LISTOPADOWE POŁOWY BATEM

Miałem dzisiaj miłe spotkanie nad wodą. Mianowicie stały czytelnik bloga, rozpoznał mnie podczas relaksu z bacikiem nad wodami zalewu w Bełżycach. Miła pogawędka , udzielenie kilku rad i odpowiedzi na pytania. Miłe to i sympatyczne . Łowiłem dzisiaj mieszanką Super Black Gardons firmy Sensas 1 szklanka nawilżonej zanęty i 8 szklanek mieszanki Ziemi czarnej i Somme. Łowiłem batem Quick spider MIKADO, z obciążenie rozłożonym dwu punktowo.

Spławik zastosowałem z krótkim metalowym kilem i bardzo krótką metalową antenką – model V-15 Vimba. Na przyponie 0,10 mm miałem cienki druciak rozmiar 18w kolorze brązowym.

Podałem dwie kulki mieszanki zanęty z ziemią , wzbogacone to byłe 1/4 szklanki dżokersa i odrobiną pinki i 1/4 gotowanego ziarna konopi.

Pierwsze mikro rybki pojawiły się po 5 minutach czasami były mniejsze od małego palca.

Te maleńkie płoteczki brały delikatnie ledwo zatapiając połowę metalowej antenki spławika. Kolejne rybki były coraz większe. Postanowiłem strzelać z konopi co 10 minut . Pierwsza zameldowała się mała wzdręga.

Rybki brały rzadko ale coraz większe. Zamiast ochotki założyłem pinkę ale nic nie miało siły jej połknąć. Przez 10 minut usiłowałem coś złowić na konopie. Porażka !! Dopiero,  gdy założyłem ponownie ochotkę, złowiłem okonia, raczej okonika.

Od tej chwili strzelałem częściej konopiem, co 5 minut po 10-15 ziarenek . Złowiłem pierwszą większą płotkę, od tego momentu , pilnując się tej taktyki złowiłem 5 ładnych plotek.

Bez specjalnego wyczynu , bacikiem na stojąco , połowiłem listopadowych rybek. Ale ich żerowanie przypominało mi , że jest to objaw szybkiego pojawienia się opadów śniegu.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

Reklamy

JESZCZE RAZ O JESIENNYCH KONOPIACH

Tak wielkie zainteresowanie towarzyszy wpisom o konopiach i nęceniu nimi w jesiennych okresach. Należy pamiętać, o czym pisałem wcześniej , wybieramy łowiska obfitujące w płocie. To jest połowa sukcesu. To płocie przede wszystkim są smakoszami ziarna konopi.

Jeżeli pogoda pozwoli , to postaram się jeszcze w tym tygodniu poszukać płoci nęcąc gotowanymi ziarnami.

Samo zakładanie ziaren opisywałem jeszcze raz na foto przybliżę taki sposób.

Widoczny biały kiełek jest miejscem w którym wbijamy haczyk o rozmiarze 16-18. W ten sposób jest to szybkie i pewne zakładanie przynęty. Na zdjęciu poniżej foto jak prezentuje się przynęta na haku.

Jest jeszcze jedna uwaga , o której nie wspomniałem. Obciążenie mamy zastosować tak, aby przynęta opadała jak najbardziej naturalnie. Jednym ze sposobów.  jest rozbicie śrucin na bardzo dużym odcinku i dużymi przerwami pomiędzy śrucinami.

Na tym wpisie zamykam temat konopi stosowanych coraz częściej przez wędkarzy.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

SPŁAWIKOWE WSKAZÓWKI NA JESIENNĄ PORĘ ROKU

Jedna z piękniejszych i spokojniejszych pór roku. Piękna , bo ubarwiona kolorami przyjaznymi dla oka. Ciepłe barwy powodują, że mimo chłodu czujemy się komfortowo. Spokojniejsza, bo nad woda nie szaleją skutery wodne, motorówki, brak,grillowiczów ” z nieodzowną puszką piwa. Cisza,  nawet  ptactwo w większości grzeje swoje piórka na południu Europy. To magiczny czas , doskonały na wyprawy se spinningiem , ale również spławikowe łowienie , może dostarczyć wiele satysfakcji. Czekają na nas dorodne płocie, ostrożne klenie i silne brzany.

Podstawa niech będą białe robaki oraz bardzo drobne robaki kompostowe.

Ta pora roku jak opisywałem we wcześniejszych wpisach ma swoje reguły. Uczono w szkole , że są wyjątki od reguły , ale my zajmiemy się tylko regułami.

  1. Na wodzie stojącej stosujcie tylko uśpione (utopione) białe robaki. Podwodna roślinność, która opadła na dno, jeszcze nie przegniła do końca , w związku z tym żywe białe będą zagrzebywać się w tą gęstwinę roślinności.
  2. Stosujcie ostre korzenne zapachy oraz mieszanki kolendr i kminku. Należy zapomnieć o zapachach owocowych i słodkich typu karmel (lato się dawno skończyło).
  3. Nęcimy oszczędnie w zanęty, a bogato w mięso. To czas gdy ryby szukają dużej ilości naturalnych protein.
  4. Stosujemy bardzo delikatne zestawy o maksymalnie ,,wycienionych” żyłkach i maleńkich hakach rozmiaru 22-18. Woda jest już bez planktony i jej przezroczystość bardzo wzrosła.
  5. Na rzekach szukamy odcinków wolnych bez zawirowań i ostrego nurtu. W takich przypadkach polecam bolonkę z wolnym spływem.
  6. Zmieniamy często miejsce , aby zlokalizować siedlisko ryb.
  7. Ustawiamy grunt tak , aby przynęta była zawsze delikatnie nad dnem.
  8. Warto do zanęt dodać skondensowanego mleka dla wywołania jasnej chmurki.

 

Brana to też jesienny smakosz białych topionych robaków , lecz nie będzie jej w wartkim nurcie a bardziej powolnym lub umiarkowanym i nie koniecznie na kamieniach.

Uśpione białe to podstaw o tej porze roku.

Bardzo dobrze sprawdzają się białe robaki przesypane kurukumą, po upływie doby przebarwią sie delikatnie na żółto i będą specyficznie pachnieć przyciągając rybki.

Chyba wybiorę się i ja , by poszukać jesiennych uroków i rybek .

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

OSTATNI RAZ W TYM ROKU Z TYCZKĄ

Pożegnałem tegoroczne połowy na tyczkę, odwiedzinami na rzece Wieprz. Mając tylko białe robaki i dwie godziny urwane z produkcji, uważam , że połów był udany. Chociaż wybierając nie znane wcześniej miejsce , naraziłem się na utratę 15 przyponów. Głębokość jak na wieprz zacna bo 2,5 metra a uciąg Wiślany.

Z braku firmowej zanęty,  tylko 0,5 kilograma DZIADKA bazy na rzekę oraz atraktor DZIADKA na leszcze i krąpie o zapachu korzennym. To uzupełniłem ziemią wiążącą Vimba w ilości 4 kilogramów. Na początek 7 kul zanętowych o trzech spoistościach.

Zabawa przednia od pierwszego wstawienia były brania, były ryby i były zaczepy. Niestety zaczepy zbyt twarde, by można było uwolnić haczyk. Podniesienie przynęty wyżej nad dno powodowało brak brań. Powrót do pierwszego ustawienia gruntu , są brania są ryby i zaczepy . Ostatecznie po 15 minutach zdecydowałem, łowię i zakładam nowe przypony. Łowiłem 14 gramowym skrzydełkiem Vimba i obciążeniem rozłożonym dwu punktowo z 20 centymetrowym przyponem. W taki oto sposób, po dwóch godzinach miałem piękne krąpie i kilka płotek. Bardzo byłem szczęśliwy , że w ten sposób zakończył się sezon z tyczką. Mimo , iż w tym roku nie było mi dane zbyt wiele połowić, to był tak ciekawy i intensywny , ze podczas podsumowania na koniec roku będzie o czy pisać. Rybki całe i zdrowe wróciły do wody by podczas wiosennego tarła dać potomstwo.

Może w przyszłym roku , będę miał więcej czasu na wędkarstwo, i podróże z wędką.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

URLOPOWE RYBY część 1

Tym razem , życie poniosło mnie na same krańce morza Czarnego, dosłownie 30 kilometrów od granicy turecko bułgarskiej. Jak zwykle zabrałem białe robaki oraz popularnego kompościaka. Łowiłem metoda gruntowa opisywaną podczas wspomnień z wypraw do Grecji .

Pierwszą rybkę uznaję za akwariowa , nie była większa od 7 centymetrów.

Jednak szybko wyczułem gdzie szukać tych większych oraz jakim sposobem trzeba reagować na delikatne brania. Cała tajemnica tkwiła w bardzo delikatnej i płynnej prowokacji zaraz po zarzuceniu zestawu. Powodowała szybką reakcję ryb przebywających w gąszczu podwodnych roślin.

Po dwóch godzinach łowienia w całkiem nowym środowisku i warunkach złowiłem smaczną kolacje , a raczej przekąskę.

Kolejne doświadczenie i zaliczone miejsce na mapie moich wędkarskich wędrówek. Czas wracać i zaliczyć Orawskie drapiezniki.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

OSTATNIE PRZED URLOPEM ŁOWIENIE NA TYCZKĘ

Odwiedziłem Wieprz w okolicach Krasnegostawu. Nastawiłem się na grube łowienie,  zanętowo i przynętowo. Przygotowałem swoją mieszankę na rzeki. Zastosowałem zapach DZIADKA korzenny. Robaki to pinka 0,25 l i gruby biały 0,25 litra. Wszystkie robaki uśmiercone gorąca wodą. Zastosowałem spławik skrzydełko VIMBA 8 gram i dwupunktowe obciążenie z 25 centymetrowym przyponem . Żyłka ULTRAVIOLLET Mikado i haki nr 16.

Wstępne nęcenie jak zwykle takie samo.

Osiem kul zanętowych o trzech różnych spoistościach. Po zanęceniu papierosek i po pięciu minutach od nęcenia pierwsza ryba to uklejka. Tak przez kolejne 15 minut, nic innego tylko ładne uklejki. Od tej chwili do końca łowienia przez dwie i pół godziny nie złowiłem już żadnej ukleji. Natomiast złowiłem piękne ryby, Była brzana, jaź, kleń, leszcze 2 sztuki, boleń, jelec , dwie płocie i 30 krąpi . Brak czasu spowodował , ze w tym sezonie nie miałem zbyt dużo czasu na wędkowanie. Wynagrodzone zostało to dzisiejszym łowieniem. Poniżej dzisiejsze rybki.

A teraz odmeldowuję się na długie dwa tygodnie i zaczynam urlop.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

 

 

 

JAZIE I KRĄPIE Z WIEPRZA

W sobotę podczas spławikowego GP Koła Barrakuda, w pełni udało się wykorzystać zamykające stanowisko i połowić sobie pięknych rybek. Poniżej fotki sobotnich połowów.

Zanęta – baza na rzekę DZIADKA oraz atraktor korzenny DZIADKA. @ kg zanęty i 6 kg ziemi rzecznej wiążącej , 0,25 l pinki kolor topionej 0,25 litra białego grubego topionego. Zestaw 8 g oraz 10 g listek Vimba płaski rzeczny, obciążenie dwupunktowe przypon 25 cm długości. Żyłka główna Ultraviolet Mikado 0,14 przypon Ultraviolet Mikado 0,10 mm. Haczyki 16- SODE.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

LINOWE SPOSOBY ZANĘTOWE – NAJLEPSZA RECEPTURA ZANĘTOWA DZIADKA

Starsze książki wędkarskie opisywały dość archaiczne sposoby nęcenia linów, wytłumaczenie jest proste- nie znano wielu składników pobudzających te piękne leniwe ale przebiegle ryby. Nie jest sztuką złowienie lina w wodzie w której jest gatunkiem dominującym. Jednak , gdy jego populacja wynosi w zbiorniku 20% lub mniej , to zaczyna być problem. Jest kilka sposobów i patentów na zwabienie i przytrzymanie linów. Wiele lat temu , powiedzmy ponad 30 lat wstecz, moim ulubionym (linów również) sposobem było wykonywanie czarnej zanęty z jasną glinką smużącą o zapachu arakowym. Nasze popularne olejki do ciast , właśnie o tym zapachu, stosowałem jako środek ściągający . Łowiłem z powodzeniem na jeziorze Rozkopaczew jak i na głębokim Rogóżnie. Pamiętam imieniny Anny,  na której uroczystości obiecałem liny do wędzenia i do mojej ulubionej potrawy , czyli lina w śmietanie z cebulką i ziemniakami w talarkach. Pojechałem o świcie na Rozkopaczew i po godzinie 11 rano byłem z kompletem 5 dorodnych sztuk. Bazę zanęty stanowiła bułka tarta, 50 % 25 % kaszy kukurydzianej i tyle samo kaszy mannej. Całość wzbogacona jasna glinką smużącą i przyciemniona czarna ziemią torfowa by konsystencja była miękka i szybko rozpadająca się na dnie. Przynętę zanętową stanowiły siekane dżdżownice kompostowe, a na haka zakładałem po dwa gnojaczki wielkości dużej ochotki. Pierwsze serie bąbelków gazowych wydobywające się z okolic pola nęcenia przypominały , że to czas wzmożonej uwagi i cierpliwości. Naciągałem właśnie na te bąbelki swój zestaw i czekałem na powolne i majestatyczne przesuwanie lub zatapianie spławika. Czas upływał , ja nabierałem doświadczenia i po latach odkryłem zapach cynamonu i goździków, który ma równie dobre działanie ściągające jak arak. Tak łowiłem do 1995 roku .

Właśnie w tym roku , po wielu latach prób i testów dopracowałem się idealnej receptury  mojej najlepszej zanęty. Była wielkim hitem gdy były produkowane zanęty VIMBA. Czytelnicy , którzy łowili tymi zanętami pamiętają ją pod nazwa LIN I KARAŚ. Receptura nie jest skomplikowana , natomiast wykonanie zabiera trochę czasu i energii. Wędkarze na mazurach łowili na tę zanętę nawet węgorze, na śląsku karasie, w Wielkopolsce leszcze , a ja łowiłem wszelkie ryby z wyjątkiem drapieżników. Podam składniki a następnie kolejne czynności które należy wykonać.

40% bułki tartej

20% pieczywa cukierniczego

10 % kaszy kukurydzianej

10 % maki kukurydzianej

5 %  słonecznika czarnego mielonego

10% melasy

5 % wytłoku konopnego

barwnik brązowy spożywczy 1 łyżeczka na 10 kilogramów suchej mieszanki zanętowej

aromat czekoladowy

aromat waniliowy

cynamon – 1 łyżeczka na 10 kg suchej masy zanętowej

woda

czarna ziemia torfowa

Wszystkie za wyjątkiem aromatów i wytłoku konopnego składniki mieszamy, dokładnie zalewając melasa rozrobiona z wodą w stosunku 1 do 1.

Przygotowana masę prażymy na płaskich formach piekarniczych w piekarniku ,  co jakiś czas mieszając , do chwili aż wyparuje całkowicie woda . Mieszanka po wystygnięciu ma mieć szorstką konsystencje , przypominającą suchy piasek. Dodajemy konopie i aromaty. Gotowa mieszanka może być wykonana również z zapachem kolendry, kopru lub badianu. Wygrałem tym sposobem wiele sektorów , a klub MIKADO przez kilka lat świecił sukcesy stosując ta mieszankę.

Kolejna tajemnica odkryta , a przed Wami trochę pracy i doświadczeń.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

 

ZANĘTY POLSKICH WĘDKARZY

Jeden ze stałych i wiernych czytelników przesłał mi zapytanie , czy mógłbym ocenić  i przetestować jego zanętę. Mając bardzo ograniczone możliwości czasowe, zgodziłem się pod warunkiem , że to trochę potrwa  (mój czas wolny, którego mi bardzo brakuje). Właśnie przyszła paczka ze wspomnianą zanętą. Dzisiaj przedstawię jedynie zdjęcia i opis pierwszych wrażeń.

Zanęta o bardzo grubych frakcja, bardzo rzadko spotykanych, czasami w zanętach karpiowych lub na bardzo wielkie ryby. Całość mocno zamelasowana , co również jest cecha zanęt na duże egzemplarze. Zastosowana dynia mielona oraz słonecznik , zmielone są bardzo słabo , zbyt duże frakcje wybijając nie przywołują ryb, a całe ziarna słonecznika w łusce, nie są zjadane, ani nie mają odpowiednich zdolności pracujących. Zastosowane otręby pszenne zbyt grube , nawet na zanętę rzeczną. Pozostałe wartości przesłanej zanęty poznamy nad wodą. Według twórcy zanęty jest przeznaczona na rzekę i tam będzie testowana.

Pozdrawiam czytelników DZIADEK

KONOPIE LEGENDA I RZECZYWISTOŚĆ część 2

Kolejnym wykładem zaskoczę najlepszych zawodników. Tego patentu nie sprzedawałem jeszcze nikomu . JAK PRZECHOWAĆ PRAŻONE I MIELONE KONOPIE BEZTERMINOWO ?

Odpowiedź nastąpi na końcu wykładu. teraz trochę o grillowaniu konopi lub inaczej prażeniu. Cała sztuka polega na odpowiednim czasie i temperaturze. Wszystko uzależnione jest od rodzaju piekarnika , wielkości patelni oraz warstwy ziarenek umieszczonych do prażenia. Istotne jest, by ziarenka rozgryźć w ustach co jakiś czas podczas prażenia. Gdy ich smak będzie przypominał po rozgryzieniu prażone orzechy arachidowe (ziemne), i nie będą posiadały goryczy , stanowi to moment odpowiedni do zakończenia obróbki termicznej. Takie ziarno schładzamy, a następnie przechowujemy do 3 miesięcy w całości. Przechowywać należy w woreczkach nylonowych z maksymalnie usuniętym powietrzem , (najlepiej gdy jest to zgrzewarka próżniowa). Zawarty w ziarnach olej z biegiem czasu powoduje jełczenie ( przemienia się w ,,mydło”). Czasami część zanęt zawierających duże ilości mielonego ziarna konopi , zaczyna po pewnym czasie mieć nieprzyjemny zapach mydlany. Jest to objaw ich nieświeżości. Mielenia wyprażonych ziaren, powinniśmy dokonywać bezpośrednio przed zastosowaniem ich w zanęcie. Mają piękny zapach i ich olei doskonale łączy się z drobnymi frakcjami zanęty , a co za tym idzie doskonale ich natłuszcza. Takie zmielone ziarna możemy przetrzymywać bez uszczerbku w ich atrakcyjności do 30 dni. Po tym czasie,  stopniowo zapach przestaje być tak aromatyczny a jak wspomniałem zawarty olej zaczyna jełczeć. Prażone,a następnie mielone ziarna konopne, to doskonały dodatek do wszystkich zanęt płociowych, kleniowych i krąpiowych. Bardzo drobno zmielone to niezastąpiony składnik mieszanek powierzchniowych. W zanętach na wody stojące możemy dozować do 15% objętości. W zanętach na wolne i szybsze uciągi maksymalnie 5% objętości. Coś musi być w tym magicznym ziarnie, gdyż w postaci zarówno gotowanej jak i prażonej przyciąga ryby, zwłaszcza płocie. Skoro obiecałem mój patent na mielone konopie to teraz go sprzedaję. Potrzebujemy 1 litr melasy, 0,5 kilograma cukru pudru, łyżeczkę do herbaty sody oczyszczanej, około 1 kilogram prażonych i zmielonych ziaren konopi.

W wielkim garze rozgrzewamy bardzo mocno melasę, dodajemy sodę, a następnie cukier puder, co pewien czas mieszamy drewnianą łyżką. gdy melasa będzie prawie wrzała czyli pojawia się pierwsze bąbelki , zmniejszany gaz lub siłę grzania płyty elektrycznej i zaczynamy wsypywać mąkę konopną. cały czas mieszając wsypujemy do uzyskania jednolitej masy . wykładamy na płaskie  blaszane foremki do pieczenia ciast (plastry grubości 3-4 centymetrów), rysujemy za pomocą drugiej strony widelca , na powierzchni masy  kratkę . To wgłębienie rysunku kratki powinno mieć około 1 centymetra , a kwadraty boki o wymiarach 8 x 8 lub 10 x 10 centymetrów. Gdy schłodzona masa zastygnie i będzie jednym wielkim twardym plastrem to te kwadraty będą swoistymi porcjami potrzebnymi do naszych zanęt. Można tak przetrzymywać te placki przez wiele lat. Zawsze będą skuteczne. Zakonserwowane konopie zawsze będzie pachnieć. Jest doskonały dodatek do wszelkich zanęt nawet leszczowych .

Teraz sposób zakładania na haczyk gotowanych ziaren konopi z białym kiełkiem. Haczyk musi być o dłuższym trzonku i z cienkiego drutu. Zakładamy , wbijając ostrze zaraz za nasadą białego kiełka, przebijamy dolną częścią ziarna na wylot i wracamy przez ziarno dolnym przeciwległym brzegiem. Można wykonać to przechodząc hakiem przez miąższ , ale jest to mniej trwałe i nie nadaje się podczas połowu batem. Dedykuję to Andrzejowi z Brukseli !!!

 

Pozdrawiam czytelników DZIADEK