kolegów pyszne kiełbaski.

ipp

Czas oczekiwania na przypłynięcie ,,holownika” poparty został kilkoma rybkami zdjęcia poniżej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po przypłynięciu i wspólnym posiłku, zamiast wracać do brzegu,  Grzegorz i Robert sprawdzili nasze napłynięcie na tym 4,5 metrowym ,,blacie”. Teraz i oni mogli zweryfikować nasze opowieści. Mimo, iż  zachęcani byli przez telefon o szukaniu ryb na płaskich płyciznach lub wspólnym wędkowaniu zmarnowali kilka godzin bez brania. Na naszej miejscówce złowili dwa sandacze po 60 centymetrów i kilka krótkich w tym jednego na koguta. Otrzymane ode mnie Ohio RELAXA w kolorze zielonym okazały się tego dnia najskuteczniejszą bronią na ,,mętnookie”.

IMAG1222OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W końcu dali się namówić na powrót do chaty i powspominanie poprzednich wspólnych wypraw przy kominku i butelce szkockiej. Holowanie z kolejnym zepsutym silnikiem nie martwiło mnie zbytnio gdyż zaprzyjaźniony Słowak obiecał mi przez telefon że w chacie czeka na mnie Yamaha.

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jak zwykle wieczorne rozmowy przeciągały się do godzin wczesno porannych . Wyruszyliśmy na łowisko z wielką werwą i nadziejami na coraz lepsze wyniki. Bracia z Lublina popłynęli na tak zwany namiar ,,DOBRY” natomiast my zaczynaliśmy od płaskich obszarów . Przez telefon zameldowali, że po trzech godzinach mają złowione pięć krótkich sandaczy jednego ładnego okonia ok. 40 centymetrów oraz dwa wymiarowe sandały. Będzie kolacja !!!! Na naszej łodzi tylko 15 sztuk krótkich i dwa ogony obcięte w gumach PATRYKA. Postanowiłem poszukać okoni moim ulubionym sposobem czyli na odwrotnego bocznego troka. po godzinnym przeszukiwaniu łowiska padł tylko jeden zaledwie 25 centymetrowy. Zmieniliśmy całkowicie teren połowów przesunęliśmy się o kilometr na kolejny ,,blat”. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Pierwszym rzutem wyholowałem 66 centymetrowego sandała.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Irek poparł kolejnym sandaczem złowionym z opadu na OHIO RELAXA, a zaraz za nim ja kolejnym pistoletem około 40 centymetrów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wkrótce pojawili się bracia i wspólnie łódka w łódkę odławialiśmy sandacze które dziadek pod koniec dnia podparł ładnym okoniem. Po naradzie  , że zabieramy do smażenia i na zupę rybną tylko okonie i trzy sandacze pozostały powędrowały do wody.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wypuszczanie złowionych ryb też ma swój sens.  Zabieramy tylko te, które zjemy nie napełniamy lodówek do domu wystarczą ryby z ostatniego dnia urlopowego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Teraz to co przeczytacie całkowicie was rozbawi. Otrzymuję telefon od braci z pytaniem – DZIADKU gdzie jesteś. Zapytałem czemu mnie pytają bo nie widziałem ich łodzi w zasięgu wzroku. Odpowiedź była wiece zabawna – ,,urwaliśmy klin od śruby i trzeba nas holować”. Patryk i Irek o mało nie zerwali boków ze śmiechu. Oczywiście popłynęliśmy po kolegów i tak minął kolejny dzień naszej wspólnej wyprawy. z tymi silnikami to,, prawo serii”. Wieczorem Stanu zaprzyjaźniony Słowak przywiózł niezbędne narzędzia i Honda braci była gotowa do dalszej akcji na Orawie.

Ostatni dzień nie przyniósł braciom wymiarowych sandaczy jedynie złowili 10 sztuk niewymiarowych. O godzinie 12 odpłynęli do przystani i wyjechali do Lublina . Pozostaliśmy na wodzie do wieczora i tym razem , królem wędkowania był Patryk, który na Laminaty Kopyta Relaxa  pomarańczowo brązowe wyholował kilka ładnych sandałów łącznie z niewymiarowymi 10 sztuk.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dalsza część relacji nastąpi…………..

 

 

PIERWSZA WYPRAWA NA ORAWĘ

Pierwsza wyprawa na Orawę zaczęła się nocnym wyjazdem z Lublina. Po spokojnej trasie za ,,kółkiem” Orawa przywitała mnie wschodem słońca spowitym w porannych mgłach i oparach unoszących się nad wodą.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wcześniejszy wyjazd przed wszystkimi uczestnikami wyprawy i szkolenia miał na celu poklejenie zniszczonej jesienią łodzi marki VIMBA.  Mówi ,,dobry zwyczaj nie pożyczaj”- teraz już wiem. całkowicie zniszczone dno i kil łodzi wymagało gruntownego klejenia .

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zaopatrzony w szybkoschnące żywice epoksydowe do ekspresowego naprawiania kadłubów jachtów oraz włókno szklane , już z samego rana rozpocząłem remont. W przerwach pomiędzy warstwami nakładanej żywicy wędrowałem po brzegu z paprochami RELAXA w poszukiwaniu okonków. Pierszy mikro okonek pierwszym rzutem .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Szybko zaobserwowałem dziwne zachowanie u ryb oraz ciszę na zbiorniku. Po zarzucie przynęty na wolne pole odprowadzało ją kilka okoni natomiast tylko jeden lub żaden wykonywał atak. Na powierzchni wody panowała zupełna cisza. Nic się nie spławiało, nic nie atakowało (jedynie wszem obecne bolenie). Nie spławiały się białe ryby ?????  Kolejna warstwa żywicy znalazła się na kadłubie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po złowieniu około trzydziestu okoni postanowiłem potestować zanętę SARS Jaź i Kleń. Wybrałem ją świadomie wiedząc,  że Orawskie leszcze doskonale reagują na jasny kolor, kurkumę i wanilię. Jako dociążenia stosowałem ziemi jasnej wiążącej Vimba.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wymieszaną zanętę wzbogaciłem topionym białym robakiem i zanęciłem trzema kulami w odległości 15 metrów od brzegu na wyraźnym rancie dna. Zarzuciłem zestaw 3 gramowy  odległościówką i zabrałem się za dalsze prace szkutnicze przy łodzi. Po piętnastu minutach podszedłem sprawdzić co się dzieje w zanęconym łowisku. Robaki były nie ruszone ?? Donęciłem małą gałką smużącą , usiadłem na trawie i obserwowałem swój spławik. Po 5 minutach nastąpiło pierwsze branie, maleńki okonek pobrał dwa białe robaki (prawie się nimi udławił). Kolejny rzut i branie bardzo powolne i delikatne. Ale tylko wyssane białe robaki. Kolejne branie wyholowany piękny leszcz (wymiar na SŁOWACJI 30 cm!!!!!).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Donęciłem  i nie zarzucałem zestawu . Zabrałem się za ostatnią warstwę i prace kosmetyczne przy łodzi. Po 15 minutach łódź była gotowa. Pomaluję łódkę  jesienią jak wrócę nad Orawę na sandacze i okonie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wracając do łowienia zastanawiałem się czy jeszcze coś złowię ??? Po zarzucie zestawu zaraz nastąpiło branie ryby. Wyholowałem ładnego leszcza , większego od pierwszego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kolejne minuty upływały na kolejnych braniach (nie zawsze zaciętych ryb). złowiłem łącznie pięć leszczy. Wszystkie brały chimerycznie i długo jak liny, a zacięte były za sam koniec wargi. Żadna z ryb nie połknęła przynęty. Wiedziałem już na pewniaka że wszelkie ryby w wodzie są po okresie intensywnego żerowania i mają tak zwany okres postu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W związku z tym , że przynętę miałem położoną na dnie , nie złowiłem żadnej płotki a dużych płoci w łowisku nie miałem. Zmniejszyłem grunt tak by przynęta była 2 centymetry nad dnem i po chwili holowałem płotkę po płotce (ogółem 20 sztuk)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zmęczony nocną jazdą i pracami nad wodą zapakowałem samochód, oskrobałem nad wodą 20 okoni dwie płotki i jednego  leszcza. Po powrocie do góralskiej chaty zabrałem się za szykowanie uczty powitalnej dla kolegów którzy mieli przyjechać wieczorem i wykupienia  dla nich tygodniowych  zezwoleń ( 71,50 Euro). Usmażone rybki zadziałały na przybyłych zapachem i rumianym wyglądem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wieczorna uczta zakończyła się wieloma wędkarskimi wspominkami i opowieściami DZIADKA (a jest gawędziarzem ). Porankiem nad wodą DZIADEK przekazał uczestnikom wyprawy czapeczki przesłane wspaniałej firmie RELAX. Patryk i Irek pozowali do zdjęcia i wypłynęliśmy na pierwsze sandaczowo okoniowe łowy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pierwszą rybę wyprawy zaliczył Patryk , który był już z Dziadkiem na swojej pierwszej wyprawie jesienią 2013 roku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Za kilka minyt swojego pierwszego w życiu sandacza wyholował Irek nazwany przez nas ,,KUBICĄ” z uwagi na pewne podobieństwo.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Pierwszy dzień byłby w pełni udany gdyby mój silniczek JOHANSON nie odmówił posłuszeństwa. Jak zwykle wesoły Patryk wymyślił hasło , że on wskoczy do wody i popchnie łódź. Mimo, iż ostrzegałem o 2,5 kilometra do przepłynięcia on się uparł i popychał płyną . Pytał oczywiście co jakiś czas z jaką prędkością płyniemy ???? GPS wskazywał 0,8 km/h.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Rozbawiony Patryk stwierdził , że jak Irek będzie ciągnął w wodzie za cumę a on pchał łódź to na pewno będzie szybciej. Pozwoliłem im na chwilę kąpieli i holowania z szybkością 1,2 km/h ale wykonałem telefon do zaprzyjaźnionych Słowaków którzy mieli nas odholować do brzegu. W pobliżu pojawiła się łódź kolegów z TEAM CRAZY FISHER (w tym miejscu dziękuję za koleżeńskie podejście do tematu i czasowe holowanie do przybycia Słowaków. Tak dobiegł pierwszy dzień , a ja nie sądziłem że jest to początek przygód na tej wyprawie. Wieczorem dojechali Robert i Grzegorz z Lublina którzy byli już ze mną trzy razy na Słowacji.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wieczorne wspomnienia i opowieści zakończyły się o świcie. Jednak postanowiliśmy pospać,  stąd wypłynięcie nastąpiło dopiero o godzinie 8 rano za to mocnym uderzeniem Roberta . Wyholował bolenia 80 centymetrów.

ipp

Grzegorz nie był gorszy bo po dosłownie 5 minutach wyholował sandacza a za kolejne 10 minut wymiarowego 56 centymetrów (wymiar na SŁOWACJI 50 CM).

ipp

Na tym napłynięciu nie miałem nawet brania z tego względu popłynęliśmy szukać miejsc gdzie przebywają ryby oraz ich sposobów żerowania. Echosonda wskazywała że drapieżniki mają dwa miejsca przebywania, pierwsze to gwałtowne stoki gdzie ryby były przyklejone do dna , natomiast drugie mnie wręcz zadziwiło ryby stały na płytkich twardych ,,blatach”. Nigdy dotąd (jeżdżę na Orawę 15 lat) tak ryby nie stały. Setki rzutów na gwałtownych stokach, mimo obecności ryb -zero brań. Po dwóch godzinach wybrałem płycizny o głębokości pomiędzy 3,8 m ,a 5 metrów. Ilość brań nieznacznie wzrosła , ale były to w większości brania z tak zwanego przyłożenia. Oznacza to , że ryby nie żerują, a odstraszają przepływające ryby i zarazem przynętę. Właśnie na takich miejscach wyholowałem ładnego okonia ponad 30 centymetrów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dalszy ciąg przygód na Orawie nastąpi ………….

 

 

 

 

OSTATNIE PRZYGOTOWANIA PRZED ORAWĄ

Firma SARS.PL zaopatrzyła mnie w zanęty które mam dla nich przetestować na słowackiej ORAWIE.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Z tych zanęt postaram się skomponować mieszankę i przeprowadzić dwa wypady na białą rybę w środę pierwszy test z brzegu na bata. Zabieram ze sobą 0,5 litra kukurydzy w puszce oraz 1 litr białych kolorowych. Ziemię jasną wiążącą oraz do przyciemnienia czarną torfową.

Jutro wieczorem pakowanie samochodu wędkarskiego i wyjazd.

Ciekaw jestem jakich ryb tym razem DZIADEK złowi najwięcej ?????

Do usłyszenia i zobaczenia 26 czerwca.

DZIADEK

NĘCENIE PŁOCI

Płoć jest najbardziej wrażliwą z pośród wszystkich na kolor zanęty. Toleruje generalnie kolory ciemne . W bardzo czystych wodach jednak najskuteczniejszą jest zanęta czarna . Ziemie podawane do nęcenia płoci powinny również , być w kolorze czarnym lub zabarwione na ten kolor. W wodach o niskiej przejrzystości , możemy stosować zanęty beżowe, brązowe, stalowe.

Podczas komponowania zanęty na małe płotki, stosujcie konopie prażone drobno mielone, natomiast podczas połowu dużych płoci do zanęty dodajemy konopie gotowane.

Powodzenia w płociowych połowach.

PRZYNĘTY MNIEJ ZNANE A SKUTECZNE

Zapewne nie będzie to odkrywcze, jednak młodsi adepci sztuki wędkarskiej powinni wzbogacić się o dodatkową wiedzę dotyczącą naturalnych żywych przynęt,. Bardzo rzadko stosowane jednak skuteczne ponad miarę. Zacznę od najbardziej znanej , czyli larwy chruścika tak zwane ,,kłódki”, zamieszkujące w domkach z piasku lub przegniłych szczątków roślin i drewna. Przypominają niekiedy małe patyczki przyklejone do gałęzi lub kamieni.

kłudki

Tak zamaskowane w swoich domkach te sprytne larwy wyciągane są z nich przez jeszcze sprytniejsze ryby. Stanowią przysmak dużych płoci, brzan, świnek, kleni,  jazi i cert.

Po wyciągnięciu z ich z ,,domka” nie wyglądają atrakcyjnie, jednak nie nam maja się podobać a rybom.

chrost

Ta jest o kolorze zielonkawym jednak najlepsze są jasne kremowe lub seledynowe. Zakładamy je za ciemniejszą stronę (to główka) na haczyki 18-12.

Kolejna przynętą są koniki polne na które złowicie piękne płocie, wzdręgi, jelce, klenie lub jazie. Najlepszą metoda jest łowienie na spław po powierzchni z obciążeniem skupionym przy samym spławiku.

sprinkhaan

Na zdjęciu widać dokładnie sposób zakładania tej ciekawej przynęty. Przed założeniem obrywam konikowi polnemu jedną nóżkę.

Ostatnią z przynęt proponowanych jest popularna stonoga . Znajdziecie ją pod zbutwiałymi deskami, w suchej porze roku nawet pod kamieniami . Zakładane na haczyk o rozmiarze 18-14 są rezerwową  przynętą w przypadku,  gdy na przykład zapomnieliśmy robaków. Pobierają je wszystkie ryby nawet okonie.

stonoga

Jest wiele innych przynęt , które możecie zastosować awaryjnie podczas wypraw wędkarskich. Larwy mączniaka, jaja mrówcze czy pospolite pędraki, larwy chrabąszcza (rewelacyjne na klenie i jazie), larwy kornika, nawet odwłoki motyli zwłaszcza bielinka (oczywiście po oderwaniu skrzydełek). Czasami warto poeksperymentować niż wracać ,,o kiju” do domu.

Pozdrawiam DZIADEK

BEZPIECZNE USTAWIENIE ROLEK

Wiele pytań zadawanych dotyczy prawidłowego ustawienia rolek do odprowadzania wędki nasadowej (tyczki). Podstawa to ustawienie wygodne dla zawodnika, by odprowadzać wędkę szybko,  bez szukania rolek za plecami, zarazem odwracania się do tyłu i chwilowego braku kontroli nad zestawem i rybą. Współcześnie proponowane na rynku wędkarskim rolki występują w bardzo dużej ilości modeli i przeznaczeń. Ustawiamy zawsze w sposób bezpieczny dla wędki. Wybierajcie raczej rolki szerokie w kształcie otwartego od góry  prostokąta. W przypadku połowu z wysoką skarpą za plecami,  stosujcie rolki w kształcie litery V na trójnogu z linkami rozprężnymi (naciągami jak w namiocie). Takie rolki nie wywrócą się na pochyłej skarpie. Rolki należy ustawiać w sposób taki , by nie powodowały nadmiernego przegięcia tylnej (grubszej ) części wędki .

Na fotografii poniżej prawidłowe i nieprawidłowe ustawienie rolki.

roloq

Rolka postawiona zbyt blisko stanowiska powoduje niebezpieczne przeważenie i przegięcie wędki, co może w konsekwencji doprowadzić do jej złamania. Najbezpieczniejszym sposobem jest zastosowanie dwóch szeroki rolek płaskich jedna za drugą.

Roller

Tak ustawione rolki gwarantują bezpieczne i wygodne odprowadzanie wędki, a w czasie silnego wiatru bocznego uniemożliwiają spadanie jej z rolek. Uznaję zasadę , że nie ja jestem niewolnikiem wędki , a to ona ma mi służyć jako  narzędzie pracy !!! W związku z tym starannie i bezpiecznie ustawiam rolki by nie odwracać się nigdy do tyłu i rozpraszać uwagi co czyni wielu wędkarzy. Na poniższym zdjęciu taki przypadek mimu prawidłowo ustawionych rolek zawodnik odwraca się w ich poszukiwaniu . Jest to niedopuszczalne.

UT-Avanti-Rollerpod

Wszystkim zainteresowanym przypominam . Przy wyborze rolek nie kierujcie się nazwą firmy a ich przydatnością podczas łowienia.

Pozdrawiam DZIADEK

TECHNIKA – KONEKTOR DAKRONOWY

Tego typu mocowanie zestawu do tyczki jest znane ponad 20 lat jednak od niedawna kilka firm zdecydowało się na umieszczenie go w swej ofercie. Osobiście stosuję ten system montażowy tylko przy zestawach karpiowych i przy połowie dużych ryb.

DSC03654

hydro2-4

Bardzo często przy połowie dużych ryb bywa przemęczenie żyłki na plastikowym konektorze i w efekcie zerwanie. Dakron to gruba plecionka złożona podwójnie i zawiązana na gumie węzeł natomiast , jest zabezpieczony w bardzo prosty i funkcjonalny sposób za pomocą rurki termokurczliwej.

Jak wykonać taki zaczep samemu możecie prześledzić na poniższym rysunku i zdjęciu.

1. wiążemy normalny węzeł na końcu gumy (na mokro)

2. zawiązany węzeł i obcięty nadmiar gumy

3. zakładamy dakronowy konektor z koszulką z termokurczliwki

4.Naciągamy koszulkę na połączenie węzłów i delikatnie podgrzewamy zapalniczką

5. sposób wykonania pętli na zestawie do zamocowania na dakronowym węźle

6. zaczepiony gotowy zestaw

Pozdrawiam DZIADEK

NĘCENIE LATEM

Proponuję wszystkim koleżankom i kolegom zwiększenie ilości zanęty w stosowanych mieszankach. Jest już okres wyższych temperatur woda dostatecznie jest nagrzana. Większość gatunków ryb słodkowodnych ma przyśpieszoną przemianę materii i w związku z tym większy apetyt. Ryby pobierają teraz nie tylko przynęty zanętowe ale i czystą zanętę. Szczególnie karasie i karpie w okresie letnim zachowują się jak ,,prosiaczki„. W rzekach,  klenie brzany i duże leszcze oraz krąpie , również pobierają więcej zanęty. Pamiętajcie jednak o zasadzie, wcześniej opisywanej na blogu na płocie i mniejsze egzemplarze zanęta powinna być bardziej wyprażona, pozbawiona zbyt dużej ilości glutenu. Na treningach przed zawodami zawsze sprawdzajcie , wnętrzności kilku ryb złowionych po pierwszej godzinie, czy zawierają przynętę zanętową , czy większe ilości samej zanęty . W ten sposób będzie wam łatwiej określić i skład mieszanki, oraz rodzaj i ilość przynęty zanętowej do przygotowywanej zanęty na zawody.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pozdrawiam Wszystkich Dziadek

ODPOWIEDŹ KOLEDZE maariusz

Szukasz taktyki na łowienie i zanętę tylko podając podstawowe gatunki. Rozumiem  , że określenie niewymiarowa płotka , oznacza płotki po około 10 centymetrów ?? Jako , że według twojego opisu leszczyki biorą po trzeciej godzinie należy skoncentrować się na łowieniu drobnicy , na przykład Zanętą Sensas fine mounture (ub bardzo drobno zmielonym Etange i Gros Gardonsie), Stosując niewielką ilość dżokersa i bardzo często donęcając . Pod koniec drugiej godziny należy wyjechać  kubkiem z dżokersem sklejonym bentonitem w ilości trzy gałeczki wielkości orzecha włoskiego . Zaznaczenie większą ilością dżokersem miejsca łowienia , zabezpieczy je,  na czas  gdy przyjdą leszczyki (będą miały co kąsać). Nie widzę nic bardziej sensownego niż łowienie tych drobnych płotek a następnie , gdyby pojawiły się leszcze , mamy zabezpieczenie w postaci mięsa. Po każdym leszczu dwa wyjazdy kubkiem , jeden zanęta z ziemią i niewielka ilość dżokersa drugi klejony dżokers.

Życzę powodzenia.